Archiwa miesięczne: Czerwiec 2018

Klapa, buźka, goździk i kropidło!

Uwielbiam solidne dziennikarstwo, którego jest coraz mniej w naszych mediach.

Uwielbiam więc oglądać solidny program pt. „Czarno na białym”, w którym bez słodzenia obnażana jest terażniejsza polityka PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, bo inni w rządzie to pionki!

Dziennikarze pojechali do Białej Podlaskiej, gdzie miały stanąć trzy bloki komunalne, ale zastraszone władze postawiły bloki – mieszkanie +.

Przyjechała świta, wręczyła klucze do kompletnie nie wykończonych mieszkań, które muszą wykańczać na własny koszt najemcy od podstaw.

Czynsz jest droższy, aniżeli czynsz mieszkań komunalnych bez możliwości wykupu tych mieszkań w przyszłości – czyste oszustwo i kłamstwo!

Morawiecki ocieplił się w tej swojej propagandzie i pojechał!

Najemca jeśli nie opłaci czynszu przez 3 miesiące, to automatycznie w ciągu 14 dni zostanie eksmitowany i pójdzie z rodziną pod most.

Powstały takie „Alternatywy 4” jak za komuny!

W kampanii PiS krzyczał, że uratuje Stocznię w Szczecinie i próbował.

W Stoczni miał powstać prom relacji Szczecin – Szwecja i znowu przyjechał Morawiecki z Brudzińskim i ksiądz, który poświęcił stępkę.

Namaślili ją, pokropili kropidłem i pojechali!

Stoczniowcy do dzisiaj nie mają na tę budowę żadnych planów, pieniędzy,  stępka rdzewieje, a na terenie Stoczni nie dzieje się nic!

I ponownie zapachniało PRL-em, choć może krzywdzę PRL!

Inna historia draństwa!

Kaczyńskiemu zamarzyło się lotnisko, największe w Europie z pewnością imienia Lecha Kaczyńskiego.

Ludzie na tych terenach, gdzie ma ono powstać płaczą z bezsilności, bo chcą ich pozbawić ojcowizny i sam diabeł wie, gdzie chcą ich przesiedlić.

PiS-owi jest potrzebna ziemia, ale większa niż na pasy startowe, bo pragną tej ziemi o wiele więcej, aby na niej zarobić kokosy, a więc chcą tej ziemi dwa razy więcej.

Nóż się w kieszeni otwiera, bo nie mają na to żadnych planów, a ludzie płaczą, bo będą musieli za grosze oddać swoją własność.

Na tym terenie stanią pewnie hotele i infrastuktura, a PiS zarobi na tym kokosy!

Nawet za czasów PRL-u ludzie nie byli tak oszukiwani, a PiS w kampanii wrzeszczał, że będzie rozmawiał z Polakami i owszem rozmawia, ale tylko po to, aby ich oskubać i okraść.

Przez niespełna 3 lata zepsuli wszystko, czego tylko się  dotknęli, ale stosują propagandę sukcesu i ograbiają Polskę ile się tylko da!

I jeszcze wzięli się za wojsko, bo o tym pisze pułkownik Adam Mazguła – wielki patriota w Polsce, któremu zależy na niej!

 

Zdjęcie użytkownika Adam Mazguła.

Adam Mazguła
Wczoraj o 18:05 ·
Żegnajcie polscy żołnierze

A. Duda zapowiedział ostateczne zmodernizowanie systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi i dopasowanie do niego odpowiednich kadr.

Przyszedł czas urlopów i nikomu nie chce się protestować, A. Duda z M. Błaszczakiem wykorzystają ten czas i ostatecznie rozwiążą sprawę polskiego wojska. Zmienią sposób dowodzenia, a więc wprowadzą pełne partyjne podporządkowanie każdej jednostki i ulokują swoje niewykształcone miernoty na najwyższych stanowiska w wojsku. Oczyszczą także szeregi WP z elementów wywrotowych i wichrzycieli (czytaj: zwolnią ze służby wojskowej, bez podania przyczyny, świadomych obrońców konstytucji i honoru żołnierza polskiego) i przystosują wojsko do współczesnych warunków ewentualnego konfliktu zbrojnego (czytaj: nie zamierzamy utrzymywać niepotrzebnej armii i będziemy płacić miliardy złotych za obecność dywizji amerykańskiej. Zostaną tylko orkiestry wojskowe i pułk reprezentacyjny, do obsługi odsłanianych pomników L. Kaczyńskiego. Liczba generałów uwarunkowana jest potrzebami tworzenia tapet, stanowiących tło dla przemówień A. Dudy, M. Błaszczaka i innych PiS-owskich aparatczyków w terenie…). Dla politycznej propagandy, ochrony siedzib partii w terenie i podtrzymania tradycji narodowych patriotycznej młodzieży rozwijane będą wojska weekendowe, zwane WOT.

Nie ma co się dalej oszukiwać; we wrześniu już nie będzie Wojska Polskiego, tylko partyjne siły zbrojne PiS.

