Kiedy zostają pytania bez odpowiedzi!

Dom Pomocy Społecznej w Jarominie działa od 23 lat.

Tak to już jest, że na starsze lata włączają się wspomnienia i nijak nie da się z tym walczyć, bo gdzieś tam w szyufladkach w mózgu są one zapisane.

Młodzi ludzie o tym nie wiedzą, ale kiedy przybędzie im lat, to zrozumieją, o czym ja piszę.

Jakże często na blogu – jeszcze na Onecie pisałam, że mój Ojciec bił, a raczej katował swoją rodzinę.

Nie raz oberwałam od niego za to, że boniłam Mamy.

Raz się tak wkurzył, że przystawił mi nóż w plecy i chciał mnie nim ugodzić, bo byłam dzieckiem niepokornym i dlatego dostawałam najbardziej.

Rodzice się w końcu rozwiedli, bo prosiłam o to swoją Mamę, że nie damy rady dalej tak żyć, kiedy demolował wszystko i niszczył. Nie chciałam żyć w rodzinie patologicznej, bo się wstydziłam takiej sytuacji.

Byłam wówczas dzieckiem zastraszonym i nie potrafiłam się z niczego cieszyć, co było zauważone w szkole, ale nigdy nikomu nie powiedziałam dlaczego taka jestem.

Po rozwodzie Ojciec zmieszkał w innym mieszkaniu, a my z Siostrą w innym i wydawałoby się, że wreszcie będziemy żyły skromnie, ale w spokoju.

Ojciec do domu swojego zapraszał męty społeczne i alkohol lał się strumieniami, a te męty jakże często go doszczętnie okradały.

Nie pamiętam dlaczego, ale w końcu znalazł się w szpitalu psychiatrycznym i tam jeździłam go odwiedzać.

Ordynator mi powiedział, że Ojciec nie jest chory psychicznie, a jedynie nieporadny życiowo i dlatego załatwił mu Dom Opieki Społecznej, za co mu do dzisiaj serdecznie dziękuję.

Uspokoiłam się trochę, bo Ojciec trafił do naprawdę dobrego DPS po remoncie i były tam bardzo dobre warunki do życia.

Jeżdziliśmy z Mężem go odwiedzać, a to nie było blisko nas, a więc pokonywaliśmy masę kilometrów.

Ojciec miał do dyspozycji tylko dla siebie, bardzo przyjemny pokój i nikt mu w niczym nie przeszkadzał.

Jednak zauważyłam, że Ojciec się alienował i był samotnikiem, co mnie martwiło.

Zawsze coś mu zawoziliśmy do ubrania, a Mąż w pokoju ustawił tylko dla niego – telewizor. Staraliśmy się, aby czuł to, że ktoś o nim myśli  i nie zapomina.

Zgodził się na to, że chcemy go zabrać do domu na Wigilię, aby był z rodziną i Wnuczkami.

Przygotowałam mu pokój, a Dzieci odstawiłam do Babci, a on pobył z nami 3 godziny i kazał sie odstawić z powrotem do DPS i to sprawiło, iż pomyślałam, że woli być sam w swoim pokoju i właściwie wszędzie jest mu źle.

Pewnego dnia będąc w pracy otrzymałam telefon, że Ojciec wyskoczył z okna na drugim piętrze, ale żyje.

Błyskawicznie pojechaliśmy do niego do szpitala. Żył i poprosił mnie o papierosa, bo był nałogowym palaczem.

Nie dałam mu zapalić, bo tłumaczyłam, że w szpitalu palić nie wolno i do dziś mam wyrzuty sumienia.

Przyjechaliśmy do domu, a na drugi dzień znowu otrzymałam telefon, że Ojciec nie żyje.

Prawdopodobnie dostał zatoru w płucach po tym fatalnym skoku i umarł.

Wysłałam w tym samym dniu karawan, bo chciałam, aby Ojca pochować na naszym cmentarzu, ale Prokurator karawan cofną, bo chcieli zbadać czy nie było osób trzecich w tym upadku z okna.

Dostałam znowu telefon po dwóch dniach, że można ponownie wysłać karawan, aby zabrać Ojca zwłoki, bo to było samobójstwo.

Odbył sie pogrzeb w 1997 roku i Ojciec leży w swoim  mieście blisko rodziny, ale wiecie co mi nie daje spokoju?

Ojciec nie zostawił żadnego listu wyjaśniającego i do dzisiaj nie wiem dlaczego to zrobił, bo przecież fizycznie był zdrowy!

Nigdy to się nie wyjaśni, ale dręczy mnie i tak się czasami zastanawiam, czy to nie była samotność!

Ludzie żyją i kiedy są w pełni sił jakże często niszczą swoich bliskich, bo im się zdaje, że będą wieczni.

Mój Ojciec właśnie zawsze mówił do mojej Mamy, że jak zostanie sama, to sobie nie poradzi bez niego i zgnije w rowie.

