Zalegalizować Marihuanę!

Znalezione obrazy dla zapytania marycha

W swoim, dość długim już życiu zapadłam na depresję nie jeden raz.

Kto nie chorował na tą groźną chorobę, ten nie zrozumie, co się dzieje z takim człowiekiem.

Jest takie powiedzenie, że, co to jest szczęście, a odpowiedź jest taka – dobrze dobrane leki w tej chorobie.

Człowiek w depresji ma wszystko w sobie chore, bo całe ciało jego jest chore i głowa zaprzątnięta myślami sto pięćdziesiąt na minutę i szuka rozwiązania jak wyjść z tego marazmu i niemocy, a często jest to myśl o samobójstwie.

Kiedy się wpada w taki stan, to automatycznie sypie się całe życie.

Nie chce się wstać do pracy i nie chce się jeść, a także nie chce się myć, oraz wiele się nie chce!

Najchętniej przeleżało by się w łóżku i z nikim nie rozmawiało mając w głowie – niech się wszyscy odczepią.

Depresja, to nie jest znak naszych czasów, bo była zawsze, ale dopiero w naszych czasach lekarze potrafią ją diagnozować.

Chorowałam wiele razy i raz mocniej, a raz lżej, ale moja dusza cierpiała okropnie, kiedy w moim życiu wydarzyło się wiele zła, na które wcale sobie nie zasłużyłam.

Chorowałam, bo chorują wrażliwcy, którzy nie godzą się na takie, czy inne traktowanie i wydaje mi się, że ludzie przebojowi nie mają takich stanów, bo potrafią odpowiednio walczyć o swoje.

Miałam poczucie niższej wartości i zawsze czułam się gorsza od innych – mniej wartościowa i interesująca i tak zaczęłam unikać ludzi – nawet swojej rodziny sprawiając Jej ból.

Lekarze nie potrafili dobrać dla mnie odpowiedniego leku i w końcu trafiłam na psychoterapię trzymiesięczną i dopiero tam się pozbierałam i uwierzyłam w siebie, że jeśli tylko chcę, to mogę wszystko.

Zauważyłam tam, że jestem lubiana i wielu do mnie lgnęło i tym sposobem uwierzyłam, że nie jestem dziwadłem, a interesującą jednostką.

Mieliśmy tam przeróżne zajęcia jak rysunek, muzyka, ćwiczenia gimnastyczne itp.

To mi dało siłę i tak udaje mi się trwać już wiele lat w dość dobrej kondycji psychicznej i niczym się nie różnię od ludzi zdrowych i wolnych od depresji.

Jednak tamtego okresu nijak nie da się zapomnieć i zawsze w tyle głowy mam, aby siebie chronić, bo jestem podatna i depresję i mam w genach.

Dość jednak tego wspominania, a napiszę, że swego czasu obejrzałam świetny, polski film pt. „Moje córki krowy” i w tym filmie nagle córki i ojciec ich zapalili dżointa i śmiali się do rozpuku mimo, że sytuacja w rodzinie była skomplikowana.

Poprosiłam kogoś, aby mi ten specyfik załatwił i tak się stało, że jedyny raz w życiu z Mężem to zapaliliśmy – tak dla ciekawości.

Może nie wpadliśmy w szaleńczy śmiech, ale trochę prychaliśmy i było to zaraz przed snem.

Powiem Wam, że po tym incydencie spałam jak młody bóg – spokojnym, niemowlęcym snem i obudziłam się w błogostanie i byłam szczęśliwa i rozluźniona, gotowa na przyjęcie nowego dnia.

Dlatego uważam po swoim doświadczeniu, że „Marycha” powinna być wykorzystywana mądrze w leczeniu depresji, a ludzie nie powinni być faszerowani chemią, która szkodzi i nie zawsze pomaga.

Do światowej depresji dołączyła nowa odmiana, a nazywa się Hikikmmori, a polega na tym, że ludzie nie wychodzą latami do społeczeństwa – izolując się.

