Archiwum dnia: 14 lutego, 2019

To nie jest kraj dla starych ludzi!

Mojej Mamy nie ma ju偶 z nami dwa tygodnie, a b臋dzie, to jutro – 14 lutego.

Wszyscy jeste艣my w 偶a艂obie i zdaje si臋, 偶e ka偶de z nas wci膮偶 ma przed oczami t膮 jej wielk膮 walk臋 o 偶ycie, cho膰 mia艂a w ci膮gu dw贸ch lat par臋 kryzys贸w, 偶e chca艂a odej艣膰, bo tak bardzo by艂a um臋czona swoj膮 chorob膮.

Wszyscy dochodzimy do siebie, bo to by艂a karo艂omna robota, aby tylko nie cierpia艂a i czu艂a si臋 zaopiekowana i tak by艂o do samego ko艅ca.

艁api臋 si臋 na tym, 偶e ju偶 nie zanios臋 jej roso艂u, sa艂atki, albo innego dania, a posprz膮ta艂am kuchni臋 ze s艂oik贸w, pojemnik贸w, bo s膮 ju偶 zb臋dne.

Starzej臋 si臋 na pot臋g臋, bo moja g艂owa zaj臋ta jest tematem odchodzenia i wyobra偶am sobie jak to mo偶e by膰 ze mn膮 i czy stan臋 si臋 ci臋偶arem dla swoich Dzieci, Wnuk贸w, M臋偶a.

Niedawno kroi艂am cebul臋 w drobn膮 kostk臋 i tak si臋 stara艂am, 偶e si臋 no偶ykiem skaleczy艂am w palec i zobaczy艂am kropelk臋 krwi swojej.

Przerazi艂am si臋, przesta艂am prawie oddycha膰 i zrobi艂o mi si臋 tak mdlej膮co, a to tylko by艂a kropla krwi.

Nie mam wysokego progu na b贸l, na widok krwi i nie cierp臋 lekarzy, kt贸rych omijam szerokim 艂ukiem i wiem, 偶e robi臋 sobie sama krzywd臋.

Zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e nigdy bym nie wytrzyma艂a takiego odchodzenia jak moja Mama i chcia艂abym, aby w Polsce by艂a legalna eutanazja i wiem, 偶e wielu starszych ludzi tak my艣li i tu nie ma nic do rzeczy wiara.

Widzia艂am kiedy艣 taki domument jak to聽 kobieta um臋czona 偶yciem – um臋czona, ale nie chora poprosi艂a o eutanazj臋 w Holandii.

Poza艂atwia艂a wszystkie swoje sprawy i po偶egna艂a si臋 z jedyn膮 przyjacio艂k膮, bo rodziny nie mia艂a.

Przyznano jej takie prawo i poinformowano, 偶e tego dnia i o takej godzinie zostanie jej podane lekarstwo. Umar艂a, a raczej zasn臋艂a spokojnie we w艂asnym 艂贸偶ku – w ci膮gu 5 minut.

Obci膮偶anie starszych ju偶 dzieci opiek膮 nad chorym rodzicem, kt贸rzy cz臋sto jeszcze pracuj膮 jest niechumanitarne, a pa艅stwo nie pomaga w niczym, a wi臋c niekt贸rzy pozbywaj膮 si臋 chorych rodzic贸w i umieszczaj膮 ich najcz臋艣ciej w szpitalach, w kt贸rych za tego rz膮du ma coraz mniej 艂贸偶ek na geriatrii.

Skoro teraz pa艅stwo jest sta膰 na 500+, cz臋sto dla rodzin patologicznych, to dlaczego nie ma pieni臋dzy na to, aby dofinasowa膰 rodziny, by mog艂y odda膰 rodzica do domu staro艣ci, albo do hospicjum! To nie jest kraj dla starych ludzi!

Jak偶e cz臋sto nie sta膰 jest rodziny, aby staruszka umie艣ci膰 w domach staro艣ci, bo to jest bardzo kosztowne.

Tak si臋 zastanawiam, po co ludziom tyle pieni臋dzy, 偶e tak goni膮 za kas膮, a politykom, po co tyle w艂adzy, kiedy wszyscy jeste艣my 艣miertelni i mo偶emy sko艅czy膰 w 艂贸偶kach, 偶yj膮c jak warzywa, bo 艣mier膰 nikogo nie oszcz臋dzi i o tym dzi艣 napisa艂a Krystyna Janda, kt贸ra ma w szpitalu chor膮 Mam臋, ale zaobserwowa艂a , co dzieje si臋 w polskiej s艂u偶bie zdrowia – felieton poni偶ej!

