Archiwum dnia: 4 marca, 2019

I co mi zrobisz, stara krowo, czyli witaminy w polskiej szkole

Nauczyciele nie maj膮 obowi膮zku 偶ycia w celibacie, wi臋c i oni mog膮 korzysta膰 z programu 500+ – oceni艂 w sobot臋 w „艢niadaniu w Tr贸jce” Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP.
Znalezione obrazy dla zapytania szczerski
Szef gabinetu prezydenta RP zaproponowa艂 polskim nauczycielom, aby p艂odzili wi臋cej dzieci, to do portfela wpadnie im 500+ zamiast podwy偶ek, o jakie b臋d膮 za chwil臋 strajkowa膰 nauczyciele!
Bezczelno艣膰 tej w艂adzy si臋ga szyt贸w w Himalajach i obrazi膰 tak szczytn膮 grup臋, spo艂eczno艣膰, to dla nich jest codzienno艣ci膮.
Mam pytanie do tego g艂upca, czy 50 letni nauczyciel te偶 ma p艂odzi膰 dzieci, aby zarobi膰 na to n臋dzne 500+?
Tak upodli膰 ludzi edukacji, to jest wielka sztuka i nawet ignorant tego by nie wymy艣li艂, a tylko nieczu艂a kanalia!
Wszyscy – my starsi pami臋tamy nasz膮 nauk臋, kt贸r膮 zaczynalismy w czasach PRL-u i pami臋tam, 偶e nasi nauczyciele byli dla nas – zaraz po rodzicach, a szko艂a stanowi艂a dla nas drugi dom, w kt贸rym starali艣my si臋 by膰 grzeczni i dojrzali.
Ma艂o by艂o przypadk贸w, 偶e ucze艅 skaka艂 do oczu nauczycielowi, a je艣li si臋 takie co艣 zdarza艂o, to by艂o marginalne.
Szko艂a 艣rednia i pami臋tam jak zdawa艂am do niej egzaminy wst臋pne i trafi艂am do klasy dziewcz臋cej, gdzie by艂o nas 33 sztuk najlepszych uczennic, wy艂onionych przez egzamin.
Wszystko sz艂o bardzo dobrze, ale zdarzy艂o si臋 co艣 dziwnego w klasie maturalnej.
Wszystkie prawie obni偶y艂y艣my loty, bo pierwsze milo艣ci, zakochania i nauka posz艂a w las.
Nasza wychowawczyni po sprawdzniu 艣redniej bardzo si臋 zdenerwowa艂a i zagrozi艂a, 偶e je艣li si臋 nie poprawimy do matury, to ona rezygnuje z wychowawstwa.
Po艂o偶y艂y艣my uszy po sobie i zabra艂y艣my si臋 ostro do nauki, a efekt by艂 taki, 偶e wszystkie zda艂y艣my matur臋 – celuj膮co. By艂o nam po prostu wstyd.
Taka kiedy艣 by艂a m艂odzie偶, 偶e wystarczy艂o wp艂yn膮膰 nam na ambicj臋 i od razu stawali艣my do pionu i mi艂o wspominam czas mojej edukacji i do dzisiaj mam w sercu moich nauczycieli.
Co dzieje si臋 teraz w szko艂ach, to wystarczy przeczyta膰聽 poni偶szy felieton – do艣膰 d艂ugi, ale mro偶膮cy krew w 偶y艂ach.
Panie g艂uptaku Szczerski powiniene艣 to przeczyta膰 i zaproponowa膰 nauczycielom nie rozdrodczo艣膰, ale wy偶sze pensje i do tego szkodliwy dla zdrowia dodatek do pensji –聽 zwyk艂a kanalio!
Z polityki odejdziesz kiedy艣, a smr贸d zostanie!
„I co mi zrobisz, stara krowo, czyli witaminy w polskiej szkole.
Niekt贸rzy nauczyciele wypracowuj膮 w艂asne sposoby na radzenie sobie z dzie膰mi, ale najwra偶liwsi po dw贸ch latach pracy z agresywnymi klasami zapadaj膮 na zesp贸艂 stresu pourazowego. Jakby wr贸cili z wojny.
