Archiwum dnia: 18 grudnia, 2018

艢mier膰 jest wybawieniem!

Kto mnie czyta, to wie, 偶e mamy chor膮 Mam臋 na raka i ten zrozumie sk膮d u mnie na blogu poni偶szy tekst – zreszt膮 bardzo m膮dry, znaleziony w sieci!

25 miesi臋cy min臋艂o w艂a艣nie od diagnozy rak聽 i oto dzi艣 nasza Mama ju偶 nic nie rozumie, co si臋 w ko艂o Niej dzieje. Nie reaguje na 偶adne bod藕ce i zdaje si臋, 偶e oto jest w agonii.

Nigdy nie by艂am 艣wiadkiem odchodzenia, a dzi艣 widzia艂am ten moment w oczach mojej Mamy i zdaje si臋, 偶e to kwestia kilku godzin, kiedy Mama nas opu艣ci.

Jakie to przykre, 偶e nagle przestaje reagowa膰 i jest w swoim, w艂asnym 艣wiecie, do kt贸rego my 偶yj膮cy ju偶 nie mo偶emy wej艣膰.

Artyku艂 znaleziony w sieci sprawi艂, 偶e sama ju偶 wiekowa, zrozumia艂am, 偶e 艣mier膰 jest wybawieniem od doczesnych trosk i problem贸w, oraz choroby.

Nie wiem po co ludzie tak ze sob膮 walcz膮, k艂贸c膮 si臋, nienawidz膮, walcz膮 o pieni膮dze, o luksusy, oszcz臋dzaj膮, kiedy wszystko kiedy艣 si臋 sprowadzi do jednego – do 艣mierci i to jest nieuniknione.

Nikomu nie zap艂acimy, aby 偶y膰 d艂u偶ej, bo pani聽 鈥毰歮ier膰” rozdaje wszystkim po r贸wno, cho膰 cz臋sto niesprawiedliwie. Taka ona jest!

Nagle ko艅czy si臋 to wszystko i zamyka w s艂owach – odej艣cie z tego 艣wiata!

Jest to smutne dla tych, kt贸rzy 偶yj膮, ale jest wybawieniem dla chorego, le偶膮cego kilkana艣cie miesi臋cy w 艂贸偶ku.

Przeczytajcie poni偶szy artyku艂, bardzo m膮dry i rozwa偶ny, a ja po jego przeczytaniu nie boj臋 si臋 艣mieci!

Nie p艂acz臋, 偶e Mama odchodzi, bo jestem piekielnie zm臋czona codzienn膮 opiek膮 i padam na pysk.

Z pewno艣ci膮 emocje straty si臋 pojawi膮, ale to nast膮p,i kiedy Mama spocznie w zimnej ziemi!

Znalezione obrazy dla zapytania 脜聸mier脛聡

– Cz艂owiek w trumnie powinien wygl膮da膰 jak… – m艂oda dziewczyna opowiada o pracy ze zmar艂ymi.

Boi si臋 pani zmar艂ych? Agnieszka Sieluk: – 呕ywych trzeba si臋 ba膰, bo zmar艂y nikomu krzywdy nie zrobi. Ale wierz臋 w duchy. Na razie jednak 偶adnego nie spotka艂am, cho膰 codziennie chodz臋 po ciemku przez cmentarz.

6.30, jeszcze ciemno. Agnieszka wysiada z poci膮gu. Do Zielonej G贸ry jecha艂a z Bytnicy. 呕eby dotrze膰 na czas, jak zwykle wsta艂a o 4.00. Po drodze rozmy艣la艂a o ojcu. Ma 52 lata i jest ci臋偶ko chory. Agnieszka wie, 偶e ratunku nie ma i 偶e kt贸rego艣 dnia odejdzie. Na TAMT膭 STRON臉. Ju偶 do tej my艣li przywyk艂a. Zreszt膮 o 艣mierci rozmawiali nieraz. Agnieszka wie, 偶e ojca pochowa bez but贸w. Bo takie jest jego 偶yczenie. Wcale nie dziwne. W 偶yciu najbardziej uwiera艂y go buty, wi臋c na TAMT膭 STRON臉 chce przej艣膰 boso.

Przed 7.00, ci膮gle ciemno. Agnieszka przechodzi wzd艂u偶 grob贸w. Wi臋kszo艣膰 tonie w bia艂ym puchu, na niekt贸rych pal膮 si臋 znicze… Na nowym cmentarzu drzew niewiele, wi臋c groby le偶膮 jak na d艂oni. Kilka chwil p贸藕niej, Agnieszka ju偶 w swoim „gabinecie”.