Panie Kaczy艅ski – po co panu te wie偶e i po co pani Szyd艂o ten mandat do Brukselii, kt贸rej pani nienawidzi, a politykom, po co te ogromne premie – ta chciwo艣膰 si臋聽 zem艣ci, tylko wy nie macie wyobra藕ni i my艣licie, 偶e jeste艣cie wieczni!

Jak偶e wiele czytam w sieci k艂贸tni na forach, gdzie starsi ludzie klepi膮 w klawiatur臋 obelgi wobec inaczej my艣l膮cych, o odmiennych pogl膮dach i tak si臋 zastanawiam po co?

呕yj臋 tak, aby nikogo nie rani膰 i mam zamiar cieszy膰 si臋 z ka偶dego, danego mi dnia, bo nigdy nie wiadomo, kiedy bym chcia艂a, aby podda膰 mnie eutanazji!

Po tym felietonie Krystyny Jandy –聽 jestem 3 x na tak – za eutanazj膮!

Gabuniu wybacz!

 

„Ludzie! Nie macie poj臋cia, 偶e tu偶 obok, niedaleko, jest taki straszny 艣wiat [FELIETON]
Ludzie! Moi Ludzie! Tak los zrz膮dzi艂, 偶e sp臋dzi艂am ponad tydzie艅, wiele godzin ka偶dego dnia, na oddziale geriatrycznym jednego ze szpitali. Co si臋 tam dzieje! Ludzie! Chodzicie ulicami, k膮piecie dzieci, robicie zakupy, gotujecie obiady, zjadacie kolacje, pracujecie, odprowadzacie dzieci do szk贸艂 i przedszkoli, ca艂ujecie si臋 i kochacie nocami, i nie macie poj臋cia, 偶e tu偶 obok, niedaleko, jest taki straszny 艣wiat, takie co艣, taki czas ostateczny! A mo偶e wiecie?
Krystyna Janda, fot. Adam K艂osi艅skiFoto: Materia艂y prasowe
Krystyna Janda, fot. Adam K艂osi艅ski

Mo偶e niekt贸rzy z Was wiedz膮, inni przeczuwaj膮, ale nie my艣l膮 o tym, jeszcze inni potrafi膮 sobie wyobrazi膰, ale bezpo艣rednio ich to nie dotyczy, nie musz膮 si臋 z tym mierzy膰. Mo偶e ty, m艂ody m臋偶czyzno, wyskakuj膮cy w biegu z tramwaju, czy ty, dziewczyno bez czapki, z sinymi kolanami z zimna w mini sp贸dniczce, nie wiesz, 偶e ci臋 to czeka. Prawdopodobnie.

Ja od kilku dni jestem w szoku, chodz臋 w depresji, nie mog臋 o tym wszystkim na co patrz臋 i czego s艂ucham zapomnie膰. Wracam tam jak bumerang, jak uzale偶niona, jak do swojego miejsca, najwa偶niejszego teraz dla mnie, paradoksalnie mi najbli偶szego. Lekarze! Piel臋gniarki, salowe, sanitariusze, kierowcy, opiekunowie medyczni… Wy tam ca艂e 偶ycie! Jeste艣cie chyba z 偶elaza!

Ju偶 przy wej艣ciu do szpitala wita wszystkich wielka plansza: SZPITAL TO NIE PRZECHOWALNIA!聽 Napis, kt贸rego zupe艂nie nie rozumia艂am na pocz膮tku wyda艂 mi si臋 nietaktowny, zbyt obcesowy, nieuprzejmy. Dzi艣 go rozumiem, a raczej rozumiem akt rozpaczy, kt贸ry kaza艂 go napisa膰 i wywiesi膰.

