Archiwa miesi臋czne: Wrzesie艅 2018

Jestem zniesmaczona Adrianem!

Jeszcze si臋 udaje wsta膰 o poranku i nie zemrze膰 we 艣nie, cho膰 by艂a by to komfortowa 艣mier膰 bez b贸lu i le偶enia miesi膮cami w 艂贸偶ku, obarczaj膮c sob膮 rodzin臋.

Mam tak, 偶e kiedy si臋 obudz臋, to mam jeden cel, bo jestem uzale偶niona od wiadomo艣ci z kraju i ze 艣wiata!

W艂膮czam komputer, aby si臋 zalogowa艂, a w kuchni robi臋 sobie pobudzaj膮c膮 kaw臋 i tak jest od lat.

Ja wiem, 偶e nie powinno si臋 pi膰 kawy na pusty 偶o艂膮dek, ale mam taki na ni膮 apetyt, bo mnie skutecznie budzi.

Z kaw膮 robi臋 wi臋c przegl膮d prasy i dopiero potem bior臋 si臋 za inne czynno艣ci, czyli jest prysznic, 艣niadanie i ma艂e sprz膮tanie, a potem lec臋 do chorej Mamy!

Czasami sobie my艣l臋, 偶e kiedy zaniemog臋 na tyle, 偶e strac臋 w艂adz臋 nad Internetem, to b臋d臋 bardzo nieszcz臋艣liwa, odci臋ta od wiadomo艣ci i ich komentowania.

Mo偶e si臋 tak sta膰, bo nikt nie wie w starszym wieku, co odbierze mu choroba!

Jednak udaje si臋 jeszcze logicznie mysle膰 i mie膰 swoje, w艂asne zdanie na dany temat i m贸zg pozwala na samodzielne my艣lenie i wyci膮ganie wniosk贸w!

To taki wst臋p do staro艣ci, ale p贸ki co – chyba jest ze mn膮 jeszcze do艣膰 dobrze!

Kiedy Adrian jecha艂 do USA na zaproszenie Donalda Trumpa, to rzek艂am do M臋偶a, 偶e z tej wizyty wyjd膮 niez艂e jaja i wysz艂y!

Pojecha艂 zupe艂nie nie przygotowany i robi艂 gaf臋 za gaf膮 i to wysz艂o kompletnie 艣miesznie, czy raczej 偶a艂o艣nie!

Tak wi臋c wracaj膮c do poranka z kaw膮, obejrza艂am sobie zdj臋cie, kt贸re zamie艣ci艂 na Twitterze sam Prezydent Trump, na kt贸rym widzimy stoj膮cego Adriana w Gabinecie Owalnym podpisuj膮cego pewne uzgodnienia!

Widok jest taki, 偶e Adrian na stoj膮co ten dokument podpisuje, kiedy聽 Trump w najlepsze si臋 rozsiad艂 w fotelu przy biurku!

Przejrza艂am zdj臋cia z Gabinetu Owalnego na Google Grafika i 偶aden z dygnitarzy nie podpisywa艂 偶adnych dokument贸w w Gabinecie Owalnym, a tylko naszego Adriana upokorzono i Polsk臋 te偶 nie oddaj膮c 偶adnego szacunku.

Nawet w贸dz Korei P贸艂nocnej dosta艂 miejsce siedz膮ce, a nasz Adrian dosta艂 kopa w de… i Polska te偶, bo to by艂 czas stracony dla Trumpa!

Ja nie mam Prezydenta, bo mam figlarnego, mimcznego faceta, kt贸ry co rusz pogr膮偶a ten urz膮d!

Ja mia艂am Prezydenta, a by艂 to Aleksander Kwa艣niewski, kt贸remu wybaczam chorb臋 filipi艅sk膮, bo ka偶dy ch艂op napi膰 si臋 musi, ale takich cyrk贸w nie wyprawia艂 jak ten cz艂owiek z nadania PiS-u!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 2 osoby, ludzie siedz脛聟 i w budynku

 

Zdrada!

Byli ma艂偶e艅stwem z 20 letnim sta偶em. Maria i Ryszard uchodzili za wzorow膮 par臋, tylko wszyscy im wsp贸艂czuli, 偶e nie mogli mie膰 dzieci.

Maria leczy艂a si臋 d艂ugie lata, ale bez efektu, a na adopcj臋 nie mia艂a odwagi. Ba艂a si臋, 偶e nie zdo艂a pokocha膰 adoptowanego dziecka. Ryszard bardzo by艂 za dzie膰mi, lecz los tak mu si臋 u艂o偶y艂, 偶e dzieci mie膰 nie b臋d膮. Mieli psa i to on zast臋powa艂 im to upragnione dziecko.

Zajmowali si臋 po pracy ogrodem dzia艂kowym, kt贸ry by艂 dla nich alternatyw膮 na zape艂nienie tej istotnej dla nich luki. Oboje kochali kwiaty i wiele pracy wk艂adali w upraw臋 w艂asnych warzyw i owoc贸w. Tak lecia艂y im wsp贸lne lata.

Pewnego wieczoru Ryszard przyszed艂 do domu dobrze wstawiony. By艂 z kolegami na piwie i Maria tolerowa艂a te jego kole偶e艅skie wypady. Sama w tym czasie lubi艂a obejrze膰 dobre kino w samotnym prze偶ywaniu.

Ryszard wr贸ci艂 bardzo zmarnowany i szybko po艂o偶y艂 si臋 spa膰 ku uciesze Marii, kt贸ra nie lubi艂a jego wywod贸w filozoficznych pod wp艂ywem.

Krz膮taj膮c si臋 jeszcze w kuchni us艂ysza艂a d藕wi臋k smsa w kieszeni kurtki Ryszarda. Zdziwi艂o j膮, 偶e kto艣 o tak p贸藕nej nocy wysy艂a wiadomo艣ci. Podesz艂a do wieszaka i wyj臋艂a kom贸rk臋 z kieszeni kurtki m臋偶a.

Nigdy tego nie robi艂a, bo nie czu艂a takiej potrzeby, aby sprawdza膰 telefon swojego m臋偶czyzny. Ufa艂a mu bezgranicznie i brzydzi艂a si臋 inwigilacj膮 jak膮 stosowa艂y inne kobiety. Wiedzia艂a, 偶e jej kole偶anki z pracy sprawdzaj膮 kom贸rki swoich 偶yciowych partner贸w, a tak偶e ich komputery kiedy tylko nadarzy si臋 taka okazja. Nie czu艂a takiej potrzeby, ale tym razem d藕wi臋k kom贸rki j膮 zafrapowa艂.

Troch臋 trwa艂o, kiedy zorientowa艂a si臋, jak odczyta膰 wiadomo艣膰 i kiedy m膮偶 pochrapywa艂 na kanapie, Maria przeczyta艂a:

– Kochanie, musimy to powt贸rzy膰. W mojej lod贸wce ju偶 ch艂odzi si臋 wino na nast臋pny raz 鈥 twoja kochaj膮ca ci臋 Paula.

Maria my艣la艂a, 偶e to jest jaki艣 absurd i kobieta o imieniu Paula si臋 pomyli艂a, 艣l膮c wiadomo艣膰 do jej m臋偶a. Wzi臋艂a kom贸rk臋, zapali艂a wi臋cej 艣wiat艂a w kuchni i usiad艂a na kuchennym taborecie. Postanowi艂a bli偶ej przyjrze膰 si臋 telefonowi i odczyta艂a wszystkie wiadomo艣ci.

By艂o ich w telefonie bardzo wiele. Mi艂osne wyznania, a tak偶e terminy i miejsca spotka艅. S艂owa t臋sknoty i zapewnienia, 偶e wkr贸tce powiadomi j膮 o tym, 偶e odchodzi do 偶ony.

Maria od艂o偶y艂a kom贸rk臋 i podesz艂a do lod贸wki, aby nala膰 sobie spor膮 ilo艣膰 sch艂odzonej w贸dki. Wpi艂a trzy kieliszki jeden za drugim, a偶 poczu艂a w 偶o艂膮dku przyjemne ciep艂o. Nie dociera艂o do niej, 偶e jej ukochany i dobry m膮偶 ma w pobliskiej miejscowo艣ci inn膮 kobiet臋, z kt贸r膮 ju偶 sobie zaplanowa艂 dalsze 偶ycie.

O艣mielona wypitym alkoholem postanowi艂a wycisn膮膰 numer do tej jego Pauli. Czeka艂a chwil臋, a偶 tamta odbierze. W ko艅cu by艂a ju偶 noc i najzwyczajniej j膮 obudzi艂a.

– Prosz臋 jutro przygotowa膰 miejsce w szafie na ciuchy mojego m臋偶a – cichym i spokojnym g艂osem oznajmi艂a jednym tchem.

– Ale… Nie ma 偶adnego ale, dobrej nocy i wy艂膮czy艂a rozmow臋.

Gdzie ja mam te walizki, chwil臋 si臋 zastanawia艂a i posz艂a do garderoby, aby spakowa膰 jego rzeczy. Robi艂a to na ch艂odno i z rozmys艂em. Jednak kiedy pakowa艂a jego przybory toaletowe, kt贸re sta艂y w toalecie obok jej, nagle si臋 za艂ama艂a. Spojrza艂a na pust膮 p贸艂k臋, spojrza艂a w lustro na swoje odbicie i 艂zy zala艂y jej twarz.聽

Nie spa艂a tej nocy. Nie mog艂a, bo w艂a艣nie rozsypa艂 si臋 jej pouk艂adany 艣wiat. Nie mog艂a skojarzy膰 fakt贸w, kiedy spotyka艂 si臋 z tamt膮 kobiet膮. A wi臋c te wszystkie jego wyjazdy na ryby by艂y doskona艂膮 przykrywk膮 do tajemnych randek i uniesie艅. A wi臋c sk膮d by艂y te wszystkie trofea, czy偶by kupione w sklepie? Oszukiwa艂 j膮 ca艂y czas i ciekawa by艂a kim jest tamta kobieta? Lepsza, 艂adniejsza i pewnie mog膮ca urodzi膰 mu dzieci? My艣li jej si臋 k艂臋bi艂y jak szalone, a 艣wiat zawali艂 w jednej chwili.

