Archiwum dnia: Listopad 6, 2018

Mam dość!

 

Znalezione obrazy dla zapytania śmierć

Mam dość i piszę to w swoim imieniu, bo chora Mama leży w łóżku już dwa lata w domu mojej Siostry.

Dochodzę i włączam się w opiekę, bo chora Mama tego wymaga.

Wymaga opieki całodobowej i 6 listopada minie dokładnie dwa lata od diagnozy – rak wątroby, który spowodował, że zmarniała i wychudła, ale wciąż żyje.

Mam wrażenie, że jest wieczna jak Lenin i nie ma zamiaru umierać.

Obie z Siostrą utraciłyśmy swoje, własne życie, bo wszystko jest podporządkowane Mamie.

W ciągu tych dwóch lat, chyba z sześć razy wydawało się nam, że oto nastąpi Jej koniec i przyjdzie nasze wybawienie, ale nie!

Ożywała za każdym razem i wracała do nas, co już nie raz pisałam, że jest jakimś cudem w świecie medycyny.

Umierała, tak się nam wydawało pod koniec października i myślałam, że 1 listopada nastąpi koniec Jej wędrówki.

Nie umarała i dziś ponownie kazała mi przełączyć telewizor na swoje ulubione, które uwielbia „Koło fortuny”.

Aby zaprowadzić Ją do WC, trzeba Ją z całych sił ściągać z łóżka, aby zmienić Jej pampersa i Ona wciąż tego pilnuje.

Doprawdy nie wiem skąd w Niej tyle sił i silnej woli, aby tylko grubszej sprawy nie zrobić w pampersa.

Dziś z ledwością prowadziłam Ją do WC, aż w końcu poddała się i kazała mi zmienić pieluchę w przedpokoju, bo nie miała sił dojść do WC.

Jest taki dzień, że podsypia, a drugi jest taki, że jest na czuwaniu choć już nie wiele rozumie z tego wszystkiego, co się wokół dzieje.

Cholernie przykro się na to patrzy i najgorsze jest to, że nikt nie wie, kiedy ten koniec nastąpi.

Dwa lata ciągłego doglądania, podawania leków, karmienia, nawadniania skutecznie zabiło w nas współczucie.

Bywa tak, że Mama coś tam bredzi i widzi jakiś ludzi w telewizji, którzy do Niej coś mówią.

Ja wiem, że jest w tej chorobie taka dzielna, ale jak napisałam na wstępie – mam dość!

Myślę, że i Siostra ma dość, która wciąż pracuje i wybrała wszelkie wolne dni, jakie się Jej należały.

Obie jesteśmy starszymi kobietami, które mają swoje jednostki chorobowe i z ledwością ciągniemy ten wózek.

Siostra kąpie Mamę, bo ja się tego boję robić, a także załatwia wszelkie sprawy z receptami i zakupem leków, oraz pampersów.

Utraciłyśmy swoje, prywatne życie, ale żadna z nas nie miała zapędów, aby Mamę oddać do hospicjum.

Obie czujemy się wykończone, zmęczone, umordowane, a Mama nie ma zamiaru umierać i jeden Bóg chyba wie, kiedy nas wybawi od tej udręki i wielkiego obciążenia fizycznego i psychicznego.

Obie jesteśmy blisko depresji i obie mamy szczerze dość!

Może ktoś na mnie nakrzyczy, że jestem wyrodną córką, ale pragnę na tę chwilę, aby Mama odeszła w końcu i oddała nam nasze życie, bo obie mamy mężów, dzieci i wnuki i to z tego powinnyśmy się cieszyć.

Kolega mojego Męża, który zmarł parę dni temu i opiekował się swoim, chorym Ojcem.

Mył go, zmieniał pampery i po prostu był z nim w chorobie i kiedy ojciec umarł, to on umarł na zawał za chwilę, bo tak był umęczony!

Boję się, że ten scenariusz może się powtórzyć w mojej Rodzinie, bo męka z chorą Mamą nas wyniszcza.

Brutalne będą jeszcze te słowa, które chcę napisać na swoim blogu, który mi pomaga przetrwać, bo się wygadam.

Mama odchodzi i kompletnie bez pożegnania, wspominania i nie ma tu żadnych słów – kocham cię, kochałam, jestem z ciebie dumna.

Przez dwa lata usłyszałam tylko, że jestem dobrą dziewczyną!

Muszę z tym jakoś żyć!

Czy warto analizować? Chyba nie i po śmierci Mamy należy szybko wrócić do swojego życia, którego tak niewiele mi zostało!

Przez dwa lata nigdzie nie byłam i niczego nie zobaczyłam, a dźwięk telefonu wprawia mnie w drżenie serca i powoduje arytmię ze strachu!

Reklamy