Archiwum dnia: 13 lipca, 2019

Wsp贸艂cze艣ni zagubieni rodzice!

Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczon脛聟 bezradno脜聸ci脛聟

Pami臋tacie swoje dzieci艅stwo, kiedy to z kluczem na szyi musieli艣my sobie radzi膰, bo rodzice byli w pracy?

Kiedy艣 wracaj膮c do domu ze szko艂y zgubi艂am ten klucz i by艂o mi g艂upio, ale chyba rozwi膮za艂 si臋 sznurek i klucz ten mi zgin膮艂. Mia艂am zaledwie 8 lat i pami臋tam to do dzisiaj.

Mia艂am daleko do szko艂y, bo a偶 dwa kilometry musia艂am pokona膰 w deszczu i 艣niegu, ale dawa艂am rad臋.

Nikt mnie do szko艂y nie wozi艂, a wi臋c musia艂am pokona膰 tak膮 tras臋 i pami臋tam, kiedy deszcz skropi艂 mnie do ostatniej, suchej nitki.

Mama nie mia艂a czasu, aby mnie odprowadza膰, a wi臋c musia艂am sama sobie radzi膰.

Wolny czas sp臋dzali艣my na podw贸rkach, bo w贸wczas rodzice nie je藕dzili na wypasione wczasy, a nas posy艂ali do dziadk贸w, na kolonie, czy te偶 na obozy harcerskie.

Pami臋tam taki ob贸z, na kt贸rym trzeba by艂o zbiera膰 drzewo na ognisko, szykowa膰 posi艂ki dla wszystkich i spa膰 w namiocie na 艂贸偶ku polowym i nikt si臋 nami nie martwi艂.

Uczyli艣my si臋 szko艂y przetrwania.

Pami臋tam, kiedy pojecha艂am z rodzicami do Warszawy i tam pozna艂am swojego kuzyna w moim wieku.

Siedzieli艣my przy stole i narysowa艂am go z siusiakiem i za to dosta艂am takie ci臋gi od mamy nylonow膮 siatk膮, 偶e pami臋tam to do dzi艣.

Nikt w贸wczas rodzicom nie wmawia艂, 偶e klaps, to te偶 bicie!

To by艂y zupe艂nie inne czasy dla nas dzieci i dla naszych rodzic贸w.

Szala艂am na podw贸rku i dorobi艂am si臋 na nim 7 blizn na nogach, kt贸re powsta艂y z ch臋ci poznawania 艣wiata.

Sama nauczy艂am si臋 jazdy na 艂y偶wach, jazdy rowerem i p艂ywania, bo ojcu ani w g艂owie to by艂o, gdy偶 robi艂 karier臋 zawodow膮.

Rodzice si臋 k艂贸cili, to zwiewa艂am z domu na podw贸rko, do parku, czy na boisko sportowe i tam gra艂am z r贸wie艣nikami w r贸偶ne gry.

Nikt w贸wczas nie m贸wi艂 o bezstresowym wychowaniu i w wielu rodzinach stosowano pasa, w celu wychowania dziecka i nikt si臋 temu nie dziwi艂.

Nie by艂o Internetu i rodzice nie wiedzieli, 偶e nikt obcy nie ma prawa dotyka膰 ich dziecka.

Czytam Facebooka Doroty Zawadzkiej, tej Super Niani i tam si臋 dowiaduj臋, 偶e rodzice skacz膮 ko艂o swoich dzieci i nie daj膮 im swobody!

Biegaj膮 po sto艂贸wce wczasowej, aby tylko dziecko co艣 zjad艂o i dochodzi do dziwnych sytuacji, bo dzieci pluj膮 jedzeniem, wrzeszcz膮 i krzycz膮!

Oczywi艣cie nie wolno da膰 klapsa!