Kiedy o poranku Ryszard jak zwykle chcia艂 sobie zrobi膰 kaw臋, potkn膮艂 si臋 o wystawione w korytarzu walizki. Jego zdziwienie by艂o wielkie, kiedy zauwa偶y艂, 偶e ju偶 tutaj za chwil臋 nie b臋dzie mieszka艂. Rozstanie odby艂o si臋 prawie bez s艂贸w. Obmy艂 tylko twarz i w艂o偶y艂 ubranie, aby znie艣膰 swoje rzeczy do samochodu.

Maria stan臋艂a przy oknie i ostatni raz widzia艂a swojego m臋偶a, kt贸ry w艂a艣nie rozpocz膮艂 swoj膮 now膮 drog臋 偶ycia. Nie mog艂a sobie poradzi膰 z rozstaniem. Zamkn臋艂a si臋 w domu i wzi臋艂a d艂ugie zwolnienie z pracy. Nie chcia艂a z nikim rozmawia膰 i nikomu niczego t艂umaczy膰. Zwin臋艂a si臋 jak kot i le偶a艂a dniami i nocami bez ruchu, bez emocji, jakby 偶ycie z niej ulecia艂o. Nie odbiera艂a telefon贸w od nikogo i w ko艅cu wy艂膮czy艂a ca艂kowicie aparat, a tylko ukradkiem przed znajomymi wymyka艂a si臋 na spacer z psem, kt贸ry tylko jej zosta艂. Nie malowa艂a si臋 i nie dba艂a o posi艂ki. Niczego ju偶 nie chcia艂a od 偶ycia.

Pewnego dnia, zaniepokojone kole偶anki z pracy tak mocno puka艂y do drzwi, 偶e musia艂a je otworzy膰. Zobaczy艂y rozgrzebane 艂贸偶ku, a obok stos zap艂akanych chusteczek.

– Nie mo偶esz tak 偶y膰, papla艂y jedna przez drug膮. – Ogarnij si臋 i wracaj do 偶ycia, do nas – nie dawa艂y za wygran膮.聽

Wyprosi艂a je, dzi臋kuj膮c za trosk臋, ale oznajmi艂a, 偶e musi sama prze偶y膰 to, co si臋 wydarzy艂o i chce zosta膰 sama. Nie przyjmowa艂a 偶adnych rad i pociesze艅. Nie chcia艂a wraca膰 do 偶ycia, co bardzo zmartwi艂o jej znajome z pracy. Odpu艣ci艂y i da艂y jej dwa tygodnie na pozbieranie si臋 i powr贸t do pracy. Przysi臋g艂a, 偶e si臋 pozbiera, ale niech ju偶 sobie id膮.

Min臋艂y 3 lata od rozstania. Przez ten czas nie widzia艂a ani razu Ryszarda. Ostatni raz, tylko na rozprawie rozwodowej, kt贸ra przebieg艂a bez komplikacji z orzeczeniem o 聽winie jej m臋偶a. Przez ten czas wiod艂a spokojne i monotonne 偶ycie. Praca, dom, spacer, dzia艂ka. Chwile samotne zape艂nia艂a sobie udzia艂em na forum, gdzie takich porzuconych kobiet by艂o wi臋cej. Szuka艂a tam pocieszenia i wsparcia, a i sama udziela艂a rad innym, 艣wie偶o porzuconym. By艂a na tyle silna ju偶, 偶e sta膰 by艂o j膮 ju偶 na pisanie, i偶 b贸l jest wci膮偶 silny, ale da si臋 z nim 偶y膰, bo bardzo j膮 wzbogaci艂 wewn臋trznie i nauczy艂 pokory. Pisa艂a, 偶e bardziej siebie pozna艂a i聽 wierzy, i偶 da艂a sobie rad臋 ze zdrad膮.

Tak mija艂y jej dni, ale by艂a zadowolona, 偶e ten wewn臋trzny spok贸j zacz膮艂 si臋 jej podoba膰. Radzi艂a sobie z obowi膮zkami i czu艂a si臋 coraz bardziej silniejsza. Postanowi艂a, 偶e kupi nowy komputer i zajmie si臋 pisaniem ksi膮偶ki. W g艂owie mia艂a jej zarys i chcia艂a spr贸bowa膰, co z tego by jej wysz艂o. Tak tylko dla siebie i nie koniecznie o sobie. Pragn臋艂a umie艣ci膰 swoich bohater贸w na ciep艂ej wyspie i otoczy膰 ich wspania艂ymi s膮siadami, co wi膮za艂o si臋 z przer贸偶nymi zabawnymi i mniej zabawnymi historiami. Jak zaplanowa艂a, tak zrobi艂a i pisa艂a wieczorami przy fili偶ance aromatycznej herbaty. Czasami schodzi艂o jej do p贸艂nocy, kiedy zatraci艂a si臋 w swojej wyobra藕ni i budowaniu fabu艂y.

By艂a wreszcie szcz臋艣liwa, bo mia艂a co艣 tylko swojego, a by艂a to jej powstaj膮ca ksi膮偶ka. Budzi艂a si臋 i k艂ad艂a z g艂ow膮 zaprz膮tni臋t膮 pomys艂ami i by艂a z siebie bardzo zadowolona.

To by艂a d艂uga maj贸wka i chcia艂a j膮 sp臋dzi膰 ze swoj膮 ksi膮偶k膮, ale jej plany popsu艂 niespodziewany dzwonek do drzwi, a wi臋c w szlafroku posz艂a zobaczy膰 kto te偶 zak艂贸ca jej spok贸j. Kiedy je uchyli艂a, zd臋bia艂a. Ryszard sta艂 w drzwiach niczym zbity pies. Nie ogolony i nie 艣wie偶y. Widzia艂a, 偶e si臋 bardzo postarza艂 i zaniedba艂. Nigdy nie widzia艂a go w takim stanie.聽

– Witaj Mario, mo偶emy porozmawia膰 chwil臋. – Prosz臋 po艣wi臋膰 mi sw贸j czas, bo… ja ju偶 tak nie mog臋 偶y膰 – wymamrota艂.

– Wejd藕, skoro ju偶 jeste艣 – serce jej mocno zabi艂o i nie wiedzia艂a, czy dobrze robi wpuszczaj膮c go do mieszkania.

Usiad艂 w pokoju na du偶ej sofie, a Maria oddali艂a si臋 w kierunku okna, z dala od niego. Czeka艂a na dalszy rozw贸j tej jak偶e dziwnej sytuacji.

– Mario, chc臋 do ciebie wr贸ci膰, bo ja ju偶 nie chc臋 z ni膮. Mam do艣膰 trzech etat贸w, bo wiecznie jej ma艂o i ma艂o. Tych wiecznych awantur o pieni膮dze, o jej dzieci,kt贸re wszystko musz膮 mie膰. Tylko praca, praca, by zaspokoi膰 jej potrzeby sta艂o si臋 ponad moje si艂y. Ja wiem, 偶e ciebie skrzywdzi艂em i wiem, 偶e mo偶esz mnie za chwil臋 wyprosi膰 ze swojego domu i b臋dziesz mia艂a s艂uszn膮 racj臋 i powiem ci tylko, 偶e zda艂em sobie spraw臋, jak bardzo ciebie kocha艂em i wci膮偶 kocham. Nie chc臋 偶ebra膰 o uczucie, ale musisz wiedzie膰, 偶e to, i偶 odszed艂em to by艂 m贸j wielki b艂膮d. Daj mi drug膮 szans臋 Mario.

W pokoju zapanowa艂a cisza, i偶 s艂ysza艂a jak mocno bije jej serce. Nie wiedzia艂a jak ma si臋 zachowa膰 i by艂a na niego z艂a, 偶e burzy jej ponownie pouk艂adany 艣wiat, na kt贸ry pracowa艂a trzy lata.

– Jak sobie to wyobra偶asz – spyta艂a. Mam ci臋 przyj膮膰 i udawa膰, 偶e nic si臋 nie sta艂o? Jeste艣 doros艂ym cz艂owiekiem i mniemam, 偶e odpowiedzialnym, a wi臋c wracaj sk膮d przyszed艂e艣. Ja cho膰 wci膮偶 ci臋 tak偶e kocham, nie zbuduj臋 ju偶 z tob膮 swojego 偶ycia. Nie po to upada艂am i si臋 podnosi艂am, aby znowu upa艣膰. Nie, nie, nie – oznajmi艂a jak na bezdechu.

– Mario, ale jednego ci nie powiedzia艂em – jestem chory na raka!

To nie jest normalny kraj!

 

Gdyby wybory odbywa艂y si臋 w najbli偶szych dniach, 38 procent poparcia zdoby艂aby koalicja Prawa i Sprawiedliwo艣ci, Porozumienia i Solidarnej Polski – wynika z najnowszego sonda偶u przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown SA dla „Fakt贸w” TVN i TVN24. Drugie miejsce zaj臋艂aby Platforma Obywatelska z 21-procentowym poparciem. Na trzecim miejscu w por贸wnaniu do poprzedniego sonda偶u nast膮pi艂a zmiana – uplasowa艂a si臋 na nim Nowoczesna. Na to ugrupowanie zag艂osowa艂oby 7 procent ankietowanych.(http://www.tvn24.pl)

Rz膮dz膮, a raczej dewastuj膮 wszystko w Polsce ju偶 trzy lata!

Kiedy dzisiaj zobaczy艂am najnowszy sonda偶, to autentycznie si臋 w艣ciek艂am i opad艂y mi wszystkie cz艂onki.

Partia PiS jest wci膮偶 liderem i gdyby wybory odby艂y si臋 teraz, to 39% Polak贸w ponownie, by oddali sw贸j g艂os na barbarzy艅c贸w i dewastator贸w Polski we wszystkim!