Ola nie wychodzi z pokoju odkąd skończyła 21 lat. Czyli rok i siedem miesięcy. Z łazienki korzysta, kiedy zyska pewność, że nikogo nie ma w domu. Zazwyczaj je to, co mama zostawia jej pod drzwiami. W zasadzie można uznać, że Ola nie istnieje. Jest jak japońscy Hikikomori. Zamknięta przed światem.

Marek przez 26 lat podłej egzystencji przeżył wystarczająco dużo poniżeń, by usprawiedliwić swoje pustelnictwo. Od Oli różni go względna otwartość. Po kilku latach samotności powoli otwiera się na ludzi. Okna w jego pokoju są zasłonięte. W szybach wiszą brązowe koce, jakby właściciel tego pomieszczenia walczył o swoją prywatność. Jest duszno, powietrze gęstnieje od dymu z papierosów. Ich zapachem przeszły ubrania, tapety i ciężkie zasłony.

– Mam tu wszystko, czego potrzebuję – mówi. – Zrezygnowałem z życia typu „open air”, bo wystarczająco mnie pokarało. Nie żałuję.

Od dwóch lat ani razu nie wyszedł na zewnątrz. Traktuje to jako osobisty sukces. Przestał bać się poranków. Długo zajęło mu zrozumienie, że rzeczywistość za drzwiami mieszkania po prostu go przerasta. Tylko tu czuje się bezpiecznie.

We wczesnym dzieciństwie ma problem z komunikacją, nie potrafi bawić się z rówieśnikami. W wieku szkolnym rozwija się prawidłowo, lecz nigdy już nie dogodni innych dzieci. Zbyt dziwny, by mieć go za przyjaciela. Za powolny do gry w piłkę. Nudny jak na chłopaka w tym wieku. Wkrótce szkoła przekształca się dla niego w miejsce kaźni. Dobrze jest czasem wsadzić jego głowę w kibel, ściągnąć majtki na środku holu i zabawić się jego kosztem. – Facet ma być facet, a nie cipa – mówi wychowawca, kiedy Marek prosi go o pomoc. – Jeszcze podziękujesz kolegom, jak zrobią z ciebie mężczyznę.

W tym czasie rodzice zajmują się małżeńskimi awanturami. – Ojciec z matką byli niedobrani. Rozwód nastąpił za późno, kiedy wszyscy byli już sobą zmęczeni do granic możliwości – tłumaczy. – Zasądzili mi alimenty tysiąc złotych od ojca. Matka zobowiązała się płacić za mieszkanie i też sypnęła kasą. Gdy poszedłem do liceum, stwierdziła, że jestem już dorosły i na stałe wyjechała do nowego partnera. Wpadała raz na parę miesięcy. Dla mnie to był superukład, ale sam już nie wiem, czy mnie ta samotność bardziej nie pokrzywiła.

W ogólniaku jest trochę lepiej: mniej przemocy fizycznej, a więcej docinek na temat wyglądu i zachowania. Uczy się słabo, ale maturę zdaje zadziwiająco dobrze. W 2009 r. dostaje się na psychologię. Myśli, że studia pomogą mu zrozumieć ludzi. Do pierwszej sesji nie podchodzi, ze strachu przed ustnymi egzaminami. Od tej pory rozpoczyna proces stopniowej izolacji.

– Nakupowałem sobie jedzenia w puszkach, masę żywności instant i obiadów w słoikach. Później zlokalizowałem internetowy sklep spożywczy z dostawą do domu. W końcu przestałem wychodzić w ogóle.

Rodzice orientują się za późno. Dopiero po dwóch latach blokowego pustelnictwa udało im się namówić syna na rozmowę z psychiatrą. Lekarz stwierdził u niego rys Aspergera oraz fobię społeczną. Do tego doszło uzależnienie. Traumy, które powinien przepracować, zaleczał osiedlową amfetaminą i antydepresantami. Od niedawna Marek bierze nowe leki. Jest z nim dużo lepiej. Coraz częściej powala się odwiedzać. Matka próbuje odbudować z nim relację. Rozmawiają codziennie przez Skype.