Biurko stoi w sali mi臋dzy ch艂odni膮 a miejscem przygotowa艅. Wszystko tu metalowe i srebrzyste: szafki, sto艂y… – Mam nadziej臋, 偶e wkr贸tce b臋d臋 mog艂a przeprowadza膰 sekcje zw艂ok – pokazuje na st贸艂, kt贸ry stoi ko艂o biurka i wygl膮da jak sito. W sali przygotowa艅 w foliowym worku kto艣 ju偶 na Agnieszk臋 czeka. To kobieta, kt贸ra zmar艂a ze staro艣ci. Wychudzona, w bawe艂nianej koszuli, pampersach. Ma zamkni臋te oczy i otwarte usta. – Spokojn膮 mia艂a 艣mier膰, cho膰 na pewno cierpia艂a z b贸lu, bo musia艂a chorowa膰… – Agnieszka zak艂ada fartuch i gumowe r臋kawiczki. Bierze na r臋ce drobn膮 kobiet臋 i przek艂ada na st贸艂. Rozbiera, pod g艂ow臋 k艂adzie wa艂ek, odkr臋ca wod臋, obmywa cia艂o, myje w艂osy..

  • Nie boi si臋 pani zmar艂ych? – A dlaczego? To 偶ywych trzeba si臋 ba膰, bo zmar艂y przecie偶 krzywdy 偶adnej mi nie zrobi. Ja ich w pewnym sensie przywracam nawet do 偶ycia. Bo cz艂owiek w trumnie powinien wygl膮da膰 tak, jakby przed chwil膮 zasn膮艂. I jakby za chwil臋 chcia艂 wsta膰 i co艣 powiedzie膰. Sport mnie zahartowa艂 Agnieszka ma 21 lat, 180 cm wzrostu i kasztanowe w艂osy. Jest 艂adna, serdeczna i przyjazna. Du偶o ciep艂a z niej bije i du偶o m膮dro艣ci. W miejskim zak艂adzie pogrzebowym pracuje przy zmar艂ych od p贸艂tora roku. W Gorzowie sko艅czy艂a kurs tanatokosmetyki, czyli po艣miertnej toalety. To tam pierwszy raz w 偶yciu ubra艂a i umalowa艂a kobiet臋. I tam dosz艂a do wniosku, 偶e ta praca jej odpowiada. – Mia艂am 艣wietnych nauczycieli – podkre艣la. Dwa miesi膮ce temu sko艅czy艂a we Wroc艂awiu kurs techniki sekcji zw艂ok. Wyda艂a na to maj膮tek. Taki kurs zrobi艂o w Polsce zaledwie kilka kobiet.

  • Ja pani nie rozumiem. Taka m艂oda i zamiast garn膮膰 si臋 do 偶ycia, obcuje ze zmar艂ymi. To co艣 nienormalnego… – Ale偶 ja kocham 偶ycie! Za kilka miesi臋cy wychodz臋 za m膮偶! Jestem optymistk膮, lubi臋 偶artowa膰, ca艂y 艣wiat widz臋 w kolorach i z ka偶dej z艂ej sytuacji zawsze wyci膮gn臋 co艣 dobrego. Na co dzie艅 chodz臋 w sukienkach, zak艂adam szpilki, lubi臋 nosi膰 tipsy… A obcowanie ze zmar艂ymi to moja praca. Taka, jak ka偶da inna. – No, przepraszam, ale co w tej pracy mo偶e by膰 fascynuj膮cego? – Powiem inaczej: od dawna fascynuje mnie kryminalistyka. My艣la艂am o tym ju偶 w og贸lniaku w Sul臋cinie. Moim marzeniem jest praca w policji kryminalnej. A tam wiadomo, ze zmar艂ymi ma si臋 do czynienia cz臋sto. Pomy艣la艂am, 偶e zanim podejm臋 ostateczn膮 decyzj臋, najpierw ten kontakt musz臋 do艣wiadczy膰 na w艂asnej sk贸rze. I teraz ju偶 wiem, 偶e w kryminalnej mog臋 pracowa膰, bo zmarli mnie nie przera偶aj膮.

