Miejsce do życia!

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i tekst

Jakieś 20 lat temu poznałam pewne małżeństwo, które będąc na emeryturze przeniosło się ze Świnoujścia na wieś – blisko mojej miejscowości.

Powoli, małymi kroczkami zbudowali sobie drewniany domek ze wszystkimi udogodnieniami i co rusz dostawiali coś nowego, bo to albo bardziej profesjonalną łazienkę z prysznicem, małą saunę, kurnik i gołębnik.

Przy tym swoim domku mieli kawałek ziemi, którą uprawali i w ten sposób mieli swoje warzywa, krzewy i drzewa owocowe, a działki pilnowały dawa, cudne wilczury, a było i kilka kotów.

Kiedy tej kobiecie umarł mąż, to myślałam, że ona wróci bliżej dzieci i roztanie się ze swoim drewnianym domkiem i tym wszystkim, co razem stworzyli.

Tak się nie stało, bo ta mocna kobieta zabrała się za budowę domu murowanego i to się jej udało.

Mieszka w tym samym miejscu, na którym nadal uprawia warzywa, a potem zebrane plony przetwarza i mimo, że mieszka na skraju lasu, całkiem samotna, to nie ma zamiaru opuszczać swojego, ukochanego miejsca do życia.

I my z Mężem mieliśmy taki wiejski epizod, gdyż blisko domostwa tej kobiety, mieliślmy mały drewniany domek i spory kawałek ziemi.

Sporo pracy w to włożylismy, a ja kochałam to miejsce.

Kiedy miałam wszystkiego dosć, to się tam zaszywałam i lubiłam być sama ze sobą.

Wieczorem czytałam książki, a o poranku w sezonie grzybowym szłam do lasu i  zbierałam grzyby, a potem je suszyłam.

Sama piłowłam drzewo, by napalić w piecu, bo zimą też tam odpoczywałam.

To był mój czas spędzony na łonie natury i tak ładowałam sobie akumulatory.

Piszę o tym dlatego, że nigdy nie miałam zapędów, aby mieszkać w dużym mieście.

Przez całe życie mieszkałam w mniejszych miejscowościach, bez tego miastowego zgiełku i tłumów ludzi.

Teraz też tak jest, że w moim mieście  szum samochodów jest tylko w godzinach szczytu, kiedy ludzie wracają z pracy, a potem miasto zamienia się w senne i to mi całkowice odpowiada.

Odpowiada mi moje miejsce do życia, bo mam wszędzie blisko i nie muszę wsiadać do autobusu, czy tramwaju, aby się dostać.

Mam blisko do wszystkich sklepów, przychodni i do lokalu wyborczego i dlatego jest mi  wygodnie.

Każdy w swoim życiu ma takie etapy, że musi wybrać swoje miejsce do życia, a na starość wybieramy wygodę.

Kiedy byłam młodsza, to kochałam swój, biały domek na wsi, gdzie jest taki mały kościółek, ale z czasem priorytet się zmienia niestety.

Jak  Wy na to patrzycie – wieś, czy miasto, a może senne miasteczko jak moje?

48 myśli na temat “Miejsce do życia!

  1. Wszystko ma swoje plusy i minusy. W lecie wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest domek na wsi, ale gdy przychodzi zima, to naprawdę lubię to moje miejsce w wielkim mieście i autobusy i dobrą infrastrukturę. Lublin też był super, no ale niestety pracy tam jak na lekarstwo, więc siłą rzeczy musiałam się przenieść do Warszawy.

    Polubienie

  2. Urodziłam się i mieszkam w dużym mieście i choć przez (prawie) całe małżeństwo wyjeżdżałam na długie pobyty na wsi (domek letniskowy) nigdy się do wsi nie przyzwyczaiłam. To tam uzależniłam się od środków nasennych, bo nie umiałam zasnąć w mroku i kompletnej, przerażającej mnie ciszy. Nie odpowiada mi też atmosfera, gdzie wszyscy wszystkich znają i wszystko o sobie wiedzą (albo tak im się zdaje). Duszę się w niej.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie wszyscy mamy tak w charakterze i naszych lękach zakodowaną samotność na skraju lasu więc. Kiedyś byłam odważniejsza, a teraz też bym się bała.

        Polubienie

      2. No właśnie. I potem człowiek mieszka jak w getcie! Ale cóż, znowu możemy sobie ponarzekać, że takie mamy czasy, ale to przecież tylko kolejny element dzisiejszej chorej nieco, cywilizacji.

        Polubienie

      3. Dokładnie tak, przecież to się nie stało wczoraj. To taki proces, na który niestety my, zwykli ludzie nie mamy wpływ a ci, którzy mają, to albo niewiele sobie z tego robią, albo robią na tyle, na ile im się chce i pozwala. To jest temat rzeka.