– Syndrom Hikikomori przekracza granice Japonii – mówi dr hab. n. med. Marek Krzystanek, który jako pierwszy opisał przypadek Hikikomori w Polsce. – Trudno oszacować ilu jest polskich Hikikomori. Bywa, że są diagnozowani jako osoby uzależnione od sieci czy gier komputerowych. Podczas swojej praktyki leczyłem takie osoby. Hikikomori nie są w stanie sprostać stawianym im wymaganiom. Cywilizacja przyspiesza i wraz ze swoim wyścigiem szczurów przypomina pędzący pociąg, z którego Hikikomori po prostu wysiadają i nie mają zamiaru wrócić na swoje miejsca. W Polsce styl życia nie jest jeszcze porównywalny do tego, który panuje w Japonii, ale aspirujemy do niego i im bardziej się zbliżamy, tym mocniej widoczne będzie to zjawisko.

– Są pacjenci, którzy prawie nie mają kontaktu ze światem rzeczywistym, ale odnajdują sens istnienia w tym wirtualnym – mówi prof. Kobayashi. – Jeśli dodatkowo boją się życia i stawiają sobie za duże wymagania, prowadzi to do coraz większej izolacji. A to może przyczynić się do szybkiego zwielokrotnienia liczby Hikikomori w Polsce.

Skalę problemu potwierdza widoczna obecność polskich Hikikomori w internecie, gdzie funkcjonuje wiele grup dla samotników. Na stronie PhobiaSocialis.pl, zrzeszającej pacjentów z objawami fobii społecznej, zarejestrowało się ponad 8,5 tys. użytkowników, którzy napisali już prawie 340 tys. postów. Dyskusję otwiera pytanie nastolatki: – Macie ochotę gdzieś się schować? Odizolować od ludzi, zniknąć? Mam dość innych i siebie. Ciągle błędy, napięcie, stres, strach, złe wybory – wylicza.

Użytkownicy PhobiaSocialis rozważają, czy zorganizowanie pustelni pomogłoby im w zwalczeniu lęków. Piszą jak powinna wyglądać, albo zdają relację z okresu separacji. – Utknąłem tu (w swoim pokoju – dop. red.) na 7 lat – pisze jeden z internautów.

– A ja chcę się schować w swojej wyobraźni, odizolować albo popełnić samobójstwo. Nie musiałbym już nigdy z nikim rozmawiać – uzasadnia inny.

Podczas gdy Marek i Ola powoli wynurzają się z otchłani lęków, 24-letnia Karolina wciąż nie może ich pokonać. Jej mama siedzi w przestronnym pokoju. Na prostych, skandynawskich półkach stoją ramki ze zdjęciami. Z fotografii uśmiecha się ta sama dziewczyna, raz młodsza, raz starsza. To mała galeria żalu. Wydaje się, że Karolina wyemigrowała na inny kontynent – zbyt daleko, żeby mogła znieść to matka. Jednak córka jest w pokoju obok. Nie wychodzi prawie rok. Jej fobii społecznej towarzyszyły: depresja, agorafobia, ataki paniki. – Na początku sądziłam, że córka wymierza mi karę, że ta izolacja, to jeden z jej ataków złości – wspomina Bożena, mama Karoliny. – Okres zamknięcia przedłużał się. Dla rodzica to jest koszmar, potrzebowałam wsparcia psychicznego, do dziś korzystam z pomocy terapeuty. Do pokoju córka wpuszcza tylko swojego lekarza. Wie, że nie wypisze jej leków bez konsultacji. Wystawałam godzinami przed pokojem. Mówiłam, że się o nią boję. Próbowałam wyciągnąć córkę siłą, ale wejście do środka pogłębiało tylko jej lęki. Przeżyłam jej dwie próby samobójcze i nie zniosę kolejnej. Nie wiem, czy kiedykolwiek odzyskam swoje dziecko.