W艣ciek艂a napisa艂am na swojej Osi na Facebooku, 偶e mam:

W dupie mam ci臋 Polsko!
W dupie mam ciebie narodzie!
R贸bta co chceta, mnie du偶o nie zosta艂o.
G艂osujta sobie na pislam i dajta im 100 %

Postanowi艂am bez 偶adnego trybu, 偶e polityk臋 b臋d臋 komentowa艂a do dnia Wybor贸w do Samorz膮du, ale je艣li PiS wygra w moim wojew贸dztwie, to ja wysiadam i niech si臋 dzieje, co chce!

Jestem ju偶 wiekowa i nie mam zamiaru dosta膰 zawa艂u z powodu durnego narodu, kt贸ry zaprzeda艂 si臋 mamonie!

Polacy zaprzedali swoj膮 wolno艣膰, temu cholernemu 500+, ale nie patrz膮 i nie dostrzegaj膮, 偶e w sieci s膮 ostrze偶enia i:

Kochani Polacy, jak to dobrze, 偶e popieracie PiS.
PiS SI臉 ODWZAJEMNI WAM NIEBAWEM I WODA PODRO呕EJE聽
z 1,30 z艂 do 57,34 z艂 za m3.

To napisa艂 prawnik i ostrzega, 偶e ceny galopuj膮, a g艂upki ostrze偶e艅 nie kupuj膮!

Kiedy jad臋 do C贸rki mieszkaj膮cej w Szczecinie, to jad臋 cudown膮 autostrad膮 i jestem dumna, 偶e PO mi j膮 zbudowa艂a.

Tymczasem propagadna dla durnego ludu p艂ynie, 偶e to oni buduj膮 drogi i mosty i wpajaj膮 durnemu narodowi, 偶e 27 lat trasformacji nie istnia艂o i dopiero teraz jest Polska mlekiem i miodem p艂yn膮ca! Hipokryci dla ciemnego luda otumianionego 500+.

W szko艂ach jest teraz wi臋cej lekcji religii w tygodniu, ani偶eli lekcji j臋zyka polskiego, geografii, czy biologii i ten nar贸d g艂upi si臋 na to zgadza!

Nie dzia艂a s膮downictwo, bo sprawy, kt贸re mia艂y by膰 rozstrzygane – zosta艂y zawieszone i oto mamy parali偶 prawny! Pi臋knie i nar贸d g艂upi to kupuje!

Ci bandyci d膮偶膮 do tego, aby Polsk臋 wyprowadzi膰 z Unii Europejskiej, a to si臋 wi膮偶e z tym, 偶e Polska cofnie si臋 do czas贸w Gierka i b臋dziemy wi膮za膰 ledwo koniec z ko艅cem, ale ten otumianiony nar贸d tego nie pojmuje!

Specjalnie pisz臋 nar贸d z ma艂ej litery, bo przekona艂am si臋, 偶e nie jeste艣my narodem 艣wiat艂ym, a jeste艣my kabotynami i tylko nad tym zap艂aka膰!

Najgorsze jednak jest to, 偶e opozycja nie ma jaj i kompletnie nie poci膮ga mnie i to jest katastrofa dla Polski.

Ogromny dylemat b臋d臋 mia艂a na kogo odda膰 g艂os, ale g艂臋boko to przymy艣l臋, ale nie bior臋 pod uwag臋 uk艂adu i nepotyzmu w PiS!

Dzisiaj w programie wiarygodnym pokazano jak zostaj膮 zmieniani prezesi w Sp贸艂kach Skarbu Pa艅stwa,聽 kt贸rzy s膮 mianowiani z pozycji piel臋gniarki, bibliotekarki i czy to jest normalny kraj?

A nasz Adrian, czy jest prezydentem? Mia艂 pom贸c frankowiczom, a jest komediantem!

Mimozami jesie艅 si臋 zaczyna!

Lato tego roku mieli艣my w Polsce naprawd臋 pi臋kne, bo temperatury si臋gn臋艂y zenitu i wielu ludzi 藕le znosi艂o te upa艂y, a wielu to pasowa艂o!

M艂odzi ludzie聽 byli zadowoleni, bo urlopy im si臋 uda艂y, czy to nad morzem, czy w innych miejscach, ale ludzie starsi raczej chowali si臋 w swoich domach, opuszczaj膮c 偶aluzje, aby od upa艂u odpocz膮膰.

Dla mnie to by艂 ci臋偶ki okres, bo w te upa艂y serce mi si臋 rozszala艂o i cz臋sto czu艂am si臋 bardzo 藕le, ale jako艣 uda艂o si臋 przetrwa膰 i oto mamy jesie艅.

Po prostu z dnia na dzie艅 pogoda zrobi艂a ci臋cie i z lata przeszli艣my w jesie艅, ale pewnie nie we wszystkich wojew贸dztwach tak si臋 porobi艂o, a u mnie tak si臋 sta艂o.

Temperatura nagle spad艂a, a promienie s艂o艅ca zacz臋艂y pada膰 automatycznie pod innym k膮tem i zauwa偶y艂am jak si臋 zmieni艂y kolorystycznie drzewa i krzewy.

呕yjemy w takiej szeroko艣ci geograficznej, 偶e przychodzi nam d艂ugo czeka膰 na lato, bo zima d艂uga, bo wiosna, a potem dopiero lato, kt贸re mija na pstyk i znowu jesie艅 i znowu zima!

By艂o kilka lat temu tak, 偶e kiedy wchodzi艂am w jesie艅, to by艂am chora, bo moja dusza robi艂a si臋 chora i cierpia艂am na obni偶enie nastroju!

Dni stawa艂y si臋 coraz kr贸tsze, bo zmrok zapada艂 zbyt szybko i stawa艂am si臋 apatyczna, jakby bez si艂.

Trzeba by艂o jednak 偶y膰, ale ka偶da aktywno艣膰 by艂a wymuszona i cierpia艂am katusze.

Na szcz臋艣cie聽 poradzi艂am sobie z tym stanem i teraz jesie艅 mnie tak nie dobija, bo nauczy艂am si臋 na ni膮 patrze膰 z tej kolorowej strony.

Zacz臋艂am jesie艅 fotografowa膰 i to mi da艂o si艂臋 i ogromn膮 przyjemno艣膰 gapienia si臋 na te wszystkie kolorowe drzewa, 艂膮ki, ro艣linno艣膰 i tym sposobem pokona艂am z艂e, jesienne nastroje.

Kiedy jesie艅 jest s艂oneczna, to bije po oczach cudnymi kolorami i w takie dni prosz臋 M臋偶a, aby艣my wyjechali w teren i 艂api臋 to wszystko w obiektyw.

Co robi膰 wi臋c, kiedy dni robi膮 si臋 kr贸tkie i pada deszcz?

Trzeba zaj膮膰 si臋 czym艣, aby nie popada膰 w melancholi臋, a wi臋c czytajmy du偶o, r贸bmy jakie艣 przyjemne prace – szyde艂kujmy, r贸bmy na drutach, rozwi膮zujmy krzy偶贸wki,ogl膮dajmy dobre kino pod kocykiem z gor膮c膮 herbat膮,聽 albo pracujmy w Internecie w programach graficznych, a przede wszystkim dogadzajmy sobie kulinarnie i piszmy nasze blogi! 馃檪

Nie dajmy si臋 pogorszeniu naszej psychiki, bo 偶ycie jest zbyt kr贸tkie, aby cierpie膰!

Zdj臋cia s膮 mojego autorstwa!

 

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

„Wraz z nastaniem pierwszych jesiennych ch艂od贸w, kiedy na dworze coraz cz臋艣ciej pada deszcz, ciemne chmury g臋sto przykrywaj膮 niebo, a dni staj膮 si臋 coraz kr贸tsze, wi臋kszo艣膰 z nas ogarnia 鈥瀓esienny smutek鈥. Cz臋艣ciej robimy si臋 senni i zm臋czeni, nie chce nam si臋 wstawa膰 z 艂贸偶ka w ciemne, zimne poranki, mniej聽mamy energii i zapa艂u do pracy.

Pogoda za oknem wp艂ywa te偶 niekorzystnie na nasz nastr贸j. Niekt贸rzy staj膮 si臋 smutni, rozdra偶nieni, przygn臋bieni i zniech臋ceni oraz znacznie mniej rzeczy sprawia im rado艣膰.

Czasem jednak ten jesienno-zimowy smutek zaczyna coraz bardziej utrudnia膰 nam codzienne 偶ycie. Warto wtedy sprawdzi膰 czy nie jest to depresja sezonowa.

Depresja sezonowa聽czyli聽sezonowe zaburzenie afektywne聽(Seasonal Affective Disorder 鈥 SAD) to zaburzenie depresyjne pojawiaj膮ce si臋 w okresie jesienno-zimowym, a ust臋puj膮ce wiosn膮 lub latem. Objawy zak艂贸caj膮 emocjonalne, poznawcze i fizjologiczne funkcjonowanie cz艂owieka i s膮 bardzo uci膮偶liwe. Wyst臋puj膮 codziennie lub prawie codziennie oraz trwaj膮 przez okres co najmniej dw贸ch tygodni. Ponadto, powtarzaj膮 si臋 cyklicznie przez minimum dwa lata.

Sk膮d depresja sezonowa?

W ci膮gu wielu wiek贸w 偶ycie cz艂owieka by艂o bardzo mocno zwi膮zane z natur膮. Wiosenne i letnie miesi膮ce sprzyja艂y zdobywaniu po偶ywienia, wzmo偶onej pracy, cz臋stszym kontaktom towarzyskim czy podr贸偶om. Natomiast jesieni膮 i zim膮, kiedy przyroda zamiera a dzie艅 staje si臋 kr贸tszy, mniej by艂o pracy, a tempo 偶ycia tak偶e naturalnie ulega艂o ograniczeniu. Cz艂owiek wpada艂 w lekki stan 鈥瀠艣pienia鈥, spowolnionego metabolizmu oraz zmniejszonej energii i przygotowywa艂 si臋 do przetrwania zimy. Rytmy przyrody i pory roku wyznacza艂y zatem jego codzienn膮 aktywno艣膰.