M艂ode matki czerpi膮 wiedz臋 o wychowaniu z Internetu i dochodzi do tego, 偶e ka偶da matka mo偶e by膰 skrytykowana, opluta, bo boso pos艂a艂a swoje dziecko do ogr贸dka, a dziecko ma brudne stopy.

Dosz艂o do tego, 偶e wielu rodzic贸w boi si臋 swojemu dziecku zwr贸ci膰 uwag臋, bo dziecko zaraz odpowie, 偶e ma swoje prawa w domu i w szkole!

Siedz膮 zombi przed komputerem, a kiedy rodzic ka偶e zamkn膮膰 klap臋, to boj膮 si臋, 偶e zostan膮 uduszeni przez w艂asne dziecko.

Podw贸rka s膮 puste i ja to obserwuj臋, a kiedy nastolatki wyjd膮 z domu, to siedz膮 na 艂awce wgapieni w smartfona.

Prasa krzyczy, 偶e coraz wi臋cej dzieci ma my艣li samob贸jcze, bo si臋 pogubi艂y i nie wiedz膮 jak膮 drog膮 i艣膰 w kierunku doros艂ego 偶ycia!

Tak po cichu napisz臋, 偶e podczas tych wakacji moja Wnusia by艂a na obozie harcerskim i wr贸ci艂a do domu zadowolona i nic z艂ego j膮 nie spotka艂o – uf pisze babcia!

Jednak nie wsz臋dzie jest tak cudnie i kolorowo i czytamy!:

„Nasze dzieci to najwi臋ksze pierdo艂y na 艣wiecie? Hodujemy zombi, kt贸re nie wiedz膮 kim s膮.

Hodujemy zombi, kt贸re nie wiedz膮, kim s膮 i dok膮d zmierzaj膮. 呕yj膮 w tyranii optymizmu, przekonane, 偶e mog膮 wszystko, 偶e maj膮 r贸wne szanse, 偶e wystarczy chcie膰, by mie膰. A nie potrafi膮 poradzi膰 sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyk膮 czy wzi臋ciem odpowiedzialno艣ci za innych.

Witam, czy wasze dzieci by艂y na obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przera偶aj膮 mnie te namioty w 艣rodku lasu. A co w sytuacji, jak jest burza?鈥 鈥 pyta Beata na internetowym forum pod has艂em 鈥濷b贸z harcerski鈥. 鈥濶amioty namiotami. Moje dziecko zrazi艂o si臋 w zesz艂ym roku brakiem higieny. Syf, brud, k膮piele sporadyczne, wr贸ci艂a totalnie brudna鈥 鈥 odpowiada jej Zofia. T臋 bezradno艣膰 rodzic贸w i dzieci pot臋guj膮 obecne przepisy. Rok temu sanepid chcia艂 zamkn膮膰 ob贸z harcerski ko艂o Ustki, bo nie by艂o tam elektryczno艣ci. Dwa lata temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu survivalowego poci膮gn膮膰 rurami wod臋 z uj臋cia oddalonego o trzy kilometry. W sumie trudno si臋 wi臋c dziwi膰, 偶e w styczniu tego roku wychowawca zimowiska ko艂o Karpacza zorganizowa艂 zamiast ogniska 鈥炁泈iecznisko鈥 w 艣wietlicy, bo na zewn膮trz by艂o minus 10 stopni i dzieciaki poskar偶y艂y si臋 rodzicom, 偶e nie chc膮 marzn膮膰, a ci zagrozili opiekunowi interwencj膮 w kuratorium, je艣li nie odwo艂a 鈥瀗iebezpiecznej zabawy鈥.

