Archiwum dnia: Sierpień 2, 2019

Dziś o matkach!

 

Image

Mam konto na Twitterze, ale praktycznie się tam nie udzielam, a tylko czasami czytam, co piszą politycy ze wszystkich opcji.

Wczoraj natrafiłam na wpis Doroty Zawadzkiej, która wyśmiała wpis byłej premier – Beaty Szydło, która przekręciła słowa z piosenki „Chłopców z Placu Broni” brzmiące:

„Wolność kocham i rozumiem. 
Wolności oddać nie umiem”
Chłopcy z Placu Broni!

Zawadzka to skrytykowała i napisała, że dziewczynka z Placu Broni wymyśliła sobie własną wersję.

Automatycznie pojawiły się nienawistne słowa skierowane do Zawadzkiej, której syn miał epizod z próbą gwałtu na koleżance, której podczas szarpaniny wybił ząb.

Zawadzka po raz wtóry naraziła siebie i syna na okropną krytykę prawicowych ludzi, którzy tak ją i syna skopali, że trudno mi było to czytać.

Czytałam te nienawistne komentarze i pomyślałam sobie, że pani psycholog kompletnie nie rozumie, że wdając się w krytykę PiS-u automatycznie naraża swoje dziecko na tak okrutne komentarze.

Jaka matka tak robi wiedząc, że do syna przykleiła się łatka gwałciciela i będzie musiał z tym żyć do końca swego żywota, bo media mocno nagłośniły ten jego wybryk, za który spędził 3 miesiące w areszcie.

Zawadzka ma tendencję do krytyki, a to celebrytów, a to polityków i ma prawo do swojego zdania, ale po każdej, takiej krytyce spływa na nią nienawistny hejt i dalej niczego się nie nauczyła.

Nie pojmuję dlaczego ściąga na swoje dziecko tak bardzo okrutne słowa i zamiast chronić swoje dziecko, to sama wystawia je na hejt, a tak przykro się to w sieci czyta.

Druga strona medalu, to stwierdzam, że PiS wygra wybory, bo ma ogromne poparcie tak bezwzględnych ludzi, chamskich ludzi, którzy w sieci zostawiają obrzydliwy ściek.

Wszędzie się głosi, żeby przestać hejtować, ale to jak grochem o ścianę i o tym przekonałam się wczoraj obserwując profil Zawadzkiej.

Zła, zmartwiona napisałam do niej mejla o treści:

Przeczytałam dzisiejszy hejt na Twitter i dziwię się, że ponownie naraziłaś swojego syna na hejt.
Dlaczego wdajesz się w dyskurs z prawicą, która wyrzyguje hejt na Twego syna.
Dlaczego mu to robisz, bo wydaje się, że jesteś najgorszą matką  w Polsce.
Wydaje się, że nie masz za grosz wyczucia i sama wystawiasz się na hejt i swoją rodzinę.
Jakie to przykre!”
Odpisała mi:
„Nie narażam swojego syna na hejt, bo ob jest osobą prywatną i w ogóle go to nie dotyka. Prawica wyrzyguje na wszystkich a ja nie będę milczeć bo ktoś bzdury pisze. Im o to chodzi. Niech sobie piszą co chcą. Nic z tego co wypisują nie jest prawdą, to czemu mam się przejmować?
Wyjaśnij mi to. D.”
Odpowiedziałam:
„Syn nie jest osobą prywatną. Ludzie go znają! A jednak swojego TT zamknęłaś, bo chyba dotarło w końcu, że syn czyta i dostało mu się strasznie. „
Kolejny mejl od Zawadzkiej:

„Jest osobą prywatną. Ci którzy go znają, wiedzą. Brednie innych mamy w nosie 😉

Nie ma tweetera 😉
Gdyby ci pisali obcy ludzie , ze jesteś idiotką to byś sie przejęła?  Ja nie 😉
Miłego dnia. D.”

Odpowiedziałam więc:

„5 długich lat byłam hejtowana i sprawa trafiła do Prokuratury, a więc doskonale znam smak hejtu. Przykro czytać ile pomyj wylano na syna i powinna pani go chronić, a nie narażać na ściek w sieci.
Też miłego dnia!”
Dlaczego do Zawadzkiej napisałam?
Ano dlatego, że strasznie żal mi się zrobiło tego jej syna, który tym jedynym wybrykiem sprawił, że matka w sieci może pisać już tylko neutralnie, bo w innym wypadku katuje i zabija swoje dziecko!
Znalezione obrazy dla zapytania matki w smartfonach
A teraz o młodych matkach – znalezione na Facebooku!
Stosunek współczesnych matek do swoich dzieci:
Napisała to pewna nauczycielka przedszkolna, która pilnie obserwuje obecną rzeczywistość.

„Dzień dobry, jestem matką 10 latki oraz nauczycielka z 15 letnim stażem w publicznym przedszkolu. Jestem przerażona, tak na poważnie. Czym? Właściwie kim? Otóż rodzicami(czyt. niepracujacymi „madkami”) , którzy w piękne słoneczne dni zadają sobie wiele trudu, aby wstać wcześnie rano, wyszykowac miłość swojego życia, czyli ich osobiste kochane dzieciątko i prowadzą je do dyzurujacego przedszkola, zostawiają na cały dzień w nagrzanych salach, a same idą na zasłużony odpoczynek, na pogaduszki z koleżanką itp.., po kilku godzinach pojawiają się z pytaniem „czy zjadło? ” bo przecież nie będą gotować specjalnie! O nic więcej nie pytają, bo po co? Co robiło, czy się dobrze czuje, czy jest zmęczone, czy nauczyło się czegos nowego? To jest nie ważne! I idą trzy kroki przodem zapatrzone w ekrany smartfonów przeglądając nowe posty… A dziecko… no jest gdzieś tam z tyłu… idzie…. coś tam mówi… nieważne. I tak mija dzień za dniem, ze smartfonem w ręku i dzieckiem gdzieś tam… Nawet fajnie, że jest ten dzieciak bo jeszcze 500+ wpadnie. O jeszcze trzeba kilka ładnych fotek wstawić w ładnych modnych ubrankach, które znalazły godzinami przeglądając na chińskich stronach… I mam wrażenie, że ja znam te dzieci lepiej niż one same. Mówią mi, że są niegrzeczne… ja się pytam kiedy? Bo nie zauważyłam… Może wtedy gdy się nudzą? Bo w przedszkolu są cudowne, ciekawe świata, zabawne, rozmowne… Trzeba tylko usiąść z nimi, odłożyć telefon i posłuchać co mają ciekawego do opowiedzenia, iść na spacer i poznawać świat, tam nie ma nudy! Mogłabym tak pisać i pisać…, ale mam od dzisiaj urlop, a moja 10 latka czeka na mnie, idziemy zrywać śliwki… będzie ciasto śliwkowe do kawy i ki po obiedzie…. fajnie się przy tym gada…”