Alkoholiczka!

 

Zadzwonił budzik jak każdego poranka, nastawiony wieczorem przez Hanię. Niestety, czas wstawać pomyślała, ale postanowiła poleżeć jeszcze pięć minut. Pięć minut przeciągnęło się do piętnastu i Hania wystraszona, że spóźni się do pracy jak katapulta wyskoczyła z łóżka.

Prysznic i te wszystkie zabiegi kobiece, obowiązkowe każdego poranka miała opracowane do perfekcji. Kiedy skończyła makijaż, przypomniała sobie, że wieczorem wywiesiła na balkon upraną bluzkę, a więc poszła, aby ją zdjąć i przeprasować lekko żelazkiem.

To był moment, kiedy rzuciła okiem dalej niż wisząca jej ulubiona bluzka i stanęła jak wryta. Zauważyła w zaułku oddalonego budynku, między jedną, a drugą klatką, swoją koleżankę z pracy – Beatę.  Siedziały w jednym pokoju w urzędzie. Znały się od roku i bardzo polubiły, a tu taki widok.

Widziała bardzo wyraźnie, że Beata odkręciła małą buteleczkę i wypiła jej zawartość jednym haustem. Postała jeszcze chwilę i wzięła głęboki wdech, a za chwilę odwinęła gumę do życia i skierowała się w stronę miejsca pracy.

Beata przeważnie pierwsza była w pracy i tłumaczyła innym współpracownikom, że cierpi na bezsenność i dlatego jako pierwsza rozpoczynała dzień w urzędzie, robiąc przy okazji wszystkim poranną kawę.

Wszyscy się do tego już przyzwyczaili i pytań było coraz mniej, bo Beata po prostu tak ma i już!

Hania niewiele wiedziała o Beacie, ale ta raz jej się zwierzyła, że jej mąż jest bardzo wymagający i wręcz obsesyjnie perfekcyjny, kiedy ona sama nie przywiązuje wagi do wielu detali i dlatego żyje z mężem jak pies z kotem.

Mąż Beaty wymagał od niej bezwzględnej czystości w domowych kątach i zwracał jej na każdym kroku uwagę, a więc na tym tle dochodziło do ostrych spięć.

Beata nie skarżyła się nikomu, że jej małżeństwo to czyste piekło, z którego nie wiedziała jak się uwolnić, gdyż mąż zawsze twierdził, że nigdy nie da jej rozwodu i jest skazana na niego do końca życia.

Hania zaczęła obserwować Beatę i zauważyła, że jej koleżanka z pracy często wychodzi z torebką do toalety po czym czuła od Beaty zapach alkoholu, tłumiony cukierkami miętowymi.

Hania wiedziała już wszystko – Beata pociąga alkohol przed pracą i w pracy. 

Minęło kilka dni, a Beata wciąż przychodziła do pracy pod wpływem i tylko Hania to już wiedziała na pewno. 

Nie wiedziała, co ma zrobić z tą wiedzą, bo żal było jej koleżanki, która była bardzo dobrą pracownicą i wykonywała swoje obowiązki najlepiej jak umiała.

Petenci ją szanowali za kompetencje, a ona była dla nich zawsze miła i bardzo pomocna, a więc nikt się nie domyślał, że Beata ma problem.

Hania pewnego razu zdobyła się na odwagę i prosto w oczy powiedziała Beacie, że wie o jej problemie.

Rozmowa odbyła się w pokoju, kiedy innych współpracowników w nim nie było.

Beata zrobiła się czerwona, a jej oczy zalały się łzami. Nie wiedziała jak ma się zachować, ale poprosiła, aby Hania nikomu o tym nie mówiła, a ona zrobi wszystko, aby się takie sytuacje więcej nie zdarzyły. 

Hania czuła, że Beata ma poważny problem w swoim życiu, ale uwierzyła koleżance, że stanie na wysokości zadania i więcej do tematu nie wracała, gdyż czuła, że Beacie jest bardzo z tym źle.

Nie chciała jej zdemaskować, choćby ze względu na to, że jak dotąd Beata była świetnym pracownikiem.

Przyszedł okres, kiedy Beata stwierdziła, że musi zostać dłużej w pracy, gdyż musi dokończyć sprawozdanie, aby je przedłożyć nazajutrz przełożonemu.

Wszyscy już wyszli z pracy, a Beata została, ale nikogo to nie dziwiło, gdyż Beata miała takie okresy w swojej pracy, wymagające godzin nadliczbowych.

Nagle w mieście rozległy się syreny karetki jadącej na sygnale w godzinie dość już późnej, a do Hani zadzwonił kolega z pracy, że Beata wpadła pod samochód i jest bardzo ciężko ranna, a najgorsze jest to, że była kompletnie pijana i to była jej wina, że pod ten samochód wpadła.

Hania zamarła po tym telefonie i na drugi dzień wybrała się do szpitala, aby dowiedzieć się jaki jest stan jej koleżanki.

Lekarze nie chcieli z nią rozmawiać, ale po znajomości dowiedziała się, że Beata jeśli przeżyje i wybudzą ją ze śpiączki, już nigdy nie stanie na własnych nogach.

Czeka ją wózek i prawdopodobnie rehabilitacja nie przyniesie oczekiwanej poprawy.

Mijały miesiące i Beata otrzymała grupę inwalidzką. Zniknęła wszystkim z oczu i zapadła się jakby pod ziemię i tylko Hania wie, że mąż Beaty złożył pozew o rozwód i ją zostawił z tym nieszczęsnym wózkiem!

21 myśli na temat “Alkoholiczka!