Trafi艂am tam noc膮 z pi膮tku na sobot臋, dwa tygodnie temu, po zagraniu weso艂ej „Shirley Valentine”, poszukuj膮c przywiezionej przez pogotowie ratunkowe mojej mamy. Przesz艂am nocny SOR z t艂umem nieszcz臋艣liwc贸w, od dzieci poczynaj膮c na staruszkach ko艅cz膮c. Maj膮c wra偶enie, 偶e wszyscy ci ludzie, za wszelk膮 cen臋 chc膮 si臋 dosta膰 na g贸r臋, na odzia艂y, do 艂贸偶ek z bia艂膮 po艣ciel膮, na badania, pod opiek臋, bo na parterze, a co nie daj Bo偶e w domu, czy na ulicy, czyha niebezpiecze艅stwo 艣mierci lub wielkiego b贸lu. Ale to nie takie proste. Selekcja jest bezwzgl臋dna. 艁贸偶ek na g贸rze wolnych nie ma, personelu nie ma, lekarzy ma艂o. Upragniony wjazd wind膮 do nieba czyli na oddzia艂 szpitalny przys艂uguje tylko ci臋偶kim stanom. My byli艣my w 艣pi膮czce cukrzycowej, cukier 700, 40 stopni temperatury, wi臋c wyboru nie by艂o.

Druga w nocy, nikt nie 艣pi, piel臋gniarki biegaj膮. Zza p贸艂uchylonych drzwi s艂ysz臋 krzycz膮c膮 kobiet臋: 鈥濲a chc臋 do domu! Zr贸bcie co艣, 偶eby mnie nie bola艂o! Pi膰! Wody! Ratunku!鈥 I tak na przemian. Przera偶ona chc臋 biec z pomoc膮, zatrzymuj膮 mnie. To pomylona staruszka, krzyczy, 偶eby zwr贸ci膰 na siebie uwag臋, jest tutaj sama od miesi膮ca, nie ma gdzie jej odwie藕膰, 偶aden zak艂ad nie chce przyj膮膰, emerytur臋 ma za ma艂膮 na dom opieki, a w domu nie ma si臋 kto ni膮 zaj膮膰, dzieci za granic膮. 鈥濴udzie, ludzieeeee! Ja chc臋 do domu! Wody!鈥 Na pokrzykiwania staruszki reaguje staruszek w malignie, z drugiego ko艅ca innej sali, kt贸rego co艣 dr臋czy, jaki艣 koszmar.

Po korytarzach, w neonowym 艣wietle snuj膮 si臋 bezsennie babcie i dziadkowie w beznadziei, inni le偶膮 w 艂贸偶kach nieprzytomni z pootwieranymi ustami, bezz臋bnymi dzi膮s艂ami co艣 偶uj膮, 艣wiszcz膮c. J臋ki, kaszel, co jaki艣 czas wyrwie si臋 komu艣 鈥濨o偶e! Bo偶e! O Bo偶e!鈥 Powykr臋cana kobieta z wywr贸conymi oczami piszczy, co jaki艣 czas jak kotek. Prawie wszyscy w pieluchach, wielu monitorowanych r贸偶nymi urz膮dzeniami, wymuszanie wypr贸偶nie艅, bo jelita nie pracuj膮 鈥 wlewka na sz贸stk臋! Pojenie, nawadnianie kropl贸wkami, kaszel chorych na zapalenie p艂uc, jak diabelskie organy. 鈥濸ani odkaszlnie, tu, niech pani wypluje! No niech pani kaszlnie!鈥 Krew do badania, wenflony, bilans p艂yn贸w, rz臋偶enie.

Niekochani. Samotni. Nikt ich nie chce, nikt si臋 nimi nie opiekuje, pobyt na tym oddziale w szpitalu to 艣wi臋to. Rano do niekt贸rych przychodz膮 dzieci, siwi m臋偶czy藕ni i kobiety, te偶 ledwo chodz膮, czasem wnuk, wnuczka, s膮siadka, znajoma. Do nielicznych.

– Cieszy si臋 pani, 偶e idzie pani do domu? – pytam urocz膮 pani膮 z siniakami na szyi. 鈥 Tak – u艣miecha si臋. Syn pomo偶e i dam rad臋. K艂ad膮 j膮 w pi偶amie, w czapce, obejmuj膮c膮 du偶ego 偶贸艂tego pluszowego misia, na noszach do transportu. 鈥 Tak, do domu – m贸wi z u艣miechem. Sanitariusz pochyla si臋 do mnie – A sk膮d! Ja j膮 wioz臋 do domu opieki, rodzina jej nie zabiera. Wraca do domu opieki. Oszukali j膮. Kamieniej臋.

