Archiwum dnia: 24 listopada, 2018

Refleksyjnie!

Zbli偶aj膮 si臋 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i powiem Wam, 偶e coraz bardziej nie lubi臋 tych 艣wi膮t, kt贸re oparte s膮 na wielkich pieni膮dzach, co mnie wnerwia strasznie!

Dogasaj膮 znicze na cmentarzach, a tu zaraz w telewizjach pojawiaj膮 si臋 reklamy 艣wi膮teczne, pr贸buj膮ce mi wm贸wi膰 t臋 fantastyczn膮 magi臋 艣wi膮t, kt贸rej z ka偶dym rokiem nie widz臋, ale za to widz臋 mamon臋 wymuszon膮 od ludzi.

Reklamy krzycz膮 – kup, kup, kup, bo to okazja, a mnie mierzi to nagabywanie, bo chyba w tych 艣wi臋tach powinno chodzi膰 o co艣 zupe艂nie innego – o blisko艣膰, o pojednanie, o zgod臋 i celebrowanie rodzinnych 艣wi膮t.

Reklamy nagabuj膮, aby bra膰 kredyty, bo dzi臋ki kredytowi b臋dziemy w stanie postawi膰 na stole dwana艣cie potraw i to kredyt sprawi, 偶e 艣wi臋ta b臋d膮 udane i wielu si臋 nabiera.

Uwielbiam 艣wi臋ta, ale nie zgadzam si臋 na zastaw si臋, a postaw si臋, bo 艣wi臋ta powinny by膰 przede wszystkim momentem wyciszenia, refleksji nad 偶yciem, a nie wielkim 偶arciem.

Uwielbiam moje miasto ustrojone 艣wi膮tecznie, bo jest w贸wczas ta magia i cisza w mie艣cie refleksyjna.

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc i w budynku

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc i na zewn脛聟trz

Dzieje si臋 teraz tak, 偶e w wielu krajach organizowany jest聽Black Friday – czyli wyprzeda偶 asortymentu i towar贸w!

Ludzie jak byd艂o wpada do sklep贸w i 艂aduje zakupy do w贸zk贸w na si艂臋 – ubija, aby tylko potem pochwali膰 si臋, 偶e si臋 uda艂o!

Kupuj膮 wszystko, czy trzeba, czy nie trzeba, ale taka jest tradycja i nie zauwa偶aj膮 nawet, 偶e dane buty sta艂y na p贸艂ce po 100 z艂otych i nie mia艂y wzi臋cia, ale jest wyprzeda偶 i nikt nie zauwa偶a, 偶e po „obni偶ce” te buty kosztuj膮 o 50 z艂otych wi臋cej!

Ludzie si臋 na to nabieraj膮, gdy偶 s膮 szalenie bezmy艣lnymi maszynami do kupowania za wszelk膮 cen臋.

Ludzie jak szara艅cza rzucaj膮 si臋 na towary produkowane cz臋sto w Tajlandii, albo w Chinach przez ma艂e dzieci, kt贸re za misk臋 ry偶u pracuj膮 po dwana艣cie godzin na dob臋.

Ogl膮da艂am kiedy艣 dokument, w kt贸rym pokazano przez ile r膮k musi przej艣膰 laska wanilii, aby nasze ciasta na 艣wi臋ta pi臋knie pachnia艂y, albo szafran!

Wszyscy pijemy porann膮 kaw臋 i zapominamy o tym ilu ludzi gdzie艣 tam w 艣wiecie dla nas j膮 zbierali, suszyli, pakowali!

Zapominamy swoj膮 histori臋 i histori臋 innych kraj贸w, bo dzi艣 mamy 艢wiatowy Dzie艅 G艂odu i tylko nieliczni mog膮 ju偶 opowiedzie膰 o tym jak mo偶ni tego 艣wiata doprowadzali do wyniszczenia ludno艣ci Ukrainy.

Je艣li nie b臋dziemy edukowa膰 wsp贸艂czesnych dzieci, o tym jakie piek艂o przeszli ich dziadowie, to na 艣wiecie b臋dzie totalna znieczulica.

I po co nam te wszystkie dobra ponad miar臋, kiedy nasi dziadowie umierali z g艂odu?

Kiedy umar艂 Stalin, to p艂aka艂a ca艂a Polska, bo ludzie nie wiedzieli, 偶e zabi艂 g艂odem 5 milion贸w Ukrai艅c贸w i tego historia nie powinna pomija膰!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, u脜聸miecha si脛聶, siedzi i w budynku

Witold Szab艂owski – Author

7 godz.