W ostatnich miesiącach stan Karoliny jest stabilny. Leczenie trwa. To długi proces. Bożena czeka więc na dzień, kiedy drzwi się otworzą. Patrzy w nie godzinami, jakby mogła je przeniknąć wzrokiem.

https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/zamknieci-przed-swiatem-kim-sa-polscy-hikikomori/5bhhkfr?ut&fbclid=IwAR0lMOyRSuYPYXmReSBbWWu_7bHgANal68EYPwqre0U6aT7RfnkEEPQKxmE

Dajcie im Marihuanę, bo przyroda zrodziła najbardziej skuteczny lek w jej leczeniu.

 

Reklamy

31 uwag do wpisu “Zalegalizować Marihuanę!

  1. Dla marihuany medycznej tak, dla marihuany po prostu raczej nie, no ale to samo można byłoby powiedzieć o działaniu alkoholu, więc trudno mi tutaj być mądra i stanowczą. Mnie silne używki nie pociągają, więc to w zasadzie nie mój problem … bardziej społecznie martwi mnie to, że uzależni się taka osoba, a potem trzeba ją leczyć na koszt podatnika bez pewności sukcesu.

    Kiedyś ktoś na moim blogu napisał, że załamania nerwowe, samobójstwa, depresje to efekt słabego charakteru i pogoni za pieniędzmi. Zaoponowałam. Oczywiście dowiedziałam się, że to moja komentatorka jest wrażliwa i empatyczna a ja nie. Pożegnałyśmy się. Wiesz jakie ważne jest to, że dajesz świadectwo swojej choroby. Może niejedną zadufaną w sobie „wrażliwą” osobę to czegoś nauczy. Może nie od razu, ale myślę, że z czasem ta wiedza ma szansę przesiąknąć to impregnowanej na wiedzę głowy. Dziękuję Ci i pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. I ja podobnie jak świechna nie jestem za silnymi używkami, a w zasadzie za żadnymi, bo co mi to da, że dodatkowo się uzależnię jeszcze od tych świństw, które i tak na dłuższą metę mi nie pomogą, to jest tylko chwilowy proces zapomnienia i rozluźnienia, a z czasem przestanie działać, organizm się uodporni i będzie chciał czegoś silniejszego. Marihuana to coś w rodzaju Morfiny, człowiek wchodzi w inny świat, gdy byłam po ciężkich operacjach dostawałam w kroplówce właśnie morfinę, mąż mi opowiadał, bo ja sama nie byłam świadoma, że żyłam w swoim świecie, zupełnie nie obecna. Bałam się potem używać to świństwo bez potrzeby, więc jak tylko mogłam znieść ból odmawiałam podawania tego specyfiku.

    Myślę, że Marihuana mogłaby uśmierzać ból i przenosić ciężko chorych i cierpiących w stan błogiej egzystencji, to mogłoby skutkować w leczeniu paliatywnym i hospicyjnym, ale nic poza tym, choroby psychosomatyczne to już inna grupa i w grę wchodzi ryzyko uzależnienia, co w konsekwencji może doprowadzić do zwykłego narkomaństwa. Trzeba pamiętać jednak, że Marihuana to też narkotyk i wbrew pozorom też uzależnia, bo z czasem to nie wystarczy i organizm będzie się domagał czegoś silniejszego (Amfetaminy, czy Kokainy).

    Bardzo Ci współczuję, że borykasz się z depresją, to faktycznie ciężka choroba. Jednak pamiętaj, że siedzi ona w głowie i tak naprawdę wszystko zależy od Ciebie samej. Kiedyś faktycznie napisałam świechnie, że osoby chore na depresję są słabe psychicznie i może nie tyle są tylko wynikiem pogoni za pieniądzem, ale ogólnie za komfortowym i lepszym życiem, taki wyścig szczurów co prowadzi do ciągłego i silnego stresu, w wyniku którego dochodzi do depresji. To ciągłe napędzanie się i nakręcanie na więcej i więcej i lepiej, to podszepty złego ducha, to on jest wynikiem tych wszystkich chorób psychicznych.

