Nikt nie chce, aby umieranie odbyło się na jego oczach!

Opieka nad chorym rodzicem – bardzo chorym jest chyba najcięższym obowiązkiem jaki spoczywa na dzieciach.

Kiedy chory jest już całkowicie leżący i trzeba zrobić koło niego wszystko, to nie może robić tego tylko jedna osoba ciągle, bo by się wykończyła fizycznie, ale chyba najbardziej psychiczne.

Mam za sobą dwu i półdniowy maraton przy chorej Mamie, która jest leżąca i nie zmęczyły mnie zabiegi i to wszystko, co trzeba przy chorej zrobić.

Najbardziej mnie zmęczyły dwie bezsenne noce, kiedy to nadsłuchiwałam, czy Mama oddycha!

Każde jej stęknięcie, czy dziwne chrapnięcie było dla mnie dzwonkiem, że może przyszedł ten czas!

Kto się opiekował chorym rodzicem, dla którego nie ma ratunku, to zdaje sobie sprawę z tego – o jakim ja piszę strachu, bo nikt nie chce, aby umieranie odbyło się na jego oczach.

Pakując się na dyżur miałam cholernie różne wizje i wyobrażałam sobie przedziwne sytuacje i to, że Mama mi umrze.

Ten strach jest paraliżujący, ale trzeba wziąć się w garść i czynić opiekę.

Kiedy wstawał poranek, to szybko robiłam sobie kawę, aby z pomocą kofeiny stanąć na nowo na nogi, choć fryzura zwichrzona.

Za chwilę budziła się Mama i trzeba było się Nią zająć i starałam się to robić jak najlepiej umiem.

Nigdy się nie spodziewałam, że dość szybko nauczę się pewnych zachowań przy chorym, bo nigdy nie miałam w sobie genu pielęgniarki.

Jednak jest tak, że trzeba się spiąć i pomagać przeżyć choremu kolejny dzień w cywilizowanych warunkach i tu jestem z siebie dumna, że podołałam kolejny raz.

Opieka nad chorym jest zawyczaj samotna, bo kiedy wszyscy wiedzą, że chory ma opiekę, to świetnie i nawet nikt nie zadzwoni jak leci i czy dajemy sobie radę.

Mnie towarzyszył tylko Mąż, który stanął na wysokości zadania i przy mnie był w kontakcie telefonicznym i fizycznym.

Pytał, czy i jak może mi pomóc i za to Mu wielkie dzięki.

W ciągu dnia Mama podsypiała sobie i wtedy czuje się najbardziej tą samotność, bo co robić i jak zapełnić sobie czas – nie tylko przed telewizorem.

Zabrałam ze sobą komputer, który był mi przyjacielem i pozwolił na to, bym nie straciła kontaktu ze światem.

Wzięłam ze sobą też mój ukochany aparat foto i cyknęłam wierzbę z balkonu, która zaczęła budzić się do życia, a także ślicznego pieska sąsiada, który też poczuł wiosnę.

I tylko pogoda zrobiła mi piękną niespodziankę, bo na dyżur szłam prawie zimą, a po dwóch dniach wracałam wiosną – bo zaczęło się wszystko na nowo odradzać w przyrodzie i tylko człowiek nie ma takiej szansy – niestety.

Bloga piszę zawsze wieczorem, ale będąc z Mamą byłam tak zmęczona, że żadne myśli i pomysły na następną notkę się nie pojawiały, bo zmęczenie robiło swoje.

Moja kochana „A” – jakże ja Ci się odwdzięczę za wirtualne wsparcie – nie wiem!

I taki wiersz zostawię, jakże adekwatny do mojej sytuacji!

 

Kochanie

Kocham twoje siwe włosy
I każdą twoją zmarszczkę.
Twój reumatyzm i pokasływanie,
Drżenie twoich dłoni
Gdy przekręcają strony
Gazet i książek
Albo dotykają moich włosów.
Kocham je gdy podnoszą do ust
Filiżankę herbaty,
I kiedy spoczywają na kolanach,
Lub głaskają psa w nogach.
Kocham też twoje stopy
W domowych pantoflach
Złączone razem,
Kocham je kiedy wloką się jedna za drugą
Po dywanie i po liściach,
Tak jak latami wloką się we mnie.
Kocham twój drżący głos
Kiedy zwraca się do mnie wspominając,
Lub kiedy zwraca mi uwagę
Na jakiś wiersz.
Twoje zachodzące bielmem oczy też kocham
Gdy mrugają i patrzą na mnie,
I twoje okulary na czubku nosa,
I twoją sztuczną szczękę w szklance
Kocham
Już teraz
Wiele lat wprzód.
Radmila Lazić

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Reklamy

19 uwag do wpisu “Nikt nie chce, aby umieranie odbyło się na jego oczach!

  1. Uwierz, wiem ile to siły kosztuje, widziałem jak gasła moja chora na białaczkę ciotka, w ostatnim roku życia widziałem jak z dnia nadzień gasła moja prababka… Jedynie dziadek umarł ot tak, po prostu pewnego ranka się nie obudził… Ale wiem ile to może człowieka kosztować, i chyba bardziej męczy to psychicznie niż fizycznie… Ale Twoja mama na pewno to docenia i jest dumna że ma taką córkę.

    Polubienie

      1. Spokojnie, jest taka kolejka do nieba że szybko Cię tam nie wezwą 🙂 Ponoć droga do bram niebiańskich jest bardziej zakorkowana niż „zakopianka” w sezonie, więc nie masz się co bać 🙂

        Polubienie

  2. Byłam przy śmierci ojca, ale nie sama. Śmierci mamy nawet sobie nie wyobrażam. Pocieszam się powiedzeniem mojej babci, „a może nie dożyję?”.
    Przez wszystkie te noce, kiedy byłam sama z mamą, też spałam jak na szpilkach.I dłużyły się w nieskończoność.