Kto ma strach na twarz wpisany, wojn臋 przegra. Kto ma mi臋kkie serce, wojn臋 przegra. Kto nie umie by膰 konsekwentny, wojn臋 przegra. Kto chce si臋 zaprzyja藕ni膰 z wrogiem, zdoby膰 go u艣miechem albo lizakiem, wojn臋 przegra. Kto jest s艂aby w mowie i g艂osie, wojn臋 przegra.
Najwa偶niejsze s膮 pierwsze dwa tygodnie ka偶dego wrze艣nia. Wtedy rozstrzygaj膮 si臋 decyduj膮ce bitwy na s艂owa, b膮ki, bekni臋cia i ogryzki. Jedna strona wojny ma nieograniczone mo偶liwo艣ci, drugiej wolno najwy偶ej wpisa膰 uwag臋 do dzienniczka.
Z g贸ry na kl臋sk臋 skazane s膮 m艂ode kobiety, tu偶 po studiach.
Stres weteran贸w wojennych
Tomasz Wojciechowski, psycholog z Fundacji na rzecz Bezpiecze艅stwa i Wsp贸艂pracy w Szkole 鈥濬alochron鈥, m贸wi, 偶e nauczyciele utracili w艂adz臋 w wielu szko艂ach. Tylko rok temu prawie po艂owa nauczycieli spotka艂a si臋 z agresj膮 ze strony uczni贸w (badania CBOS 2011). I wcale nie chodzi o to, 偶e kto艣 im w艂o偶y艂 kosz na g艂ow臋. Wystarczy艂o, 偶e uczniowie ignorowali ich polecenia do tego stopnia, 偶e prowadzenie lekcji sta艂o si臋 niemo偶liwe. Albo u偶ywali wobec nich wulgarnego s艂ownictwa. Albo tak d艂ugo prowokowali nauczycieli, a偶 wybuchali gniewem.
Wok贸艂 agresji wobec nauczycieli w polskich szko艂ach (podstaw贸wkach, gimnazjach i liceach) panuje zmowa milczenia. Uczniowie przecie偶 nie pochwal膮 si臋 przed doros艂ymi, 偶e poni偶aj膮 pani膮 od polskiego czy biologii. Nauczyciele milcz膮, bo wstydz膮 si臋 swojej bezradno艣ci.
Wojciechowski uwa偶a, 偶e nauczyciele nie potrafi膮 sobie radzi膰 z agresj膮 uczni贸w, bo nikt ich do tego nie przygotowuje. Niekt贸rzy wypracowuj膮 w艂asne sposoby na radzenie sobie z dzie膰mi, ale najs艂absi, najwra偶liwsi po dw贸ch latach pracy z agresywnymi klasami zapadaj膮 na zesp贸艂 stresu pourazowego. – Ten sam, jaki dotyka weteran贸w wojennych – t艂umaczy psycholog.
– Zachodz膮 w nich fizjologiczne zmiany. Nigdy si臋 nie uspokajaj膮. Wycofuj膮 si臋 z relacji spo艂ecznych.
Tresura dzikich uczni贸w
Przemys艂aw (lat 38), biolog z Gda艅ska, wie. 偶e w jego mie艣cie s膮 elitarne szko艂y 艣rednie, gdzie uczniowie s艂uchaj膮 nauczycieli. Na lekcji panuje spok贸j. Jednak biolog Przemys艂aw uczy w liceum i gimnazjum, kt贸re s膮 na szarym ko艅cu rankingu szk贸艂 w Tr贸jmie艣cie. Tu trafiaj膮 dzieci, kt贸re mia艂y nisk膮 艣redni膮 w poprzedniej szkole. Biolog zauwa偶y艂, 偶e oznacza to tak偶e z regu艂y ich nisk膮 kultur臋 osobist膮. W tych szko艂ach nauczyciel nie walczy o autorytet, tylko o godno艣膰 i przetrwanie,
Uczenie by艂o jego pasj膮. Kilka lat po studiach pracowa艂 na uczelni, ale wola艂 mie膰 kontakt z uczniami. Pi臋tna艣cie lat temu trafi艂 do nieistniej膮cego ju偶 liceum w okrytej z艂膮 s艂aw膮 dzielnicy Stogi, gdzie rz膮dzi艂 鈥濼ygrys鈥, szef lokalnej mafii. M贸wi, 偶e praca w tamtej szkole wydawa艂a mu si臋 wtedy trudna, cz臋艣膰 uczni贸w pracowa艂a dla 鈥濼ygrysa鈥, wielu mia艂o na koncie wyroki. Ale dzi艣 t臋skni za tamtymi czasami, gdy nawet m艂odociani przest臋pcy znali granice.
