Archiwum dnia: 29 marca, 2019

Popieram Protest Nauczycieli w XXI wieku!

Znalezione obrazy dla zapytania szko脜聜a w prl

Na wst臋pie 偶ycz臋 wszystkim Nauczycielom samych sukces贸w i satysfakcji z pracy z naprawd臋 nie艂atw膮 m艂odzie偶膮 i w nie艂atwych czasach.

No w艂a艣nie! Jaka by艂a szko艂a kiedy to ja i moi r贸wie艣nicy przekraczali艣my progi szko艂y po raz pierwszy, w czasach PRL-u.

Byli艣my przede wszystkim ogromnie, chyba wystraszeni, bo nie byli艣my pokoleniem telewizyjnym, ani komputerowym, ale po prostu musieli艣my opu艣ci膰 nasze podw贸rka, trzepaki i z min膮 z lekka wystraszon膮 nie wiedzieli艣my, co nas czeka.聽

Teraz dzieci wydaje mi si臋 s膮 bardziej 艣wiadome, 偶e szko艂a nie jest taka straszna.

Mama nigdy mnie nie pos艂a艂a do przedszkola, a wi臋c nie mia艂am kontaktu ani z r贸wie艣nikami, ani z now膮 Pani膮, kt贸ra by co艣 do mnie m贸wi艂a i czego艣 ode mnie wymaga艂a.

By艂o mi ci臋偶ko zaakceptowa膰 kogo艣 nowego i wymagaj膮cego.

Znios艂am to z dum膮 i podporz膮dkowa艂am si臋 nowej Pani z respektem.

Pami臋tam, gdy przesz艂am z powodu przeprowadzki do nowej szko艂y, w innym mie艣cie – moje pierwsze dyktando napisa艂am na dw贸j臋, gdy偶 nawet kura by艂o przez „贸”, a pozosta艂e wyrazy – lepiej nie wspomina膰.

Moje dyktando, to moja wielka pora偶ka i teraz nie wiem, czy to by艂 stres, czy r贸偶nica w nauczaniu w r贸偶nych szko艂ach!

Tak mi si臋 ta sytuacja dzisiaj przypomnia艂a i wspominam j膮聽 z rozrzewnieniem.聽

W szkole podstawowej mia艂am 艣wietnych nauczycieli, takich z wielkim sercem dla ucznia.

Bardziej pami臋tam nauczycieli ze szko艂y podstawowej, ni偶 z p贸藕niejszej mojej edukacji.

Nie wiedzie膰 czemu, ale pozostali Oni we mnie na zawsze i zapisali si臋 w mojej pami臋ci przez du偶e „N”.

Pani od j臋zyka polskiego, biegaj膮ca po klasie, energiczna, staraj膮ca si臋 z ca艂ej mocy, aby wiadomo艣ci przekazywane, dotar艂y do wszystkich tak, aby w domu ju偶 nie trzeba by艂o niczego si臋 uczy膰, co najwy偶ej przeczyta膰 lektur臋 i napisa膰 wypracowanie – ju偶 nie 偶yje, moja ukochana Pani Jarek!

Pani od geografii – wysoka, gro藕na z wielkim kokiem na g艂owie. Pami臋tam wska藕nik w jej r臋ku, wskazuj膮ca na mapie miasta i kraje.

Za jej przyczyn膮 zda艂am wst臋pny egzamin do szko艂y 艣redniej na 5. Nie wiem gdzie si臋 podzia艂a moja Pani od geografii 馃檪

Pani od matematyki – Grej膰. Oj Ona to si臋 mia艂a ze mn膮, bo ja tej matematyki nie lubi艂am i nigdy nie mia艂am analitycznych zdolno艣ci.

Kiedy艣 wywo艂a艂a mnie do odpowiedzi i pami臋tam, 偶e mi rzek艂a, 偶e dzwoni膮 w jakim艣 ko艣ciele, ale nie wiadomo w jakim – siadaj i si臋 ucz!

Ba艂am si臋 jej i zupe艂nie nie rozumia艂am wk艂adanego przez ni膮 przedmiotu.