    Polubienie

  3. Bardzo Ci współczuję Sagulo i nawet nie wiem co Ci napisać, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez swojej mamy, bo to ona często mi pomaga i się mną opiekuje, gdy źle się czuję, wiem, że powinno być na odwrót, ale niestety takie życie czasem bywa przewrotne.

    Tak sobie myślę, że Twoja mama bardzo cierpi, ale stara się żyć dla Was pomimo wszystko, bo Was kocha i nie chce byście cierpieli. A tak z moich obserwacji życiowych i z mądrych książek, które czytam pasowałoby pozwolić jej odejść. Wiem, że to jest przykre co piszę i trudne, ale czasem gdy tak mocno człowiek trzyma się tej odchodzącej osoby, to ona nie może spokojnie odejść. Dobrze by było też zrobić mamie sakrament namaszczenia chorych i gdy tak sobie siedzisz przy niej, to odmówić koronkę do Bożego Miłosierdzia, to bardzo pomaga osobie cierpiącej, by mogła odejść spokojnie wiedząc, że pojednała się z Panem Bogiem.

    Przepraszam Droga Sagulo, że piszę takie smutne rzeczy i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, ale naprawdę jestem z Tobą i chciałabym Ci jakoś pomóc.
    Trzymaj się i dużo siły Ci życzę.

    Polubienie

    1. Gabuniu nie mam za co się na Ciebie gniewać. Piszesz same życiowe prawdy. Każdy w rodzinie modli się po swojemu i każdy to bardzo przeżywa. Moja Mama już jest od wielu miesięcy leżąca i to tak przykro na to patrzeć. Serce się kraje Gabuniu, że jeszcze niedawno była w miarę samodzielna, a choroba zrobiła z niej warzywko.
      Dziękuję za dobre słowo. Życzę zdrówka, bo wiem, że tego potrzebujesz.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Poniekąd wiem jak to jest, gdy choroba zjada człowieka, gdy gaśnie w oczach, a lekarze, czy choćby rodzina są bezsilni. Wiesz Sagulo, gdy ja tak leżałam i w zasadzie rokowania były kiepskie, to mąż mi potem opowiadał, że to jest straszne uczucie tak patrzeć na cierpienie i nie móc nic zrobić, człowiek się czuje wtedy taki bezradny jak dziecko, to smutne 😦

        Jednak Moja Droga Sagulo nie bój się tego co przed Tobą, jeśli będziesz czuła, że Twoja mamusia odchodzi, to chwyć ją mocno za rękę i pomóż jej przejść na tą drugą stronę, Podobno wiele osób umierających bardzo chce mieć przy sobie kogoś w tej chwili. To trudne ja wiem i bardzo Ci współczuję, ale pomyśl tak, że Twoja mama przeżyła wiele pięknych lat i chwil w swoim życiu, ma kochającą rodzinę przy sobie, a przede wszystkim nie będzie już cierpieć tylko z góry będzie nad Wami czuwać.

        Trzymaj się, jestem z Tobą w myślach i w modlitwie.
        Ściskam Cię ciepło Sagulo 🙂

        Polubienie

      2. Dziękuję gabuniu za komentarze pełne troski. Bardzo boję się umierania, bo nigdy tego nie doświadczyłam. Musze być silna wraz z moją rodziną. Wiele cennych rad dostaję od Ciebie i za to Ci serdecznie dziękuję 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Cieszę się, że mogę choć tak Ci pomóc, w sferze duchowej, bo to jest bardzo ważne. Wiem Sagulo, że się boisz, przypuszczam, że wszyscy się tego boją. Jednak pomyśl, że Ty masz to szczęście być przy swojej mamie do końca, a są osoby, które z różnych przyczyn tracą bliskich w nieznanych okolicznościach z dala od siebie. Wtedy dopiero jest ciężko. Dlatego nie bój się, mów do swojej mamusi dużo, ona Cię na pewno słyszy. Chwyć ją za rękę, pogłaskaj, żeby czuła, że nie jest sama, żeby ona się też nie bała.

        Polubienie

  4. Ech, tak to już jest, że najpierw rodzice opiekują się nami, a potem my nimi. W najtrudniejszej sytuacji są osoby, które jeszcze pracują, a musza zająć się obłożnie chorym rodzicem. A znam takich, na dodatek sami są chorzy. To dopiero sytuacja nie do pozazdroszczenia! Siły życzę i pozdrawiam.

    Polubienie

  5. To musi być dla Ciebie bardzo trudne. Moja teściowa też się tak opiekowała, najpierw mamą, a potem jeszcze swoją babcią. Nie potrafię sobie wyobrazić co musiała przeżywać.I co ty przeżywasz.
    Sama pamiętam… Moja babcia zmarła nagle, ale ja już dobre pół roku wcześniej czułam, że nadchodzi jej czas. Pamiętam jak ze strachem budziłam się w nocy i podkradałam się do jej łóżka, nasłuchując czy oddycha, jak uważnie ją obserwowałam przy cięższych pracach, jak z napięciem czekałam czy wróci z kąpieli.
    Pamiętam jak moja ciotka dostała się do szpitala. Wiedziałam, że nie wróci.
    I teraz znów. Dziadek od mojego męża, a ja wiem, że już jest na skraju…

    Życzę Ci dużo siły

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s