Archiwum dnia: Październik 19, 2018

Grzybobranie – wspomnienia!

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Kiedy jest się już w starszym wieku, to chciał, czy nie chciał włączają się wspomnienia z młodości.

Dziś Mąż pojechał na grzyby i myślałam, że nic nie przywiezie, bo w zachodniej Polsce jest od pół roku susza i deszczu prawie nie było.

Jednak ku mojemu zdziwieniu przytachał cały koszyk grzybów jędrnych i całkiem przyzwoitych, a trafiły się tylko trzy robaczywe.

Włączają się więc wspomnienia, bo doskonale pamiętem nasze rodzinne wypady do lasów, których na mojej ziemi nie brakuje.

Każdy zresztą chwali swoje ziemie i swoje lasy, a ja dumna jestem z tego, że naprawdę mamy gdzie zbierać grzyby.

Kiedy byliśmy młodzi i piękni jeździliśmy całą rodziną na grzybobranie Gazem-69, który Mąż zakupił za małe pieniądze i go wyremontował.

Wstawaliśmy bardzo wcześnie i cała rodzina pakowała się do samochodu i jechaliśmy zbierać grzyby, a w lesie byliśmy już o 7 rano, kiedy słońce przebijało się przez gałęzie.

Zawsze w mojej kuchni miałam suszone grzyby i bywało tak, że nadmiar sprzedawałam świeże w skupie, bo nie dawało się tego przerobić.

Uwielbiam zbierać grzyby, bo to jest dla mnie ogromny relaks i na grzybach się znam.

Czasy kiedy rodzinnie jechaliśmy na grzyby się skończyły, bo nasze Mamy są już wiekowe, a moja pomału odchodzi, a mój Teść – wielki zbieracz i znawca już nie żyje, a Dzieci mają swoje rodziny.

To były piękne, rodzinne czasy, w których byliśmy razem i czas grzybobrania nas niesamowicie łączył.

Uwielbiam gotować zupę grzybową i nie tylko na Wigilię, ale i w ciągu roku, a także kilka razy w roku piekę racuchy drożdżowe polane sosem grzybowym, a robię go tak:

  • Namaczam w zimnej wodzie kilka garści suszonych grzybów,
  • W garnuszku na oleju smażę pokrojoną w kostkę cebulę,
  • Namoczone grzyby przekręcam przez maszynkę do mięsa.
  • Łączę cebulę i zmielone grzyby i podlewam rosołem,
  • Dodaję wody, pieprzę i solę, a kiedy są miekkie dodaję odrobinę śmietany – pycha!

Mam dla Was jeszcze jedną poradę kulinarną, że jeśli znajdziecie dorodne borowiki, to ich nie suszcie na sicie, a zróbcie tak jak mnie nauczyła pewna Ukrainka.

  • Natnijcie kapelusz borowika w kratkę i obtoczcie w panierce, tak jak kotlety schabowe i usmażcie na maśle – niebo w gębie.

Dziś u mnie w domu pachnie pięknie i taki zapach daje kopa do życia!

 

Podobny obraz

Reklamy