My艣la艂am, 偶e zawal臋 egzaminy z matematyki do szko艂y 艣redniej, ale kto艣 mi udzieli艂 kilka lekcji prywatnie i Eureka – zda艂am na pi膮tk臋, a wi臋c Pani Grej膰 do mnie nie trafia艂a – zdarza si臋, 偶e nauczyciel nie trafi na poj臋tnego ucznia i odwrotnie. 馃檪

Pani od matematyki mieszka obecnie w moim bloku i nadal mam wielki respekt przed ni膮 ha ha 馃榾

Pan od wuefu – to m贸j ukochany nauczyciel – Cecerski, chyba Zbigniew.

Uwielbia艂am 膰wiczy膰, goni膰 za pi艂k膮 na boisku, gra膰 nawet z ch艂opcami w nog臋.

By艂am niez艂a w skoku w dal i w 聽zwy偶 i nigdy nie mia艂am pretensji do nauczyciela o to, 偶e wymaga艂 od nas za du偶o.

Gdzie艣 mam pochowane dyplomy z olimpiad mi臋dzyszkolnych i wspominam najmilej mojego Pana wuefist臋.

Dawno go nie widzia艂am i mam nadziej臋, 偶e ma si臋 艣wietnie 馃檪

O, a Pan od 艣piewu to lubi艂 przytula膰 si臋 do dziewczynek.

Kiedy uczy艂 takt贸w, to przytula艂 si臋 bardzo blisko.

Chyba dzi艣 by mia艂 k艂opoty, ale w贸wczas tylko szepta艂y艣my z dziewczynami po k膮tach, troch臋 zniesmaczone.

Jednak muzykiem by艂 wy艣mienitym, nasz opiekun ch贸ru i zespo艂u „Stokrotki” – Pan Nyderek, kt贸rego nigdy wi臋cej po uko艅czeniu szko艂y, nie widzia艂am.

Pani Michaluk, od historii, kt贸r膮 ch艂opcy nazywali 艣mieszna i kiedy艣 wsypali jej do dziennika proszek 艂zawi膮cy.

Klasa ry艂a ze 艣miechu, a Pani musia艂a przerwa膰 lekcj臋.

Kocha艂am si臋 w jej synku Adasiu.

Rzucali艣my sobie mi艂osne li艣ciki na lekcjach, do momentu, kiedy Ada艣 zakocha艂 si臋 w Joli. Kurcze, jaka ja by艂am wtedy nieszcz臋艣liwa 馃榾

D艂ugo by wspomina膰 i teraz po tylu latach mog臋 stwierdzi膰, 偶e lata szko艂y podstawowej, to by艂y cudne lata, mimo, 偶e szko艂a moja nie mia艂a sali gimnastycznej i nie mia艂a wielu innych rzeczy, ale mia艂a dusz臋 oraz klimat stworzony przez Dyrektora Zygfryda Gizi艅skiego – kochanego cz艂owieka o go艂臋bim sercu ju偶 艣.p.

Tak wspomnam swoj膮 edukacj臋 w czasach s艂usznie minonych i 偶adnej traumy nie prze偶y艂am, bo by艂o po prostu normalnie i nikt nauczycielom nie podskakiwa艂.

Uczyli nas dobrzy nauczyciele, kt贸rzy swoj膮 profesj臋 traktowali jak s艂u偶b臋 wobec nas.

Oczywi艣cie nie mieli艣my poj臋cia ile zarabiaj膮 nasi nauczyciele i przez co przechodzili w swoich rodzinach, a cz臋sto nie by艂o zbyt ciekawie.

Tajemnic膮 by艂o wszystko, a w niejednym domu odbywa艂a si臋 przemoc, zdrada, opuszczene, finansowe k艂opoty, a mimo to,聽 przychodzili do szko艂y i nas edukowali.

W kwietniu nauczyciele w Polsce przyst臋puj膮 do generalnego strajku i na swojej drodze spotykaj膮 si臋 z pot臋pieniem, a ja ich popieram i niech walcz膮 z tym bezdusznym systemem o prawo do godnego 偶ycia.