鈥濷j pani Krysiu, posiedzi tu pani jeszcze z nami troch臋, to zrozumie pani jaki 艣wiat jest z艂y, jacy ludzie okrutni鈥 鈥 u艣miecha si臋 do mnie piel臋gniarka. 鈥濪zieci bez serca, inne powyje偶d偶a艂y za granic臋, a nikt obcy nie pomo偶e. Jeszcze jak maj膮 jak膮 tak膮 emerytur臋, to na dom opieki starczy, ale tak鈥 s膮siedzi tylko po pogotowie umiej膮 zadzwoni膰 i tyle. Pani patrzy na t臋 kobiet臋, to by艂 taaaaki lekarz! Tysi膮ce ludzi uratowa艂a, leczy艂a najci臋偶sze przypadki, nikomu nigdy nie odm贸wi艂a, niech pani patrzy jak umiera! Ludziom 偶ycie odda艂a! Oj, to 偶ycie!鈥

鈥濿ody! Wody! Wody!鈥 鈥 krzyczy ta z izolatki. Zrywam si臋. 鈥濶iech pani nie prze偶ywa, ona ma wod臋, poimy j膮, ona tak miesi膮c ci膮gle krzyczy, 偶eby kto艣 do niej wszed艂. Wie pani teraz ich du偶o, bo ferie, ludzie chc膮 wyjecha膰, to pogotowie wzywaj膮 i ich tu zostawiaj膮. Przechowalnia. Przecie偶 oni nie do wyleczenia.鈥

Chodz膮 studenci, m艂odzi lekarze, rezydenci. Jedna dziewczyna bardziej empatyczna od innych, podnosi, oklepuje, poi, zwil偶a usta, sprawdza pieluchy, smaruje kremem. Potem po po艂udniu, widz臋 jak p艂acze w k膮cie. 鈥 Co艣 si臋 sta艂o? – pytam. Kiwa k艂ow膮 zaprzeczaj膮c, oczy ma spuchni臋te i czerwone.

– Czego艣 trzeba? 鈥 pyta salowa? Jak nie, to id臋. Mamy zgon na jedynce. Tu le偶膮 tacy ludzie! 呕eby pani wiedzia艂a, o z t膮 pani膮, z t膮 co nieprzytomna, pracowa艂am na noworodkach – pokazuje mi zwini臋t膮 w k艂臋bek 艂ys膮 kupk臋 nieszcz臋艣cia. Obok, przy s膮siednim 艂贸偶ku, stoi m艂ody ch艂opak, pyta le偶膮c膮 na nim pani膮: 鈥濨abciu, mama pyta艂a czy trzeba ci czego艣? Przynie艣膰 ci co艣?鈥 Staruszka odpowiada co艣 szeptem, patrz膮c na niego z mi艂o艣ci膮. 鈥濩o? Co chcesz?鈥 Nie rozumie. Piel臋gniarka pomaga mu, pyta krzycz膮c: 鈥濩zego pani chce!? Wnuk pyta!鈥 Pada odpowied藕: 鈥濸og艂aska膰.鈥 Ch艂opak u艣miecha si臋, my艣li, 偶e to 偶art. Nie wie, co ma zrobi膰. Wychodzi z sali, wstydzi si臋. Po jakim艣 czasie widz臋, jak stoi nad 艂贸偶kiem i jakby nie swoj膮 r臋k膮 g艂aszcze babci臋 po w艂osach, rozgl膮daj膮c si臋 ukradkiem, czy kto艣 to widzi. Ta u艣miecha si臋 z zamkni臋tymi oczami. Wchodzi piel臋gniarka: 鈥濸an wyjdzie, bo b臋d臋 zmieni膰 babci pampers.鈥

Przechodz臋 korytarzem.

鈥 Chod藕 no tu! – wo艂a do mnie kobieta z 艂贸偶ka w innej sali.

鈥 Kupisz mi paluszki z sezamem w kiosku?

鈥 Tak. Zaraz pani przynios臋.

鈥 Ale ja nie mam pieni臋dzy!

鈥 Nie szkodzi – odpowiadam.

鈥 Ja ci臋 znam z Ogrodowej. Kojarz臋 ci臋. Pami臋tasz ksi臋dza Krzysztofa? Tego, co by艂 taki nerwus?

鈥 Nie, bo ja nie jestem z Ogrodowej.