Przemys艂aw najbardziej 偶a艂uje, 偶e daje si臋 czasem wci膮gn膮膰 uczniom w s艂owne, wulgarne potyczki. Takiej bitwy nauczyciel nie mo偶e przegra膰, bo straci resztki szacunku u uczni贸w. Ale nie wolno mu jej te偶 wygra膰, bo przestanie szanowa膰 sam siebie. Dlatego czasem najlepiej udawa膰, 偶e si臋 nie s艂ysza艂o rzuconego tekstu w swoj膮 stron臋: 鈥濿e藕 spierd**laj, ch**ju鈥 albo 鈥濱d藕, ssij pa艂臋鈥. Kiedy艣 jednak biolog Przemys艂aw nie wytrzyma艂. Na soczyst膮 wi膮zank臋 od ucznia odpowiedzia艂 gwa艂townie: 鈥濱 vice versa鈥. Ucze艅 na chwil臋 zamilk艂, potem odpowiedzia艂: 鈥濸an nie ma prawa mnie obra偶a膰鈥.
Po czterech miesi膮cach pr贸b uspokojenia na lekcji ucznia czwartej klasy szko艂y podstawowej Agacie (lat 38), matematyczce z Warszawy, pu艣ci艂y nerwy. Kiedy poprosi艂a, 偶eby by艂 cicho, a on si臋 za艣mia艂: 鈥濱 co mi zrobisz, stara krowo?鈥, z艂apa艂a go za ucho i wyprowadzi艂a z klasy. Wyszarpa艂a go za to ucho na korytarzu, pilnuj膮c jednocze艣nie, 偶eby nie wej艣膰 w zasi臋g oka kamery zawieszonej pod sufitem. Od tego dnia krn膮brne dziecko na jej lekcji milczy jak zakl臋te, a na przerwie k艂ania si臋 z daleka. Ale Agata nie jest dumna ze swojego zachowania. Poza tym gdyby ch艂opiec poskar偶y艂 si臋 komukolwiek, mia艂aby k艂opoty. Polski nauczyciel nie ma prawa tkn膮膰 ucznia. Ostatnio w jej szkole polonistka chcia艂a przyspieszy膰 gimnazjalistki marudz膮ce przy wej艣ciu do klasy. Klepn臋艂a jedn膮 lekko w po艣ladki. Zosta艂a oskar偶ona o naruszenie nietykalno艣ci uczennicy.
Zdaniem matematyczki Agaty jedyn膮 skuteczn膮, cho膰 absolutnie niepedagogiczn膮 i nieksi膮偶kow膮 metod膮 wychowawcz膮 w szkole jest pokazanie, kto ma w艂adz臋. Uczniowie musz膮 wiedzie膰, kto na lekcji jest szefem. Mimo wszystko praca w szkole nadal sprawia Agacie frajd臋, cho膰 coraz mniejsz膮. Czasem my艣li, 偶e chcia艂aby ju偶 pracowa膰 gdzie indziej.
