Moje gotowanie nie na ekranie!

 

Obraz może zawierać: jedzenie

My dwoje mieszkający teraz sami, bo bez dzieci, dogadzamy sobie kulinarnie, ale to nie znaczy, że się obżeramy.

Po prostu jest śniadanie, obiad i kolacja i to nam w starszym wieku zupełnie wystarcza.

Oglądałam w tv „Kuchenne Rewolucje” i staram się wprowadzić do naszej kuchni jakieś nowości podpatrzone.

Oboje lubimy rosół, bo rosół jest bardzo rozgrzewającym daniem, a także jest zupą, która leczy!

Magda Gessler pokazała, że do rosołu można dodać coś innego, co podkręci smak rosołu i tak też dzisiaj zrobiłam:

  • do garnka wlałam 4 litry wody i dodałam ziele angielskie, liście laurowe i łyżkę jarzynki, oraz ziarna pieprzu czarnego,
  • umyłam szponder wołowy i dwie szyjki z indyka i to dodałam do zimnej wody,
  • obrane warzywa jak por, seler, korzeń pietruszki i dwie marchewki, oraz kawałek kapusty karbowanej włożyłam też do garnka,
  • opaliłam dużą cebulę nad gazem i też dodałam do garnka,
  • a jako nowość dodałam pęczek kopru zielonego związanego nitką i tadam – dwa pomidory pokrojone na ćwiartki.

Mój rosół gotuje się nawet 7 godzin na malutkim gazie, aby tylko pyrkotał, a nie gotował się.

Wówczas wychodzi klarowny, czysty i z tymi pomidorami i koprem  bardzo smaczny.

Jednak aby nie było tak słodko i ładnie, to martwię się o naszą Ziemię, bo ludzkość ma mało czasu, aby coś zrobić dla Ziemi, aby nasze dzieci i wnuki mogły na niej spokojnie i zdrowo żyć!

To jest ostatni dzwonek, aby ludzkość się ogarnęła, bo życie na Ziemi stanie się koszmarem.

I czytam:

Nasze dzieci i wnuki czeka koszmar w 2050 roku.

Prognozy ekspertów dotyczące jakości życia na ziemi w następnych dziesięcioleciach są iście apokaliptyczne.

Karłowatość, przeludnienie i pandemie to sam czubek góry lodowej. To właśnie 2050 ma być apogeum kataklizmów, będących konsekwencją niepohamowanej eksploatacji przyrody i zmian demograficznych.

W dużej mierze sami sobie będziemy winni tragedii, jakie na nas spadną.

\Przewidywane przez ekspertów przeludnienie przyspieszy rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych. Szczególnie w miastach, gdzie będzie nas około 6,3 mld.

Przy takim zagęszczeniu ludności bakterie będą miały cieplarniane warunki do mnożenia się.

Co więcej, wiele ich szczepów będzie odpornych na antybiotyki, które masowo dodajemy do zwierzęcej paszy i preparatów do opryskiwania upraw.

Ci z nas, którzy przeżyją pandemie, będą wciąż zagrożeni przez stan powietrza.

Z powodu jego zanieczyszczenia, jak wskazują badania OECD, umierać będzie nawet 6 mln ludzi rocznie.

Zwiększona ilość ozonu w powietrzu to wyrok śmierci na astmatyków i chorych na rozedmę płuc.

Dwa wymienione we wstępie czynniki – demografia i eksploatacja ziemi – prowadzić będą również do deficytów w pożywieniu i wodzie.

Do 2050 roku z akwenów zniknąć mogą ryby a samej wody zacznie brakować.

Zatęsknimy za wieloma pokarmami. Przy obecnym trendzie, w którym co roku produkujemy o 2% mniej pożywienia, możemy szykować się na globalny głód.

A w jego konsekwencji – na karłowacenie.

Jeżeli myślicie, że przez następne 33 lata koncerny farmaceutyczne wynajdą panaceum chroniące nas przez częścią epidemii – jesteście w błędzie.

Według raportu International Journal of Climatology, do 2050, na skutek ubożenia flory, zabraknie surowców do produkcji wielu leków.

Więcej informacji: https://pikio.pl/nasze-dzieci-i-wnuki-czeka-koszmar-w-2050-roku/

7 myśli na temat “Moje gotowanie nie na ekranie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s