    Widzisz Sagulo to nie jest tak, że jak jesteś wrażliwa, to musisz koniecznie wpaść w depresję. Powiem Ci z własnego doświadczenia, bo przeszłam w życiu naprawdę bardzo dużo, nie to, że się żalę, czy chwalę, ale nie chcę być gołosłowna. Sama, gdy sobie pomyślę jak wyglądało moje życie od dziecka, to czasem się zastanawiam jakim cudem ja to wszystko zniosłam i nie zwariowałam. Najpierw były awantury rodzinne i alkohol, a w między czasie poważnie zachorowałam i z każdym rokiem było coraz gorzej, szpitale, zabiegi, ból, cierpienie, aż do dziś, gdy praktycznie moje życie wygląda jak jedna wielka wegetacja, to wszystko trwa grubo ponad 30 lat. Z każdym kopniakiem od losu nabierałam coraz więcej siły, przewracałam się i podnosiłam od nowa i szłam do przodu cały czas, nie ukrywam, że miałam chwile zwątpienia i nie chciałam już żyć, ale z tego wszystkiego podnosił mnie właśnie Pan Bóg, ON zawsze był przy mnie i dlatego jestem i żyję i dalej idę do przodu. Moja mama, gdy jako dziecko zachorowałam oddała mnie Panu Bogu i to był najpiękniejszy dar jaki mogłam od niej dostać, teraz to rozumiem i gdy patrzę wstecz widzę jak ON kroczy obok mnie, a momentami nawet niesie mnie na rękach.
    Jestem silna, to fakt, moi znajomi i rodzina mi to ciągle mówią, że jestem dla nich przykładem by się nie rozczulać nad sobą tylko brać życie w garść jak byka za rogi i nie poddawać się, bo nie ma sytuacji bez wyjścia, bo jeśli wpuścisz Boga do swego życia i serca, to On się wszystkim zajmie i nawet, gdy są chwile beznadziejne, to trzeba to oddać Bogu i zaufać Mu, a On pokaże, że zło może przemienić w dobro. Wiele miałam złego w życiu i patrząc teraz z perspektywy czasu, to wiele mnie nauczyło, dzięki temu przejrzałam na oczy, coś w wyniku tego zmieniło się na lepsze. W życiu nie ma przypadków i nic nie dzieje się bez przyczyny, Pan Bóg wszystko zaplanował i nawet ludzi, których spotykamy na naszej drodze ON nam postawił w jakimś dla Niego znanym celu.
    No tak, jestem silna, ale do tego tak wrażliwa, że gdy widzę jakąkolwiek krzywdę, czy to zwierząt, czy ludzi, to serce mi ściska i czuję jak pęka na pół i beczę jak bóbr. Mąż nawet mi mówi ostatnio, że się straszna płaczka zrobiłam 😉 Chciałabym by nikt nie cierpiał i nikt nie był chory. Chciałabym przytulić do siebie wszystkich i uszczęśliwić cały świat, wiem, że to niemożliwe, ale gdyby chociaż udało mi się pomóc jednej osobie uciec od tego zła, które się dzieje, to byłoby naprawdę super 🙂

    Sagulo to Pan Bóg jest lekiem na wszystko i na choroby fizyczne i psychiczne. Nie wyobrażam sobie życia bez Niego. To ON daje mi siłę, moc, radość i miłość w sercu, to On uczy mnie pokory do życia i wybaczania wszystkim wokół, gdy jest mi ciężko, to rozmawiam z Nim i z Maryją i z Jezusem, biorę różaniec do ręki i od razu czuję przypływ energii i spokój w sercu.
    Też kiedyś myślałam, że to co mnie spotyka jest niesprawiedliwe i nie zasłużyłam sobie na to, byłam zła i buntowałam się na Pana Boga, teraz za wszystko Go serdecznie przepraszam. Z czasem Duch Święty pokazał mi o co chodzi, otwarł moje oczy na prawdę i moje uszy na Boże słowo, teraz to wszystko rozumiem i wiem, że to dzięki Bogu i Maryi jestem jaka jestem, a nie pobiegłam razem z wieloma w wyścigu szczurów.

