Kiedy matka nie kocha

Znalezione obrazy dla zapytania odrzucene

 

Zawsze byłam niekochanym dzieckiem swoich rodziców i do dziś odczuwam to niekochanie mnie, choć liczę sobie po 60-tce.

Ojciec bił mnie jak mokre żyto, szydził, wyzywał, poniżał kiedy byłam wrażliwą nastolatką, w której powinno powstawać poczucie wartości i wkraczanie w dorosłość.

Byłam brunetką, a więc dojrzewałam tak, że pojawił mi się pod nosem mały wąskik, którego tak bardzo się wstydziłam, a on to wyśmiewał i śmiał się z mojego dojrzewania.

Zawsze mówił, że nic dobrego ze mnie nie będzie i do niczego w życiu nie dojdę, a kiedy się broniłam, to łapał, co pod ręką i walił mnie tym po głowie. Cierpiałam w samotności, bo matka też była wystraszona i stłamszona.

Kiedy jej broniłam, to dostawałam jeszcze więcej razów i takie traktowanie odbiło się na moim, całym życiu i te obrazy wracają bardzo często!

Moja matka odeszła ponad miesiąc temu i zdałam sobie sprawę z tego, jak mnie nie lubiła, choć z pewnością na swój sposób kochała.

Zrobiła coś takiego, że na razie o tym pisać nie chcę, ale poczułam jak za grobu dała mi plaskacza, że od miesiąca chodzę prawie po ścianach, bo taki mi numer wywinęła.

Nagle zrozumiałam, że ja dla swoich rodziców byłam bardzo mało ważna, a matka udawała przed obcymi, że mne kocha, a w rzeczywistości tylko tolerowała i wykonywała przy mnie zabiegi, aby tylko je wykonać i być poprawną wobec ludzkich języków.

Owszem, bo wiele razy mi pomogła w życiu, ale bardziej z obowiązku, aniżeli z miłości, bo co by ludzie powiedzieli.

Podczas dwuletniej choroby, kiedy miała na początku jeszcze jasny umysł, ani razu mi nie powiedziała, że mnie kocha i przeprasza za krzywdę jaką mi zrobiła i nie próbowała nawet tego naprawić!

Byłam przy niej przez ten czas i czekałam na naprawienie błędu, ale się nie doczekałam i zostałam wyrzucona na aut, bez słowa przepraszam i niestety będę musała z tym żyć, choć  wiem, że będzie to wracało i drążyło, bo każde odrzucenie boli do końca naszego istnienia.

Mamo tak bardzo mnie skrzywdziaś, że jestem na etapie takim, że moja noga nie postanie przy Twoim grobie!

Tego się nie robi własnemu dziecku, które kochało Ciebie całym sobą i wiem, że o zmarłych źle sie nie mówi, ale są granice odrzucenia!

Moja matka mnie chyba nie lubi …

– Ona mnie chyba nie lubi … – powiedziała do ślubnego przy okazji ostatniej wizyty w rodzinnym domu. – Jak może Cie nie lubić? Przecież to Twoja matka, ona Cię kocha! – odpowiedział, widząc smutek na jej twarzy. – Kochać kocha, nie wątpię, ale to nie oznacza, że lubi …. Tego wieczora coś w niej pękło, nie że bez powodu. Chyba jak zawsze za dużo spodziewała się po tej wizycie. Myślała, że usiądzie z matką przy gorącej herbacie i jej się po ludzku wygada … jakiś ciężki czas miała ostatnio, tak potrzebowała kogoś bliskiego – kobiety („rozmów” z facetami – krótkich i rzeczowych, miała aż zanadto), ale dostała kosza … Nie pierwszy raz zresztą.