Żegnajcie, żołnierze narodu polskiego, koledzy wojskowi, wraz z Waszą biernością, wygodnictwem i brakiem odwagi, żegnajcie!
Nie życzę Wam dobrze w szeregach partyjnej mafii bezprawia Kaczyńskiego. Tak jak nie życzę dobrze tej brunatnej partii ciemnoty, bałaganu, oszustwa smoleńskiego, niszczycieli polskiego społeczeństwa i kompromitacji międzynarodowej.
Nie zapomnijcie jednak odpiąć polskie orzełki ze swoich czapek i zamienić je na symbole PiS-u.

Zdjęcie użytkownika Adam Mazguła.

Reklamy

Nie tak słodko – jak myślisz, bo jest gorzko!

W tym tygodniu, we wtorek poszłam na bezpłatne zbadanie wzroku u jednego z optyków w moim mieście.

Zauważyłam, że mój wzrok ma wiele do życzenia, bo nawet czytanie Internetu sprawia mi już trudność, a rozwiązywanie krzyżówek, to koszmar.

Tak samo zauważyłam, że mam już za słabe okulary do oglądania telewizji i z pewnoścą na ten stan wpłynęła moja cukrzyca!

Powiedziałam o tej wizycie mojej leżącej Mamie, a Ona do mnie, że też ma już za słabe okulary i nie widzi dobrze obrazów w telewizji, która jest Jej jedyną rozrywką w chorobie.

Moja Siostra była u dwóch optyków z pytaniem, czy można pomóc chorej Mamie w sprawie nowych okularów!

Wszędzie usłyszała, że chory musi się pojawić osobiście u optyka i nie ma innej możliwości.

Poszłam więc do optyka i na samym początku spytałam, co robić, kiedy osoba chora nie może się osobiście pojawić ze względu na stan swojego zdrowia.

Usłyszałam od lekarza, że Mama musi się pojawić i on wówczas zbada takiej osobie wzrok i dobierze okulary.

Uparcie spytałam, co ma taka osoba chora zrobić, skoro i tak dalej!

Lekarz spojrzał na mnie – pomyślał i zgodził się na wizytę domową – uf!

Poprosił tylko o załatwienie tablicy w postaci brystolu i powieszenie tego na ścianie, gdyż on ma rzutnik, a więc i trzeba zaopatrzyć go w przedłużacz.

Mąż poszedł do innego optyka i pożyczył oryginalną tablicę, a więc wszystko spada na rodzinę!

Jutro idę do tego zakładu na godzInę 10 i tym sposobem może uda się Mamie zbadać wzrok i wreszcie będzie mogła oglądać tv.

W związku z tą sytuacją pomyślałam sobie, że jeśli zachorujesz i staniesz się warzywem, to w tym dzikim kraju nikogo prócz rodziny nie obchodzisz – nikogo!

Przecież lekarz rodzinny doskonale wie, że jego dawny pacjent/pacjentka leży miesiącami, ale można zapomnieć o jakimkolwiek zainteresowaniu – zero/nul!

To samo dzieje się z pielęgniarkami środowiskowymi, które pojawiają się tylko w chwilach, kiedy trzeba zrobić zastrzyk, albo podpiąć kroplówkę.

Od miesięcy moją Mamą nikt ze służby zdrowia się nie zainteresował, bo dla służby zdrowia moja Mama już nie istnieje.

Jeśli choremu kończą się leki, to też musi to załatwić rodzina i jakże często te recepty są źle wypisane, bo dawki leków na recpetach są na tydzień – zamiast na miesiąc.

Rodzina musi mieć żelazne zdrowie, bo chorzy w Polsce są traktowani jak zło konieczne i taki chory jest kompletnie osamotniony i gówno kogo obchodzi.

Wszystko jest skomplikowane, bo w dobie komputerów każdy taki chory powinien być w bazie danych i tam powinny być wpisane np. dawki leków, a recepty wydawane automatycznie.

Coś w tym kraju nie gra i nie mówiąc już nawet o darmowych lekach dla Seniorów.

Masz chorego w rodzinie, to się martw sam, bo od państwa nie dostaniesz żadnego wsparcia i pomocy i to jest nieludzkie traktowanie tych pokonanych przez nieuleczalną chorobę.

Ja mam takie doświadczenia, ale może ktoś z Was ma w tym temacie lepsze!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

W ramach odstresowania Mąż zabrał mnie na wycieczkę – z dala od znieczulicy!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

W małych miasteczkach toczy się życie!

Nie raz pisałam, że mieszakam w ładnym, zadbanym miasteczku.

Jest u nas niesamowicie dużo zieleni wiosną i latem, a jesienią drzewa się złocą i czerwienieją.

Jest w środku miasteczka wcale nie małe jezioro – wielka atrakcja dla mieszkańców i turystów.

Jest ścieżka spacerowa i rowerowa i naprawdę tu się mieszka spokojnie i nieśpiesznie.

Emeryci mają raj, bo mogą sobie pospacerować i mają gdzie, a młodzi mają trochę gorzej, bo pracy dla nich nie ma, a więc uciekają do innych miast i za granicę.

Nie wiem jaki to jest procent tych młodych, ale oni sami piszą w wielu miejscach, że muszą uciekać, gdyż jest to raczej miasto dla  starszych ludzi.