Tymczasem sam sobie skrócił życie w wieku 67 lat, kiedy moja Mama wciąż żyje, choć jest ciężko chora i liczy sobie 86 lat.

Przetrwała to piekło i nigdy się nie poddała.

Reasumując: Ojciec sprawił, że zrozumiałam, iż rodzina jest najważniejsza i nie wolno rodziny niszczyć, bo kiedy się ją niszczy, to cholerna karma wraca!

 

 

Reklamy

37 uwag do wpisu “Kiedy zostają pytania bez odpowiedzi!

      1. W ostatnim zdaniu napisałaś:
        „Ojciec sprawił, że zrozumiałam, iż rodzina jest najważniejsza i nie wolno rodziny niszczyć, bo kiedy się ją niszczy, to cholerna karma wraca!”
        Stąd ten przekąs i gorzka ironia.
        Współczuję, ale też podziwiam za to, że mimo takich doświadczeń do końca byłaś córką i realizowałaś jak mało kto Czwarte przykazanie Dekalogu

        Polubienie

  1. Samotność? A kiedy był z kimś razem? Chyba nigdy. Kiedy jest się blisko innych ludzi, nie krzywdzi się ich.

    Z tego co piszesz wynika, że potrzebował kogoś, aby go gnębić (tego typu ludzie zazwyczaj wmawiają innym, że ich partnerzy sobie sami nie poradzą – co za bzdura, czasami jedynym problemem jest taki strup w postaci ojca lub matki, którzy używają przemocy).

    Nie wiem, czy rodzina jest najważniejsza. Co to w zasadzie znaczy? Są ludzie, którzy nigdy nie powinni rodziny zakładać, bo nie znają normalnych relacji i sami będąc nieszczęśliwymi unieszczęśliwiają innych.

    Nie wiem, czy Twój ojciec myślał, że będzie wieczny. Może po prostu nigdy nikogo nie kochał, bo nie umiał? Nikt nie ponosi za to winy, czasami po prostu tak jest.

    Polubienie

    1. Ja sama nie wiem, czy mój Ojciec potrzebował kogoś do kochani i opiekowania się. Chyba nigdy tego nie czuł, choć jako dziecko lgnęłam do rodzicielskiej miłości. Nie było szans jednak i wychowałam się bez tego, bo matka zajęta problemami, a ojciec oddalony. Było mi źle!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Przykro mi, że tak miałaś, ale nie było w tym żadnej Twojej winy. Potrzeba akceptacji i miłości jest czymś zupełnie naturalnym, może Twój ojciec miał ten mechanizm zepsuty, może coś się w jego życiu wydarzyło złego … ale był dorosły i mógł próbować to naprawiać. Każdy jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie samego. Pozdrawiam Cię i przytulam.

        Polubienie

  2. Zdaje mi się, że Twój ojciec nie wytrzymał Twojej dobroci. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak was traktował, a Ty zamiast złości, której najprawdopodobniej się spodziewał, okazałaś mu miłość. Nie potrafił przyznać się do błędu, nie potrafił przeprosić, ale zapewne czuł, że nie zasługuje na taką dobroć i miłość. Myślę, że niewiele osób na Twoim miejscu zachowałoby się tak pięknie w stosunku do rodzica, który katował rodzinę.
    Nie doceniamy najbliższych, zgadzam się z Tobą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wiesz, i tak pokazałaś wielkość, że po tym wszystkim co przez niego wycierpiałaś całkiem się od niego nie wróciłaś… Ale zarówno wspomnienia jak i pytania będą Ci towarzyszyć do samej śmierci… Tego nie da się wymazać… Ważne że wyrosłaś na wspaniałego człowieka.

    Polubienie

  4. Jest tak, jak napisałaś: złe uczynki się mszczą. Tyle, że niczego nie wynagradzają. Ja przynajmniej nie mam dużej satysfakcji z tego, że ktoś, kto mnie i moich bliskich, skrzywdził cierpi. Choć pewnie miałabym jeszcze mniejszą, gdyby kwitł 🙂

    Polubienie

  5. Bardzo Ci współczuję Sagulo tego co przeszłaś i po części Cię rozumiem, bo sama też nie miałam łatwego dzieciństwa. Nie pisałam o tym u siebie, bo zbyt dużo znajomych osób czyta mojego bloga, włącznie z moją mamą, więc sama rozumiesz.
    Co do Twojej smutnej historii, myślę tak samo jak Barbara, że Twój tata nie wytrzymał tego psychicznie, że Ty po tym jak Was traktował okazałaś mu tyle serca. Jesteś dobrą i wrażliwą osobą i rzadko kto zdobyłby się na taki szlachetny gest jak Ty. Pozostaje Ci modlić się za ojca i mu wybaczyć, tylko wtedy będziesz spokojna.

    Ściskam Cię ciepło 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s