Nigdy nie były ze sobą przesadnie blisko. Oczywiście matka swoje rodzicielskie obowiązki wypełniała bez najmniejszych zastrzeżeń, ale nie było w tym …hmmm… chemii? Tak, tak, wiedziała, że może też najlepszą córką nie była – nerwowa, krzykliwa, uparta, no cóż, może też nie o takiej córce rodzicielka marzyła? Miała jednak wybór, córek wszak miała i ma dwie. Drugiej też daleko do ideału, ale ta (może z racji pierwszeństwa pojawienia się na świecie) bardziej chyba do gustu maminego przypadła. Starsza lubiła porządek, oszczędna była, każdą złotówkę odłożyła, nie to co ONA – bałaganiara, rozrzutna – co dostała to „rozesrała” jak mawiano. Nieraz wypominała matce, to, że czuje się gorsza, jednak albo spotykało się to ze stanowczym zaprzeczeniem i  stwierdzeniem, że „głupoty wygaduje”, albo z wielkim żalem, że też dziecku w ogóle takie rzeczy do głowy przychodzą. Co jednak począć skoro tak czuła? W sumie czuje do dziś … Pamięta obecność matki jedynie jako kompana na wizytach lekarskich (chorowita wszak była bardzo), czuwającą przy niej w chorobie – tak, matka jej to bardzo troskliwa kobieta; nie pamięta jednak wspólnych zabaw, wspólnego odrabiania lekcji, rozmów o życiu czy współżyciu… Nie upiera się, że takich nie było, może to efekt pamięci wybiórczej. Wiele rzeczy robiła, by zwrócić uwagę matki. Pochwał za „dobre uczynki” doczekać się nie mogła, więc przeszła na złą stronę mocy. Szybko jednak zauważyła, że buntowniczą postawą jeszcze więcej traci. Postanowiła więc, że stanie się matczyną dumą – udział w konkursach, olimpiadach, ba nawet sukcesy … nie wywoływały one jednak takiego entuzjazmu jakiego oczekiwała. Wolała się matka na niedociągnięciach skupiać. Nie, nie jakoś przesadnie, po prostu poświęcała im więcej czasu i uwagi. Nie zraziła się jednak ONA i do dziś jako dorosła kobieta dzwoni do matki, gdy odniesie jakiś sukces. Czeka na fanfary … Może się jeszcze kiedyś doczeka. Być może dotychczasowe (w jej ocenie) osiągnięcia są zdaniem matki po prostu zwykłym należycie wykonanym zadaniem…?

Opuszczała dom bez przesadnego żalu; wizyty ograniczyła do świątecznych występów, z  czasem i te okroiła do niezbędnego minimum, wywoływały w niej bowiem niedosyt, a może  niesmak … Teraz sama jest matką. Jaką? Chyba nie najlepszą, a może wymagania co do matczynej instytucji ma zbyt wysokie? Dzieci ma co prawda jeszcze małe; dadzą jej na pewno wiele okazji, by się wykazać. Ona jednak czuje, że powieli wzorce. Chyba już zaczyna powielać… Łapie się na tym, że każde ze swoich dzieci darzy innym uczuciem. Pomińmy miłość, bo tak jak matka ją kocha tak i ona kocha bezwarunkowo swoich potomnych, ale … lubi inaczej, za coś innego. Zauważa, że traktuje ich czasem niesprawiedliwie. Powiecie, że przecież wie jakich relacji z matką pragnęła, więc niech wypielęgnuje takie we własnym ogródku. Taki zapewne ma plan, ale wzorować chciałaby mieć się na kim …

Czytaj więcej: https://kobietapo30.pl/matka-mnie-chyba-nie-lubi/

32 myśli na temat “Kiedy matka nie kocha

  1. Matka może nie kochać, najgorsze jest to, że przy tym pozbawia dziecko szansy, aby pokochała ją jakaś inna kobieta, która tę matkę zastąpi. Bo matka biologiczna zawsze jest do zastąpienia. Ale w naszej kulturze taki mamy klimat, że kobieta, gdy rodzi dziecko, musi odgrywać swoją rolę, nawet gdy ma wszystko w czterech literach.