  1. Gdybym nie znała życia, pomyślałabym że to odosobniony przypadek. A tak się dzieje często. Pewna pani w słoiczku trzymała alkohol dla siebie i męża, w tym samym zakładzie. Ten słoiczek mnie zaskoczył, ale alkoholicy mają własny rodzaj pomysłowości. W zimę próbowałam napisać o hajnowskich alkoholikach. Trzy razy chodziłam do klubu AA i za każdym razem spotykałam się z tzw. olaniem. Ponieważ mają na działalność pieniądze z naszych podatków, nie zamierzałam odpuścić, a oni rozmawiali, byle potajemnie. Dzwonili i opowiadali takie fikcje o swojej wielkości i chorobie, która nie pozwala się im rozwijać, że poczułam się gorsza. Łgali jak z nut, a ja słuchałam. Taką fantazję znałam już z pierwszego małżeństwa.
    Świat dla nikogo nie jest łaskawy, ale czasem stajemy się ofiarami, jak Twoja bohaterka. To już jest okrucieństwo życia.

    Polubienie

  2. Zły ten mąż, jak jasna cholera. Podobny zresztą wniosek można wyciągnąć z poprzedniego postu. Ale jest problem. Bo przecież bez trudu można odwrócić sytuację, gdzie on staje się alkoholikiem dzięki sekutnicy żonie, to samo może być z dziećmi, czy dalszą rodziną … Dlatego ja unikam takich tematów, bo strasznie trudno znaleźć winnego i podjąć jakieś skuteczne przeciwdziałanie. Czy winny jest tylko mąż? A może tylko Hania (gdyby zgłosiła problem w AA, a Beatę zwolniono by z pracy, to może finał byłby szczęśliwszy?). A może rodzice Beaty i jej męża? Itd., itp., …

    Polubienie

      1. No nie … oczywiście komentarz napisałem z dużym przekąsem, bo tutaj (jak i w poprzednim poście) akurat mąż został przedstawiony jako źródło problemu. Ale przecież nigdy nie wiemy, gdzie „TO” się zaczęło? Niespełnione oczekiwania, brak możliwości porozumienia, może odzywa się genetyka (u przodków męża i żony), może skrywany stress, może, może, może …
        Elżbieta pięknie opisała wycinek życia i wycinek dramatów ludzkich, ale prawdy nikt nie zna, trzeba do niej długo dochodzić. Faktycznie kobiety piją inaczej … może dlatego mąż tez niczego nie zauważył, poza tym czym zatruwał życie żonie?

        Polubienie

      2. Rzadko przyczyny można sprowadzić do jednego prostego powodu czy jednego konkretnego winowajcy. Nawet jeśli z zewnątrz coś wygląda czarno-biało to ze środka zwykle takie nie jest. Nie ma prostych algorytmów. I nie mówię tu o słynnym „inni mają gorzej, a sobie radzą”. 😉

        Polubienie

      3. Anzai często w rodzinach jest przemoc nie tyle fizyczna, co psychiczna i ekonomiczna, a wiele nie wychodzi na zawnątrz i ludzie duszą się w takich związkach i z nimi się za długo godzą. To są często dramaty.

        Polubienie

  3. Kobiecy alkoholizm to wciąż tabu.
    Bo też kobiety piją inaczej niż mężczyźni. Znacznie częściej robią to w samotności, dobrze się kamuflując – pracę wykonują bez zastrzeżeń, zajmują się domem, wyglądają nienagannie… a w środku skrywają dramaty…

    Polubienie

  4. Odnośnie samego picia, czy picia w pracy , nie powinienem się odnosić, bo sam wymyśliłem sobie wyjątkowo głupi sposób na leczenie depresji… Takich historii jest wiele a za każdym pijącym jest jakaś historia… Prawda jest taka, że większość nie pije dla przyjemności…

    Polubienie

      1. Ja wiem , że pracujesz, ale ratuj się koniecznie, bo Ci życie ucieka Stasiu. Zrozumiesz to, kiedy będziesz miał 60 na karku. Można sobie wypić piwko dla przyjemności, bo leczenie się alkoholem, to droga do nikąd! Sorry, że jestem taka ostra, ale chcę być odzyskał siebie!

        Polubione przez 1 osoba

  5. Jak to mówią, zdarza się na każdym szczeblu i w najlepszej rodzinie, a przyczyny bywają różne, jak w każdym uzależnieniu.
    Szkoda, że w małżeństwie zabrakło tego czegoś…a na końcu mąż się odciął po prostu.

    Polubienie

  6. Taka scenka: mam tutaj syna tylko na dwa dni i pomaga mi w zakupach, tych cięższych, bo potem zostanę bez samochodu. Min. wkładam do koszyka czteropak Warki. Ma mi starczyć na 3 tygodnie. Moja wnuczka z wyraźnym niepokojem (ścisk serca) pyta: czemu kupujesz piwo? Ma 7 lat, syn nie pije wcale, synowa i owszem, dzielą się opieką nad córką po połowie. Tej małej mojej wnuczce alkohol już kojarzy się z czymś niepokojącym. I nic nie możemy z tym zrobić. Nie wiemy, co się dzieje, przez tydzień, kiedy jest u mamusi. Nie ma we mnie grama współczucia dla alkoholiczek i alkoholików. Sorki, ale to oni najczęściej łamią życie innym. Miałam 100 powodów, żeby się rozpić, ale przeżyłam to niełatwe życie na trzeźwo. Da się. A, że boli? Trudno.
    Wczoraj wnuczka opowiadała ojcu, że wyciągała mamę spod nadjeżdżającego samochodu…A gdyby nie zdążyła? I kto kogo pilnuje?
    Ech…:(

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s