Archiwum dnia: Kwiecień 20, 2019

Kuchenne rozmyślania!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat i jedzenie

 

Mieszkamy dość blisko morza, a więc trafiają do naszego miasteczka nasze dorsze.

Mąż bardzo lubi ryby, a ja trochę mniej, ale usmażonego dorsza w domu nie omieszkam posmakować.

W ubiegłym tygodniu Mąż był dwa razy na cmentarzu, bo Jego koledzy odchodzą i jest nam z tego powodu bardzo smutno.

Odchodzą koledzy w młodym wieku, ale rak zbiera żniwo i jest bezlitosny.

Ubolewamy, bo zostaje coraz mniej naszych znajomych!

Zostaje ich garstka i dziś Mąż spotkał się z tymi, co jeszcze żyją, aby przy drinku powspominać, tych, których już nie ma.

Niech spoczywają w pokoju, ale ich rodziny zostały pogrążone w żałobie akurat na okres świąteczny.

Mąż poprosił więc, abym usmażyła dorsza, jako zagryzkę i kupił trzy, dość duże płaty dorsza bez ości.

Zabrałam się więc do roboty i usmażyłam je a’la  schabowe, a więc:

  • osuszyłam filety ręcznikiem papierowym,
  • pokroiłam na dzwonki,
  • posoliłam lekko i popierzyłam,
  • 4 jajka roztrzepałam z jarzynką, przyprawą do ryb, pieprzem i jednym ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę,
  • na talerzyk oddzielny wsypałam mąkę, a na drugi bułkę tartą i dzwonki zrobiłam tak jak robię schabowe,
  • odstawiłam tak przyprawioną rybę na dwie godziny, aby się wszystko perzegryzło,
  • na patelnię wlałam olej i dodałam łyżkę klarowanego masła i każdy dzwonek smażyłam po dwie minuty z każdej strony do zrumienienia,
  • usmażoną rybę skropiłam sokiem z cytryny i już!

Zadzwoniłam do Męża, czy rybka smakuje, a więc mi odpowiedział – mniam, mniam i kolegom także!

Mam nowy kwiatek na balkon – wiszący i kupił go mój Mąż, a mój fijołek fioletowy zakwitł jak jakiś wariat.

Tak więc mam w domu akcenty wiosenne, a wiecie, że pogoda ma nam dopisać na te święta! Cieszę się!

W tym roku do stołu usiądę z Rodziną wypoczęta, bo odpuściłam sobie wariactwo ze sprzątaniem i to była  dobra decyzja.

Takie moje spostrzeżenie dość smutne:

Widzę z moich okien dwa balkony z bloku na przeciwko, które każdej wiosny i lata były pięknie ukwiecone czerwonymi pelargoniami.

Na jednym balkonie sadził pelargonie wdowiec, który w tym roku odszedł, a na drugim balkonie pielęgnowała je bardzo miła, starsza pani.

Niestety, ale w tym roku miła pani nie wystawiła kwiatów i sądzę, że po prostu nie ma już na to siły, co świadczy o tym brak kwiatów.

Po prostu przychodzi taki czas, że z powodu wieku musimy z pewnych spraw zdezygnować.

Ja póki co, jeszcze mam kwiaty na balkonie, ale kto wie jak jeszcze długo!

Taka refleksja!

 

 

Obraz może zawierać: jedzenie

 

Obraz może zawierać: roślina, kwiat i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, na zewnątrz i przyroda

 

Reklamy