鈥 Jak zaczyna艂em przygod臋 z harcerstwem, wiele lat temu, obozy przygotowywali艣my od zera. W las pierwsi jechali najbardziej sprawni i silni harcerze, ci臋li siekierkami drzewa, kopali latryny, myli si臋 w g贸rskim lodowatym strumieniu. Ca艂y ob贸z budowali艣my w艂asnymi r臋koma. Nikt si臋 nie zastanawia艂, czy jajka na jajecznic臋 zosta艂y wyparzone w 鈥瀢ydzielonym, oznakowanym stanowisku wyparzania jaj鈥. Dzisiaj nie wolno da膰 m艂odemu siekiery, bo jest narz臋dziem niebezpiecznym, witki nie mo偶na uci膮膰, bo drewno si臋 kupuje w nadle艣nictwie. Zamiast dziury w ziemi s膮 wypo偶yczane toi toie, a ka偶dy garnek czy p贸艂ka w magazynie musz膮 by膰 sprawdzone przez armie kontroler贸w z sanepidu, gmin i przer贸偶nych stra偶y. Obozy stawiaj膮 profesjonalne firmy, a dzieciaki przyje偶d偶aj膮 na gotowe, zamiast plecak贸w maj膮 walizki na k贸艂kach, repelenty i kremy do opalania 鈥 opowiada by艂y ju偶 harcmistrz z podwarszawskiej miejscowo艣ci. Woli pozosta膰 anonimowy, bo dorabia, cho膰 tylko okazjonalnie i nieharcersko, na letnich obozach dla m艂odzie偶y.

鈥 Przyje偶d偶aj膮 takie potworki przekonane o swojej wyj膮tkowo艣ci, m膮dro艣ci i zaradno艣ci, a wrzeszcz膮 w panice, jak zobacz膮 os臋 czy komara. Na byle uwag臋 wychowawcy od razu dzwoni膮 do mam i tatusi贸w ze skarg膮, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale c贸偶 poradzi膰, klient nasz pan. No to robi臋 im ognisko w pokoju na ekranach ich tablet贸w, bo dym z p艂on膮cych szczap gryz艂by ich w oczy 鈥 t艂umaczy.

Z 艂ezk膮 w oku czyta dzi艣 w necie wspomnienia ludzi z jego pokolenia, jak w latach 80. wcinali jagody bez strachu, 偶e chory lis je obsika艂. Teraz jest psychoza, wi臋c na wszelki wypadek dzieci do lasu nie wysy艂a si臋 w og贸le, dlatego przera偶aj膮 je paj膮ki, komary czy osy, a z grzyb贸w znaj膮 tylko pieczarki. Z rozrzewnieniem przypomina sobie, jak gania艂 w kr贸tkim r臋kawku w deszcz, przezi臋bi艂 si臋 i babcia da艂a mu mi贸d ze spirytusem, cytryn膮 i czosnkiem, i nikt nie oskar偶y艂 babci o rozpijanie m艂odzie偶y, a on wsta艂 nast臋pnego dnia zdr贸w jak ryba. Dzi艣 na lekki b贸l gard艂a dzieciaki dostaj膮 antybiotyki, a po z艂amaniu palca zwolnienie na ca艂y rok z WF. Nikt mu nie pomaga艂 odrabia膰 lekcji, bo musia艂 si臋 uczy膰 sam, a za b艂臋dy ortograficzne ojciec go po kilku ostrze偶eniach w ko艅cu spra艂, bo t艂umaczenie nieuctwa dysgrafi膮 nie by艂o wtedy tak post臋powe jak dzi艣. Gdy z kumplami poszli nad jezioro, nie by艂o ratownik贸w, spo艂ecznych kampanii ostrzegaj膮cych przez skakaniem na g艂贸wk臋 i jako艣 ani on, ani 偶aden z jego znajomych karku nie skr臋ci艂. A skakali do wody z wysokiego brzegu a偶 mi艂o. Gdy rozbi艂 nos na rowerze, ci臋偶kim, stalowym sk艂adaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole si艅ce pod oczyma nie zaalarmowa艂y wychowawc贸w i do rodzic贸w nie przyjecha艂a z interwencj膮 opieka spo艂eczna w obstawie聽policji. Teraz mia艂by rozmow臋 z psychologiem, kt贸ra u艣wiadomi艂aby mu, 偶e jest wra偶liwym cz艂owiekiem, z pe艂nymi prawami i nie wolno nikomu przekracza膰 jego prywatnej strefy, wi臋c je艣li rodzice go bij膮, powinien to zg艂osi膰.