Obecnie, kiedy brak 艣wiat艂a s艂onecznego pr贸bujemy zast臋powa膰 偶ar贸wk膮, a codzienne funkcjonowanie znacznie mniej zwi膮zane jest z rytmami natury oczekuje si臋, 偶e poziom aktywno艣ci cz艂owieka przez prawie ca艂y rok b臋dzie utrzymywa艂 si臋 na mniej wi臋cej r贸wnym, wysokim poziomie. By膰 mo偶e w艂a艣nie dlatego to, co w przesz艂o艣ci pozwala艂o nam poradzi膰 sobie w niesprzyjaj膮cych warunkach zwi膮zanych ze zmianami w przyrodzie, teraz utrudnia nam 偶ycie.

Przyczyny zaburze艅 sezonowych

Chocia偶 dok艂adne przyczyny powstawania depresji sezonowej nie s膮 znane, uwa偶a si臋, 偶e g艂贸wnym czynnikiem jest niedob贸r 艣wiat艂a s艂onecznego docieraj膮cego do naszych oczu. Wp艂ywa ono na spos贸b funkcjonowania r贸偶nych struktur m贸zgowych, a mianowicie na procesy powstawania i regulacji neuroprzeka藕nik贸w i hormon贸w niezb臋dnych do wielu 偶yciowych czynno艣ci. Zauwa偶ono, 偶e najbardziej niekorzystny jest niedomiar 艣wiat艂a w rannych godzinach dnia, poniewa偶 rozregulowuje bardzo istotny oko艂odobowy rytm cz艂owieka 鈥 snu i czuwania. Brak 艣wiat艂a s艂onecznego powoduje zwi臋kszone wydzielanie melatoniny 鈥 tzw. hormonu snu, przez co nasz m贸zg 鈥瀋zuje si臋鈥 oszukany co do godziny i pory dnia, a my stajemy si臋 bardziej senni i zm臋czeni. Ponadto, zaburza r贸wnie偶 inne rytmy wydzielania hormon贸w, np.: zmniejsza poziom serotoniny, kt贸ra odpowiedzialna jest m.in. za utrzymywanie dobrego nastroju.

Powstawanie sezonowych zaburze艅 depresyjnych zwi膮zane jest tak偶e z indywidualn膮 podatno艣ci膮 cz艂owieka. W艣r贸d mo偶liwych przyczyn podaje si臋 zmniejszon膮 wra偶liwo艣膰 siatk贸wki oka na docieraj膮ce do niej 艣wiat艂o. Przez to, osoby z du偶o mniejsz膮 wra偶liwo艣ci膮 mog膮 skar偶y膰 si臋 na pogorszenie samopoczucia tak偶e podczas pochmurnych letnich dni.

Uwa偶a si臋 r贸wnie偶, 偶e podatno艣膰 na sezonowe zaburzenia afektywne jest przekazywana genetycznie.

Ponadto, 艂agodne wcze艣niej objawy jesiennego smutku i senno艣ci mog膮 si臋 znacznie nasili膰, gdy spotkaj膮 nas bardzo stresuj膮ce wydarzenia, np.: rozw贸d, 艣mier膰 bliskiej osoby, problemy w pracy lub 偶yciu osobistym.

Kto najcz臋艣ciej choruje?

Depresja sezonowa dotyka g艂贸wnie osoby mieszkaj膮ce w 艣rodkowych i p贸艂nocnych szeroko艣ciach geograficznych. W Europie P贸艂nocnej na powa偶ne dolegliwo艣ci cierpi ok. 2% populacji, a w innych, mniej nas艂onecznionych regionach 艣wiata, np. na Alasce, problem ten dotyczy co dziesi膮tego mieszka艅ca. 艁agodniejsze objawy jesiennego smutku odczuwa w Europie prawdopodobnie ponad 10 鈥 15% ludzi.

Ten rodzaj zaburze艅 depresyjnych dotyka g艂贸wnie osoby m艂odsze 鈥 pierwszy epizod pojawia si臋 zwykle pomi臋dzy 20 a 40 rokiem 偶ycia 鈥 przy czym z powodu znacznych dolegliwo艣ci zdecydowanie cz臋艣ciej cierpi膮 kobiety ni偶 m臋偶czy藕ni (oko艂o 4 razy cz臋艣ciej). Obserwuje si臋 je tak偶e u dzieci.

Co ciekawe, zdarzaj膮 si臋 przypadki tzw. depresji letniej czyli objaw贸w depresyjnych w okresach du偶ego nas艂onecznienia w strefie oko艂or贸wnikowej. Niestety jej przyczyny nie s膮 znane.

Objawy

Pierwsze objawy depresji sezonowej mog膮 pojawi膰 si臋 ju偶 w pa藕dzierniku lub listopadzie, a w miesi膮cach wiosennych (marzec, kwiecie艅), kiedy zwi臋ksza si臋 ilo艣膰 艣wiat艂a s艂onecznego, zazwyczaj ca艂kowicie ust臋puj膮. Czasami mog膮 te偶 przej艣膰 w faz臋 manii (m.in. nadmiernie podwy偶szonego nastroju, znacznie zwi臋kszonej aktywno艣ci i pobudzenia, trudno艣ci z koncentracj膮 uwagi, zmniejszonej potrzeby snu) lub hipomani臋 (艂agodniejsz膮 odmian臋 manii).

Najcz臋stszymi objawami s膮:

– uczucie smutku, pustki, l臋ku, niepokoju

– uczucie przewlek艂ego przem臋czenia

– obni偶ona aktywno艣膰, brak motywacji i inicjatywy do dzia艂ania

– wzmo偶ona senno艣膰 z jednoczesnym pogarszaniem si臋 jako艣ci snu, ospa艂o艣膰, trudno艣ci z porannym wstawaniem

– zwi臋kszony apetyt, szczeg贸lnie zwi膮zany z wi臋kszym spo偶ywaniem w臋glowodan贸w; cz臋sto zwi臋kszanie si臋 masy cia艂a

– os艂abienie pop臋du seksualnego

Zwykle wyst臋puj膮 tak偶e inne charakterystyczne dla depresji objawy, takie jak:

– nadmierna dra偶liwo艣膰

– anhedonia 鈥 utrata zdolno艣ci prze偶ywania rado艣ci z drobnych, codziennych zdarze艅; a nawet unikanie przyjemno艣ci

– poczucie beznadziejno艣ci

– problemy z pami臋ci膮, jasno艣ci膮 my艣lenia, koncentracj膮 uwagi

– problemy z wykonywaniem codziennych czynno艣ci

– utrata energii, si艂 witalnych

– utrata zainteresowa艅, zoboj臋tnienie

– niech臋膰 do pracy i funkcjonowania w spo艂ecze艅stwie

– my艣li samob贸jcze

Ponadto, u kobiet mo偶liwe jest wyst膮pienie objaw贸w napi臋cia przedmiesi膮czkowego lub ich nasilenie, z kolei u dzieci mo偶na zaobserwowa膰 wi臋ksz膮 sk艂onno艣膰 do zachowa艅 agresywnych i 艂atwiejsze wpadanie w z艂o艣膰.

Konsekwencjami sezonowego zaburzenia afektywnego mo偶e by膰 m.in.: nadu偶ywanie alkoholu lub narkotyk贸w, okresowe nadmierne objadanie si臋, przybieranie na wadze, obni偶enie odporno艣ci organizmu i zwi膮zane z tym cz臋ste infekcje, problemy z nauk膮, w pracy lub w relacjach interpersonalnych, a nawet samob贸jstwa.

Warto jednak pami臋ta膰, by obserwuj膮c powy偶sze objawy, nie diagnozowa膰 si臋 samodzielnie, lecz skorzysta膰 z pomocy specjalisty, gdy偶 mog膮 one 艣wiadczy膰 tak偶e o innych dolegliwo艣ciach i zaburzeniach, takich jak: depresja kliniczna (gdy rozpocz臋艂a si臋 w okresie jesienno-zimowym), choroby somatyczne (np.: niedoczynno艣膰 tarczycy), zespo艂y przewlek艂ego zm臋czenia, reakcja organizmu na przyjmowane leki i wiele innych.

Jak leczy si臋 depresj臋 sezonow膮?

W zwi膮zku z tym, 偶e najbardziej prawdopodobn膮 przyczyn膮 powstawania depresji sezonowej jest niedomiar 艣wiat艂a s艂onecznego docieraj膮cego do nas w okresie jesienno-zimowym, g艂贸wnym sposobem leczenia tego zaburzenia jest fototerapia z wykorzystaniem specjalnych do tego celu lamp fluorescencyjnych. Polega ona na na艣wietlaniu oczu pacjenta sztucznym jasnym 艣wiat艂em o mocy zbli偶onej do naturalnego (ok. 2500 鈥 10 000 luks贸w), a kilka lub kilkana艣cie razy silniejszym od zwyk艂ego domowego o艣wietlenia (maksymalnie 500 luks贸w). Zauwa偶ono, 偶e ju偶 taka dawka sztucznego 艣wiat艂a korzystnie wp艂ywa na wydzielanie hormon贸w i przeka藕nik贸w m贸zgowych (podwy偶sza poziom serotoniny, a obni偶a melatoniny) oraz ich dobow膮 regulacj臋, a przez to poprawia dzia艂anie naszego wewn臋trznego zegara.

Fototerapi臋 przeprowadza si臋 w godzinach porannych, a cz臋sto tak偶e i wieczorem (na 2-3 godziny przed spaniem) dla zwi臋kszenia jej skuteczno艣ci. Sesje, kt贸re trwaj膮 od 30 do 120 minut, powtarza si臋 codziennie przez okres od jednego do kilku tygodni. Lekarze cz臋sto zalecaj膮 profilaktyczne rozpoczynanie sesji jeszcze przed wyst膮pieniem pierwszych w danym sezonie objaw贸w.

Bardzo wa偶ne jest, aby odpowiednio dostosowa膰 k膮t padania 艣wiat艂a i odleg艂o艣膰 od oczu, a przede wszystkim nat臋偶enie i d艂ugo艣膰 na艣wietlania do poziomu indywidualnej wra偶liwo艣ci cz艂owieka i obecnego nasilenia dolegliwo艣ci.