Do艣膰 wyzysku, kiedy przeci臋tny ministr dostaje strasznie wysokie premie tylko za to, 偶e leje wazelin臋 w kierunku urwisa Kaczy艅skiego.

Popieram strajk!

Poni偶ej wklei艂am mo偶e d艂ugi wpis – by艂ego nauczyciela, kt贸ry opisa艂 – jak jest!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: tekst

Daniel Kurman

Mija w艂a艣nie 3 lata od momentu, gdy dosta艂em listem poleconym wypowiedzenie z pracy w szkole. To nie by艂a praca pod tytu艂em: „mieszkam u rodzic贸w i mam ca艂y hajs na imprezy, i gry na plejstejszyn, wi臋c wyjebane”. By艂a to raczej praca typu: „mam dw贸jk臋 dzieci, kredyt hipoteczny, wi臋c pozwol臋 si臋 upodli膰, bo nie chc臋 t艂umaczy膰 dwulatce, 偶e tata jest przegrywem i kinderk贸w dzisiaj nie b臋dzie”. Raczkowa艂em wtedy w fotografii i nie mia艂em za bardzo pomys艂u, co m贸g艂bym robi膰 innego poza prac膮 dydaktyczn膮. Ale po otworzeniu koperty zamiast si臋 przej膮膰, poczu艂em jak膮艣 niewyt艂umaczaln膮 rado艣膰 i wolno艣膰. Bo to oznacza艂o, 偶e ko艅czy si臋 moja przyd艂uga przygoda z nauczycielstwem.
Czemu wolno艣膰? Bo po raz pierwszy od 8 lat mog艂em spokojnie p贸j艣膰 kupi膰 gacie do sklepu (nie nara偶aj膮c si臋 na spotkanie z moimi uczniami zdziwionymi, 偶e kupuj臋 gacie), bo mog艂em napisa膰 „dupa” na Fejsie albo napi膰 si臋 w spokoju piwa w knajpie ze znajomymi. S艂owem: przesta膰 偶y膰 jak pieprzony chodz膮cy przyk艂ad i rycerz bez skazy (i nocnej zmazy).聽

Teraz po prawie 3 latach w korporacji, po nabraniu dystansu i spojrzeniu z innej perspektywy, mog臋 opowiedzie膰 co nieco o tym, jak wygl膮da 艣wiat po drugiej stronie szkolnych drzwi. A jak si臋 komu艣 dalej nie chce czyta膰, to wersja tl;dr – praca nauczyciela to nie pla偶a w Miami i koktajle z palemk膮鈥

1. Kasa

W pierwszym roku pracy zarabia艂em 901 z艂 brutto. S艂ownie: dziewi臋膰set jeden z艂otych. To by艂o jakie艣 560 z艂 na r臋k臋, oszcz臋dz臋 wam matematyki. To nie b艂膮d. Mia艂em 27 godzin dydaktycznych, czyli p贸艂tora etatu, wi臋c wyci膮ga艂em jakie艣 800 z艂 miesi臋cznie. Za prac臋 w jednym z lepszych lice贸w w okolicy, za przygotowywanie trzecioklasist贸w do matur, sprawdzanie pr贸bnych egzamin贸w, udzia艂 w komisji na samym egzaminie, pilnowanie doros艂ych ludzi na korytarzach, 偶eby sobie krzywdy nie zrobili itd. Fakt, by艂em ledwo po koled偶u nauczycielskim. Rok p贸藕niej zda艂em licencjat, wskoczy艂em na stopie艅 nauczyciela kontraktowego i zarobki poszybowa艂y w g贸r臋, do astronomicznej kwoty jakiego艣 1200 z艂 na r臋k臋. W ostatnim roku pracy, ju偶 z magistrem ale wci膮偶 na tym samym stopniu awansu zawodowego, zarabia艂em niewyobra偶alne 1700 z艂. Po 8 latach pracy. Dla por贸wnania: w korpo startowa艂em z pu艂apu osoby z zerowym do艣wiadczeniem i bez kierunkowego wykszta艂cenia z zarobkami na poziomie nauczyciela dyplomowanego – czyli takiego z najwy偶szym stopniem awansu. Podsumowuj膮c: najstarszy stopniem, najbardziej do艣wiadczony pracownik w szkole, nawet po 30 latach pracy, zarabia tyle, co junior w korpo, bez wi臋kszej odpowiedzialno艣ci, bo i tak wszyscy wiedz膮, 偶e on nic jeszcze nie umie.