鈥 Gdy dosta艂em manto od silniejszego zabijaki z podw贸rka i wr贸ci艂em zap艂akany do domu, ojciec powiedzia艂, 偶ebym si臋 nie mazgai艂, bo m臋偶czyzna musi stawia膰 czo艂a przemocy. Si艂膮. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest 偶ycie. A nast臋pnego dnia pojechali艣my do klubu sportowego, gdzie zapisa艂 mnie na boks 鈥 opowiada.

鈥濳ochamy rodzic贸w za to, 偶e wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak nas nale偶y 禄dobrze芦 wychowa膰. To dzi臋ki nim sp臋dzili艣my dzieci艅stwo bez ADHD, bakterii, psycholog贸w, znudzonych opiekunek, 偶艂obk贸w, zamkni臋tych plac贸w zabaw i lekcji baletu鈥 鈥 takie wspomnienia w internecie m艂odzi czytaj膮 dzi艣 jak bajk臋 o 偶elaznym wilku.

Ale dwie lewe r臋ce maj膮 nie tylko najm艂odsi. W domach gnij膮 ca艂e pokolenia niedorajd贸w, w艂膮cznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, 偶e guzika w koszuli nie da si臋 przyszy膰 bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w my艣l przekonania ka偶dego doros艂ego, 偶e 鈥瀦a moich czas贸w m艂odzie偶 by艂a bardziej zaradna鈥, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrze膰, jest gorzej, ni偶 by艂o.

Tylko do pierwszego potu

Naukowcy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie od wielu lat badaj膮 kondycj臋 fizyczn膮 polskiej m艂odzie偶y. Ich wnioski s膮 zatrwa偶aj膮ce: 30 lat temu dzieciaki by艂y znacznie bardziej sprawne ni偶 ich r贸wie艣nicy obecnie. Uczniowie szk贸艂 podstawowych z miejsca skakali w dal 129 cm, dzisiaj skocz膮 najwy偶ej metr. 600 m przebiegali dawniej 艣rednio w 3 minuty i 5 sekund, teraz wlok膮 si臋 40 sekund wolniej. Ale prawdziwy dramat wida膰 w sile 鈥 kiedy nie by艂o jeszcze internetu, ucze艅 potrafi艂 w zwisie wytrzyma膰 17 sekund, teraz zaledwie 7. O za艂amaniu sportowych wynik贸w m贸wi膮 te偶 trenerzy 鈥 mimo specjalistycznych plan贸w wysi艂kowych, nowoczesnego sprz臋tu i odzie偶y, og贸lnodost臋pnych si艂owni czy plac贸w do 膰wicze艅 osi膮gni臋cia sportowe s膮 鈥 delikatnie m贸wi膮c 鈥 mizerne. I to mimo 偶e sport uprawia dzi艣 dwa razy wi臋cej os贸b ni偶 20鈥30 lat temu. Tyle 偶e to 膰wiczenia tylko do pierwszego potu. Psycholodzy m贸wi膮 o syndromie nadmiaru mo偶liwo艣ci i wynikaj膮cego z tego braku wytrwa艂o艣ci. M艂odzi rezygnuj膮 z doskonalenia si臋 w danej dziedzinie, je艣li tylko napotkaj膮 pierwsz膮 trudno艣膰. Od razu pr贸buj膮 nowych rzeczy. W konsekwencji mamy mn贸stwo nowych dyscyplin, hobby czy mo偶liwo艣ci sp臋dzania wolnego czasu. Wszystko to jednak robi膮 po 艂ebkach, 偶eby tylko zaliczy膰, 偶eby si臋 pokaza膰 na s艂itfoci w portalu spo艂eczno艣ciowym. To powierzchowne pr贸bowanie wszystkiego oznacza, 偶e tak naprawd臋 nie potrafi膮 niczego.