Wuefistka Miros艂awa (lat 55) z Poznania m贸wi, 偶e gimnazjum, w kt贸rym uczy jest uwa偶ane za dobre i stabilne. Ale i tak nie ma dnia, 偶eby nauczyciele nie prosili jej o interwencj臋 u uczni贸w z III klasy, kt贸rej jest wychowawczyni膮. Ostatnio fizyk, starszy ju偶 cz艂owiek powiedzia艂 jej: 鈥濲a sobie nie 偶ycz臋, 偶eby ch艂opcy z pani klasy, wchodz膮c na lekcj臋, wo艂ali do mnie >>Hello, Kitty!<<鈥. W dzienniku szkolnym jej klasy roi si臋 od uwag typu: 鈥濽cze艅 nazwa艂 mnie na lekcji kur**膮鈥.
Miros艂awa uczy w szkole ju偶 30 lat i osobi艣cie nie spotka艂a si臋 z aktem agresji ze strony uczni贸w. Gwizdek, dres, mocny g艂os i nieust臋pliwo艣膰 sprawi艂y, 偶e przez lata w swoim gimnazjum zyska艂a szacunek. Ale wie, 偶e post臋powanie z uczniami jest jak tresura dzikich zwierz膮t. Nigdy nie wolno okaza膰 strachu i s艂abo艣ci, nie wolno powiedzie膰: 鈥濶ie mog臋 sobie da膰 rady鈥, nawet je艣li to prawda. Inaczej uczniowie, jak dzikie zwierz臋ta, odgryz膮 treserowi g艂ow臋. A przynajmniej zniszcz膮 samoch贸d, jak chemiczce, kt贸rej zalali auto farb膮 olejn膮, bo nie wpu艣ci艂a jednego z krn膮brnych uczni贸w na szkoln膮 dyskotek臋.
Oj, dobra, we藕 przesta艅
Agata, matematyczka z Warszawy, m贸wi: – Najwa偶niejsze s膮 dwa pierwsze tygodnie roku szkolnego. Przedstawiam im program na p贸艂rocze, wymagania i zasady. Je艣li w tym czasie zapowiem, 偶e zrobi臋 kartk贸wk臋, a potem jej nie zrobi臋, je艣li zadam prac臋 domow膮, a jej nie sprawdz臋, je艣li nie wpisz臋 zapowiedzianej uwagi, to koniec ze mn膮. Zniszcz膮 mnie. Do ko艅ca roku b臋d臋 mia艂a ha艂as i niesubordynacj臋 na lekcji. Bed膮 mnie testowa膰, posuwa膰 si臋 po kroczku do przodu, zbadaj膮, gdzie s膮 moje granice wytrzyma艂o艣ci.
Ale nigdy nie wolno opuszcza膰 gardy, nawet po tych dw贸ch tygodniach. Nauczyciel musi by膰 przebieg艂y i inteligentny przez ca艂y rok. Ostatnio zwyci臋偶y艂a ping-pong s艂owny z liderem
w jednej z klas gimnazjalnych. Poprosi艂a go, 偶eby nie jad艂 na lekcji. Odpar艂, 偶e nie je, tylko ssie lizaka. Liczy艂, 偶e si臋 zaczerwieni臋, spuszcz臋 oczy. – A ja mu da艂am paranaukowy wyk艂ad, 偶e ssanie z punktu widzenia fizjologicznego te偶 jest jedzeniem – opowiada. – Ob艣mia艂am go w ten spos贸b, klasa mia艂a radoch臋, a on od艂o偶y艂 lizak. Od dawna nie mam z艂udze艅, 偶e nauczyciel mo偶e przyja藕ni膰 si臋 z uczniem, by膰 jego przewodnikiem, autorytetem, tutorem. Ja im m贸wi臋: 鈥濶ie musicie mnie szanowa膰 ani lubi膰. Macie si臋 uczy膰鈥. S膮 klasy, gdzie si臋 troch臋 rozlu藕niam. Nawet je艣li 艂obuzuj膮, to s膮 dowcipni, inteligentni. Ale przed lekcjami w tych najgorszych czuj臋 dyskomfort psychiczny. Tam zachowuj臋 si臋 inaczej, wbrew swojej naturze. Zamieniam si臋 w sztywniar臋, nauczycielk臋 z PRL. Dzwonek, sprawdzam obecno艣膰, prac臋 domow膮, 偶adnych pobocznych, robi臋 swoje i modl臋 si臋 o dzwonek. To mnie bardzo m臋czy i wyczerpuje, bo na co dzie艅 jestem mi艂膮 i ciep艂膮 kobiet膮.