2. Czas pracy

18 godzin przy tablicy to etat. Nie b臋d臋 tu kadzi艂 o godzinach karcianych, radach pedagogicznych, zebraniach z rodzicami, przygotowaniu imprez, przygotowywaniu i sprawdzaniu kartk贸wek, sprawach wychowawczych itd. Opowiem o czym艣 ciekawszym. W szkole nie ma ewidencji czasu pracy. Kto艣 m贸g艂by pomy艣le膰, 偶e to fajnie, bo robi臋 4 lekcje danego dnia i dzida na chat臋. Ale niestety, dzia艂a to w drug膮 stron臋, bo godziny dydaktyczne to stricte praca z uczniem, podczas kt贸rej nie zrobisz nic z tego, co wymieni艂em wy偶ej. A ile czasu na to po艣wi臋ci艂e艣? 40h? Good for you. 50? Nobody cares. Kasa ta sama, a 偶ycia jakby mniej. Rodzi to te偶 tak膮 przedziwn膮 sytuacj臋, 偶e nie wiesz, czy powiniene艣 wyj艣膰 z pracy, czy jeszcze zosta膰, czy to jest w dobrym tonie itp. Raz jedna pani wice si臋 uzewn臋trzni艂a, 偶e „to nie biuro, st膮d si臋 nie wychodzi o 15.00”. No i posiedzia艂by艣 w domu, ale nie. Grzejesz krzes艂o w nauczycielskim, bo tak wypada.

3. (De)motywacja

W szkole nie istnieje system motywowania pracownika. Wyobra偶asz sobie, 偶e latami solidnie pracujesz i nic z tego nie masz? Tam ci臋 poklepi膮 okazyjnie po ramieniu, dostaniesz jaki艣 kubek, inny dyplom i to tyle. Jest tzw. dodatek motywacyjny, nazywany cz臋艣ciej demotywacyjnym, czyli jakie艣 10% do pensji. W praktyce nie ma kasy, wi臋c to jest raczej jakie艣 5-7%. Szko艂y przyznawania dodatk贸w s膮 dwie. Albo dostaj膮 je ci膮gle te same osoby (bo zawsze robi膮 jase艂ka czy inne przedstawienia), albo dyrektor rozdziela pul臋 po艣r贸d ca艂ej kadry. U nas stosowana by艂a ta pierwsza szko艂a. Raz dosta艂em, nawet nie zauwa偶y艂em. Zreszt膮 motywowa膰 pracownik贸w nie trzeba i dyrektor doskonale o tym wiem. Po co? Bo odejd膮 do innej szko艂y? Za takie same pieni膮dze? Bez sensu. A jak si臋 kto艣 zwolni, to zawsze znajdzie si臋 kto艣 inny. Jako艣膰 nauczania nikogo. Liczy si臋 ob艂o偶ony etat. Najbardziej motywuj膮ce co mnie spotka艂o w szkole to powtarzane przez dyrektork臋 s艂owa, 偶e „inni maj膮 gorzej” i 偶eby „cieszy膰 si臋, 偶e mamy prac臋, bo nie wszyscy maj膮”. Mistrz motywacji, nie ma co鈥