鈥 Dzi艣 偶yjemy w 艣wiecie panoptykonu, o kt贸rym m贸wi艂 Michel Foucault, wi臋zienia, w kt贸rym wszyscy wszystkich obserwuj膮. D膮偶ymy wi臋c do tego, by si臋 pokaza膰 z jak najlepszej strony. Cokolwiek zaczynamy robi膰, robimy ju偶 nie tyle dla siebie, co dla poklasku, dla pokazania innym. Nie biegamy ju偶 dla zdrowia, dla kondycji, tylko 偶eby pokonywa膰 kolejne dystanse, bi膰 kolejne rekordy, kt贸re od razu wrzucamy do internetu. Podobnie jak jazda na rowerze czy 膰wiczenia w si艂owni. Jednak ten imperatyw ci膮g艂ego zdobywania sukcesu powoduje, 偶e zawsze jeste艣my przegrani. Bo je艣li tylko na tym budujemy system w艂asnej warto艣ci, wystarczy drobne potkni臋cie, 偶eby ta ca艂a psychologiczna konstrukcja si臋 zawali艂a. I wtedy stajemy si臋 bezradni 鈥 t艂umaczy psycholog Ma艂gorzata Osowiecka z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospo艂ecznego w Sopocie.

Podczas zesz艂orocznych wyk艂ad贸w w The Royal Institution w Londynie prof. Danielle George z Uniwersytetu w Manchesterze przedstawi艂a badania, z kt贸rych wynika, 偶e m艂odzi, ale ju偶 doro艣li ludzie stali si臋 uzale偶nieni od gotowych rozwi膮za艅 technologicznych oferowanych przez rynek. W przypadku domowej awarii nawet nie pr贸buj膮 sami naprawi膰 zepsutego kontaktu czy przerwanego kabla odkurzacza. Ba, wi臋kszo艣膰 z nich uwa偶a, 偶e urz膮dzenia 鈥瀙o prostu dzia艂aj膮鈥, i nie ma poj臋cia, co robi膰, jak si臋 co艣 z nimi stanie. Najcz臋stszymi rozwi膮zaniami s膮 wezwanie na pomoc specjalistycznej firmy albo wymiana niedzia艂aj膮cego urz膮dzenia na nowe. Kto bogatemu zabroni, ale problem polega na tym, 偶e pytani przez badaczy, czy pomy艣leli o naprawie, przylutowaniu zerwanego kabelka, nie zdawali sobie nawet sprawy, 偶e tak mo偶na. Poch艂on膮艂 ich 艣wiat jednoraz贸wek.

Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto s膮dzi, 偶e taka 偶yciowa postawa pierdo艂y to domena os贸b niezbyt lotnych, kub艂em zimnej wody niech b臋d膮 s艂owa prof. Jonathana Droriego, kt贸ry podczas konferencji naukowej TED (Technology, Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez ameryka艅sk膮 organizacj臋 non profit Sapling Foundation, opowiedzia艂 o eksperymencie przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT), uwa偶anym za jedn膮 z najbardziej presti偶owych uczelni na 艣wiecie. Naukowcy odwiedzili 艣wie偶o upieczonych in偶ynier贸w z MIT i zapytali, czy mo偶na zapali膰 偶ar贸wk臋 za pomoc膮 baterii i drutu. 鈥 Zapytali艣my: umiecie to zrobi膰? Powiedzieli, 偶e to niemo偶liwe. I nie wy艣miewam tu Amerykan贸w. Tak samo jest w Imperial College w Londynie 鈥 opowiada艂 rozbawionym s艂uchaczom prof. Drori.