Przemys艂aw, biolog z Gda艅ska: – Wchodz臋 na lekcj臋 do klasy, gdzie nie jest dobrze. Nie zaczn臋, je艣li nie wstan膮, 偶eby si臋 przywita膰. To zajmuje kilka minut, bo ko艅cz膮 rozmowy, wy艂膮czaj膮 empetr贸jki, w ko艅cu siadamy. M贸wi臋, czym zajmiemy si臋 dzi艣 na lekcji i zawsze jest j臋k: 鈥濧 do czego nam si臋 to przyda?鈥. Na ka偶dej lekcji stosuj臋 rzutnik multimedialny, 偶eby uatrakcyjni膰 zaj臋cia. Ale to niewa偶ne, cokolwiek bym m贸wi艂 i pokazywa艂, zaczyna si臋 harmider. W klasie jest 36 uczni贸w. Podchodz臋 do jednego i go uspokajam, ale reszta ju偶 gada na ca艂ego. Rzucaj膮 papiery, gumki, ogryzki, jak dzidzie. Podobnie jest na sprawdzianie. Zwracam uwag臋, 偶e kto艣 艣ci膮ga. Ale 15 innych robi to samo. Nie do opanowania. Najgorsi s膮 klasowi podkr臋cacze. Czasem udaje si臋 ich spacyfikowa膰, jednak przewa偶nie zaczynaj膮 testowanie. Bekn膮. Stukn膮. Rzuc膮 mi臋sem albo chocia偶 powiedz膮 do mnie: 鈥濷j, dobra, we藕 przesta艅鈥. Podchodz臋 do nich i zastanawiam si臋, co zrobi膰, jak zareagowa膰, 偶eby go nie poni偶y膰, nie z艂ama膰 jego praw, ale nie straci膰 te偶 twarzy. A lekcja ucieka. Bywaj膮 jednak momenty, gdy oboj臋tniej臋 na ich zachowanie. Nazywam to zamykaniem si臋 w s艂oiku edukacyjnym. Odrywam si臋, czuj臋, 偶e nie dam ju偶 wi臋cej rady, jestem z nimi, ale mnie nie ma. Najbardziej wsp贸艂czuj臋 m艂odym nauczycielom, tu偶 po studiach, szczeg贸lnie kobietom. Dla nich pierwszy rok pracy w gimnazjum jak moje to walka o 偶ycie. Nauka spada na plan dalszy. One po dzwonku na lekcj臋 maj膮 strach w oczach. Id膮 do klasy powoli, wida膰, 偶e si臋 modl膮 o si艂y, potem p艂acz膮 na przerwie w pokoju nauczycielskim. Cz臋sto zdarza si臋, 偶e rezygnuj膮 po roku z pracy, id膮 do podstaw贸wek, bo my艣l膮, 偶e tam bezpieczniej. Albo w og贸le odchodz膮 z zawodu.
Bezradny funkcjonariusz
Nauczyciele Przemys艂aw, Miros艂awa i Agata m贸wi膮, 偶e s膮 bezradni, bo nie maj膮 偶adnych narz臋dzi dyscyplinuj膮cych uczni贸w.
Polski nauczyciel mo偶e: da膰 uczniowi uwag臋 do dzienniczka, wpisa膰 uwag臋 do dziennika szkolnego, zawiadomi膰 wychowawc臋, pedagoga, dyrektora, rodzic贸w.
Polski nauczyciel nie mo偶e: obrazi膰 ucznia s艂owami, dotkn膮膰 go fizycznie, wyprosi膰 z klasy, nie wpu艣ci膰 do klasy, je艣li si臋 sp贸藕ni艂, wybiec za nim z klasy, je艣li ucze艅 wyszed艂 z lekcji trzaskaj膮c drzwiami, bo nie mo偶e na sekund臋 zostawi膰 uczni贸w samych w klasie.