4. Szefostwo

Mieli艣cie kiedy艣 szefa-idiot臋? Je艣li nie, to zazdroszcz臋. Je艣li tak, to wiecie, 偶e mo偶na zmieni膰 prac臋 albo przeczeka膰, a偶 zrobi to szef. W przypadku szko艂y pierwsze rozwi膮zanie jest bez sensu (patrz punkt 3.), a drugie nie wyst臋puje, bo… w szkole szef-idiota jest zawsze. Nazywa si臋 minister edukacji. I po jednym idiocie przychodzi nast臋pny z jeszcze lepszymi doradcami i pomys艂ami. A dyrektorzy, chc膮c nie chc膮c, musz膮 wciela膰 te pomys艂y w 偶ycie, bo inaczej przyjdzie <z艂owroga muzyka>KURATORIUM i nie b臋dzie NICZEGO<koniec z艂owrogiej muzyki>. Kuratorium to taki niewidzialny pomocnik szefa-idioty. Pojawia si臋 raz na 100 lat, a na sam d藕wi臋k tego s艂owa nauczyciele zaczynaj膮 wype艂nia膰 segregatory papierami, dyrektorzy pieluchy kup膮, a kadra administracyjno-sprz膮taj膮ca – przyodziana w 艣wie偶e fartuszki- korytarze czerwonymi dywanami. Ca艂emu procederowi wt贸ruj膮 celuj膮ce uczennice biegaj膮ce wok贸艂 i posypuj膮ce dywany p艂atkami r贸偶. Celuj膮ce, bo sz贸stkowe, a nie 偶e celuj膮ce w co艣… Chyba 偶e tymi p艂atkami w dywany i w kolejne oceny celuj膮ce. Tak czy inaczej nie wiem, nie by艂em, ale za艂o偶臋 si臋, 偶e te fartuszki i r贸偶e maj膮 specjaln膮 p贸艂k臋 z napisem „na wizytacj臋 KURATORIUM”.

5. Awans

Jest co艣 takiego jak stopnie awansu zawodowego, ale nie ma to nic wsp贸lnego ze sprawdzonym na rynku pracy klasycznym promowaniem pracownika. W normalnym 艣wiecie pracujesz dobrze – awansujesz, jeste艣 do dupy – wywalaj膮 ci臋 z roboty. Mo偶e nie zawsze dok艂adnie tak to dzia艂a, ale koncept jest og贸lnie dobry i si臋 sprawdza. W szkole? Zbierasz papierki przez 3 lata, po czym siadasz przed komisj膮, kt贸ra zadaje Ci jakie艣 teoretyczne pytania z dziedziny pedagogiki, metodyki i prawa o艣wiatowego. Sami maj膮 w dupie to, o co pytaj膮, bo i tak na koniec dostaniesz papier i u艣cisk d艂oni starosty czy tam innej grubego kotleta. 呕eby pa艅stwo za du偶o na nauczycieli nie wyda艂o, mi臋dzy jednym awansem a drugim trzeba odczeka膰 3 lata. Czyli przez 3 lata nie masz 偶adnej motywacji. Zrobisz najwy偶szy stopie艅 – koniec. Twoje zarobki na wieczno艣膰 stan臋艂y w miejscu. Moja przygoda sko艅czy艂a si臋 na kontraktowym – drugim stopniu (a w zasadzie pierwszym, bo „sta偶yst膮” si臋 jest w pierwszym roku pracy z automatu). W tydzie艅 po zdanym egzaminie kto艣 w urz臋dzie jorgn膮艂 si臋, 偶e z艂o偶y艂em podanie o rozpocz臋cie awansu o rok za wcze艣nie. Kazali mi powtarza膰 (3 lata). Da艂em sobie spok贸j. Propozycj臋 pani dyrektor pozwol臋 sobie przemilcze膰.