鈥 Wiesz, ludzie mu m贸wili, niech ksi膮dz nie b臋dzie taki nerwowy i go przenie艣li. Oj, ile ja mu pieni臋dzy nadawa艂am, prawie ca艂膮 emerytur臋, a go teraz podobno przenie艣li. Podoba艂 mi si臋. Pami臋tasz go? 艁adnie 艣piewa艂. Ale ksi膮dz nie mo偶e by膰 taki nerwowy. A jutro mi przynie艣 gazet臋.

鈥濩zy pani wie, 偶e jest coraz wi臋cej stulatk贸w, a wszyscy oni potrzebuj膮 opieki? A opiekun贸w profesjonalnych nie ma, ma艂o.鈥 Wchodz臋 z ciekawo艣ci do Internetu – kurs na opiekuna medycznego os贸b starszych, niesamodzielnych, niepe艂nosprawnych. Kurs umo偶liwia podj臋cie pracy w domach opieki spo艂ecznej, hospicjach, plac贸wkach opieki paliatywnej, domach samopomocy, tak偶e umo偶liwia sprawowanie indywidualnej opieki w domach prywatnych w Polsce i za granic膮 鈥 cena od 699 z艂. Dyplom. Uprawnienia. Kurs 80 godzin. 200 godzin. Praktyki. Reklama. Agencja opiekunek os贸b starszych. Dzwoni臋. 鈥瀂a godzin臋 osoba z praktyk膮 30 z艂otych鈥 – m贸wi膮. Ukrainki 80 z艂otych za dob臋, Polki 120, 130 z艂otych za dob臋. Tak偶e opieka nad lud藕mi w 艣pi膮czce.

Starsza pani bije piel臋gniark臋 po r臋kach: 鈥濨oli! Ty 艣winio! Wyno艣 si臋!鈥 Ta odpowiada: 鈥濵usz臋 pod艂膮czy膰 kropl贸wk臋. Basia, uspok贸j si臋!鈥 Basia bije s艂abo nie ma si艂y, potem p艂acze.

Moja mama le偶y cichutko, wybudzona, pod kropl贸wkami.

鈥 Jak si臋 pani czuje? 鈥 pyta lekarz. 鈥

Bardzo dobrze – odpowiada z u艣miechem.

39 stopni temperatury, nie ma si艂y podnie艣膰 r臋ki, ale grzecznie odpowiada, 偶e bardzo dobrze si臋 czuje.

鈥 Co艣 pani膮 boli?

鈥 Nic nie boli – u艣miecha si臋.

– Jak ma pani na imi臋?

鈥 Zosia 鈥 odpowiada mama bez namys艂u.

鈥 Mamo, przecie偶 ty nie masz na imi臋 Zosia – m贸wi臋 zdumiona.

– Mama jest spl膮tana – m贸wi do mnie lekarz. Ale ju偶 jest prawie w kontakcie.

鈥 Czy wie pani, gdzie pani jest? – pyta zn贸w. Mama patrzy na mnie.

鈥 W domu 鈥 odpowiada.

鈥 Nie, jest pani w szpitalu – m贸wi lekarz.

鈥 A czy wie pani, co to szpital?

Mama d艂ugo milczy, po czym m贸wi z u艣miechem:

– Magiczne Miejsce.”

https://kobieta.onet.pl/ludzie-nie-macie-pojecia-ze-tuz-obok-niedaleko-jest-taki-straszny-swiat-felieton/v3hfht8?fbclid=IwAR3hd_BBpGodkr8t2d8DGHqMUB8HlNzvrrUaXgUJqOaFw7AYE27if5jl6N0

ogryzekzycia

Nauczy膰 si臋 by膰 radosnym, kiedy serce p艂acze... Nauczy膰 si臋 p艂aka膰, kiedy serce si臋 cieszy... Nauczy膰 si臋 dawa膰, nie daj膮c... Nauczy膰 si臋 bra膰, nie bior膮c... Nauczy膰 si臋 偶y膰, nie czuj膮c 偶ycia.. Nauczy膰 si臋 ....mi艂o艣ci nie kochaj膮c... Nauka jest sztuk膮!!!!

saania2806.wordpress.com/

Philosophy is all about being curious, asking basic questions. And it can be fun!

