Archiwum dnia: Luty 5, 2019

Mamo spoczywaj w spokoju!

Peter Paul Wiplinger*

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed 
twoją śmiercią

Wiedeń, 31 XII 1985

tłum. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu „Lebenszeichen. Gedichte/Znaki życia. Wiersze”, 2003

Dzisiaj moja Mama spoczęła w naszej Matce Ziemi.

Obudziłam się cała nerwowa, bo trzeba było przygotować się do pogrzebu.

Obudziłam się niespokojna, ale musiałam się opanować, aby przeżyć tę jakże przykrą ceremonię i przetrwać.

O godzinie 12 – w samo południe odbyła się msza za moją Mamę w naszym kościele niezwykle pięknym, a potem zawieziono Mamę na cmentarz i tam spoczęła  na wieki.

Jakie to wszystko jest dziwne, bo Mama dożyła naprawdę pięknego wieku, a pochowanie Jej razem z rodzinną stypą trwało zaledwie trzy godziny.

Pogoda Mamie dopisała i nam, bo był lekki mróz i na szczęście nie padał deszcz, a więc nawet aura nam dopisała, taka akurat na pogrzeb.

W kościele każdy mógł się z Mamą pożegnać i ja podeszłam do otwartej trumny i ostatni raz się z Nią pożegnałam, a wyglądała na taką spokojną, wolną od boleści, morfiny i innych medykamentów uśmierzających ból.

Nie płakałam ani w kościele,  ani na cmentarzu, a byłam szczęśliwa, że w końcu moja Mama nie cierpi i jest wolna od bólu straszliwego.

Moja Mama to była wieczna bojowniczka, która o wszystko w życiu musiała walczyć i tak też walczyła z ostatecznym, że nie chciała odchodzić, bo kochała życie.

Jednak ze śmiercią jeszcze nikt nie wygrał i ona pokonała moją Mamę 1 lutego 2019 roku i na pewno gdzieś tam Mama się na tę śmierć złości – a może jednak nie i jej dziękuje.

Tak sobie myślę, kiedy upłynęły, te ponad dwa lata opieki nad nią, bo tak długo walczyła i tak  myślę jak my wszyscy to przetrwaliśmy?

Kiedy miałam dyżur przy Mamie, to mnie pomógł komputer, który zawsze był na chodzie, kiedy Mama spała po lekach i kiedy była niekontaktowa.

Był też strasznie blisko mój Mąż, który mnie wspierał i pomagał w każdej kwestii i miałam w Nim ogromne oparcie!

Bez tej maszynki bym zwariowała, bo takie dyżury tylko z własnymi myślami i bez kontaktu z drugim, choć wirtualnym człowiekiem było by nie do zniesienia.

Po pogrzebie poczułam spokój, bo Mama w końcu, po dwóch, długich latach cierpienia w końcu nie cierpi boleści i tych wszystkich przemian na niekorzyść w jej organizmie.

Rodzina po dwóch latach opieki nad Mamą odzyska swoje życie, które było zdominowane  opieką i byciem przy Mamie.

Kiedy zapłaczę, tego nikt nie wie, bo każdy inaczej wchodzi w żałobę i inaczej ją przeżywa i nie można potępiać tych, którzy nie płaczą na pogrzebie, bo mogą ryczeć w innym terminie, kiedy poczują tęsknotę i chyba ja do takich żałobników należę.

Będę wyć, kiedy będę miała kłopot w życiu i już nie będę miała szansy poradzić się swojej Mamy.

Spoczywaj Mamo w spokoju i niech towarzystwo Twojego Męża będzie Ci tam tylko spokojem i pojednaniem.

Mamo tak Ci szepnę po cichutku, że miałaś przepiękną mszę i wspaniały pogrzeb i nawet byś się nie spodziewała ile ludzi, sąsiadów pojawiło się na Twoim pogrzebie i jakie piękne kwiaty złożono na Twoim grobie i ile zapalono zniczy.

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.       Obraz może zawierać: w budynku Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku

Reklamy