    Życzę i Tobie Sagulo ze szczerego serca byś odnalazła tą właściwą drogę w życiu, by Pan Bóg się Tobą zaopiekował tak jak mną i byś mogła poczuć w sercu błogi spokój i miłość i radość życia 🙂

    P.S. Przepraszam, że się zbyt rozpisałam, ale mnie tak jakoś poniosło, Duch Święty mnie natchnął 😉

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Gabuniu przyczyny choroby na depresję są bardzo różne i każdy chory zapada na nią z innego powodu. Będąc na psychoterapii poznałam wiele osób wierzących z całego serca, a mimo to nie zdrowiały i szukały pomocy od fachowców. Tobie pomaga Pan Bóg, a innym jednak nie. Na depresję nie chorują ludzie, bo chcą mieć więcej i więcej, a wrażliwi, którzy nie godzą się na coś, co ich przerasta. Powody są różne, bo np nie akceptacja w rodzinie, pracy, szkole, ale brutalna małżeńska zdrada.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Widzisz Sagulo, bo jak się wierzy tak na prawdę i ufa Bogu, to wtedy wiele można zrozumieć czemu i po co. Jestem tak jak pisałam bardzo wrażliwa i spotkało mnie wiele w życiu pomimo stosunkowo jeszcze nie tak sędziwego wieku, to wszystko co opisujesz przeżyłam, a częściowo ciągle mnie jeszcze spotyka, choćby nietolerancja społeczeństwa, pomimo to nie mam depresji i nigdy nie miałam i znam osoby, które mają bardzo podobne sytuacje w życiu jak ja i świetnie dają sobie radę, lecz są to osoby również bardzo wierzące tak prawdziwie, które chwyciły się Pana Boga i już Go nie puszczą 🙂 W depresję nie wpada się tak od razu, tylko człowiek się sam nakręca, narzuca sobie pewien standard i plan w życiu, wręcz dążenie do idealizmu i to za wszelką cenę i tak się pogrąża stopniowo,
        Znam osoby, które mają za sobą ciężkie depresje i próby samobójcze, lecz na szczęście w porę odnalazły Boga i wpuściły go do swojego życia i serca i dzięki temu ich życie się odmieniło na lepsze są innymi ludźmi, bardziej radosnymi i szczęśliwymi, nie biorą leków. I to jest piękne, Chwała Panu za to 🙂

        Polubienie

      2. Gabuniu jeśli ktoś czyta Ciebie w komentarzach, to jest to podpowiedź wielka i szczera. Depresja jest genetyczna bardzo często i czasami bywa, że spada na człowieka jak grom z jasnego nieba i nawet kiedy da się ją pokonać, to się na nią choruje do końca życia.
        Pisząc o Bogu mam nadzieję, że pomagasz wielu ludziom. Ja nie mam w sobie takie wiary jak Ty i żyję tak, aby być dobrym człowiekiem przede wszystkim.

        Polubione przez 1 osoba

      3. I tu sobie trochę poczytałam, okazuje się, że depresja wcale nie musi być dziedziczna https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/psychiatria/dziedziczenie-depresji-czy-depresje-mozna-przekazac-w-genach-aa-Nvz7-vohD-6tHo.html
        Na to składają się różne czynniki, tak jak pisałam wcześniej, przede wszystkim odporność na stres i radzenie sobie z rozwiązywaniem różnych trudnych sytuacji w życiu.
        Nie można też zakładać, że jak bliscy krewni chorowali na depresję, to samemu też się ją dostanie i w dodatku będzie się na nią cierpiało do końca życia, to można sobie wmówić, gdy się o tym ciągle myśli.