Biolog Przemys艂aw t艂umaczy, 偶e nie mo偶e zrobi膰 karnej kartk贸wki rozwydrzonej klasie, bo uczniowie mog膮 si臋 poskar偶y膰 rodzicom na jego niehumanitarne zachowanie. Czasem najbardziej rozrabiaj膮cych uczni贸w zostawia po lekcji, bo chce ich zapyta膰, dlaczego si臋 tak zachowuj膮. Przewa偶nie milcz膮 obra偶eni. Bywa, 偶e o zachowaniu klasy na lekcji zawiadamia dyrektora szko艂y. Ten musi powiadomi膰 rodzic贸w i zorganizowa膰 zebranie w sprawie zachowania si臋 ich dzieci. Najbardziej straci na tym biolog, kt贸ry b臋dzie musia艂 zosta膰 w szkole.
Polski nauczyciel jest funkcjonariuszem pa艅stwowym. Obra偶ony przez ucznia mo偶e zawiadomi膰 policj臋. Ale rzadko nauczyciele korzystaj膮 z tego prawa. Wuefistka Miros艂awa zna przypadek wyzwanej nauczycielki, kt贸ra zawiadomi艂a policj臋. Ucze艅 stan膮艂 przed s膮dem rodzinnym, trafi艂 do o艣rodka opieku艅czego i wylecia艂 ze szko艂y. Ale biolog Przemys艂aw m贸wi: 鈥濸rzecie偶 na ka偶dej lekcji spotykam si臋 z kilkunastoma przypadkami agresji s艂ownej. Do ka偶dego mam wzywa膰 policj臋? Ju偶 widz臋, jak p臋dz膮 na sygnale鈥. Agresywnego ucznia mo偶na ostatecznie wyrzuci膰 ze szko艂y. B臋dzie przerzucany jak gor膮cy kartofel do kilku plac贸wek, a偶 w ko艅cu nigdzie go nie b臋d膮 chcieli鈥. Je艣li szko艂a, z kt贸rej wylecia艂 pierwszy, by艂a jego rejonow膮, b臋dzie musia艂 do niej wr贸ci膰.
Wyrzucanie uczni贸w nie jest jednak dobrze widziane. W szko艂ach panuje ni偶 demograficzny, dyrektorzy obni偶aj膮 poziom edukacyjny, 偶eby zgarn膮膰 jak najwi臋ksz膮 liczb臋 uczni贸w. 呕eby dosta膰 si臋 do liceum, w kt贸rym uczy biolog
Przemys艂aw, na egzaminie gimnazjalnym wystarczy przekroczy膰 pr贸g 50 punkt贸w. Do najbardziej presti偶owego liceum w Gda艅sku pr贸g wynosi 150 punkt贸w. Biolog: – Tak naprawd臋, 偶eby m贸c normalnie pracowa膰, pr贸g u nas powinien wynie艣膰 100 punkt贸w. Ale musimy bra膰 ka偶dego, bo inaczej polecimy na bruk. Problem tylko w tym, 偶e taki ucze艅 z progiem 50 punkt贸w nie jest si臋 w stanie nauczy膰 niczego. Nawet je艣li chcia艂by. Wi臋c, 偶eby nie wyj艣膰 na t臋pe po艣miewisko klasy, staje si臋 agresywny, bo chocia偶 w tym jest najlepszy.
Zlizywa艂 w艂asn膮 krew
Dorota, pedagog w jednym z warszawskich gimnazj贸w, kt贸re uchodzi za przyjazne dziecku, pokazuje mi wpisy nauczycieli na temat ucznia x. Pochodz膮 z jednego roku szkolnego.
鈥濪zisiaj podczas lekcji biologii X, ucze艅 II klasy naszego gimnazjum, wyj膮艂 z plecaka zapalniczk臋 i zapa艂ki. Nie chcia艂 ich odda膰 ani schowa膰. Podpali艂 kartki w swoim zeszycie oraz ulotk臋 reklamow膮. Nie maj膮c innej mo偶liwo艣ci, zgasi艂am p艂omie艅, zamykaj膮c zeszyt, przy czym oparzy艂am sobie praw膮 d艂o艅鈥.