Lecz to 艣miech przez 艂zy, bo to przecie偶 ci m艂odzi ludzie niebawem przejm膮, a nawet ju偶 przejmuj膮 stery rz膮d贸w, gospodarek, bo to oni zaczynaj膮 decydowa膰 o kierunkach rozwoju 艣wiata. Tymczasem dochowali艣my si臋, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek nas膮czonych wiedz膮, z kt贸rej nie potrafi膮 skorzysta膰, o skorupkach tak s艂abych, 偶e p臋kaj膮 od pierwszego niepowodzenia, ba 鈥 od niepochlebnej opinii czy krytyki. In偶ynierowie z MIT z pewno艣ci膮 doskonale poradz膮 sobie z odczytaniem schemat贸w silnik贸w rakietowych, ale maj膮 problemy z wyzwaniami codziennego 偶ycia.

Ju偶 ponad 10 lat temu historyk literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gda艅skiego Stefan Chwin alarmowa艂, 偶e b艂臋dem wsp贸艂czesnego modelu wychowawczego jest tyrania optymizmu, tyrania udawania, 偶e wszystko b臋dzie OK 鈥 tylko si臋 starajcie i uczcie pilnie. 呕e wystarczy wiara, i偶 wszyscy mog膮 wszystko, 偶e wystarczy chcie膰, by m贸c. Jednak takie g艂osy rozs膮dku przegra艂y z przekonaniem, i偶 wszyscy s膮 r贸wni i maj膮 takie same szanse, a szcz臋艣liwy cz艂owiek to cz艂owiek sukcesu. 鈥 Zast膮pili艣my zasady i warto艣ci hiperliberalizmem, kt贸ry zaprowadzi艂 nas na manowce 鈥 wskazuje prof. Joanna Moczyd艂owska z Politechniki Bia艂ostockiej.

Przede wszystkim r贸wno艣膰 to fikcja. S膮 ludzie bardziej i mniej zdolni, inteligentni i gamonie. 鈥 Ludzie s膮 po prostu r贸偶ni. Jedni maj膮 temperament flegmatyczny, inni choleryczny. To s膮 cechy wrodzone, niezale偶ne od oddzia艂ywania rodziny,聽szko艂y聽czy pracodawcy. To w艂a艣nie geny decyduj膮, dlaczego tak rozbie偶ne potrafi膮 by膰 艣cie偶ki kariery rodze艅stwa, kt贸re wychowywane by艂o w jednym domu, w tych samych warunkach, kt贸re mia艂o taki sam start i potencjalne mo偶liwo艣ci 艣rodowiskowe 鈥 t艂umaczy prof. Moczyd艂owska.

Zdolnej, inteligentnej m艂odzie偶y nie przyb臋dzie dlatego, 偶e uda艂o si臋 wm贸wi膰 m艂odym ludziom, 偶e mog膮 si臋gn膮膰 po nieosi膮galne. 20 lat temu do szk贸艂 z matur膮 sz艂o najwy偶ej 30 proc. uczni贸w po podstaw贸wce. Dzi艣 wska藕nik ten si臋gn膮艂 prawie 90 proc. Na rynku pojawi艂a si臋 wi臋c armia z dyplomami, niestety zbyt cz臋sto bez zdolno艣ci, umiej臋tno艣ci i pasji. 鈥 Wielu ludziom robimy tym krzywd臋. Tej nadprodukcji magistr贸w rynek nie przyjmuje, rodzi si臋 za to frustracja z niespe艂nienia oczekiwa艅, kt贸rymi 艂aduje si臋 ich od najm艂odszych lat. Je艣li kibol, kt贸ry si臋 spe艂nia, 膰wicz膮c z ci臋偶arkami, pozostanie w doros艂ym 偶yciu na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, b臋dzie 偶y艂 w zgodzie z samym sob膮, to z punktu widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne. Je艣li ulegnie u艂udzie i p贸jdzie na studia, kt贸rym intelektualnie nie jest w stanie sprosta膰, b臋dzie to gro藕ne dla jego psychiki i otoczenia, na kt贸rym mo偶e wy艂adowa膰 swoj膮 p贸藕niejsz膮 frustracj臋 鈥 zauwa偶a ekspertka.