Faktycznie tak jest, bo wystarczy wyjść na spacer, a spotyka się więcej ludzi starszych, schorowanych, o kulach i balkonikach.

Takie są uroki małych miasteczek, które kiedyś tętniły życiem, bo były zakłady pracy, a potem to wszystko zniknęło i jest jak jest.

Co my u nas mamy, a więc – Urząd Miasta, Starostwo Powiatowe, Banki, Szkoły, Policję, Straż Pożarną, Przedszkola, Żłobek i najwiecej mamy marketów, bo chyba z 9 na około 20 tysięcy mieszkańców miasta i okolic.

Malutkie sklepy szybko bankrutują, bo markety skutecznie zabierają im klientów i takie mamy realia.

Chyba wszędzie tak jest w małych miejscowościach, bo władze przędzą z małym budżetem i borykają się z potrzebami, remontami i nowymi inwestycjami.

Mnie emerytce dobrze się tu mieszka, bo już nie muszę poszukiwać pracy, ale kiedy potrzebowałam pracować, to wszystko było po znajomości i w tym temacie nic się nie zmieniło – podejrzewam!

Mam czas, aby kiedy coś się w mieście dzieje iść z aparatem i dokumentować to i robię na pamiątkę zdjęcia.

Pod koniec zeszłego tygodnia byłam na przywitaniu wakacji zorganizowanym przez Starostwo dla naszych dzieci,

Potem pobiegłam na Sobótkę, która jest organizowana każdego 23 czerwca.

Tam kupiliśmy z Mężem przepyszne pierogi ruskie lepione przez Koło Kobiet Wiejskich i są to najlepsze pierogi na świecie, a także naleśniki i różne ciasta.

W takie dni miasto żyje, bo ludzie wychodzą ze swoim rodzinami i bawią się, jedzą i spędzają mile czas, a tym bardziej, że pogoda dopisała.

A jak Wam się mieszka w Waszych społecznościach i co się u Was dzieje?

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Pracowite nasze babki i matki!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Jestem obserwatorką i nawet będąc na świeżym powietrzu za przyczyną, że mam malutki balkon, to coś mi tam zawsze wpadnie w kadr aparatu foto.

Dziś zauważyłam, że na świeżym powietrzu suszy się czyjeś paranie.

Tak fajnie sobie majtało poruszane przez lekki wiaterek i napewno po zdjęciu będzie ślicznie pachniało świeżością zefirku i słońca.

U nas przy każdym bloku  – na trawnikach wkopane są słupki, na których zawiązuje się sznurki i można wieszać ubrania i pościel.

Niestety, ale to już jest naprawdę rzadki widok, bo prawie każdy z nas ma pralkę – automat, który tak wiruje, że wieszamy pranie na domowych suszarkach, albo na balkonach.

Pamiętam czasy, kiedy moja Mama piorąc lnianą pościel najpierw ją prała we „Frani”, a potem gotowała w kotle i raz się bardzo mocno oparzyła w rękę.

Potem to trzeba było wypłukać, krochmalić i po wysuszeniu oczywiście wyprasować.

Naprawdę to była ciężka robota i sama pamiętam, że też tak robiłam w pralni jaką mieli lokatorzy bloku w piwnicy.

Pranie więc nieraz trwało bardzo długo, bo kobiety miały w genach, że przyzwoita pościel, to taka na blachę, bielusieńka i pachnąca krochmalem.

Pamiętam swoją radość, kiedy kupiliśmy pierwszy automat – rosyjską „Wiatkę” i kiedy nauczyłam się ją obsługiwać, to siedziałam przed bębnem i gapiłam się jak to tam się pranie wiruje.

To było ogromne ułatwienie – tym bardziej, że pościel lnianą zastąpiły inne tkaniny jak kora i nie trzeba było tego krochmalić i nawet prasować.

Wystarczyło porządne złożenie i to wszystko.

Współczesne kobiety często mówią, że zrobiły pranie, a to nie jest prawda, bo automat robi pranie i trzeba tylko je potem rozwiesić.

Gdyby spytały się swoich babek i matek jak kiedyś to wyglądało, to by im tylko współczuły, gdyż kiedyś to była cała ceremonia i tamte kobiety miały też dzieci, a jednak to ogarniały.

I znowu nam nie wyszło!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Pewnie nikt nie zauważył, że wczoraj nic na blogu nie napisałam.

Już się tłumaczę, choć tłumaczy się ponoć tylko winny!

11 godzin przed meczem Polska – Kolumbia na Facebooku napisałam:

„Polacy dziś zaleją się łzami – między ciśnieniomierzem, a na serce kroplami! 😀
3:1 dla „K”.

Nie wierzyłam w nasze orły ani trochę i czułam, że to będzie wielka porażka.

O godzinie 17 –  wczoraj już byłam nerwowa i nie mogłam doczekać się tego meczu – mając nadzieję, że nie jestem Kasandrą!

Pierwsze minuty były nawet dobre, bo biegalli po boisku lepiej niż Senegalczycy, a potem za chwilę powietrze z nich zeszło i było tylko tragiczniej.