鈥濲ad艂o si臋, cokolwiek si臋 uda艂o znale藕膰. Ple艣艅. Kor臋 drzew. Mi臋so zdech艂ych zwierz膮t. Mia艂am wtedy sze艣膰 lat i pami臋tam, 偶e ca艂y czas, absolutnie ca艂y czas, by艂am g艂odna.
Po wsiach chodzi艂y wtedy, w 1933, specjalne komisje, sprawdza膰, czy kto艣 nie ukrywa jedzenia. Co znale藕li – rekwirowali. Nasz s膮siad by艂 w takiej komisji, zabierali ka偶d膮 ro艣lin臋, kt贸r膮 mo偶na by艂o zje艣膰. Szczaw. Kor臋 brzozy. Nawet 艣wiece zabierali, bo ludzie w desperacji pr贸bowali robi膰 na ich bazie zup臋. Stalin im kaza艂 Ukrain臋 zag艂odzi膰 i oni w tym pomagali; nikt nie patrzy艂, s膮siad czy nie.
Chwil臋 przed Wielkim G艂odem m贸j ojciec poszed艂 pracowa膰 do ko艂chozu. Kto艣 tam zrobi艂 b艂膮d, dali 藕rebakowi za du偶o jedzenia, i zdech艂. Oskar偶yli ojca, 偶e to przez niego i posadzili go na kilka miesi臋cy do wi臋zienia. Za sabota偶.
Jak mia艂 ju偶 wyj艣膰, mama nie chcia艂a, 偶eby wraca艂 taki kawa艂 drogi na bosaka. Sprzeda艂a jedyn膮 krow臋 i pos艂a艂a mu pieni膮dze, 偶eby kupi艂 sobie buty.
Tata buty kupi艂 i ruszy艂 na piechot臋 do domu. I tak si臋 sta艂o, 偶e jak ju偶 prawie by艂 w wiosce, napadli go w lasku Boreckim, tu, niedaleko mojej wsi Rost贸wka, i zabili. Wszystko przez te buty. Chcieli mu je ukra艣膰. Ci z艂odzieje to zreszt膮 te偶 byli nasi s膮siedzi.
I na ten najtrudniejszy rok, 1933, i na t膮 najtrudniejsz膮 zim臋, kiedy tyle ludzi umar艂o z g艂odu, mama zosta艂a sama z sz贸stk膮 dzieci, za to bez krowy.
W ca艂ej wiosce wtedy ludziom dzieci umiera艂y. A jako艣 tak si臋 sta艂o, 偶e naszej mamie nie umar艂o ani jedno. Wszystkim nam si臋 uda艂o prze偶y膰. Nie wiem, czy by艂a we wsi druga taka rodzina.
Ja mia艂am szcz臋艣cie, bo chodzi艂am do przedszkola i tam zawsze raz w ci膮gu dnia dawali do jedzenia tak膮 cienk膮 zup臋. Ale mimo tej zupy by艂am tak spuchni臋ta, 偶e nie mog艂am chodzi膰. Wszystkie dzieci by艂y spuchni臋te. Cieniutkie n贸偶ki, cieniutkie r膮czki, i do tego wielkie brzuchy. M贸wi艂o si臋 wtedy na nas 鈥瀝achityczne dzieci鈥. 呕e takie zabiedzone.
Co chwil臋 kto艣 z dzieci, kt贸re zna艂am i z kt贸rymi si臋 bawi艂am, znika艂. Nie przychodzi艂 ju偶 do przedszkola. Nikt nie pyta艂, co si臋 sta艂o. Nie by艂o sensu pyta膰. To by艂o jasne鈥.

Jutro Dzie艅 Pami臋ci Ofiar Wielkiego G艂odu na Ukrainie. Okr膮g艂a, 85. W 1933 roku Stalin zag艂odzi艂 pi臋膰 milion贸w ludzi, mo偶e wi臋cej. Co siedem sekund na ukrai艅skiej wsi kto艣 umiera艂 z g艂odu.
Roman Kabachiy, wspania艂y ukrai艅ski historyk, zabra艂 mnie do Rost贸wki Wielkiej, wioski, sk膮d pochodz膮 jego mama i dziadkowie. Rozmawiali艣my tam z ostatnimi 偶yj膮cymi 艣wiadkami – cytowane s艂owa to opowie艣膰 91-letniej Hanny Basaraby (na zdj臋ciu). Opr贸cz niej spotkali艣my jeszcze dwie panie, kt贸re pami臋taj膮 ten trudny, 1933 rok. B臋d臋 jeszcze o nich pisa膰.
Chcia艂em tam pojecha膰, bo to jeden z najwa偶niejszych temat贸w XX wieku, a jednocze艣nie bodaj najmniej znane i zbadane ludob贸jstwo. Tymczasem bez Wielkiego G艂odu nie da si臋 zrozumie膰 ani wsp贸艂czesnej Ukrainy, ani stosunk贸w polsko-ukrai艅skich. Powinni艣my o nim jak najwi臋cej wiedzie膰. I pami臋ta膰.