Metoda ta jest do艣膰 skuteczna (w 60-80%), a pierwsze rezultaty, takie jak zmniejszenie senno艣ci, apetytu i zm臋czenia oraz poprawa nastroju, mo偶na zauwa偶y膰 ju偶 po kilku dniach jej stosowania. Ponadto, fototerapia jest bezbolesna, objawy niepo偶膮dane (np.: zaczerwienienie oczu lub b贸le g艂owy) zdarzaj膮 si臋 bardzo rzadko i mo偶e by膰 stosowana tak偶e w domu pod kontrol膮 lekarsk膮.

Z fototerapi膮 艂膮czy si臋 czasem tak偶e psychoterapi臋, np.: gdy depresja sezonowa wsp贸艂wyst臋puje z nierozwi膮zanymi konfliktami czy trudno艣ciami natury psychicznej. Ponadto, spotkania z terapeut膮 mog膮 pom贸c zaakceptowa膰 chorob臋 i nauczy膰 si臋 jak sobie z ni膮 radzi膰, szczeg贸lnie osobom przyzwyczajonym do du偶ej aktywno艣ci w ci膮gu ca艂ego roku.

Dla zmniejszenia nat臋偶enia objaw贸w i poprawy nastroju wykorzystuje si臋 tak偶e leki przeciwdepresyjne, np.: fluoksetyny, a w 艂agodniejszych stanach 鈥 niekt贸re zio艂owe preparaty dost臋pne bez recepty.

Korzystne dla samopoczucia pacjent贸w okazuj膮 si臋 te偶 zimowe wyjazdy do kraj贸w o du偶ym stopniu nas艂onecznienia.

W radzeniu sobie z sezonow膮 depresj膮 pomocne mo偶e by膰 unikanie stresuj膮cych sytuacji oraz nienak艂adanie na siebie zbyt wielu obowi膮zk贸w w tym trudnym okresie. Warto pami臋ta膰 te偶 o zdrowiej diecie, bogatej w niezb臋dne witaminy i minera艂y, szczeg贸lnie w magnez i witaminy z grupy B, kt贸re pomagaj膮 w prawid艂owym funkcjonowaniu uk艂adu nerwowego. Wa偶ne jest r贸wnie偶 dbanie o swoje samopoczucie oraz o dobr膮 kondycj臋, np.: poprzez medytacj臋, aromaterapi臋, unikanie ciemnych pomieszcze艅, spacery w s艂oneczne dni czy regularne 膰wiczenia fizyczne, podczas kt贸rych uwalniaj膮 si臋 poprawiaj膮ce nam nastr贸j neuroprzeka藕niki. Warto tak偶e cz臋艣ciej w艂膮cza膰 si臋 w kontakty spo艂eczne i dba膰 o relacje z innymi lud藕mi.

Warto przeczyta膰:

Norman E. Rosenthal聽Zimowe smutki

Bibliografia:

Bilikiewicz, A. (red.). (2007).聽Psychiatria. Podr臋cznik dla student贸w medycyny.聽Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL

Seligman, M. E. P., Walker, E. F., Rosenhan, D. L. (2003).聽Psychopatologia.聽Pozna艅: Wydawnictwo Zysk i S-ka

http://www.resmedica.pl/pl/archiwum/zdart2019.html

Dzi艣 o Seniorach!

Trzy pe艂ne dni jestem sama w domu, bo M膮偶 pojecha艂 ze swoj膮 grup膮 emeryt贸w i rencist贸w na wycieczk臋.

Jest to pr臋偶na grupa, z by艂ego zak艂adu pracy i przynajmniej dwa razy w roku jad膮!

Tym razem pojechali zwiedza膰 Toru艅 i okolice i bardzo si臋 ciesz臋, 偶e M膮偶 co艣 nowego pozna i zobaczy.

W tej grupie s膮 same diznozaury, kt贸re nie chc膮 si臋 starze膰 w domowych kapciach i s膮聽 ciekawi 艣wiata.

W ci膮gu roku maj膮 te偶 spotkania z okazji 艢wi膮t Wielkanocnych i Bo偶ego Narodzenia i ciesz膮 si臋 tym, 偶e w ci膮gu roku nikt聽 z tej paczki nie odszed艂 na tamt膮 stron臋 i spotykaj膮 si臋 w tym samym sk艂adzie.

Smuc膮 si臋, kiedy kto艣 ich opu艣ci艂 i wszyscy id膮 na cmentarz, aby koleg臋, czy te偶 kole偶ank臋 po偶egna膰, bo niestety, ale wszyscy si臋 starzejemy i chorujemy.

Dzi艣 w telewizji podano tak膮 wiadomo艣膰, skoro pisz臋 o Seniorach, a okazuje si臋, 偶e:

„Co sz贸sta osoba w Europie, u kt贸rej wykrywa si臋 obecno艣膰 wirusa HIV ma powy偶ej 50 lat „.

Kurcze, ale jaja, bo ja my艣la艂am, 偶e w tym wieku, to Seniorzy s膮 grzeczni i na p贸艂k臋 od艂o偶yli swoje interesy, a okazuje si臋, 偶e dzia艂aj膮 na pe艂en gwizdek i si臋 bzykaj膮 po bokach!

Grupa zwi膮zkowa zwiedzia艂a dzi艣 deptak w Ciechocinku i to tam pewnie Seniorzy doznaj膮 m艂odzie艅czych uniesie艅, ale mam nadziej臋, 偶e grupa wycieczkowa by艂a grzeczna – ha ha.

Mam jeszcze jeden temat odno艣nie Senior贸w, bo cz臋sto to Seniorzy bywaj膮 roztargnieni i zapominaj膮, a wi臋c czy tak macie Wy?

Ja jestem raczej na razie pouk艂adana jeszcze i nie trac臋聽 pami臋ci, a wi臋c聽 nie musz臋 niczego szuka膰, bo jestem pod tym wzgl臋dem pedantyczna i klucze oraz kom贸rka zawsze le偶y w tym samym miejscu!

Przeczytajcie i napiszczie, czy cierpicie na syndrom roztrzepania niezle偶nie od wieku!

„Decyduj臋 si臋 na podlanie ogrodu. od wieku!
Kiedy rozwijam w膮偶 do podlewania ogrodu, patrz臋 na m贸j motocykl i stwierdzam, 偶e wymaga umycia.
Kiedy udaj臋 si臋 po kluczyki do motocykla zauwa偶am le偶膮c膮 na stole poczt臋 i rachunki, kt贸re wcze艣niej wyj膮艂em ze skrzynki.
Postanawiam przejrze膰 poczt臋 przed umyciem motocykla.
K艂ad臋 kluczyki na stole, wrzucam reklamy do kosza i zauwa偶am, 偶e jest pe艂ny.
Decyduj臋 si臋 od艂o偶y膰 rachunki i opr贸偶ni膰 kosz.
Wtedy przychodzi mi na my艣l, 偶e wychodz膮c z koszem do 艣mietnika b臋d臋 blisko skrzynki pocztowej, wi臋c mog臋 najpierw wys艂a膰 rachunki p艂atne czekiem. Bior臋 do r臋ki le偶膮c膮 na stole ksi膮偶eczk臋 czekow膮 i stwierdzam, 偶e zosta艂 mi jeden czek.
Nowa ksi膮偶eczka jest w biurku w gabinecie.
Wchodz臋 do gabinetu a na biurku stoi puszka Coca Coli, kt贸r膮 niedawno pi艂em.
Stwierdzam, 偶e Coca Cola jest ciep艂a i trzeba j膮 wstawi膰 do lod贸wki.
Id膮c do kuchni z Col膮 w r臋ku zwracam uwag臋 na kwiaty na parapecie-wymagaj膮 podlania.
Odstawiam Coca Col臋 na parapet i odkrywam le偶膮ce tam moje okulary, kt贸rych szuka艂em od samego rana.
Postanawiam, 偶e lepiej b臋dzie, je偶eli je zaraz po艂o偶臋 z powrotem na biurko,ale najpierw podlej臋 kwiaty.
Odk艂adam okulary na parapet i id臋 do kuchni po wod臋.Nagle zauwa偶am pilota od telewizora.Kto艣 zostawi艂 go na stole kuchennym.
Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e wieczorem, kiedy b臋dziemy chcieli ogl膮da膰 telewizj臋 b臋d臋 znowu szuka艂 pilota. I nie przypomn臋 sobie, 偶e jest na stole kuchennym.
Decyduj臋 si臋 po艂o偶y膰 go na miejsce przy telewizorze.Tam gdzie powinien by膰.
Ale najpierw podlej臋 kwiaty. Przy nalewaniu widy do dzbanka wylewa si臋 troch臋 na pod艂og臋. Odk艂adam pilota na st贸艂, bior臋 szmat臋 i wycieram pod艂og臋.
Wracam do pokoju i pr贸buj臋 przypomnie膰 sobie, co ja w艂a艣ciwie chcia艂em zrobi膰.
Pod koniec dnia:
ogr贸d jest nie podlany,
motocykl jest nie umyty,
rachunki s膮 nie zap艂acone,
puszka ciep艂ej Coca Coli stoi na biurku,
kwiaty s膮 suche,
jest tylko jeden czek w ksi膮偶eczce czekowej,
nie mog臋 znale藕膰 pilota telewizyjnego,
nie mog臋 znale藕膰 moich okular贸w i nie wiem, co zrobi艂em z kluczykami od motocykla
a kiedy zastanawiam si臋, dlaczego dzisiaj nic nie zosta艂o zrobione,jestem naprawd臋 zdumiony, bo wiem 偶e przez calutki dzie艅 by艂em bardzo zaj臋ty i jestem rzeczywi艣cie zm臋czony.
Zdaj臋 sobie spraw臋 z tego, 偶e jest to powa偶ny problem.
Przeka偶 t臋 informacj臋 wszystkim, kt贸rych znasz, bo nie pami臋tam, komu j膮 opowiada艂am.
Nie 艣miej si臋, je偶eli to nie jeste艣 Ty, Tw贸j dzie艅 nadchodzi!
Starzenie jest nieuniknione
Doro艣lenie jest opcjonalne
艢mianie si臋 z samego siebie jest terapeutyczne!”