        Sagulo, każdy może pogłębiać swoją wiarę, nigdy nie jest na to za późno. Ja sama tak na prawdę od nie dawna zaczęłam coraz bardziej przybliżać się do Boga, ale zawierzyłam Mu całą siebie i wszystko to co mam i już nie zrezygnuję z Jego opieki, bo zrozumiałam, że bez Niego życie nie ma sensu. I choćby nie wiem jakie cierpienie, czy coś złego się przytrafiło, to nie odwrócę się od Niego. Niestety trzeba być świadomym, że zły duch kusi i im bliżej się jest Boga tym bardziej chce od Niego nas odciągnąć. Dlatego proszę Michała Archanioła by mnie strzegł przed złym i Boga oraz Maryję, by mi dali siłę i łaskę do odróżniania co jest złe, a co dobre. Obecnie udało mi się dotrzeć do cioci mojego męża, która ma ciężką depresję i co jakiś czas idzie do szpitala, a bierze silne leki antydepresyjne. Udało mi się z nią porozmawiać o wierze i swoim doświadczeniu z Bogiem, była naprawdę zainteresowana i cieszyła się, gdy jej o tym opowiadałam. Nie mam z nią jeszcze takiego śmiałego kontaktu, ale powoli staram się to zmienić, nie chcę nachalnie żeby jej nie zniechęcić i nie wystraszyć.

        Jednak by otrzymać potrzebne Łaski i być wysłuchanym przez Boga, to trzeba porzucić wszelkie urazy, nienawiści i wybaczać wszystkim, tak jak wszystko wybacza nam Bóg. Nie można nikogo osądzać, bo każdy człowiek zostanie podsumowany na sądzie ostatecznym, tam odpowie za swoje grzechy.
        Zamiast tego trzeba się modlić za swoich nieprzyjaciół, za tych, którzy tak naprawdę mają ubogie wnętrze i są poranieni, by nasz dobry Ojciec Niebieski pomógł im odnaleźć tę właściwą drogę, którą im wyznaczył 🙂

        Polubienie

      4. Gabuniu uwierz mi, że chorzy na depresję, to nie są jakieś lenie, które uciekają od życia, a są to ludzie, którzy są wrażliwi i sobie w pewnym momencie nie radzą. Odchodząc od tego, to może bym i uwierzyła w Boga, ale wiara jest najczęstszym powodem do wojny. Ludzie zawsze się zabijali w imię wiary.
        Dziś obejrzałam dokument o tym jak biskup Jankowski był blisko powstawaniu Solidarności w Polsce, a w zakamarkach gwałcił dzieci wkładając im penisa do ust. Napiszesz mi, że szatan go opętał, ale ten szatan kazał mu żyć w dobrobycie i wielkim majątku. To mi się nie zgadza gabuniu, bo albo wiara jest czysta i uczciwa, albo splugawiona!

        Polubione przez 1 osoba

      5. Sagulo ja Ci wierzę i bynajmniej nigdzie nie napisałam, że osoby chore na depresję to lenie, jeśli tak to co napisałam odebrałaś, to bardzo Cię przepraszam, bardziej chodziło mi, że gorzej im idzie z radzeniem sobie ze stresem.
        Wojny o wiarę toczą się od zawsze, już za czasów Chrystusa miały one miejsce i o ile w Polsce są w zasadzie sami Katolicy, więc tego nękania raczej nie ma, tak w innych krajach niestety ludzie za swoją wiarę są bardzo prześladowani.
        Pan Bóg czasem poddaje nas próbie, czy naprawdę w Niego wierzymy i w Jego słowa, czy może nasza wiara jest fałszywą przykrywką i gdy tylko pojawia się coś nie po naszej myśli, to się odwracamy od naszego Stwórcy.
        To jest piękne, gdy człowiek tak mocno wierzy, że wcześniej zginie niż wyprze się Boga, to jest prawdziwa wiara.

        Tak naprawdę nie wiemy jaka jest prawda i co się wydarzyło w życiu Biskupa Jankowskiego, jeśli to faktycznie wina szatana, to kapłani upoważnieni do egzorcyzmów powinni się tym Biskupem poważnie zająć i pomodlić nad nim, by mu pomóc. Niestety szatan uderza w Kościół, bo wie, że w ten sposób dużo ludzi odwróci się od Boga i będzie miał wolne pole do popisu. A my zamiast oceniać i generalizować powinniśmy jako Katolicy modlić się za tych wszystkich poranionych Kapłanów.