鈥瀀 chodzi za dziewczynk膮 ze szko艂y podstawowej, nazywaj膮c j膮 przez ca艂膮 przerw臋 鈥炁俛jz膮鈥 <<. Nie reaguje na 偶adne perswazje nauczyciela i odpowiada: >> Co mi mo偶e pani zrobi膰? <<鈥.
鈥瀀 ca艂膮 lekcj臋 偶u艂 kartk臋 z papieru. Wychodz膮c na przerw臋, oplu艂 tym drzwi鈥.
鈥濿 czasie lekcji matematyki przedrze藕nia艂 nauczyciela. S艂ucha艂 g艂o艣no muzyki, bry艂膮 mokrego papieru rzuci艂 w tablic臋, na kt贸rej w danej chwili pisa艂am. Komentowa艂 moje uwagi, u偶ywaj膮c wulgaryzm贸w鈥.
鈥濪zi艣 na lekcji polskiego X w obecno艣ci nauczyciela i uczni贸w wyj膮艂 z kieszeni 偶yletk臋 i okaleczy艂 swoj膮 r臋k臋, wielokrotnie naciskaj膮c sk贸r臋 przedramienia. Potem pr贸bowa艂 ochlapa膰 krwi膮 koleg贸w i kole偶anki, zlizywa艂 w艂asn膮 krew. Nie reagowa艂 na pro艣by i 艂agodn膮 perswazj臋 nauczyciela. Uciek艂 na boisko szkolne鈥.
Dorota: – 鈥濶ogi na stole, g艂o艣na muzyka na lekcji to by艂a u X norma. By艂 nieprzewidywalny, to budzi艂o u nauczycieli l臋k. Brzydko pachnia艂, wi臋c uczniowie nazywali go 鈥炁歮ierdzielem鈥. Postanowili艣my wsp贸lnie popracowa膰 nad nim. Byli艣my wobec niego 艂agodni, ale stanowczy. Nasza wuefistka zaopiekowa艂a si臋 nim, pilnowa艂a, 偶eby si臋 my艂, mia艂 klapki i k膮piel贸wki na basen. Mieli艣my dla niego serce, mieszka艂 w altance dzia艂kowej z wiecznie pijan膮 matk膮, kt贸ra nie zamierza艂a wsp贸艂pracowa膰 z nami. Ale lekcewa偶y艂 wszystkich, mnie, nauczycieli, dyrektora, kuratora. Kiedy wchodzi艂am na lekcj臋 i m贸wi艂am, 偶e b臋d臋 musia艂a zadzwoni膰 po policjantk臋 do spraw nieletnich, m贸wi艂 do mnie: 鈥濪obra, tylko w艂膮cz tryb g艂o艣nom贸wi膮cy, to te偶 pos艂uchamy鈥.
Po dw贸ch latach stara艅 szko艂a si臋 podda艂a. X przeszed艂 badania psychiatryczne, okaza艂o si臋, 偶e jest inteligentnym, zdrowym ch艂opcem, tylko bardzo zdemoralizowanym. S膮d rodzinny nakaza艂 umieszczenie X w m艂odzie偶owym o艣rodku wychowawczym. Ale to rzadkie przypadki. Przewa偶nie tacy uczniowie s膮 odsy艂ani od wychowawcy do pedagoga, od psychologa szkolnego do dyrektora, przepycha si臋 ich z klasy do klasy, byle jak najszybciej si臋 ich pozby膰.
Dziwak i outsider
Nauczyciele, z kt贸rymi rozmawiam, bij膮 si臋 w pier艣 Polskich Nauczycieli, kt贸rzy nie potrafi膮 zapanowa膰 nad agresj膮 w szkole, ale troch臋 sami s膮 temu winni.