S__1061.jpg

 

S__3060.jpg

Przyszed艂 czas zap艂aty!

Poni偶sze zdj臋cia, mojego autorstwa maj膮 ju偶 jakie艣 dwa lata.

Na pierwszym zdj臋ciu jest moja Te艣ciowa z moj膮 C贸rk膮, a na drugim jest moja Mama, tak偶e z moj膮 C贸rk膮.

Min臋艂y dwa lata i obie Mamy ju偶 tak dobrze nie wygl膮daj膮 i wida膰 po nich, 偶e maj膮 ju偶 bardzo ma艂o czasu na tym 艣wiecie, bo choroby zrobi艂y swoje.

Obie po dw贸ch latach wygl膮daj膮 jak jesienne li艣cie – kruche bardzo i chudziutkie jak by by艂y nastolatkami, wa偶膮ce nie wi臋cej ni偶 50聽 kilogram贸w.

Kiedy wesz艂am w zwi膮zek z moim M臋偶em, a by艂o to 42 lata temu, to nasze Mamy by艂y m艂odymi kobietami, gdy偶 liczy艂y sobie w okolicach 40 lat i by艂y silne i pe艂ne聽 偶ycia, mimo r贸偶nych zawirowa艅, jak to by艂o w czasach s艂usznie minionych.

Przecie偶 nie mia艂y pralek automatycznych i tych wszystkich, wsp贸艂czesnych bajer贸w, a musia艂y robi膰 wszystko swoimi r臋koma i nikomu si臋 nie skar偶y艂y.

Kiedy pojawi艂y si臋 na 艣wiecie moje Dzieci, to obie bardzo wiele mi pomog艂y i za to Im ogromne dzi臋ki.

Biega艂am do pracy na r贸偶ne zmiany i to moja Mama bra艂a na siebie nocne dy偶ury, abym mog艂a spokojnie pracowa膰 i pami臋tam jak pokaza艂a mi jak si臋 k膮pie noworodka.

Te艣ciowa opiekowa艂a si臋 moimi Dzie膰mi, kiedy ja pracowa艂am, a One mia艂y przerw臋 w przedszkolu i gotowa艂a dla nich pyszne obiady.

Te艣ciowa moja mia艂a dar do rob贸rek r臋cznych, a wi臋c wyczarowywa艂a dla moich Dzieci sweterki, sukieneczki i szaliczki, dziergane na szyde艂ku, czy te偶 drutach.

Nigdy nie zapomnia艂am o tym, ile tym obu Kobietom zawdz臋czam, kiedy by艂am zaganiana i zapracowana, a na Ich pomoc zawsze mog艂am liczy膰.

Wiedzia艂am, 偶e kiedy艣 przyjdzie dzie艅 zap艂aty, ale nie wiedzia艂am, 偶e tak szybko, bo ten czas min膮艂 jak z bata strzeli艂 i my z M臋偶em si臋 lekko zestarzeli艣my i nasze Matki tak偶e.

Moja Mama jest od roku le偶膮ca, a moja Te艣ciowa jest po zabiegu na sercu i obie ju偶 nie b臋d膮 w pe艂ni sprawne, a wi臋c rewan偶uj臋 si臋 tak, 偶e gotuj臋 wi臋kszy gar zupy, albo innego dania i trzeba teraz je podkarmia膰, tak jak One robi艂y dla nas.

Role si臋 odw贸ci艂y i to my, Ich dzieci chodzimy ko艂o swoich Matek, bo sta艂y si臋 bezwolne i bez si艂 i potrzebuj膮 naszej pomocy i wsparcia.

I na koniec taka my艣l:

Zmieniam mojej Mamie pampersa i widz臋 Jej 艂ono i serdecznie Jej dziekuj臋 za dane mi 偶ycie, bo to 艂ono wyda艂o聽 mnie na ten聽 艣wiat!

Wszystko si臋 odmieni艂o, bo to Ona kiedy艣 zmienia艂a mi pieluchy i karmi艂a, dba艂a, a teraz przyszed艂 czas na nas – C贸rkach, kt贸re urodzi艂a.

 

To nie jest mydlana opowie艣膰!

 

Znalezione obrazy dla zapytania zdradza

Zawsze si臋 zastanawiam z czego 偶yj膮 kobiety rozwiedzione, kt贸re nigdy w 偶yciu nie para艂y si臋 prac膮?

Maj膮 mieszkania i maj膮 dzieci zrodzone z przygodnych zwi膮zk贸w, kt贸re opu艣cili kolejni partnerzy, kt贸rzy jakie艣 tam pieni膮dze musieli na swoje dziecko p艂aci膰.

S膮dz臋 jednak, 偶e by艂y to niewysokie kwoty, p艂acone do艣膰 nieregularnie, a jednak te kobiety, matki nie kwapi艂y si臋, aby i艣膰 do pracy, aby swoim dzieciom zapewni膰 byt i opierunek.

Znam w swoim otoczeniu dwie, takie kobiety, kt贸re maj膮 ju偶 doros艂e dzieci, a wi臋c alimenty odpadaj膮, a one nadal nie podejmuj膮 偶adnej roboty i 偶yj膮!

Ka偶da mieszka w bloku i za mieszkanie trzeba 艣rednio p艂aci膰, jakie艣 400 z艂otych miesi臋cznie.

Dochodz膮 do tego media i rachunki za gaz i 艣wiat艂o, co mo偶e wynosi膰 jakie艣 300 z艂otych i wci膮偶 si臋 zastanawiam sk膮d maj膮 pieni膮dze, aby to wszystko op艂aci膰?

Ka偶da z nich pali na艂ogowo papierosy, co w skali miesi膮ca wynosi jakie艣 450 z艂otych.

Obie chodz膮 dobrze ubrane i gustuj膮 w markowych ciuchach, a do tego maj膮 na sobie wi臋cej z艂ota od kobiety, kt贸ra ca艂e 偶ycie uczciwie pracuje.

Rozumiem kobiety, kt贸re s膮 w zwi膮zkach i cz臋sto, to ich m臋偶owie nie pozwalaj膮 偶onom pracowa膰, bo wol膮, aby siedzia艂y w domu i zajmowa艂y si臋 tylko domem, a oni zarabiaj膮 na ten dom.

Jest wcale nie ma艂a ilo艣膰 takich ma艂偶enstw, 偶e tylko m臋偶czyzna zarabia na rodzin臋.

Jednak nie pojmuj臋 sk膮d samotne kobiety nie pracuj膮ce ca艂e 偶ycie – trwaj膮!

Sk膮d maj膮 pieni膮dze na kosmetyki, rachunki, ubrania, domow膮 chemi臋 itp.

Znam tak膮 jedn膮 z tej p贸艂ki, niepracuj膮c膮 ca艂e 偶ycie, kt贸ra urodzi艂a dziecko w bardzo m艂odym wieku, a ten go艣膰 j膮 zostawi艂 w ci膮偶y.

Kiedy urodzi艂a, to pewnie p艂aci艂 jej jakie艣 alimenty i trwa艂a, ale chyba nie za bardzo, bo jej rodzice wzi臋li na wychowanie jej dziecko i wychowywali je do uzyskania pe艂noletno艣ci, a wi臋c jedno mia艂a z g艂owy!.

Poczu艂a wolno艣c i wiatr w 偶agle, 偶e zacz臋艂a organizowa膰 w swoim mieszkaniu balangi na skal臋 miasta i tam zaw臋drowa艂 facet 偶onaty z dwojgiem dzieci.

Balowa艂 i dobrze si臋 bawi艂 za plecami 偶ony i w ko艅cu sp艂odzi艂 tamtej kobiecie kolejne dziecko.

Sprawa si臋 wyda艂a i jak zwykle 偶ona dowiedzia艂a si臋 ostatnia, kiedy miasto kipia艂o od plotek.

Zaraz po skandalu wzi臋艂a 艣lub z facetem, kt贸ry sp艂odzi艂 jej dw贸jk臋 dzieci, a potem zaraz zostawi艂, bo ci膮gn臋艂a od niego kas臋! Mia艂 do艣膰 i odszed艂 do innej kobiety!

呕ona tego m臋偶czyzny nie mog膮c si臋 pogodzi膰 ze聽 zdrad膮 – targn臋艂a si臋 na swoje 偶ycie, gdy偶 nie mog艂a si臋 pogodzi膰 ze zdrad膮 m臋偶a.

Pewnego, jesiennego poranka po艂kn臋la wszystkie prochy jakie mia艂a w domu i wysz艂a z domu.

Sz艂a jesienn膮 alej膮, nad jeziorem聽 z zamiarem, 偶e kiedy tabletki zaczn膮 dzia艂a膰, to usi膮dzie na k艂adce i w czasie utraty 艣wiadomo艣ci wpadnie do wody i si臋 utopi.

W ostatnim stadium 艣wiadomo艣ci zesz艂a z k艂adki i upad艂a nieprzytomna w parku obok, gdzie znalaz艂 j膮 przypadkowy przechodzie艅.

Trafi艂a szybko do szpitala i tam zacz臋艂o si臋 ratownie jej 偶ycia.

M膮偶 by艂 przy niej ca艂y czas i cho膰 leczy艂a si臋 latami z traumy, to j膮 wspiera艂 i przeprasza艂 za sw贸j b艂膮d 偶yciowy.

Min臋艂o tak wiele lat i teraz uchodz膮 za udane ma艂偶e艅stwo i tylko tamta kobieta wi膮偶 nie pracuje, a 艣wietnie jej si臋 偶yje i nie ma 偶adnych wyrzut贸w sumienia, 偶e komu艣 zniszczy艂a 偶ycie!

 

Ostrze偶enie i moje kino!

Prze偶y艂am dzi艣 ma艂y horror z powodu mojego bloga!

Wczoraj kiedy wesz艂am do kokpitu, ukaza艂a si臋 wiadomo艣膰, 偶e mo偶na zaistalowa膰 program nazywaj膮cy si臋 „Gutenberg” i nagle w edytorze tekstu wszystko si臋 pozmienia艂o i zaistalowa艂o聽 w j臋zyku angielskim, a ja jestem w tym temacie noga!