Dziś jest najbardziej depresyjny dzień dla Polaków i ja musiałam przetrawić te trzy bramki na naszą niekorzyść.

Chłopaki z klepiska ograli paniska i został tylko proch i pył!

Naszej reprezenacji nie brakuje ptasiego mleka i może dlatego są tak strasznie rozleniwieni, a może to faktycznie słabe, słowiańskie geny i nigdy nie dorównamy czaroskórym, którzy poruszają się po boisku jak kozice.

Nic nam się w Polsce nie układa, bo oddaliśmy władzę takim oto:

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Mieliśmy jak jeden mąż nadzieję na coś fajnego, budującego, z czego moglibyśmy być dumni i to by nam dodało skrzydeł, a tu znowu porażka.

Pewnie nie jeden Polak płakał i do teraz nie może się otrząsnąć jako i ja!

Mąż nie ogląda piłki nożnej, bo mu szkodzi, a więc jestem w domu jedynym kibicem, który cierpi w samotności!

A jak Wy to przeżyliście i czy macie żal, że znowu nam nie wyszło!

Piłkę dumną daj nam wrócić Panie!

Mój Sąsiad wywiesił Biało – Czerwoną na znak solidarności z Orłami.
Wisiała – do wczoraj! 

Mój świętej pamięci Ojciec!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Dziś obchodziliśmy „Dzień Ojca” i automatycznie włączyły mi się wspomienia z mojego dzieciństwa.

Nie da się w takim dniu nie wspominać swojego dzieciństwa, gdyż te wspomnienia same pojawiają się w głowie i nijak je odtrącić, czy też wyrzucić.

Z traumy dzieciństwa  leczyłam się sama przez, co najmniej 30 lat po wejściu w dorosłość i rozdrapywałam rany, które wryły się w moją psychikę.

Nie mogłam zrozumieć, że facet najpierw płodzi dzieci, a potem się nad nimi systematycznie znęca.

Przez Ojca byłam wiele lat wycofana, nieśmiała i czułam się po prostu gorsza.

Byłam smutna w szkole i byłam smutna w pracy, bo wyprał ze mnie poczucie własnej wartości bijąc mnie i rodzinę, a także wyzywał od najgorszych.

Mijały lata, a ja analizowałam dlaczego był tak złym człowiekiem, który nie potrafił się cieszyć, że ma kochającą go żonę i dobrze poukładane dzieci, z którymi nie było żadnych problemów.

Obie z Siostrą uczyłyśmy się bardzo dobrze, mimo, że w domu nie było do tego warunków, bo wszystko było rozbite w drobny mak, a w drzwiach nie było szyb.

W domu – w swoim pokoju założył sobie fermę kur i jakiegoś innego drobiu, a smród rozchodził się na całe mieszkanie.

Ojciec był słaby psychicznie i z tego po latach zdałam sobie sprawę.

Był oficerem LWP w stopniu kapitana i naprawdę doszedł daleko, a mimo to był w życiu nieporadny i kiedy zaczął zaglądać do kielicha, to w domu było tylko gorzej.

Mama wystąpiła w końcu o rozwód i myślała, że będąc sam w końcu zdejmie z siebie tą opowiedzialność za rodzinę i się otrzepie, a więc zacznie żyć już tylko dla siebie.

Jednak tak się nie stało, bo było tylko gorzej i gorzej, że kompletnie się załamał i zadał  z mętami, które go okradały z dość dużych pieniędzy.

Mój Ojciec nie potrafił żyć z nami i nie potrafił żyć sam!

Nie będę się dalej wgłębiała w temat, bo od 5 lat w końcu doszłam ze sobą do porozumienia i po prostu mu wybaczyłam, że tak skopał życie mojej całej rodzinie.

Ojciec sam odebrał sobie życie równo 20 lat temu i obiecuję sobie, że to będzie ostatni wpis na temat trudnego dzieciństwa, bo takie rozdrapywanie ran nie robi mi dobrze.

Wystarczy, że zapalę mu światełko kilka razy w roku i wspomnę, ale już nic nie napiszę.

Znalezione obrazy dla zapytania ty panie tyle czasu masz

 

Ksiądz nie jest mi do niczego potrzebny!

Znalezione obrazy dla zapytania papież samotny

Przez wiele lat Polska była na czele w rankingach najbardziej wierzących krajów Europy. Jednak, jak pokazują najnowsze badania przeprowadzone przez Amerykański Pew Research Center, młodsze pokolenia Polaków odchodzą od Kościoła.

https://www.rodzice.pl/coraz-pusciej-w-kosciolach-mlodzi-w-polsce-odchodza-od-kosciola/

W tym odchodzeniu od kościoła Polska zajmuje pierwsze, niemal miejsce i hierachowie załamują ręce nad tym zjawiskiem.

Przez całe moje życie nikt mnie nie namówił, abym stała się chrześcijanką i regularnie uczestniczyła w mszach i życiu w wierze.

Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zawsze w tym czułam wielki podstęp i ogromną nieszczerość.