6. Rodzice

Og贸lnie jest okej. Pod warunkiem, 偶e nie jeste艣 wychowawc膮. Na szcz臋艣cie nigdy nie mia艂em tej w膮tpliwej przyjemno艣ci, znam temat z opowiada艅 koleg贸w i kole偶anek z pracy. Wierz臋 jednak, 偶e odbieranie s艂u偶bowych telefon贸w o 22.00 w niedziel臋 to nic przyjemnego. Mia艂em natomiast kilka nieprzyjemnych sytuacji. Syn by艂ej nauczycielki pracuj膮cej w KURATORIUM. Le艅 i cwaniak. Poskar偶y艂 si臋, 偶e anglista si臋 na niego uwzi膮艂. W du偶ym skr贸cie: sprawa trafi艂a od razu do dyrekcji, musia艂em si臋 t艂umaczy膰. Inna mama, zaskoczona, 偶e c贸rka otrzyma艂a ode mnie ocen臋 nagann膮 z zachowania pod koniec 3. klasy (przez 3 lata jej na oczy nie widzia艂em), przysz艂a i obwie艣ci艂a, 偶e ona tak tego nie zostawi. Musia艂em si臋 t艂umaczy膰. Tata trzecioklasistki przyszed艂 z fochem, bo c贸rka dosta艂a „za nic” dwie jedynki. Zmi臋k艂a mu rura dopiero, jak obejrza艂 pusty zeszyt 膰wicze艅 swojej pociechy. Dodam, 偶e by艂a ko艅c贸wka roku szkolnego. Inn膮 raz膮 pewien patologiczny ucze艅 zacz膮艂 mi kurwowa膰 i wyjecha艂 do mnie na ty. Wyszed艂em z nim na korytarz i powiedzia艂em kilka mocniejszych s艂贸w. Musia艂em si臋 t艂umaczy膰. Historia ostatnia nie moja, a kole偶anki po fachu. Wygoni艂a ucznia z klasy za z艂e zachowanie, przysz艂a mama, narobi艂a szumu, nauczycielka musia艂a przeprosi膰 ucznia w obecno艣ci mamy i wicedyrektorki. Ja m贸g艂bym napisa膰 na ten temat ksi膮偶k臋. Moje kole偶anki po kilku wychowawstwach zawstydzi艂yby publikacjami George’a RR Martina.

7. Czas wolny.

Ferie, wakacje, ka偶dy weekend, 艣wi臋ta. Po raz kolejny nie b臋d臋 si臋 tu rozpisywa艂, bo w temacie zosta艂o powiedziane ju偶 wiele. Powiem tylko tyle: Przez 2,5 roku pracy w korpo nie odczuwa艂em potrzeby d艂u偶szego urlopu ni偶 2 tygodnie. Nawet pod koniec mia艂em ochot臋, by ju偶 si臋 sko艅czy艂. Zm臋czenia w czerwcu, b臋d膮c nauczycielem, nie potrafi臋 opisa膰. Gdybym musia艂 s艂ucha膰 cho膰 kilka dni d艂u偶ej „szpana, mog臋 poprawi膰”, zacz膮艂bym mordowa膰. Te p贸艂tora miesi膮ca na odm贸偶d偶enie to i tak ma艂o.

8. Oceny.

Generalnie nikt nie wpieprza si臋 w tw贸j system oceniania. Oczywi艣cie jest jaki艣 warunek. A warunek jest taki, 偶e nikt si臋 nie wpieprza, dop贸ki nie postawisz szmaty na koniec roku. Wtedy wice m臋czy ci bu艂臋, 偶e mo偶e lepiej przepu艣ci膰, bo a po co spadochroniarza mie膰, a bo to b臋dzie nast臋pn膮 klas臋 rozwala艂 itp. itd. Ot, gimnazjum. Stan umys艂u. Uwalisz, to tylko sobie roboty narobisz, bo egzamin komisyjny trzeba przygotowa膰. No i koledzy wkurwieni, bo kto艣 w komisji musi siedzie膰.