Spo艂ecze艅stwo zach艂ysn臋艂o si臋 鈥 jak to nazywaj膮 specjali艣ci 鈥 amerykanizacj膮 oczekiwa艅, 偶e ka偶dy mo偶e wszystko, i napakowaniem energi膮 do nieustannego odkrywania w sobie supermena. S臋k w tym, 偶e imperatyw wzlatywania ponad poziomy nie ma poduszki bezpiecze艅stwa. W dzisiejszym 艣wiecie jest tylko jeden cel: osi膮gni臋cie sukcesu, ale nie ma pora偶ki. Jest tylko pochwa艂a, ale nie ma krytyki. Jest tylko rozwi膮zywanie problem贸w, ale nie ma problem贸w.

Dzieciom zak艂ada si臋 kaski, gdy jad膮 rowerem czy na nartach. Dodatkowo nakolanniki, na艂okietniki i ochraniacze na d艂onie 鈥 gdy zak艂adaj膮 rolki. Przy je藕dzie konnej modne sta艂y si臋 偶贸艂wiki, czyli ochraniacze na kr臋gos艂up. Wszystko dla ich bezpiecze艅stwa. Zapomina si臋 jednak przy tym o najwa偶niejszym 鈥 o zrozumieniu przez dziecko konsekwencji swojego zachowania. Je艣li post膮pi nierozwa偶nie, powinno zabole膰, bo b贸l ostrzega i uczy. Je艣li post膮pi g艂upio, powinno zabole膰 mocno i bole膰 d艂ugo, bo b贸l to najlepszy nauczyciel. Ale nie zaboli w og贸le, bo s膮 艣rodki ochronne. A je艣li Ja艣 si臋 nie nauczy, 偶e pr臋dko艣膰 na rowerze plus nieuwaga s膮 gro藕ne i mog膮 wywo艂a膰 b贸l, Jan nie zrozumie, 偶e szybko艣膰 auta plus nieuwaga oznacza ju偶 艣mier膰.

鈥 Mno偶enie zakaz贸w i nakaz贸w sprawia, 偶e m艂odzi ludzie nie potrafi膮 sami sobie wyznacza膰 granic. Nie rozumiej膮 konsekwencji swoich czyn贸w, nie maj膮 kontroli nad swoim zachowaniem i post臋puj膮 bezrefleksyjnie. Dlatego nawet najbardziej agresywne reklamy spo艂eczne przedstawiaj膮ce skutki za偶ywania dopalaczy nie b臋d膮 skuteczne, bo zadzia艂a tu mechanizm obronny 鈥 nie damy sobie rady z tak膮 hardkorow膮 informacj膮, wi臋c musimy j膮 odrzuci膰. I m艂odzi niemaj膮cy w艂asnych fatalnych do艣wiadcze艅 taki przekaz odrzucaj膮 鈥 zaznacza psycholog Ma艂gorzata Osowiecka.

鈥 I do tego ta nieustaj膮ca nadopieku艅czo艣膰. Ostatnie badania wskazuj膮, 偶e ju偶 43 proc. Polak贸w mieszka razem z rodzicami, a w wielu przypadkach powodem nie s膮 wcale problemy finansowe. Tak czuj膮 si臋 bezpieczniej, wol膮 pozosta膰 pod rodzicielskim parasolem. Gdy byli mali, rodzice m贸wili: nie biegaj, bo si臋 wywr贸cisz i st艂uczesz kolano, do szko艂y nosili za nich ci臋偶kie tornistry, a teraz m贸wi膮: nie pracuj, masz jeszcze czas, my ci pomo偶emy. Takie ograniczanie samodzielno艣ci u doros艂ego cz艂owieka to dramat, bo on nie potrafi wzi膮膰 odpowiedzialno艣ci za siebie i innych. Rezygnuje z podejmowania wyzwa艅 w imi臋 trwania w sferze komfortu 鈥 przestrzega prof. Joanna Moczyd艂owska.