Kocham budowle kościelne i lubię je oglądać i z zewnątrz i wewnątrz, ale na tym moja fascynacja się kończy.

Ktoś mi powie, że nie próbowałam uwierzyć, a ja odpowiem, że owszem, ale nic z tego nie wyszło.

Po wysłuchaniu kilku kazań wygłoszonych przez księdza o tym, że mamy żyć bez grzechu, to automatycznie włączył mi się alarm, że ten ksiądz ma na boku kochankę, a mnie poucza jak mam żyć!

Kiedy się widzi w jakim luksusie żyją księża, to ma się niesmak, bo jeźdżą tak samo jak politycy wypasionymi brykami i spędzają wolny czas w ukrytych miejscach, gdzie dzieje się rozpusta, bo klubach gejowskich też!

Nie generalizuję, bo jest wśród księży wielu ludzi przyzwoitych, ale w czasach Internetu coraz częściej na światło dzienne wychodzą ich draństwa nie zgodne z dekalogiem.

Na stare lata mam swoje przemyślenia na temat, że całe życie byłam agnostyczką – poszukującą i nie znalazłam spokoju jaki powinna mi dać wiara – choć wierzę, że nasze życie to nie tylko przypadek, ale jakaś magia, która nad każdym człowiekiem na tej Ziemu – czuwa.

Nie wiem, co to jest, ale chyba nie tylko przypadek, bo może faktycznie Bóg istnieje.

Chyba każdy myślący człowiek zastanawia się nad tym, kto stworzył życie na naszej Ziemi.

Ludzie zadają sobie pytania skąd pochodzimy i czy faktycznie od małpy, która zeszła z drzewa.

Naukowcy badają nasze pochodzenie i wiadomo, że życie na Ziemi kształtowało się przez miliony lat, ale nikt nie ma pewności – czy to był Inteligentny Projekt Pana Boga, czy też ewolucja i szalejąca materia stworzyła człowieka, zwierzęta, florę i faunę.

To są bardzo ciekawe zagadnienia i wciąż spędzają sen z oczu ludzkości.

Dlaczego młodzi odchodzą od kościoła?

Chyba dlatego, że kościołowi coraz trudniej jest ukryć draństwa popełniane i kompletną niespójność w swojej działalności.

Widzą tego szarlatana Rydzyka w damskiej kiecce, udającego duchownego, a za tym wszystkim idzie wyżebrana kasa – od nas, którą szastają rządzący!

Widzą polityków, którzy u Rydzyka klęczą, a sami zdradzają i biją swoje żony.

Coraz częściej wychodzą na jaw zakusy pedofilskie, bo dzieci można najszybciej zastraszyć i dlatego bezkarnie je molestują i gwałcą!

Od wieków kościół mordował, palił, gwałcił i wywoływał wojny i w związku z tym ludziom w dobie Internetu otwierają się coraz szerzej oczy i to ich od kościoła oddala.

Jakieś dwa lata temu napisałam poniższy tekst.

Nic się we mnie nie zmieniało opócz tego, że postanowiłam, iż będę chodziła do kościoła, ale kiedy księdza tam nie będzie, a ja w spokoju będę mogła pomedytować i prosić nie wiem kogo o zdrowie dla siebie i pomyślność dla moich bliskich – sama i pomodlę się po swojemu!


Wczoraj telewizja, w porze wysokiej oglądalności, kiedy powinno być Szkło Kontaktowe wyemitowała reportaż Ewy Ewart o tajemnicach Watykanu i zastanawiałam się dlaczego o tak nietypowej porze był ten reportaż?

Może dlatego, aby dotarł do większej masy ludzi i aby ludzie przejrzeli w końcu na oczy. Od jakiegoś czasu tajemnice Watykanu już nie są tajemnicami, gdyż coraz częściej ludzie wygrzebują ze swojej pamięci, jak byli z dzieciństwie wykorzystywani przez księży i gwałceni.

Oglądałam ten reportaż ze ściśniętym sercem, a oczy zalały się łzami. Nie mogłam długo się uspokoić i następnie zasnąć, gdyż ów reportaż był niesamowicie obiektywny, żeby nie napisać drapieżny, do bólu, do łez.

Dziś opowiada kobieta, że jako mała dziewczynka, została zaproszona przez księdza do pomocy w kościele, po czym brutalnie ją zgwałcił w tym kościele, pozostawiając z płynącą krwią po nogach. 

Opowiadają dorośli mężczyźni, że kiedy należeli do Legionów Chrystusa, byli notorycznie, latami wykorzystywani seksualnie i  nie mieli prawa się nikomu poskarżyć. Byli osamotnieni ze swoim cierpieniem i zamykano im usta pod groźbą grzechu i nie rozgrzeszenia.

Bali się księży, którzy czasami byli dla nich i matką i ojcem, bo nie mieli nikogo oprócz księdza, który pod przykrywką kościoła i sutanny, stanowił dla nich autorytet.

Żaden Papież, w tym Jan Paweł II nie otworzył i nie ujawnił archiwów, w którym jest setki doniesień na księży dopuszczających się molestowania, pedofilii i gwałtów za zamkniętymi drzwiami, w kuriach, na plebaniach i w kościołach!