9. Absurdy.

W szkole generalnie jest jak w filmie Barei. Szef-idiota wyskakuje z jakim艣 pomys艂em, a ty realizujesz. Wiesz, 偶e temat z g贸ry jest daremny i za chwil臋 go nie b臋dzie, ale musisz. Co艣 jak wspinaczka po ulicy, czy budowa Borsuka Troja艅skiego. Odrywasz si臋 od najwa偶niejszego, czyli tego, czego spo艂ecze艅stwo oczekuje od ciebie – uczenia. A ci z g贸ry tylko dopierdalaj膮 papierami, uznaj膮c 偶e czas i cierpliwo艣膰 nauczycieli jest z gumy.
Pami臋tam, jak jednego roku dowiedzieli艣my si臋, 偶e od tej pory dysfunkcyjnego ucznia nie b臋dzie opisywa艂 tylko wychowawca, a ka偶dy przedmiotowiec, na 4 arkuszach A4. Potem wychowawca b臋dzie to zbiera艂 i robi艂 podsumowanie. I gdzie艣 wysy艂a艂. Pewnie do KURATORIUM. Wychowawcy lepszych klas, mieli luz, ale ci co mieli zbieranin臋 dysfunkcyjnych, kolekcjonowali te papierki (4 kartki x 20 uczni贸w x 12 przedmiot贸wc贸w), opisywali, wysy艂ali gdzie trzeba, a potem ubierali kaftanik z przyd艂ugimi r臋kawami i szli na spacerniak. Innym razem wice kaza艂a by膰 punktualnie r贸wno z dzwonkiem na dy偶urze przy sto艂贸wce (bo tam by艂a generalnie najwi臋ksza rozpierducha). Nie by艂oby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, 偶e uczni贸w z lekcji przed dzwonkiem wypu艣ci膰 nie mo偶na. A przebycie drogi jednak – fizyka jest tu nieugi臋ta – co艣 czasu zajmuje. Ostatecznie um贸wili艣my si臋, 偶e b臋dziemy si臋 teleportowa膰.
Przy sto艂贸wce zreszt膮 pani wice lubi艂a dy偶urowa膰 razem z nauczycielem dy偶uruj膮cym, by kontrolowa膰, czy uczniowie bez kart obiadowych na obiad nie wchodz膮. Ale ci potrafili j膮 przekona膰, 偶e kart臋 zjad艂 im udomowiony krokodyl nilowy i pozwala艂a im wej艣膰, m贸wi膮c: „Panie Danielu, ten ostatni raz”, robi膮c ze mnie kompletnego idiot臋, bo chwil臋 wcze艣niej, zgodnie z jej dyrektyw膮, ich nie wpu艣ci艂em.
W naszej szkole nie mo偶na by艂o bra膰 kawy na lekcj臋, bo jak to tak, ucze艅 nie mo偶e pi膰, a nauczyciel robi sobie z lekcji przerw臋 na kaw臋? 呕eby co艣 skserowa膰, trzeba by艂o i艣膰 do pani wo藕nej, pobra膰 klucz, podpisa膰 si臋, p贸j艣膰 na 2. pi臋tro, dokona膰 faktycznego kserowania, wr贸ci膰, zda膰 klucz, podpisa膰 si臋. Wola艂em przynie艣膰 prywatn膮 drukark臋. Bo – niewiarygodne, ale – czasem wyskoczy艂o co艣 nieoczekiwanego i trzeba by艂o skserowa膰 co艣 na miejscu. Tu te偶 mo偶na by napisa膰 dwie powie艣ci. Ale nie o to鈥

Tym, kt贸rzy dotarli do tego momentu, chc臋 podzi臋kowa膰. Nie 艂udz臋 si臋, 偶e trafi臋 do po艂owy spo艂ecze艅stwa, ale je艣li cho膰 kilka os贸b si臋 zastanowi, to by艂o warto. A ty, serio, chcia艂by艣 pracowa膰 jako nauczyciel? Ja wola艂bym, cytuj膮c klasyka, „wypierdala膰 do Niemiec na og贸rki”.

I jeszcze s艂owo do by艂ych koleg贸w po fachu. Te agresywne g艂osy spo艂ecze艅stwa, hejt wszechobecny w sieci, to g艂贸wnie od ludzi, kt贸rzy nie mieli ze szko艂膮 po drodze. To g艂os frustrat贸w, kt贸rzy za swoje niepowodzenia obwiniaj膮 innych. Dla nich ka偶dy, kto ma lepiej, to z艂odziej i w og贸le „skond on wzio艂 na to piniondze”. Trzymam za was kciuki, nie dawajcie si臋. Bo szko艂a „musi by膰 szanowana, musi, Ryba. Bo inaczej dupa zbita”.