Archiwum dnia: Kwiecień 1, 2019

Teściowa kontra synowa!

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy nie młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było… życie?

Leopold Staff

 

Znalezione obrazy dla zapytania teściowa

To było 42 lata temu, kiedy się poznałam z moim, przyszyłym mężem, choć w tamtym czasie tego jeszcze nie wiedzieliśmy, że pozostaniemy razem przez tyle lat.

Pamiętam, że moja niedoszła teściowa nie chciała mnie za synową, bo byłam w jej oczach złą partią, zbyt biedną, a ona miała na oku lepszą dziewczynę dla swego synka.

Marzyła o bogatszej pannie, którą  miała na oku, ale jej sen się nie spełełnił.

Nigdy się nie domyśliła ile musiałam włożyć pracy w jej syna, którego wychowała na człowieka, któremu w życiu wszystko było można – takiego sympatycznego cwaniaczka.

Pobralismy się i mąż pojechał na dwa lata do wojska, a ja poważna matka wychowywałam nasze dziecko.

Po powrocie z wojska nie wiedział dalej, że ma rodzinę i dalej cwaniaczkował i sądzę, że gdyby miał inną żonę, bo by go pogoniła i zostawiła, a ten by „popłynął”.

Dużo mnie kosztowało, aby zrobić z niego odpowiedzialnego, poważnego faceta i wciąż nad nim pracowałam.

Kochałam go bardzo i nie wyobrażałam sobie innego mężczyzny u mojego boku i dlatego zniosłam nie jedno, co powodowało, iż byłam zmęczona.

Po paru latach wspólnego życia moja praca się opłaciła i zaczęłam być w końcu szczęsliwą żoną, a moja teściowa zobaczyła, że wciąż byłam przy nim, choć było bardzo różnie, bo z górki i pod górkę.

Jednym słowem wychowałam sobie tego faceta, który też mnie zawsze kochał, ale błądził i z tego zdał sobie sprawę w końcu.

Tydzień temu jechalismy na obiad i on tak wtrącił, że gdyby miał taki rozum jak teraz, to by mnie nigdy nie skrzywdził, a ja zamilkłam i nie skompentowałam, ale było mi pochlebstwem, że opłacilo się!

Mam dwóch zieciów i nigdy się nie wtrącałam w życie i wybory moich Córek – nigdy nie komentowałam ich Mężów i nie wtrącam się w wychowanie moich Wnuków.

Nie pojawiam się w ich domach niezaproszona i zawsze szanuję ich, jako towarzyszy moich Dzieci.

Uważam, że są dorośli wszyscy i mają prawo układać sobie życie tak – jak jest im wygodnie i dobrze na tym wychodzę, ale nie zawsze tak bywa w rodzinach, bo czytamy, że teściowe potrafią zepsuć każdy związek, a ich ingerencja jest  toksyczna.

Walczę z nią nawet o miejsce przy stole. Opowiem wam o mojej toksycznej teściowej.

Wiele młodych kobiet skarży się, że ich model prowadzenia domu, wychowania dzieci jest ostro krytykowany przez zaborcze teściowe. Psychologowie tłumaczą, że konflikt teściowa-synowa ma podłoże ewolucyjne. Matka mężczyzny nie trawi wybranki syna, gdy – z jej perspektywy – nie stanowi ona dobrego materiały genetycznego dla potencjalnych potomków. Wszystko dzieje się na poziomie nieświadomym. Te dwie rywalki w rodzinie walczą o serce jednego mężczyzny. Czy konflikt jest do rozwiązania? List o kłopotach z matką swojego męża przesłała nam nasza czytelniczka.

Teściowa kontra synowa – jak na ringu
– Co powinnam zrobić? – pisze we wstępie 32-letnia Agnieszka, autorka nadesłanego listu. – Przeraża mnie wizja kolejnego, niedzielnego obiadu z teściową, ale mój mąż daje mi do zrozumienia, że bardzo mu zależy, żebyśmy poszli razem. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, a spotykamy się od 5.

 

– To dla mnie trudna sytuacja. Nasz konflikt jest już tak zaawansowany, że nikt nie chce wyciągnąć reki. Chłodna atmosfera na spotkaniach, złowrogie spojrzenia, docinki, kąśliwe uwagi na temat wyglądu i braku dzieci: „Jeszcze ich nie macie” – to norma.

– Tydzień po świętach poszłam do psychoterapeutki – po raz pierwszy. Przy teściowej udaje, że jej nietaktowne (niejednokrotnie prostackie) zachowania mnie nie ruszają. Choć prawda jest taka, że ruszają i to bardzo mocno. Wiele razy przymykałam też oko na to, co robiła i mówiła, ale dłużej już tego nie zniosę.