W latach 40 w Meksyku został założony Legion Chrystusa, mający na celu rekrutację młodych księży i przygotowywanie ich do posługi kapłańskiej, a w rzeczywistości jest to sekta, mająca na celu werbowanie młodego narybku do niecnych czynów księży wyżej postawionych i owe legiony działają w każdym zakątku naszej ziemi, za przyzwoleniem oczywiście Watykanu, bo kolejni Papieże wiedzą, iż legiony mają niechlubną opinię, ale zarabiają dla kościoła katolickiego wielkie pieniądze, idące w miliardy i dlatego wciąż przymyka się oczy i udaje, że nic się nie dzieje.

Oświadczam, że jestem agnostyczką, wciąż poszukującą i lubię patrzeć na strzeliste, dawno budowane kościoły, bo mają w sobie taki magnetyzm, który mnie porywa, ale moja noga nie postanie w kościele, w żadną niedzielę, na żadnej mszy i kazaniu. Żaden ksiądz nie będzie mi mówił jak ja mam żyć i z czego mam się wyspowiadać. Nie ufam tym ludziom, tak ludziom niestety, którzy założyli sutannę, by nawracać narody i ludzi, będąc jednocześnie diabłami w sutannach.

Mogę wejść do kościoła i oddać się modlitwie i prośbie, ale zrobię to po swojemu. Mogę wejść do kościoła, by w tej specyficznej atmosferze pobyć sama ze sobą i oddać się przemyśleniom, ale nigdy nie uwierzę w moc księdza, który uważa, że ma odpowiedź na wszystkie ludzkie bolączki, bo ja uważam, że nie ma odpowiedzi dlaczego kościół skrzywdził i nadal krzywdzi niewinne dzieci.

Więcej pytań, a mniej odpowiedzi i jeśli nowy Papież nie oczyści skostniałego kościoła z naleciałości pedofilskich, tym będą mieli mniej na tacę, bo ludziom klapki powoli opadają!

Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć film „Legion Chrystusa” to służę.

 

Zdjęcie użytkownika Dojna zmiana.

Lepiej poźno, niż wcale!

Podobny obraz

Irena i Janusz poznali się kiedy byli na studiach, mając po 21 lat.

Ich miłość wybuchła mocno i nagle i sami byli nią zdziwieni.

Już na samym początku znajomości wiedzieli, że chcą być razem na całe życie, gdyż nie wyobrażali sobie życia bez siebie.

Pod koniec studiów Irena zaszła w ciążę i oczywiście wzięli ślub, na który zaprosili rodzinę i wszystkich swoich znajomych.

Byli przeszczęśliwi, kiedy urodziła im się pierwsza córka, a potem Irena urodziła jeszcze dwie dziewczynki i całkowicie była pochłonięta ich wychowaniem.

Janusz miał pracę w instytucie naukowym i nie zarabiał wiele, ale dorabiał korepetycjami i jakoś im się w miarę żyło.

Kiedy Irena odchowała z Januszem dzieci, postanowiła poszukać pracy, aby postawić budżet domowy na przyzwoitym poziomie.

Nie miała doświadczenia zawodowego i na początek otrzymała pracę w dużej firmie i krok po kroku pięła się po szczeblach kariery, aż do stanowiska bardzo odpowiedzialnego i prestiżowego.

Szefostwo ją docenilo, bo była zdolna i ambitna i naprawdę zarabiała duże pieniądze.

Było ją stać wziąć kredyt na budowę większego domu i z czasem przeprowadzili się z niewielkiego mieszkania do swojego, własnego domu jednorodzinnego.

Robiła karierę i z czasem jej uczucie do męża zaczęło wygasać.

Nie raz mu wypomniała, że to ona nosi spodnie w tym małżeństwie i to ona utrzymuje ten dom i rodzinę.

Wypominała Januszowi, że jest mało ambitny i za mało się stara, a jego pensja przynosi ujmę i stwierdziła, że jest mało zapobiegwczy i usiadł na laurach.

W łóżku też im się nie układało, bo mąż przestał ją pociągać i nie raz wypomniała mu, że jest nieudacznikiem i ciapciakiem.

Janusz miał świetne relację z córkami, ale te młodsze słysząc matkę nabijały się z ojca, że na niczym się nie zna i jest nudny jak flaki z olejem.

Matka słysząc takie przytyki do męża nie strofowała córek, a wszystkie nim poniewierały i śmiały się z jego uległości i to wykorzystywały, wołając coraz więcej pieniędzy na ubrania i kosmetyki.

Irena nie raz mówiła do swoich córek, że żadna kobieta nie spojrzy nawet na jej męża, bo która by chciała takiego ciamajdę i niemotę, ale stało się coś dziwnego.

Irenę w pracy podrywał macho, z którym wyobrażała siebie w łóżku, bo pragnęła tego, czego nie dawał jej własny mąż.

Pewnego dnia jedna z córek zauważyła swojego ojca na ulicy z inną, młodszą i ładną kobietą.

Spytała wówczas matkę, czy jest zazdrosna o ojca, a Irena odpowiedziała, że ojciec nigdy nie znajdzie drugiej kobiety, bo po prostu tego nie potrafi, i która by go zechciała.