        Polubienie

      6. Gabuniu jestem za tym całym sercem, aby ludzie szli w stronę wiary i kościoła. Jankowski nie żyje od 9 lat i dopiero teraz zgłaszają się ofiary molestowania i jeśli kościół nie zacznie walczyć z pedofilią w swoich szeregach, tak ludzie od kościoła będą odchodzić. Znam tylko jednego księdza, który jest godny zaufania i bywam na jego mszach, ale to jest rzadkość, bo pedofilia grasuje! Brzydzę się takimi osobami w sutannie i nie jestem w stanie zaakceptować to.

        Polubione przez 1 osoba

      7. Rozumiem Cię Sagulo, też tak kiedyś myślałam, a teraz jest mi po prostu bardzo żal tych wszystkich ofiar szatana, bo przypuszczam jak cierpią. Dusze, które się w porę nie nawróciły niestety są potępione i idą do piekła, a stamtąd już nie ma ratunku. My nie jesteśmy od oceniania i potępiania. Ludzie świeccy też bardzo grzeszą, zabijają, znęcają się, czy inne ciężkie uczynki popełniają, a pomimo to Bóg im wybacza i daje kolejną szansę na nawrócenie się. Ja znam wielu dobrych Księży, więc jeśli mamy Boga w sercu to módlmy się i wybaczajmy, bo nienawiść i zawziętość nas do dobrego nie zaprowadzi.

        Polubienie

      8. Tacy ludzie duchowni nie powinni istnieć w przestrzeni publicznej. Powinni żyć skromnie i nieść ludziom pociechę i wsparcie, a nie obnoszenie się z bogactwem, a wtedy może wiara w Boga byłaby łatwiejsza.

        Polubione przez 1 osoba

      9. Tak, masz rację Sagulo i Bóg też tego chce, dlatego potrzebuje nas tu na ziemi byśmy byli Jego narzędziami i byśmy poprzez swoją miłość, przebaczenie i ofiarę oraz modlitwę pomogli tym wszystkim zbłąkanym i potrzebującym oraz szukającym Boga odnaleźć właściwą drogę do zbawienia i do naszego Ojca w Niebie.

        Polubienie

      10. Gabuniu ja Ciebie podziwiam, że masz w sobie tak bardzo szczerą wiarę i jesteś dla mnie przykładem dobroci i szczerości.
        Nienawidzę klechów ego typu!
        https://www.tvn24.pl/przybywa-osob-oskarzajacych-ksiedza-jankowskiego-o-molestowanie,898349,s.html?fbclid=IwAR1RiwPGnZKehjBmk9osFviQvH4IceBnm-hvkGTRGVIltWyLOnNsMxBsSqY
        Mam nadzieję, że społeczeństwo się obudzi i takie patologie pogoni z kościoła, a ten wreszcie stanie się czysty.

        Polubienie

      11. Wiesz Sagulo ja mam Pana Boga w sercu, więc skoro On mi wszystko wybacza, to ja tym bardziej powinnam, tak jak pisałam wcześniej staram się nie osądzać i nie potępiać, bo to nie jest Boskie. W życiu prawdziwego Katolika nie ma miejsca na nienawiść. Mi teraz tych wszystkich, którzy zbłądzili, czy są poranieni jest żal, bo to są ludzie biedni, ubodzy duchem i bardzo nieszczęśliwi> Jeśli tego nie zrozumieją w porę i nie przyjmą prawdziwego Boga do swego życia, to niestety czeka ich wieczne potępienie 😦

        Polubienie

      1. Szarabajko ludzi palą papierochy i piją alkohol, a jednak to nikomu nie przeszkadza, bo są zyski z akcyzy, a mimo to marycha jest na cenzrurowanym – to jest głupie.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s