By膰 to by膰 widzianym

Szklany klosz, pod kt贸rym chowamy nasze dzieci, nie wystawiaj膮c ich na trudy 偶ycia i ryzyko pora偶ki, powoduje, 偶e zatracaj膮 umiej臋tno艣ci krytycznego postrzegania rzeczywisto艣ci. W USA wed艂ug聽sonda偶u聽przeprowadzonego przez Columbia University a偶 85 proc. rodzic贸w wierzy, 偶e trzeba wmawia膰 dzieciom, i偶 s膮 inteligentne, i chwali膰 je na ka偶dym kroku. Tymczasem 鈥 jak przekonuje psycholog Carol Dweck 鈥 to b艂膮d wychowawczy. Przez 10 lat bada艂a osi膮gni臋cia uczni贸w kilkunastu szk贸艂 w Nowym Jorku. Z jej eksperyment贸w i analiz wynika, 偶e dzieci, kt贸re po udanym rozwi膮zaniu testu by艂y chwalone za m膮dro艣膰 i zdolno艣ci, szybciej osiada艂y na laurach i unika艂y kolejnych wyzwa艅, ni偶 te, u kt贸rych doceniano wysi艂ek i ci臋偶k膮 prac臋 w osi膮gni臋cia sukcesu. Te 鈥瀖膮dre z natury鈥 ba艂y si臋 pora偶ki przy trudniejszych zadaniach, bo podwa偶a艂aby one ich wysok膮 samoocen臋. Nie chcia艂y si臋 przekona膰, 偶e jednak nie s膮 tak inteligentne, jak uwa偶a otoczenie. A jak ju偶 podejmowa艂y ryzyko i sko艅czy艂o si臋 to niepowodzeniem, rezygnowa艂y z dalszych pr贸b, by nie pog艂臋bia膰 poczucia przegranej. Te za艣, kt贸rych sukces by艂 skomentowany jako efekt ci臋偶kiej pracy, du偶o ch臋tniej si臋ga艂y po bardziej skomplikowane zadania, a niepowodzenie tylko motywowa艂o je do dalszej pracy.

Ameryka艅ski psycholog spo艂eczny, prof. Roy F. Baumeister z Uniwersytetu Stanowego Florydy, m贸wi wprost, 偶e bezstresowe wychowanie prowadzi do spadku motywacji. Por贸wnuj膮c zachowanie uczni贸w USA z r贸wie艣nikami z Japonii i Chin, gdzie rodzice i聽nauczyciele stosuj膮 kary cielesne za z艂膮 nauk臋, doszed艂 do wniosku, 偶e to w艂a艣nie stres i strach zwi臋kszaj膮 szans臋 na osi膮gni臋cie cel贸w. Za艣 sztuczne wzmacnianie u dzieci poczucia w艂asnej warto艣ci i puste pochwa艂y powoduj膮, 偶e gdy dorastaj膮, nie radz膮 sobie nawet z niewielkimi pora偶kami. Uto偶samiaj膮 je z w艂asnymi s艂abo艣ciami 鈥 przecie偶 wszyscy s膮 pono膰 r贸wni i ka偶dego sta膰 na wszystko 鈥 czuj膮 si臋 oszukani i odreagowuj膮 niepowodzenia agresj膮.”

https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/892103,nasze-dzieci-to-najwieksze-pierdoly-na-swiecie-hodujemy-zombi-ktore-nie-wiedza-kim-sa.html?fbclid=IwAR3sqszudpMGS7SmUO2LQh9UwwerNUA0Wkqk9Xzco25Rx5s1RTplzCodXRs