Klikn臋艂am naiwna ja!

Wpad艂am w panik臋, bo mam dobrze opanowany edytor klasyczny i si臋 bardzo zamartwi艂am, 偶e utrac臋 zdolno艣膰 pisania, bo ten „Gutenberg” jest dla mnie bardzo zagmatwany i nieprzyjazny.

Zdenerwowa艂am si臋 jak diabli i zacz臋艂am szuka膰 rozwi膮zania tego problemu i dzi艣 od rana d艂uba艂am i szuka艂am, aby przywr贸ci膰 stary edytor i to zaj臋艂o mi 3聽 godziny.

Je艣li kto艣 z czytelnik贸w nie za bardzo si臋 porusza w j臋zyku angielskim, to niech omija ten program z daleka, bo si臋 nie po艂apie.

Jestem uparta i po godzinach poszukiwa艅 ju偶 wiem jak zmieni膰 edytor na klasyczny i w ko艅cu si臋 uspokoi艂am i mog臋 znowu swobodnie pisa膰.

Jest to takie, moje ostrze偶enie, aby艣cie nie tracili swego, cennego czasu na rozszyfrowanie nie t艂umaczonego na j臋zyk polski „Gutenberga”.

Teraz zmieniam temat!

Wszystkie filmy jakie obejrza艂am przez ostatnie pi臋膰 lat, to by艂y i s膮 filmy z Internetu, bo telewizja nie proponuje ciekawych tytu艂贸w i nawet nie wraca do klasyki.

Proponuje kino nie dla mnie, gdy偶 mo偶e bardziej dla m艂odzie偶y, jak wci膮偶 emitowany „Harry Potter”, a ja takich film贸w nie lubi臋.

Kiedy w sieci wybior臋 sobie filmow膮 pozycj臋, to ogl膮dam j膮 na le偶膮co z kanap膮 w tle i zak艂adam s艂uchawki, aby nie przeszkadza膰 M臋偶owi i i lepiej s艂ysz臋 dialogi.

To jest taka chwila tylko dla mnie i ciesz臋 si臋, 偶e w sieci jest jeszcze ca艂a masa film贸w do obejrzenia, cho膰 nie wiadomo jak to b臋dzie w zwi膮zku z przeg艂osowanym ACTA-2 w Parlamencie Europejskim je艣li chodzi o prawa autorskie.

Po偶yjemy – zobaczymy, bo na razie chyba nikt dok艂adnie nie wie, co si臋 wi膮偶e z ACTA-2!

Nie lubi臋 polskiego kina i tu mo偶e powinnam si臋 zawstydzi膰, ale polskie kino najcz臋艣ciej mnie przygn臋bia, ale te偶 z powodu s艂abej 艣cie偶ki d藕wi臋kowej, kt贸ra jest dla mnie denerwuj膮ca, bo nie s艂ysz臋 dok艂adnie dialog贸w.

Jednak wczoraj zdecydowa艂am si臋 na polskie kino i by艂, to film pt. „Plac Zbawiciela” w re偶yserii Krzysztofa Krauze i jego 偶ony – Joanny Krauze.

Opowiada o smutnych losach pewnego ma艂偶e艅stwa w latach 90 – tych.

Uwierzcie mi, 偶e po obejrzeniu tego filmu nie by艂am w stanie przez 15 minut wsta膰 z kanapy, a 艂zy lecia艂y mi strumieniami, a tym bardziej, 偶e film oparty jest na autentycznych wydarzeniach.

Nie b臋d臋 opisywa艂a fabu艂y, ale napisz臋 tylko, 偶e film jest cholernie prawdziwy, a zarazem smutny i dlatego polecam go tylko tym, kt贸rzy s膮 w stanie si臋 zmierzy膰 z tamt膮 epok膮 i maj膮 silne nerwy.

Jest to cholernie mocne kino i zdradz臋 tylko, 偶e kobieta, maj膮ca dwoje dzieci z powodu zawirowa艅 偶yciowych, chcia艂a je zabi膰 i u艣mierci膰 siebie!

Znalezione obrazy dla zapytania plac zbawiciela film

Znalezione obrazy dla zapytania plac zbawiciela film

Odej艣cia i powroty

To by艂 wiosenny, ciep艂y poranek. To by艂 dzie艅 budz膮cej si臋 przyrody do 偶ycia, a i oczywi艣cie budz膮cej si臋 nadziei w ka偶dym cz艂owieku, zm臋czonym d艂ug膮 i mro藕n膮 zim膮, kt贸rej ma si臋 szczerze do艣膰 i ka偶dy zielony listek i ka偶dy wschodz膮cy kwiat cieszy – cieszy.

Wiosn膮 ludzie budz膮 si臋 do 偶ycia z nowymi wyzwaniami, 偶e schudn膮, 偶e b臋d膮 si臋 lepiej od偶ywia膰, 偶e wi臋cej b臋d膮 si臋 rusza膰, je藕dzi膰 na rowerze, biega膰, pla偶owa膰 i odpoczywa膰, a wi臋c budzi si臋 w cz艂owieku tyle marze艅 i zamiar贸w do spe艂nienia.

Jadwiga obudzi艂a si臋 w tym wiosennym dniu z nadziej膮, 偶e ugotuje m臋偶owi pyszny obiad, posprz膮ta, a potem p贸jd膮 na spacer i ma艂e zakupy.

Obudzi艂a si臋, ale m臋偶a ju偶 w 艂贸偶ku nie by艂o, cho膰 lubi艂 sobie pospa膰 do dziewi膮tej, jak to na emeryturze.

Nie by艂o go, a wi臋c za艂o偶y艂a podomk臋 i uda艂a si臋 do drugiego pokoju, oddzielonego d艂ugim korytarzem. Jeszcze troch臋 zaspana szura艂a kapciami i lekko ziewa艂a, ale po kawie z m臋偶em zawsze si臋 dobudza艂a. Mieli taki poranny rytua艂, p贸ki nie przeszli do normalnego cyklu dnia.

Roman si臋 pakowa艂!

– A c贸偶 ty wyprawiasz, po co te walizki? – Wyje偶d偶asz gdzie艣, o czym mi nie wiadomo nic?

– Odchodz臋 Jadwigo. – Zakocha艂em si臋 i chc臋 jeszcze prze偶y膰 co艣 nowego. – Chc臋 po偶y膰 jeszcze i wybacz, ale nie utrudniaj mi tego.

Zamilk艂a i stan臋艂a jak wryta i od razu si臋 przebudzi艂a!

– Kto to jest, powiedz mi!

– B臋d臋 szczery i nie mam zamiaru ci臋 ok艂amywa膰. – Pami臋tasz t膮 kelnerk臋, kt贸ra nas obs艂uguje w tej kawiarni, gdzie pijemy czasem kaw臋? – To ona i spotkam si臋 z ni膮 ju偶 p贸艂 roku.

K艂ama艂em, 偶e jestem na rybach. – By艂em zawsze u niej i zakocha艂em si臋 jak sztubak. – Owin臋艂a sobie mnie wok贸艂 palca i nie utrudniaj mi, bo nasze ma艂偶e艅stwo, to ju偶 tylko rutyna, a ja potrzebuj臋 czego艣 艣wie偶ego.

– Przecie偶 ona jest od ciebie nieprzyzwoicie m艂odsza – krzykn臋艂a. – Jak si臋 nie wstydzisz naszych dzieci i chyba rozum ci odj臋艂o!

– Dzieci s膮 ju偶 doros艂e, a tobie b臋d臋 pomaga艂 finansowo. – Zostawiam ci mieszkanie i z czasem z艂o偶臋 pozew o rozw贸d. – Wybacz mi Jadwigo i 偶ycz臋 ci wszystkiego dobrego i mam nadziej臋, 偶e si臋 pozbierasz.

Zostawi艂 klucze na toaletce i zamkn膮艂 za sob膮 drzwi.

Nie wstawa艂a z 艂贸偶ka przez trzy miesi膮ce. Wy艂a z rozpaczy i bra艂a 艣rodki na uspokojenie w nadmiernej ilo艣ci, aby tylko spa膰, spa膰 i nie my艣le膰 o swoim losie. Nie powiadomi艂a dzieci i on ich nie powiadomi艂, a wi臋c 偶y艂y w b艂ogiej nie艣wiadomo艣ci, 偶e ich rodzice nie s膮 ju偶 razem.

Pewnego letniego poranka postanowi艂a to wszystko zmieni膰. Mia艂a do艣膰 rozpaczy po niewiernym m臋偶u.

Wysz艂a do ludzi i zapisa艂a si臋 na kurs malarstwa i uczy艂a si臋 robi膰 zdj臋cia w klubie dla seniora. Poch艂ania艂a ksi膮偶ki i zacz臋艂o by膰 jej dobrze na tym 艣wiecie i w swoim 艣wiecie. Zacz臋艂a by膰 szcz臋艣liwa, cho膰 wci膮偶 t臋skni艂a za tymi porankami ze wsp贸ln膮 kaw膮 przed telewizorem.

Jadwiga biega艂a po wernisa偶ach i po prostu zadba艂a o swoj膮 sfer臋 duchow膮.

Zacz臋艂a bardziej o siebie dba膰 i na znak protestu zmieni艂a kolor w艂os贸w i fryzur臋 i kiedy patrzy艂a na siebie w lustro, to zaklina艂a, 偶e jest dobrze, 偶e jest okej i daje sobie rad臋. Cierpienie rozstania blak艂o.

Zbli偶a艂y si臋 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i mia艂y przyjecha膰 dzieci z zagranicy, gdzie pracowa艂y na powa偶nych stanowiskach, ale nagle zadzwoni艂y, 偶e nie mog膮, bo w艂a艣nie na 艣wi臋ta jad膮 na kontrakty i nie dadz膮 rady jej odwiedzi膰.