        Polubienie

      4. To mnie też zawsze zastanawia. I powiem Ci, że w tej całej śmierci to tego mi najbardziej żal, że nie zobaczę świata za ileś tam lat, jak się zmieni, co ludzi nowego wymyślą. Chociaż może to i dobrze:)

        Polubienie

    1. Ja zupełnie inaczej. Ta cisza i ciemność nocy to balsam na moją duszę. Uwielbiam wyjść w letni wieczór i słuchać ciszy, przerywanej czasem szczekaniem psów. Kiedy przez krótki czas mieszkałam w centrum mojego miasta, wytrzymałam w tym zgiełku półtora miesiąca. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia.

      Polubienie

  3. Jestem na etapie, że choć raz w tygodniu muszę wyjechać, żeby sprawdzić jak wszystko rośnie. Gdy trzeba to podlać, wyplewić ziele itp. Ogólnie chodzi o to, żeby na drugi dzień wszystko bolało… 😉

    Polubienie

  4. Jestem ze wsi. Jak to brzmi 😀 Urodziłam się w małym miasteczku, dzieciństwo spędziłam w dwóch wsiach (przy czym jedna z nich była taką wsią leśniczą – trzy domki w środku lasu). Obecnie też mieszkam na wsi i to takiej prawdziwej, wprawdzie mamy własny port, ale poza tym wszystko jest jak Pambu przykazał, łącznie z wsiowymi głupkami. Można prowadzić na wsi własne, inne życie, pod warunkiem, że lubi się być odszczepieńcem. A ja lubię niesamowicie. To moje inne życie, przyjaciele z miasta, chodzenie po kawiarniach bardzo mi odpowiadało. W mieście też pewnie mogłabym mieszkać, chyba dość łatwo się adaptuję, podoba mi się zarówno Wrocłąw jak i Warszawa. Nie mam natomiast „marzeń” o zmienianiu teraz miejsca zamieszkania.

    Jeśli chodzi o moją rodzinną wieś, pamiętam jak kilka lat temu poszłyśmy z mamą na wybory i podeszły do nas dwie starsze panie ze zdaniem „a panie to chyba nie są stąd”. Nie pamiętam już czy ja, czy moja mama odpowiedziałyśmy „my, proszę pani, mieszkamy tu całe życie”. Kurtyna.

    Polubione przez 1 osoba

  5. urodziłam się w mieście i tu całe życie spędziłam, teraz trudno byłoby to zmienić na małą wieś, chociaż…. każdy powinien mieć swój mały świat, w którym się dobrze czuje, swoje miejsce na ziemi, jedni w małej wiosce, inni w mieście, szanuję każdą decyzję

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ja nigdy w życiu nie chciałbym mieszkać w dużym mieście, bo takie miejsca mnie przerażają. Kocham ciszę, spokój i to moje zadupie mi to zapewnia 🙂 Jedyną wadą jest to że każdy wścibia nos w życie każdego a plotki rozchodzą się w tempie ekspresowym… Ale mimo to nie chciałbym mieszkać nigdzie indziej 🙂

    Polubienie

      1. Ahaaaaaaaaaaaaa,teraz załapałem 🙂 Lepiej późno niż wcale 🙂 Widziałaś co Nitras zrobił w sejmie z tymi bucikami? A te skurwysyny doskoczyli bronić swojego tchórzliwego prezesa jak psy 🙂 🙂

        Polubienie

  7. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Znam osoby urodzone na wsi, które na stare lata zamieszkały w mieście i na odwrót, trzeba by na próbę pomieszkać tu i tam.

    Polubienie

  8. Pamiętam czas, kiedy moja koleżanka przeprowadziła się do nowo wybudowanych bloków jakieś półtora kilometra od mojego osiedla. Kiedy chodziłam do niej na kawę, pod blokiem spacerowała starsza kobieta z chustką na głowie i w fartuszku, jakie kiedyś nosiły wiejskie kobiety. Spacerowała wzdłuż bloku, ilekroć tamtędy przechodziłam, przyglądała się przechodniom, czasem przystawała, lub na chwilę siadała na ławeczce. Prawdopodobnie przeprowadziła się z dziećmi do miasta, jak wiele rodzin wówczas. Było mi jej strasznie żal, bo ewidentnie tęskniła za dawnym życiem, może za swobodą własnego podwórka. Sądzę że i ja nie umiałabym się odnaleźć w blokowisku, mimo że mieszkam w dużym mieście, to jednak chroniona przed zgiełkiem miasta ogrodami. Trochę jak na wsi, choć to zaledwie dziesięć minut od centrum miasta.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s