Biolog Przemys艂aw: – Nie jeste艣my konsekwentni ani wobec siebie, ani wobec uczni贸w. Niby mamy jaki艣 wewn膮trzszkolny system, jakie艣 zasady post臋powania z dzie膰mi, ale prawie nikt si臋 do nich nie stosuje.
Wuefistka Miros艂awa: – Jeden z trudnych uczni贸w w mojej klasie niszczy wszystko, co ma pod r臋k膮. Ma偶e 艣ciany, wykr臋ca 艣rubki z szafek. Nie robi tego, je艣li siedzi w 艣rodkowym rz臋dzie z przodu. Wypisa艂am w dzienniku apel do wszystkich nauczycieli, 偶eby go tak sadzali na lekcji. Zrobi艂am to przy nim, 偶eby wiedzia艂, co go czeka. I co? I nic. 呕aden z nauczycieli nie respektuje mojego zalecenia. Ch艂opiec wie, 偶e nic mu nie grozi.
Matematyczka Agata: – Jestem wymagaj膮cym, konsekwentnym nauczycielem. Ale klasa przychodzi do mnie po lekcji u nauczyciela Y, gdzie wolno im wszystko. Wi臋c po艂ow臋 lekcji zajmuje mi zwykle ustawienie ich na w艂a艣ciwe tory.
Biolog Przemys艂aw: – To ja w oczach szko艂y jestem dziwakiem i outsiderem. Bo to ja nie pozwalam sobie podskoczy膰. I mam przeciwko sobie uczni贸w, bo wymagam, ich rodzic贸w, bo stawiam jedynki, przez co poni偶am ich dzieci, i nauczycieli, bo to przeze mnie ci najgorsi zostan膮 na drugi rok.
Matematyczka Agata: – Prawda jest te偶 taka, 偶e po艂owa nauczycieli nie powinna i艣膰 do tego zawodu. Nie radz膮 sobie ze sob膮, a co dopiero z uczniami. Wielu wpada w depresj臋 albo agresj臋.
Cho膰 biolog i matematyczka nie popierali dzia艂a艅 by艂ego ministra edukacji Romana Giertycha, to przyznaj膮, 偶e za jego panowania by艂 najwi臋kszy porz膮dek w szkolnictwie.
Matematyczka Agata: – Porz膮dki Katarzyny Hall by艂y 艣wietne. Nakaza艂a na przyk艂ad indywidualizowa膰 nauczanie, inaczej m贸wi膮c, pochyla膰 si臋 nad ka偶dym uczniem z osobna. Ale to si臋 mo偶e uda膰 tylko w ma艂ych grupach, 10-15-osobowych klasach. Jak mam indywidualizowa膰 nauczanie w 36-osobowej klasie?
Nauczyciele, z kt贸rymi rozmawiam, bij膮 si臋 te偶 w pier艣 Polskich Rodzic贸w.
W szkole wuefistki Miros艂awy pod koniec gimnazjum organizuje si臋 bal. Ka偶dego roku rodzice anga偶owali si臋 w pomoc. Miros艂awa: – W tym roku 偶aden ojciec ani 偶adna matka nie zg艂osi艂a si臋 do pomocy. Nasze gimnazjum w tym roku ko艅czy 150 uczni贸w. Mam wra偶enie, 偶e rodzic贸w ma艂o obchodzi, co si臋 dzieje w szkole.
Agata: – Jeszcze w podstaw贸wce chodz膮, pytaj膮, wsp贸艂pracuj膮. A w gimnazjum nagle nast臋puje ci臋cie. Jakby my艣leli, 偶e ich dzieci kupi艂y w sklepie doros艂o艣膰 i odpowiedzialno艣膰.
Biologa Przemys艂awa 艣miesz膮 rodzice, kt贸rzy pytaj膮 go, jak maj膮 sobie poradzi膰 z w艂asnymi dzie膰mi. 鈥濩o ja mam pa艅stwu powiedzie膰? – odpowiada im. – To od was oczekuj臋 rady. Szko艂a nie jest od wychowywania, tylko od wspierania鈥.