Za艂ama艂a si臋 艣wiadomo艣ci膮, 偶e to jej pierwsze, samotne 艣wi臋ta, ale mia艂a na p贸艂ce filmy i postanowi艂a sp臋dzi膰 艣wi臋ta spokojnie i na luzie, bo i poczyta ksi膮偶ki, p贸jdzie na spacer i obejrzy zaleg艂膮 porcj臋 film贸w.

Nie przestraszy艂a si臋 tej samotno艣ci i by艂o jej ca艂kiem 聽fajnie sam膮 ze sob膮, ale nagle kto艣 zadzwoni艂 do drzwi i kiedy otworzy艂a, to zd臋bia艂a z wra偶enia.

– Mog臋 wej艣膰 – spyta艂 jakby skruszony Roman. – Wejd藕, cho膰 nie wiem, co ci臋 tu do mnie sprowadza. – Chcesz mi z艂o偶y膰 偶yczenia 艣wi膮teczne? – Mog艂e艣 telefonicznie, a wi臋c po, co ta fatyga?

Zmieszany wszed艂 i kl臋kn膮艂 i jednym tchem wyrzuci艂 z siebie.

– Wci膮偶 ci臋 kocham, wci膮偶 t臋skni臋 za tob膮, bo to ty dawa艂a艣 mi paliwo do 偶ycia, a tamta to ka偶e mi ta艅czy膰 w rytm hip hopu i disco polo.

Jest pusta ja wiadro. W domu s膮 wieczne imprezy, alkohol, ba艂agan, a ja w tym wszystkim jestem dodatkiem do wynoszenia 艣mieci, sprz膮tania, gotowania.

Ona mn膮 poniewiera i wyzywa od staruch贸w. Zdradza mnie z kolesiami, a mnie wytyka b艂臋dy i wyzywa od nieudacznik贸w, kt贸rzy nie czuj膮 bluesa.

– Jadziu, to z tob膮 mia艂em wsp贸lny j臋zyk, bo ty zawsze by艂a艣 m膮dr膮 kobiet膮, oczytan膮, maj膮c膮 w艂asne zdanie. To ty interesujesz si臋 polityk膮. To ty masz zawsze swoje, jak偶e trafne zdanie. To ty kochanie wiedzia艂a艣, co mi trzeba. – Wybacz, ja pragn臋 do ciebie wr贸ci膰.

艁zy lecia艂y z jego oczu i b艂agalnym wzrokiem prosi艂 o przebaczenie, a Jadwiga ukl臋k艂a obok niego zap艂akana i pog艂adzi艂a go po twarzy.

Us艂ysza艂, 偶e ma zosta膰. Wci膮偶 go kocha艂a i w jednej minucie wybaczy艂a!

Dzieci si臋 nigdy nie dowiedzia艂y o ich rozstaniu i nast臋pne 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia sp臋dzili ju偶 wszyscy razem.

Alkoholiczka!

 

Zadzwoni艂 budzik jak ka偶dego poranka, nastawiony wieczorem przez Hani臋. Niestety, czas wstawa膰 pomy艣la艂a, ale postanowi艂a pole偶e膰 jeszcze pi臋膰 minut. Pi臋膰 minut przeci膮gn臋艂o si臋 do pi臋tnastu i Hania wystraszona, 偶e sp贸藕ni si臋 do pracy jak katapulta wyskoczy艂a z 艂贸偶ka.

Prysznic i te wszystkie zabiegi kobiece, obowi膮zkowe ka偶dego poranka mia艂a opracowane do perfekcji. Kiedy sko艅czy艂a makija偶, przypomnia艂a sobie, 偶e wieczorem wywiesi艂a na balkon upran膮 bluzk臋, a wi臋c posz艂a, aby j膮 zdj膮膰 i przeprasowa膰 lekko 偶elazkiem.

To by艂 moment, kiedy rzuci艂a okiem dalej ni偶 wisz膮ca jej ulubiona bluzka i stan臋艂a jak wryta. Zauwa偶y艂a w zau艂ku oddalonego budynku, mi臋dzy jedn膮, a drug膮 klatk膮, swoj膮 kole偶ank臋 z pracy – Beat臋. 聽Siedzia艂y w jednym pokoju w urz臋dzie. Zna艂y si臋 od roku i bardzo polubi艂y, a tu taki widok.

Widzia艂a bardzo wyra藕nie, 偶e Beata odkr臋ci艂a ma艂膮 buteleczk臋 i wypi艂a jej zawarto艣膰 jednym haustem. Posta艂a jeszcze chwil臋 i wzi臋艂a g艂臋boki wdech, a za chwil臋 odwin臋艂a gum臋 do 偶ycia i skierowa艂a si臋 w stron臋 miejsca pracy.

Beata przewa偶nie pierwsza by艂a w pracy i t艂umaczy艂a innym wsp贸艂pracownikom, 偶e cierpi na bezsenno艣膰 i dlatego jako pierwsza rozpoczyna艂a dzie艅 w urz臋dzie, robi膮c przy okazji wszystkim porann膮 kaw臋.

Wszyscy si臋 do tego ju偶 przyzwyczaili i pyta艅 by艂o coraz mniej, bo Beata po prostu tak ma i ju偶!

Hania niewiele wiedzia艂a o Beacie, ale ta raz jej si臋 zwierzy艂a, 偶e jej m膮偶 jest bardzo wymagaj膮cy i wr臋cz obsesyjnie perfekcyjny, kiedy ona sama nie przywi膮zuje wagi do wielu detali i dlatego 偶yje z m臋偶em jak pies z kotem.

M膮偶 Beaty wymaga艂 od niej bezwzgl臋dnej czysto艣ci w domowych k膮tach i zwraca艂 jej na ka偶dym kroku uwag臋, a wi臋c na tym tle dochodzi艂o do ostrych spi臋膰.

Beata nie skar偶y艂a si臋 nikomu, 偶e jej ma艂偶e艅stwo to czyste piek艂o, z kt贸rego nie wiedzia艂a jak si臋 uwolni膰, gdy偶 m膮偶 zawsze twierdzi艂, 偶e nigdy nie da jej rozwodu i jest skazana na niego do ko艅ca 偶ycia.

Hania zacz臋艂a obserwowa膰 Beat臋 i zauwa偶y艂a, 偶e jej kole偶anka z pracy cz臋sto wychodzi z torebk膮 do toalety po czym czu艂a od Beaty zapach alkoholu, t艂umiony cukierkami mi臋towymi.

Hania wiedzia艂a ju偶 wszystko – Beata poci膮ga alkohol przed prac膮 i w pracy.聽

Min臋艂o kilka dni, a Beata wci膮偶 przychodzi艂a do pracy pod wp艂ywem i tylko Hania to ju偶 wiedzia艂a na pewno.聽

Nie wiedzia艂a, co ma zrobi膰 z t膮 wiedz膮, bo 偶al by艂o jej kole偶anki, kt贸ra by艂a bardzo dobr膮 pracownic膮 i wykonywa艂a swoje obowi膮zki najlepiej jak umia艂a.

Petenci j膮 szanowali za kompetencje, a ona by艂a dla nich zawsze mi艂a i bardzo pomocna, a wi臋c nikt si臋 nie domy艣la艂, 偶e Beata ma problem.

Hania pewnego razu zdoby艂a si臋 na odwag臋 i prosto w oczy powiedzia艂a Beacie, 偶e wie o jej problemie.

Rozmowa odby艂a si臋 w pokoju, kiedy innych wsp贸艂pracownik贸w w nim nie by艂o.

Beata zrobi艂a si臋 czerwona, a jej oczy zala艂y si臋 艂zami. Nie wiedzia艂a jak ma si臋 zachowa膰, ale poprosi艂a, aby Hania nikomu o tym nie m贸wi艂a, a ona zrobi wszystko, aby si臋 takie sytuacje wi臋cej nie zdarzy艂y.聽

Hania czu艂a, 偶e Beata ma powa偶ny problem w swoim 偶yciu, ale uwierzy艂a kole偶ance, 偶e stanie na wysoko艣ci zadania i wi臋cej do tematu nie wraca艂a, gdy偶 czu艂a, 偶e Beacie jest bardzo z tym 藕le.

Nie chcia艂a jej zdemaskowa膰, cho膰by ze wzgl臋du na to, 偶e jak dot膮d Beata by艂a 艣wietnym pracownikiem.

Przyszed艂 okres, kiedy Beata stwierdzi艂a, 偶e musi zosta膰 d艂u偶ej w pracy, gdy偶 musi doko艅czy膰 sprawozdanie, aby je przed艂o偶y膰 nazajutrz prze艂o偶onemu.

Wszyscy ju偶 wyszli z pracy, a Beata zosta艂a, ale nikogo to nie dziwi艂o, gdy偶 Beata mia艂a takie okresy w swojej pracy, wymagaj膮ce godzin nadliczbowych.

Nagle w mie艣cie rozleg艂y si臋 syreny karetki jad膮cej na sygnale w godzinie do艣膰 ju偶 p贸藕nej, a do Hani zadzwoni艂 kolega z pracy, 偶e Beata wpad艂a pod samoch贸d i jest bardzo ci臋偶ko ranna, a najgorsze jest to, 偶e by艂a kompletnie pijana i to by艂a jej wina, 偶e pod ten samoch贸d wpad艂a.

Hania zamar艂a po tym telefonie i na drugi dzie艅 wybra艂a si臋 do szpitala, aby dowiedzie膰 si臋 jaki jest stan jej kole偶anki.

Lekarze nie chcieli z ni膮 rozmawia膰, ale po znajomo艣ci dowiedzia艂a si臋, 偶e Beata je艣li prze偶yje i wybudz膮 j膮 ze 艣pi膮czki, ju偶 nigdy nie stanie na w艂asnych nogach.

Czeka j膮 w贸zek i prawdopodobnie rehabilitacja nie przyniesie oczekiwanej poprawy.

Mija艂y miesi膮ce i Beata otrzyma艂a grup臋 inwalidzk膮. Znikn臋艂a wszystkim z oczu i zapad艂a si臋 jakby pod ziemi臋 i tylko Hania wie, 偶e m膮偶 Beaty z艂o偶y艂 pozew o rozw贸d i j膮 zostawi艂 z tym nieszcz臋snym w贸zkiem!