Archiwum dnia: 6 czerwca, 2019

Matki PRL-u

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ludzie siedz脛聟, drzewo, ro脜聸lina, tabela, na zewn脛聟trz i przyroda

呕ar si臋 z nieba leje i u mnie na zachodzie by艂o chyba najgor臋cej w Polsce, a temparatury strzeli艂y na ponad 30 stopni.

Opu艣ci艂am w pokojach „aluzje”, aby by艂o troch臋 cienia, gdy偶 nie spos贸b to wytrzyma膰, bez uszczerbku na zdrowiu, bo w ko艅cu swoje lata mam.

Na chwilk臋 wysz艂am na balkon, aby podla膰 kwiaty i w oczy mi si臋 rzuci艂y sznurki, na kt贸rych kto艣 wywiesi艂 starannie pranie.

Cykn臋艂am wi臋c zdj臋cie – powy偶ej!

Taki widok jest coraz rzadszy, bo wszyscy, prawie mamy w domach automatyczne pralki i swoje pranie wieszamy najcz臋艣ciej na domowej suszarce, b膮d藕 je艣li kto艣 ma, to na balkonie.

My Babcie jednak dosta艂y艣my po ko艣ciach, bed膮c m艂odymi mamami, bo pra艂y艣my w pralce o nazwie „Frania”, a potem to si臋聽 wy偶yma艂o, p艂uka艂o i dopiero wiesza艂o.

Pami臋tam, 偶e tetrowe pieluszki dzieci gotowa艂am w metalowym kotle z dodatkiem myd艂a szarego, a potem si臋 je p艂uka艂o i wiesza艂o. By艂y bielutkie, ale je艣li na pocz膮tku dziecko potrzebowa艂o mie膰 w wyprawce 30 pieluch tetrowych i z dziesi臋膰 flanelowych, to by艂o roboty po kokardy.

Kiedy艣 kobiety bia艂膮 po艣ciel gotowa艂y w garach, potem p艂uka艂y i krochmali艂y i na koniec to wszystko prasowa艂y na blach臋.

Pami臋tam, 偶e w latach 60-tych i dalszych na moim osied艂u, w ka偶dym bloku by艂a w piwnicy pralnia i suszarnia.

Kobiety rozpala艂y pod piecem i gotowa艂y po艣ciel p艂贸cienn膮, a po wypraniu wiesza艂y pranie w suszarni i nie raz trzeba by艂o szuka膰 w艂ascicielki prania, by swoje, suche zdj臋艂a i da艂a miejsce na sznurach nast臋pnej.

Takie to by艂y czasy, 偶e jak偶e cz臋sto kobiety pracuj膮ce musia艂y tak偶e upora膰 si臋 ze skomplikowanym聽 procesem prania, bo tak w贸wczas my艣la艂y艣my, 偶e po艣ciel wykrochmalona na blach臋, to by艂 szczyt pedanterii.

Jedno zdj臋cie, a tyle wspomnie艅 i pami臋tam pojawienie si臋 w domu pralki marki „Wiatka” – rosyjskiej i tak sobie siedzia艂am na pod艂odze i 艣ledzi艂am proces prania w niej, a oczy wychodzi艂y mi z orbit z podziwu nad post臋pem.

Stare suszarnie i pralnie w blokach zamieni艂y si臋 w biura, zak艂ady fryzjerskie, a nawet w studia tatua偶u i tak po偶egnali艣my relikt PRL-u.

Teraz m艂ode gospodynie narzekaj膮, 偶e musz膮 wychowywa膰 dzieci i roboty przy nich jest bez liku, tylko, 偶e wyjd膮 do miasta i zakupi膮 wszystko potrzebne dziecku, a wi臋c pampersy, gotowe zupki, kaszki i itp.

Nigdy by si臋 nie chcia艂y z nami – kobietami聽 z tamtych lat, zamieni膰 na role, bo pami臋tam, 偶e ka偶d膮 zupk臋 dla C贸rek gotowa艂am samodzielnie!

W stanie wojennym nie mia艂am bardzo cz臋sto czym swoje dzieci karmi膰 i pami臋tam polowanie z kartkami na mleko w proszku, budy艅, ksiel, herbtniki i 艂zy z oczu p艂yn臋艂y, kiedy uda艂o si臋 kupi膰 kasz臋 mann臋!

Kurtyna!