  • Sk膮d w pani tyle 偶yciowej m膮dro艣ci, tyle dojrza艂o艣ci… – Sport mnie zahartowa艂. Ju偶 w podstaw贸wce zacz臋艂am trenowa膰 pchni臋cie kul膮 i rzut m艂otem w klubie Ilno Torzym. Dwa razy by艂am mistrzyni膮 Polski m艂odzik贸w w kuli, raz wicemistrzyni膮, dwa razy zdobywa艂am srebrny medal w m艂ocie… Trzy lata temu w wypadku samochodowym zgin膮艂 m贸j trener Ryszard Pluta, wtedy zostawi艂am sport. 艁amanie ko艣ci to stereotyp Agnieszka przek艂ada staruszk臋 na drugi st贸艂. R臋cznikiem wyciera cia艂o, suszark膮 suszy w艂osy… Z torby wyjmuje br膮zow膮 garsonk臋, bia艂膮 bluzk臋, czarne buty, rajstopy… Ubranie dostarczy艂a rodzina. Teraz Agnieszka b臋dzie szykowa艂a kobiet臋 do trumny. – I b臋dzie pani 艂ama艂a zmar艂ej r臋ce? – Zaraz si臋 pani przekona… No i sama pani widzi, 偶e 艂amanie ko艣ci to stereotyp. R臋ce i palce bez problemu si臋 zginaj膮. O, prosz臋…

Agnieszka wk艂ada staruszce majtki, rajstopy, potem bluzk臋, sp贸dnic臋… – A wychyli艂a pani 艂yk koniaku, przed tym… no… hm… wie pani, o czym my艣l臋… – Przecie偶 pani widzia艂a, 偶e nie. To kolejny stereotyp. Mo偶e kiedy艣, jacy艣 niezr贸wnowa偶eni i ma艂o odporni prosektorzy musieli sobie chlapn膮膰. Dzi艣 czasy si臋 zmieni艂y. Zreszt膮 rozmawia艂am z lud藕mi, kt贸rzy pracowali przy zw艂okach. Przez 26 lat nie z艂amali zmar艂ym 偶adnej ko艣ci, nie pili… Szybko, bez b贸lu Starsza pani ju偶 ubrana. Garsonka o wiele za du偶a, bo choroba i 艣mier膰 zabra艂y kilogramy. Agnieszka podpina, co trzeba, by zmar艂a wygl膮da艂a 艂adnie.

  • Co by pani w niej zmieni艂a? – Ubranie. Powinna mie膰 ja艣niejsz膮 garsonk臋 i jasne buty. Ale mo偶e za 偶ycia lubi艂a br膮z? Ja w og贸le na temat ubioru mam rewolucyjne pogl膮dy. Je艣li m臋偶czyzna za 偶ycia nie cierpia艂 garnitur贸w, a lubi艂 dresy, to dlaczego na TAMT膭 STORN臉 ma i艣膰 pod krawatem? Przecie偶 b臋dzie si臋 m臋czy艂. Albo kobieta: je艣li ubiera艂a si臋 ekstrawagancko, to pozw贸lmy, by na tej ostatniej drodze te偶 tak wygl膮da艂a… Cz艂owieka powinni艣my pami臋ta膰 takiego, jakim by艂 za 偶ycia. Kto wie, mo偶e nasza dusza ubrana jest w to, w czym chodzimy na co dzie艅? – Ju偶 s艂ysz臋 g艂osy oburzenia: jak mo偶na pochowa膰 ojca w dresach, syna w d偶insach, czy matk臋 w lamparcich leginsach i wysokich szpilkach?! Co by na to ludzie powiedzieli?! – Ludzie powinni przychodzi膰 na pogrzeb, by po偶egna膰 si臋 ze zmar艂ym, a nie plotkowa膰. A rodzina powinna by膰 ponad krytyk臋 innych. – Jak pani chcia艂aby zosta膰 pochowana? – W r贸偶owej sukience, bo uwielbiam ten kolor, w butach na obcasie i z tipsami. No i koniecznie trzeba przykry膰 mnie ko艂dr膮, bo jestem zmar藕lukiem.