– A co takiego robiła? Lista jest długa. Zachowuje się, jakbym zabrała jej syna, dosłownie wyrwała z rąk. Jeszcze przed ślubem mówiła, że nic nie jestem warta. Nie akceptowała naszego związku i odradzała Adamowi zaręczyny. Raz wykrzyczała, że mam na jego syna zły wpływ. Podkreślała, że nasz związek to pomyłka. Według niej nie pasujemy do siebie. Rościła sobie prawo do decydowania, z kim ma Adam założyć rodzinę.

– Byliśmy już razem, a ona podsyłała mu linki do profili dziewczyn na Facebooku, córek swoich znajomych. Dziewczyn – według niej idealnych. Przypominało to aranżowanie związku jak w hinduskiej rodzinie. O mały włos się przez to nie rozstalismy.

Obiadki i rosół teściowej
– Obiadki nigdy nie były rodzinne. Panująca atmosfera zakrawała na absurd – sztuczne uśmieszki i kąśliwe pytania to norma. Moje zamiłowanie do zdrowego jedzenia otwarcie krytykowała, mówiąc, że to fanaberie. Gdy u nas w domu serwowałam np.: rybę i warzywa na parze, odsuwała talerz z wykrzywioną miną. – Ja jestem zdrowa, nie muszę tego jeść. Próbowałam nabrać dystansu, więc grzecznie odpowiadałam: – Wiem, że wolisz na obiad schabowego z kapustą, ale my jemy takie obiady. U siebie gotuj, co chcesz, a my wolimy cię przyjąć po swojemu.

Nie rozumiała i prowokowała mojego męża pytaniami: Ona cię tym karmi na co dzień? Kiedyś tak nie jadałeś, więc co się zmieniło? Może dlatego ostatnio bolała cię głowa, bo jesteś niedożywiony?!

– Zaczęła przynosić swoje jedzenie, nakładała ziemniaki, nalewała rosół na talerz męża. Mnie pomijała, bo ja takich rzeczy nie jem – założyła tak oczywiście bez pytania mnie o to, czy chcę spróbować. W międzyczasie potrafiła wejść do łazienki i skomentować, że w koszu jest dużo rzeczy do prania…

– W naszym własnym domu mój mąż sadza ją na honorowym miejscu. W sumie ona sama to wymusza. Kiedyś z nią walczyłam o miejsce przy stole…. Chciałam zająć TO miejsce pierwsza, ale mąż poprosił mnie o ustąpienie – dla dobra ogółu… To wszystko brzmi, jak komedia „Serce nie sługa”, w którym grała Uma Tuhrman i Meryl Streep, ale w rzeczywistości nie jest do śmiechu ani mi, ani mojemu mężowi.

– Bardzo kocham swojego męża i wiem, że on też ma tego wszystkiego dosyć. Oczywiście, to wpływa na naszą relację. Czasem przy chwilach zbliżenia przypominają mi się jej obraźliwe słowa – „Za niska”, „Za wolna”, „Jest blondynką, zawsze ładniejsze wydawały mi się brunetki”, „Ostatnio się chyba przytyło ci się w boczkach”. Może się za bardzo zafiksowałam, może… – sama nie wiem. Nasze rodzinne życie stało się koszmarem. I widzę, że coraz bardziej wpływa to na naszą relację.

– Na sesji terapeutycznej dowiedziałam się, że ogromną rolę w budowaniu naszej relacji jest to, aby między nami – dwoma rywalizującymi kobietami – zajął stanowisko mój mąż. On przez długi czas się w ten konflikt nie angażował, trochę jakby to nie był jego problem. Tak było mu wygodniej. Teraz staramy się o tym dużo rozmawiać, a on częściej zwraca swojej mamie uwagę. Żeby mnie nie krytykowała, że nie musi mnie lubić, ale ma darować sobie chamskie odzywki. Niewiele to pomaga.

– Wiem, że miłości między mną a teściową nigdy już nie będzie. Mnie już tylko chodzi tylko o odnoszenie się do siebie z szacunkiem, by nie ranić nikogo. Chciałabym zaznaczyć granice własnego życia i ich obronić.

I co tu robić?
To sytuacja z kategorii „zrozumieć siebie nawzajem”. Czasem, w imię zachowania relacji rodzinnych, warto iść na pewne ustępstwa. Czasem lepiej przemilczeć, przeczekać, zdystansować się od sytuacji. Gdy emocje są nasilone, ciężko o dobre rozwiązania.

Znacie inne historie o relacjach między teściową i synową?

Napisz do nas: wiktoria.drozka@mamadu.pl