    Polubienie

  2. Zrobili Ci ogromną krzywdę, na całe życie. Wiem, bo sama musiałam się zmagać z podobnym problemem, dlatego rozumiem Twoje emocje.
    Miałam kiedyś dylemat, jak kochać najbliższych skoro są dla mnie toksyczni. Wtedy na mojej drodze stanęła pewna osoba, która powiedziała, że wszyscy, którzy mnie zniewalają, odbierają radość, krzywdzą, gorszą nie pochodzą od Boga. Nie mówi się o tym głośno, ale rodzice też często należą do tej grupy. Zawsze powtarzam, że są szkoły dla dzieci, a powinny być tak samo dla rodziców. Wiem, że to błaha rada i cokolwiek nie napiszę, nie da to gwarancji polepszenia sytuacji, ale warto się odcinać powoli, krok po kroku od toksycznych ludzi, zresetować swoje życie, pomyśleć wpierw o sobie. Jej już nie ma, zabrała Ci pewną część życia, ale nie zniszczyła go na zawsze. Wiem, że był to ciężki dla Ciebie czas i wnoszę po tym tekście, że wciąż jest, ale zrób teraz coś dla siebie, pozamiataj wszystkich, którzy Cię skrzywdzili, zresetuj życie, może nawet wyjedź gdzieś, żeby wypłakać się, odetchnąć, wybaczyć, pożegnać się, zaakceptować, powstać i iść dalej do przodu. Jestem z Tobą myślami. Nie poddawaj się i nie pozwól, żeby stres wywołany przez drugiego człowieka Cię wykańczał. Nieważne kim był ten człowiek i jak bardzo bliski Tobie, nie miał prawa Cię krzywdzić. Przepraszam za bezpośredniość, pisałam jak do osoby mi bliskiej. Poza tym pamiętaj, że zasługujesz na szczęście jak każdy, bo jesteś prawdziwa, piękna, utalentowana i jedyna w swoim rodzaju.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wszystkie etapy życia z Matką masz już za sobą. Teraz tylko wspomnienia burzą spokój jaki powinnaś osiągnąć po rozstaniu. Możesz być dumna z siebie skoro te doświadczenia o jakich piszesz nie wpłynęły na ukształtowanie w Tobie wizerunku matki na miarę wzorców jakie miałaś. Twoje dzieci mają już inne odczucia, a Ty sama mimo uprzedzeń spełniłaś powinności córki. Teraz tylko czas może wygładzić ostre kontury wspomnień i dlatego daj czasowi czas

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Myślę, że nie historia, ale dzieci już tak.
        Jesteśmy zaprogramowani na kontynuację. Jednym wychodzi to lepiej innym gorzej ale biologia jest nieubłagana

        Polubienie

  4. A mimo to byłaś przy swojej mamie w chorobie! Wiesz o czym to świadczy? ŻE MIMO WSZYSTKO WYROSŁAŚ NA WSPANIAŁEGO CZŁOWIEKA!! Ja też nie czuję tutaj miłości,ale już się z tym oswoiłem,a na jakiego wyrosłem człowieka ocenicie sami….

    Polubione przez 1 osoba

  5. Niektóre matki nie powinny mieć dzieci. NIGDY. Ale tak się zdaża że, rodzą. A później sytuacja posiadania dziecka je przerasta. Nie chcą pogodzić się że, to maleństwo, zmieniło ich życie, dosłownie przewróciło do góry nogami i nie ma powrotu do życia przed. Zaczynają nienawidzieć i obwiniać za wszystko swoje nowonarodzone dziecko. Rozumiem Ciebie Elu.
    Postaraj się zapomnieć o wszystkim.

    Polubienie

  6. Tak dobrze Cię rozumiem….
    Setki razy słyszałam że moje życie jest gówno warte, że moje słowa nic nie znaczą…
    Po 25 latach okazało się że na 2 mam Ciężka Depreaja. I co z tego?
    Nic. Tyle że już wiem że ból nie minie. Terapia albo da nadzieje albo ją odbierze.
    Takie: „Twoje życie to bagno i albo się przyzwyczaj i graj jak wszyscy, albo…”
    Może wpadbiesz na mój kom. W odpowiednim dla siebie momencie więc… może mnie zapamietasz… powiem tyle: świat jest ch.jowy.kocham cię. Obyś była silniejsza.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s