  • Boi si臋 pani 艣mierci? – Nie. To jedyna sprawiedliwo艣膰, bo dotyka ka偶dego z nas. – A jak chcia艂aby pani umrze膰? – Szybko. Bez b贸lu. Bo nie ma nic gorszego ni偶 cierpienie. Zw艂aszcza cierpienie osoby bliskiej, kt贸r膮 zna si臋 ca艂e 偶ycie… Widz臋, jak m贸j tato si臋 m臋czy, i to boli. Widz臋 te偶, 偶e m臋czy si臋 ze 艣wiadomo艣ci膮, 偶e kiedy艣 m贸g艂 wok贸艂 siebie robi膰 wszystko sam, a dzi艣 my ko艂o niego chodzimy. I on z tego powodu te偶 cierpi. Dlatego nie chcia艂abym by膰 ci臋偶arem dla nikogo. – Popiera pani eutanazj臋? – Tak. I chcia艂abym odej艣膰 na w艂asne 偶yczenie, gdybym bardzo cierpia艂a. I to powinna by膰 wy艂膮cznie moja decyzja. Ja to nazywam ul偶enie cz艂owiekowi w cierpieniu, bo od cierpienia nie ma nic gorszego. 呕ycie si臋 nie zatrzymuje Agnieszka wyjmuje z szafy kosmetyki: bia艂y puder, podk艂ad w kremie, tusz do rz臋s, szmink臋, p臋dzelki… Lakier do paznokci zostawia na p贸艂ce. – Bo ta pani chyba paznokci nie malowa艂a – bierze w d艂o艅 zimn膮 d艂o艅 staruszki, przygl膮da si臋 palcom. – No i obcina膰 paznokci te偶 nie musz臋, bo zadbane.

Teraz zamyka staruszce usta. Ig艂臋 z nitk膮 wbija pod brod臋 i prowadzi do nosa. Jeden szew i usta zamkni臋te. Wcze艣niej wype艂nia je specjaln膮 wk艂adk膮. 呕eby po TAMTEJ STRONIE policzki nie by艂y zapadni臋te. Sk贸ra mi臋kka, woskowa, daje si臋 艂atwo uformowa膰. Maluje zmar艂ej rz臋sy, brwi, na policzki nak艂ada r贸偶… – To straszne, 偶e z cz艂owieka nic nie zostaje… – Ja to nic? Zostaje po cz艂owieku to, co on po sobie zostawi艂 w 偶yciu, na przyk艂ad dzieci. – Ale ja nie o tym… – 艢mier膰 to podsumowanie ca艂ego 偶ycia. I jak obserwuj臋 tych zmar艂ych, to wiem, 偶e ka偶da 艣mier膰 jest inna. Bo ka偶dy odchodzi inaczej. Ale staram si臋 tego nie roztrz膮sa膰, bo to s膮 osobiste sprawy zmar艂ych. Dla mnie nie jest wa偶ne, czy ubieram bezdomnego, milionera, czy morderc臋. Bardzo szanuj臋 zmar艂ych i nie wnikam w ich przesz艂o艣膰. Nie oceniam ich, bo zrobi to kto艣 na g贸rze.

  • My艣li pani, 偶e na g贸rze te偶 jest 偶ycie? – Jest. Inne. My艣l臋, 偶e TAM jest spok贸j, niekoniecznie cisza… 呕e po drugiej stronie ju偶 nic nie boli. My艣l臋, 偶e 偶ycie si臋 nie zatrzymuje. 呕e trwa dalej. – Pani chcia艂aby 偶y膰 wiecznie? – Nie. 艢mier膰 nie jest taka z艂a… Nauczy艂am si臋 tu pokory. Pokory wobec 偶ycia. 艢mieszy mnie wy艣cig szczur贸w, p臋d za sukcesem, za kas膮. Owszem, kasa jest potrzebna, ale cz艂owiek zaczyna si臋 gubi膰, nie zauwa偶a tej cienkiej czerwonej linii. Nie ma czasu dla bliskich, a potem jest ju偶 za p贸藕no. Dlatego ja zawsze mam czas. Dlatego uwa偶am, 偶e w 偶yciu wa偶ne jest tylko jedno: 偶eby by膰 dobrym cz艂owiekiem. Bo przecie偶 i tak wszyscy tu trafimy. *** Starsza pani ju偶 gotowa na swoj膮 ostatni膮 drog臋. Agnieszka przek艂ada j膮 do trumny. Robi to zwinnie, bo kobieta jest krucha. Poprawia podg艂贸wek, splata zmar艂ej d艂onie, wyg艂adza garsonk臋… Kobieta 艣pi. Za dwie godziny spocznie w ziemi.

Czytaj wi臋cej: https://gazetalubuska.pl/czlowiek-w-trumnie-powinien-wygladac-jak-mloda-dziewczyna-opowiada-o-pracy-ze-zmarlymi/ar/7831603