Archiwum dnia: Październik 16, 2018

Dzieci Świata!

Znalezione obrazy dla zapytania głód w kenii

Przeglądając kanały telewizyjne zauważyłam i się ucieszyłam, że pojawił się nowy pod nazwą „DOKU Polsat HD”

Jest na tym kanale wiele ciekawych produkcji domumentalnych i wczoraj oglądałam całą sobą o losach Elżbiety I. Był to bardzo dobry dokument, który mnie wciągnął, a dziś z kolei trafiłam na produkcję niemiecką pt. „Najbardziej niebezpieczne drogi do szkoły – Kenia” z 2013 roku.

W Kenii żyje 10 milionów ludzi cierpiących z powodu głodu, a najbardziej głód dotyka dzieci właśnie.

W dokumencie bardzo dobrze i warygodnie zrealizowanym dowiedziałam się, że:

„Masajskie dzieci z rodziny Etisha idą do szkoły w 30-stopniowym upale. Boso pokonują 20 kilometrów po rozpalonej sawannie Tanzanii, mijając po drodze dzikie i niebezpieczne zwierzęta. Następną przeszkodą jest rzeka Pangai, w której czyhają 4-metrowe krokodyle. Jeśli prom nie kursuje, uczniowie muszą podjąć śmiertelne ryzyko pokonania rzeki wpław. W drogę do szkoły wyruszają o świcie, gdy słońce jeszcze nie pali zbyt mocno”.

Kiedyś Majka Jeżowska śpiewała piosenkę, że „Wszystkie dzieci nasze są”, ale to nie jest prawda.

W Kenii dzieci głodują, bo kiedy jest susza, ziemia niczego nie rodzi, a więc ludzie nie mają co jeść, ani nie mają wody.

Chodują jakieś zwierzęta, ale te też są okropnie wychudzone i w zasadzie dają tylko mleko, którym poi się dzieci.

Mimo głodu te dzieciaki idą po sawannie wiele kilometrów do szkoły, licząc, że to tam dostaną miskę czegoś do jedzenia, bo rodzice nie mają czym karmić swoich dzieci.

Idą do szkoły też dlatego, bo same w dokumencie mówiły, że chcą się kształcić i kiedyś wyjadą do lepszego świata.

Mają marzenia, że nauka doprowadzi je do szczęścia i dobrobytu i pragną wybudować dom i sprowadzić mamę i tatę, a także może kupią sobie samochód.

Idą do szkoły wiele kilometrów do swojej ukochanej szkoły i po drodze zjadają owoce z drzew, których nie zjadły dzikie zwierzęta.

Po drodze nie ma właściwie wody, a jeśli jest, to brudne bajoro, z którego zaspokajają swoje pragnienie.

Narażone są na atak słoni i innych dzikich zwierząt i muszą bardzo uważać, aby iść z wiatrem, aby zwierzęta nie wyczuły ich obecności.

Mają świadomość, że jedzenie mięsa oraz picie krwi ze zwierząt daje człowiekowi siłę, a te dzieci bardzo jej potrzebują, gdyż codziennie pokonują wiele kilometrów na piechotę.

Jednak jest tak, że nie ma wielu okazji by posilić się mięsem, a więc nie mają wyboru i jedynie szkoła daje im miskę grochu, albo innej bezmięsnej strawy.

Dzieci te mimo ciężkiego losu marzą, aby kiedyś mogły się stać lekarzami, nauczycielami, prawnikami i dążą do tego swoją wewnętrzną siłą i pragnieniem o lepszym życiu.

Oglądałam ten dokument ze łzami w oczach i tak sobie pomyślałam, że powinien on być propagowany w szkołach cywilizowanych krajów, aby dzieci, które mają wszystko, narzekają na swój los – mogły skonfrontować swoje życie z życiem tych dzielnych dzieciaków.

Doprawdy nie dziwię się, że na zawodach sportowych, to Kenijczycy wygrywają w biegach, gdyż życie ich po prostu zahartowało i mają w sobie moc i szybkość oraz walkę o lepsze życie.

Czytam, że Świat pomaga, ale to wszystko jest kroplą w morzu!

Reklamy