Archiwum dnia: Maj 9, 2018

Dyskusyjny temat – eutanazja!

Dzisiaj miałam dyżur przy łóżku mojej chorej Mamy.

Mama jest w domu mojej Siostry, a ja kiedy jest taka potrzeba także włączam się w opiekę nad Nią.

Biorę ze sobą komputer, aby szybciej leciał mi czas, bo z Mamą jest bardzo słaba komunikacja.

Od 5 miesięcy jest już tylko leżąca jak warzywo i z dnia na dzień widać jak gaśnie, chociaż może pożyć przy tak dobrej opiece jeszcze długo!

Trzymałam się przez te miesiące dzielnie i hardo, ale dziś o mało się nie rozleciałam na kawałki.

Będąc z Mamą, co chwilę przyglądam się czy oddycha, czy nie oddycha – śpi, czy nie śpi i patrzy się w sufit.

Tak by chciało się urozmaicić Jej czas rozmową, ale Mama nie dosłyszy i trzeba się drzeć wprost i powtarzać blisko ucha po trzy, cztery razy.

Tak by się chciało, aby czas zapełniał Jej telewizor, ale nie dowidzi i nie dosłyszy.

Tak by się chciało coś ciekawego Jej przekazać, ale Ona momentami jest w zupełnie innym świecie i mnie nie rozumie.

Tak by się chciało przysunąć fotel i bez wysiłku opowiedzieć Jej jakie mam piękne buty, torebkę, sukienkę na I Komunię mojej pierworodnej Wnusi, ale musiałabym zedrzeć gardło, aby z tego coś zrozumiała.

Dziś tak popatrzyłam na Mamę i o mało bym nie wybuchła płaczem z bezradności i niemocy.

Schudła i okropnie zmarniała oraz się skurczyła i o ile fizycznie się zmieniła, tak nie potrafię się pogodzić z tym, że odleciała psychicznie.

Mama nigdy przy mnie nie wspomiała o eutanazji, ale w Polsce bliscy opiekują się starymi rodzicami, którym medycyna przedłuża życie i jest to dla opiekunów ogromne obciążenie, a wielu by chciało, aby męczarnia się skończyła!

Z pewnością nie jeden chory pragnie eutanazji, ale w Polsce jest to nie dopuszczalne, a powinno być.

W Polsce nakazuje się śmiertelnie chorym cierpienie do granic wytrzymałości i ja chciałabym mieć wybór.

Gdybym była na miejscu mojej Mamy, a mogę być, to chciałabym odejść w ciągu 5 minut i nie skazywać moich Dzieci na wyrzeczenia i mękę ze mną!

Niżej wklejam opowieść o chęci odejścia, ale nie w każdym kraju pozwalają na godne odejście.

Kilka kropel magicznego leku i po wszystkim. Uwalnia się chorego od cierpienia i od beznadziejnego życia!

104-letni naukowiec podda się eutanazji: „Chcę umrzeć. Smutne jest to, że chcą mi tego zakazać”

David Goodall, australijski botanik i ekolog 4 kwietnia obchodził 104. urodziny. Mimo udanego życia i pełnej sukcesów kariery naukowej nie był to jednak dla niego powód do radości. Dwa lata wcześniej władze uniwersytetu w Perth, gdzie wykładał, poprosiły go o odejście z pracy. Pod wpływem fali krytyki i zarzutów o dyskryminację z powodu wieku, wycofały się z tego pomysłu.

Goodall doszedł jednak do wniosku, że żyje już wystarczająco długo i przyszedł czas na to, by w pełni świadomie podjąć decyzję o zakończeniu życia.

I tu się robi problem, bo eutanazja w większości krajów jest zakazana. Australijski stan Victoria niedawno podjął decyzje o zmianie przepisów prawnych i zezwolenia na wspomagane samobójstwo osobom śmiertelnie chorym. Nowe prawo będzie obowiązywało od 2019 roku. Goodall nie chce czekać, poza tym nie jest śmiertelnie chory, więc nowe przepisy i tak by go nie objęły.

Bardzo żałuję, że dożyłem tego wieku – wyznał naukowiec w rozmowie z ABC. Nie jestem szczęśliwy, chcę umrzeć. To nie jest dla mnie smutne. Smutne jest to, że chcą mi tego zakazać. Moim zdaniem osoby starsze, takie jak ja, powinny mieć pełne obywatelskie prawa, w tym do możliwości wspomaganego samobójstwa.

W tej sytuacji jedynym wyjściem pozostaje wyjazd do Szwajcarii, by poddać się legalnej eutanazji.

Goodallowi pomaga fundacja Exit International, która zorganizowała zbiórkę pieniędzy na jego podróż do Bazylei, tłumacząc, że to niedopuszczalne, by „najstarsi obywatele musieli wyjeżdżać na drugi koniec świata, by móc umrzeć z godnością”. Do tej pory zebrano 17 tysięcy dolarów australijskich.

Z inicjatywy Davida Goodalla powstał filmik, zamieszczony potem na Youtube, który miał być jego głosem w sprawie prawa seniorów do decydowania o tym, kiedy i w jaki sposób pragną zakończyć swoje życie.

Świętował z rodziną swoje 104. urodziny, ale nie czerpał z tego żadnej radości – wyjaśnia głos z off-u. Zawsze przykładał wagę nie do wartości życia samego w sobie, lecz jego jakości.Zaczęło się od tego, że lekarze zabronili mu prowadzić samochód. Przez to nie mógł dojechać od teatru, gdzie gościnnie występował w spektaklach, co było jego wielką pasją. Potem zabronili mu jeździć komunikacją miejską, a nawet samodzielnie przechodzić przez ulicę.

Córka Goodalla, z zawodu psycholog kliniczny, przeprowadziła z ojcem wiele rozmów o życiu i umieraniu, żeby upewnić się, że jego decyzja o eutanazji nie została podjęta pochopnie.

Uważam, że jakakolwiek jest jego decyzja, powinien mieć do niej prawo – przekonuje Kylie Goodall-Smith.

 

Reklamy