Córka zaczęła grzebać w dokumentach ojca i znalazła rachunki za opłatę drugiego mieszkania w innej dzielicy i wtedy było dla niej jasne, że ojciec ma kochanę.

Córka długo nie utrzymała w tajemnicy, że wie o tym, iż ojciec spotyka się z inną w drugim mieszkaniu i podała matce  adres i Irenie zapaliła się natychmiast czerwona lampka, że może stracić męża.

Zdała sobie sprawę z tego, że wciąż go kocha i zrozumiała, że bardzo go raniła.

Pobiegła pod podany adres i waliła z impetem w drzwi mieszkania z nadzieją, że złapie męża na zdradzie.

Janusz jej powiedział, że jedzie na konferencję, a ukrywał się w tym mieszkaniu od czasu do czasu, aby odpocząć od domowego babińca, które go terorryzowało.

To w tym mieszkaniu miał czas na swoją pracę naukową, z której się śmiały jego kobiety i wtedy Irena zrozumiała, że ma najwspanialszego faceta za męża, który jej nie zdradzał, a uciekał od niej, gdyż go w pewnym momencie odsunęła i poniżyła.

Kiedy Irena zrozumiała, że postąpiła podle – przysięgła sobie, że nigdy więcej nie zwątpi w męża, gdyż kobieta na ulicy przy jego boku, to była jego studentka, której pomóg wyjść z depresji.

Wszystkie kobiety Janusza w jednej chwili zrozumiały, że mają wspaniałego męża i ojca i żyli długo i szczęśliwie.

Polacy – nic się nie stało!

Tyle gadania o polskiej piłce i tyle nadziei pokładanych w naszych piłkarzach, a tu totalna klapa!

Typowałam niestety, że Senegal wygra i się nie pomyliłam.

Oglądałam mecz sama, bo Mąż sobie tego widowiska oszczędził, gdyż za bardzo to przeżywa.

Nie jestem jakiąś tam zagorzałą kibicką, ale wciąż gdzieś tam są we mnie pokłady patriotycznej postawy i kiedy grają na wstępie nasz polski hymn, to zawsze się zryczę.

Jurata, Arłamow, świetne jedzenie, baseny, masaże i cudowny doping naszym i na nic się to wszystko zdało, bo w konsekwencji przegraliśmy ten mecz z czarnoskórymi!

Senegalczycy są niesamowicie szybcy i zwrotni, a z tyłu głowy jakby mają jeszcze oczy, bo podają piłkę bezbłędnie, a w kolanach jakby mają gumowe stawy, bo skaczą po boisku jak kangury.

Nasi niestety mają w sobie europejskie geny i są o wiele wolniejsi i sztywni, a więc nigdy nie dorównają czarnoskórym, którzy z natury są taneczni, szczupli i giętcy.

Nasze sztywniaki nie mają w sobie szybkości i jakby zapomnieli, co to jest drybling a więc dali się koncertowo ograć i wbito nam dwa gole.

Ogólnie rzecz umując, to nasi zagrali bardzo słabo i przykro się na to patrzyło – nawet mnie kobiecie.

Krychowiak strzelił przeciwnikowi jednego gola – takiego na pocieszenie, ale w sumie nasza reprezentacja wypadła blado i anemicznie.

Nie wierzę, że zagrają jeszcze dobry mecz na Mundialu, bo czegoś tej drużynie brakuje, a najbardziej chyba zimnego prysznica, by wzięli się do roboty i przestali się nad sobą użalać i pieścić ze sobą!

Wszyscy łącznie z trenerem wystąpują w reklamach, bo żadną kasą nie gardzą, a z pewnością chłopaki z Senegalu nie mają takich profitów i poszli jak burza – dla kraju, a nie dla kasy!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Jakub Błaszczykowski

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz – Jan Kochanowski

Kiedy mi coś dolega, albo mojemu Mężowi, to szukam sposobu, aby to wyleczyć domowym sposobem, kiedy medycyna zawodzi.

Zeszłej zimy oboje byliśmy przeziębieni i choć nie była to grypa, to czuliśmy się osłabieni, bo grypa była za progiem.

Robiłam więc nalewki z imbiru, miodu i cytryny i szybko nasz stan zdrowia się poprawiał, gdyż ta mieszanka broniła organizm przed dalszym atakiem na nasze zdrowie.

Zeszłego lata na moich nogach pojawiła się okropnie swędząca wysypka, która wyglądała jak regularne, czerwone okręgi.

Poszłam z tym do dermatologa, który zasugerował, że mogłam się zarazić grzybicą przymierzając ubrania w galerii.

Faktycznie tak było, ale leki mi przepisane kompletnie mi nie pomogły i dalej się drapałam i cierpiałam.

Kupiłam olejek z drzewa herbacianego, który lekko niwelował swędzenie, ale wysypka nie zniknęła.

Myślałam więc intensywnie i zaczęłam się myć szamponem pod nazwą

Head & Shoulders, a jest to szampon przeciwłupieżowy i wyobraźcie sobie, że wysypka zniknęła i pozbyłam się tej okropnej dolegliwości.