TAKI JEST 艢WIAT

sp贸jrz, 偶ycie to nie bajka

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

skowron pisze / skowron writes

ma艂a cz膮stka mnie / little part of me

WikaKos

Bardzo mi艂o Mi go艣ci膰 was na moim blogu馃槉馃槏. B臋d臋 tu dodawa艂a recenzje ksi膮偶ek馃摎 i opisywa膰 wra偶enia, kt贸re dotyczy艂y mi podczas ich czytania. Przeka偶e wam ich minusy 馃憥i plusy馃憤. Aby艣cie mogli zobaczy膰 jak wygl膮da ksi膮偶ka pokazywa膰 b臋d臋 ok艂adki i w postach umieszcz臋 fragmenty馃棬锔弅si膮偶ek. Nast臋pnym zadaniem mojego blog jest zach臋cenie ludzi (najlepiej m艂odzie偶y馃懃) do czytania ksi膮偶ek. Mam ju偶 wiele pomys艂贸w na posty z tym zwi膮zane. 馃Zapraszam na mojego blog WikaKosczyta! mam ju偶 umieszczone na nim kilka recenzji

Travel N Write

Travel, Poetry & Short Stories

Wrzosy

O tym co by艂o, co jest i czasem troch臋 marze艅

Szufladkowe poezje

Wiersze, poezja, skryte my艣li. Jestem s艂owem.

Piotrek

Zdrada - tak to mo偶na okre艣li膰, chcia艂bym si臋 wygada膰 o swoich zdradach, uzale偶nieniu od kobiet, etc.

U st贸p Benbulbena

poczt贸wki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wied藕mowisko

Dzie艅 po dniu

Program PIT 2020 / 2021 pitprogramy.wordpress.com

Program PIT pitprogramy.wordpress.com PIT-16A 路 PIT-28/A 路 PIT-28/B 路 PIT-2K 路 PIT 36L 路 PIT-36 路 PIT-37 路 PIT-38 路 PIT-39 路 PIT/BR 路 PIT/B ... prawo do rycza艂tu, sk艂ada PIT-36, oraz dodatkowo PIT-28 | pitprogramy.wordpress.com

welcome to my blog

blogging, travel, advertising, christianity, google, life, blog,

ulotnechwile

Kiedy艣 malowa艂am p臋dzlem, teraz s艂owem, nigdy nie by艂am w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczu膰. Jednak dobry jest ka偶dy spos贸b 偶eby je z siebie wyrzuci膰. Zanim ci臋 udusz膮.

Blog Caffe

M贸j punkt widzenia / My point of view

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

My艣li (nie)banalne Joanny

czyli spostrze偶enia, refleksje, moje spojrzenie na 艣wiat.

Alek Skarga Poems

Poezja w s艂owach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK CZYLI BECZKA 艢MIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Wodospad Slow

Przemyslenia,wiersze,smutne,wesole./Wszelkie kopiowanie wierszy,tekstow bez mojej zgody zabronione.

Walcz zawsze do ko艅ca

Osobiste zapiski z mojego 偶ycia

呕ycie jest pi臋kne , u艣miech dodaje mu blasku :)

Rozwa偶 , jak trudno jest zmieni膰 siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmieni膰 innych. "(Wolter)

Tatulowe opowie艣ci

" Poczuj si臋 jak s艂uchacz opowie艣ci ojca wracaj膮cego po pracy do domu i dziel膮cego si臋 z rodzin膮 tym, co przemy艣la艂 i prze偶y艂"

sasza4

Subskrybuj moj膮 tw贸rczo艣膰.

Zwi膮zek niesakramentalny

my bez 偶adnego trybu

mysz galaktyczna

Tu i tam, zmiany na lepsze, codzienno艣膰, kultura.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O 偶yciu, podr贸偶ach i spe艂nianiu marze艅

wzzw.wordpress.com/

strona by艂ych dzia艂aczy 禄Wolnych Zwi膮zk贸w Zawodowych Wybrze偶a芦

alina-ala

... na sw膮 s艂abo艣膰 patrz膮c postaraj si臋 zrozumie膰 innych...

Sze艣膰dziesi膮t r贸wna si臋 dwadzie艣cia

Wiek nie ogranicza cz艂owieka w dzia艂aniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Maj膮c 8 lat narysowa艂am sw贸j pierwszy obraz. Po d艂ugiej przerwie zn贸w powr贸ci艂am do kartki i o艂贸wka. Ca艂y czas si臋 ucz臋 i d膮偶臋 do perfekcji

Niepe艂nosprawny 艢wiat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna g艂臋bia Oceanu, czasem zm膮cona przez wzburzone fale 呕ycia ...