Archiwum dnia: Marzec 18, 2019

Tego nie robi się własnemu dziecku!

Znalezione obrazy dla zapytania pusta ramka

Jakieś dwadzieścia lat temu weszłam w posiadanie malutkich zdjęć z legitymacji moich, młodych rodziców.

Jeśli dobrze liczę, to mieli oboje po 26 lat, gdyż byli z jednego rocznika.

Moja Mama z ładną fryzurą, a kiedyś kobiety nosiły na głowach delikatne fale, a Ojciec przystojny w mundurze i żołnierskiej  czapce.

Chciałam mieć pamiątkę i poprosiłam kolegę z pracy – komputerowca, aby mi te zdjęcia znacznie powiększył, abym mogła osadzić je w ramce i powiesić u siebie w domu na wieczną pamiątkę.

Zdjęcia te wiszą bardzo blisko mojego siedziska, z którego piszę bloga i przeglądam Internet, a więc są w zasięgu wzroku i o każdej porze dnia mogłam sobie na nie zerknąć, a przez głowę przepływały wspomnienia z lat dzieciństwa i młodości.

Wiele razy byłam w życiu skrzywdzona i wiele razy cierpiałam jak zbity pies.

Wiele razy wydobywałam się z dołków i depresji, bo jestem wrażliwcem i bardzo łatwo jest mnie zranić, a więc wiele razy cierpiałam okropne katusze, ale mimo to – żyję!

Żyję dzięki lekarzom, którzy wydobywali mnie z dna i trzymiesięcznej psychoterapii, dzięki, której zrozumiałam, że jestem silna i wartościowa i ten stan trwa do dziś i oby jak najdłużej.

Zauważyłam, że zaczęłam gadać do zdjęcia mojej Mamy i pytałam dlaczego mnie tak skrzywdziła.

Doszłam więc do wniosku, że zdejmę ze ściany zdjęcie Matki, która wbiła mi nóż w serce odrzucając mnie z premedytacją.

Była w chorobie bardzo ciężkiej ponad dwa lata i ani razu mnie nie przeprosiła i nie wyjaśniła dlaczego tak postąpiła, chociaż na początku choroby była całkowicie świadoma swoich myśli i czynów.

Ani razu w swoim życiu nie przeprowadziła ze mną rozmowy, że może nie spełniam jej oczekiwań, że powinnam się zmienić, poprawić, zmienić myślenie i postępowanie.

Nie było takich rozmów, a ja zawsze starałam się być dobrym dzieckiem, aby Jej nie sprawiać specjalnych kłopotów.

Kochałam swoich rodziców tak jak umiałam i choć Ojciec mnie bił, to z upływem lat zrozumiałam, że ambitnego faceta zniszczył system i nie potrafił sobie z tym poradzić, a więc targnął się na swoje życie i tu przywołuję Kiszczaka, który zniszczył mi Ojca.

Moi rodzice się rozwiedli po 17 latach wspólnego pożycia i Mama sobie poradziła, a Ojciec wręcz przeciwnie.

Na ścianie powiesiłam ich zdjęcia obok siebie i stały się dla mnie powodem do wspomnień i pamięci o czasach, kiedy nie działo się dobrze w rodzinnym domu, ale mimo to wywodzę się z takiej właśnie potrzastkanej rodziny.

Ojca na ścianie zostawiłam, bo dawno mu wybaczyłam, ale nie jestem w stanie jak na razie wybaczyć Matce i póki, co nie pójdę na Jej grób, bo tego się nie robi własnemu, pieroworodnemu dziecku.

Czuję się zraniona, odepchnięta, odrzucona, a w głowie pojawia się  tysiąc myśli za co i dlaczego, chociaż byłam przy niej i towarzyszyłam w chorobie na każde zawołanie.

Pewnego razu wzięłam swoje zdjęcie kiedy miałam 20 lat i przystawiłam je do zdjęcia Ojca i odkryłam, że jestem kalką swojego Ojca i może stąd moja Mama czuła do mnie niechęć.

Podczas ciężkiej choroby w przypływie uczuć powiedziała mi, że jestem dobrym dzieckiem, ale to za mało Mamo!

Kochałam Ciebie do końca Twoich dni i martwiłam się, że odejdziesz, ale po Twojej śmierci odkryłam jak mało byłam dla Ciebie ważna i będę z tym piętnem musiała żyć do końca swoich dni.

 

 

Reklamy