W drogeriach są do kupienia wspaniałe odżywki do włosów, które sporo kosztują, a wystarczy zrobić sobie raz na dwa tygodnie maskę z olejku rycynowego i tak przed 20 minut potrzymać ją pod czepkiem, a włosy się wzmocnią i stają się błyszczące.

Jeśli się cierpi na grzybicę stóp, to wystarczy zrobić sobie kilka razy kąpiel  w podgrzanym lekko octu jabłkowego.

Takich przepsów w sieci jest bardzo dużo i naprawdę one działają, a sami sobie możemy pomóc bez wizyt u lekarzy.

Pamiętam, że kiedy byłam młodą dziewczyną, to chodziłam rwać wiosenną pokrzywę, którą parzyłam i tym wywarem płukiwałam swoje, długie włosy.

Po tych zaviegach włosy były gęste i lśniące i szkoda, że teraz mi się nie chce.

Pamiętajcie, aby w zamrażarce mieć zawsze zamrożone cytryny, które po starciu na tarce dodaję do sosów i sałatek, bo w skórce cytryny są składniki dobre dla naszego zdrowia.

Ciekawa jestem jak Wy korzystacie z dobrodziejstw natury i co stosujecie, aby utrzymać organizm w zdrowiu?

Jutro robię następującą miksturę i razem z Mężem będziemy profilaktycznie stosowali.

Uwielbiam czosnek i wierzę w jego dobroczynne właściwości.

ocet

Ocet jabłkowy, czosnek i miód – naturalny środek na wiele problemów.

Ocet jabłkowy, czosnek i miód – jest to prawdopodobnie najmocniejsza naturalna kombinacja na świecie na wszelkie problemy związane z naszym zdrowiem! Wielu ekspertów z całego świata uważa, że ta wyjątkowa mikstura jest 10x bardziej wydajna niż penicylina.

Panie i Panowie to oznacza tylko jedno – zdecydowanie każdy z Was powinien spróbować tej domowej mieszanki octu, miodu i czosnku. Ten domowy środek jest super zdrowy, w pełni naturalny i może dostarczyć wielu korzyści zdrowotnych. Jest bardzo prosty i łatwy do wykonania, a to wszystko przez dostępność składników – które są niedrogie i bardzo korzystne dla całego ciała.

Według ekspertów ten domowej roboty środek może wzmocnić układ odpornościowy, obniżyć poziom ciśnienia krwi i zmniejszyć poziom złego cholesterolu. Pomoże on Ci unikać przeziębień i infekcji, zapalenia stawów, dny moczanowej i bólu stawów.

Składniki:

-10 Ząbków czosnku 
-1 szklanka octu jabłkowego 
-1 szklanka miodu

Przygotowanie:

Zaczynamy od oczyszczenia ząbków czosnku, które następnie drobno kroimy lub miażdżymy. Umieszczamy je w misce i dodajemy miód, ocet jabłkowy, energicznie mieszamy przez około 1 minuty, umieszczamy tak przygotowaną miksturę w słoju. Przechowujemy w lodówce przez 5 dni.  Uwaga: codziennie należy przemieszać syrop.  Po tych 5 dniach syrop jest gotowy.

Stosowanie:

Należy spożywać 2 łyżeczki tego lekarstwa rano, na czczo zaraz po przebudzeniu.

UWAGA: mieszanka jest bardzo silna i nie należy jej spożywać bezpośrednio. Zawsze rozpuść w szklance wody.

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Zapiski Joanny

Myśli (nie) banalne - czyli moje spojrzenie na świat.

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Polka Polce

Życie przeplatane szczegółami

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie.

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

Tatulowe opowieści

Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

o wędrówkach, czasie, kulturze i zapachach codzienności

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

Burza-Tumblemind

~Myślodsiewnia~ Ten blog jest dla ludzi, którzy lubią zastanawiać się nad tym, co w dzisiejszym materialnym i sceptycznym świecie jest łatwo zapominane i odchodzi w cień. Sny, miłość, honor, wzajemny szacunek i ciekawość świata- o tym jest ten blog.

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...

życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

paulainstyle.com

Blog lifestylowy

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Zapisz.org

Poetów, pisarzy, eseistów i publicystów zainteresowanych publikacją na naszych łamach zapraszamy do przesyłania propozycji tekstów na adres magazynzapisz@gmail.com

#2latado30charyszka - 2 lata do 30 charyszka

Zbiór myśli mniej lub bardziej nieuporządkowanych. Składnica uczuć, pomników pamięci, ludzkich sylwetek. Światem, który migotliwie zachęca do uczestnictwa w nim i komentowania jego cudów i porażek.

HANIAKO

blog jak ciepły koc

Tata Szymona Blogujący

Codzienny pamiętnik Taty

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Blues napisał już wiele historii...

"Jeśli go nie znałeś to nie żałuj, nie..." Podróż po zakamarkach kobiecej duszy. Moje eseje, wiersze, luźne przemyślenia, czyli refleksyjne, poetycko-lekkofilozoficzne miejsce.

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat