Czy Wnuki nas zapamiętają!

 

Zdjęcie powyżej, to jest moje ukochane zdjęcie z tych wakacji, które, to młodsza Córka mi przysłała.

Jechali na wakacje do Wrocławia, aby pokazać swoim dzieciom, to piękne miasto, pełne atrakcji.

Wybacz mi Zięciu, że zaszczycisz mojego bloga, ale nie mogę obojętnie przejść obok takiego zdjęcia, kiedy Ojciec pokazuje Synowi, jak można spędzić czas w pociągu  razem – czytając książkę.

Jak pisałam niżej, to mamy Wnuki u siebie od dwóch dni i Mąż troi się i dwoi, aby dzieciom zapewnić jakąś, sensowną rozrywkę.

Dzisiaj o 10 rano pojechał po nie na wieś, gdzie mieszkają drudzy dziadkowie, a ja zrobiłam w tym czasie im kanapki, aby kiedy zgłodnieją nad wodą, mogłyby zaspokoić głód.

W międzyczasie, kiedy Dziadek mocował łódkę, to miałam chwilkę, aby z Wnukami pogadać sobie.

Kiedy dorosły nie wiadomo kiedy, to jeżdżą na kolonie, obozy i nie mam z nimi już tak bieżącego kontaktu i w zasadzie mało o nich wiem.

Mieszkają z rodzicami w innym mieście  i dlatego nie jestem z Nimi tak często jak to bywało dawniej.

Wnuczka – ta najstarsza – długo wyczekiwana czyta, a właściwie pochłania książki.

Dziś się dowiedziałam, że interesuje się Japonią, czyli historią, zwyczajami, tradycją tego państwa.

Dowiedziałam się, że na własną rękę uczy się języka japońskiego w mowie i piśmie, co mnie kurcze pod niebiosa zadowoliło, a tego o Niej nie wiedziałam.

Ona wie, że Japończycy strasznie dużo pracują, a dzieci uczą się od 5 roku życia i ona wie, że  Japończycy są narodem niezbyt szczęśliwym, a nawet są samotni.

Wnuczek, trochę młodszy „harata w gałę” i zna wszystkich piłkarzy świata, a do tego nieźle mu to haratanie wychodzi.

Jestem dumna z tych dzieciaków i jak każdej babci serce rośnie, że mają już swoje zainteresowania i kochających rodziców.

Dziadek z Wnukami był nad jeziorem 5 godzin, a ja zrobiłam im na powrót bardzo banalny, lekki obiad, a więc młode ziemniaki z koperkiem, mizerię i jajko sadzone.

Zmiotły z talerza, aż miło było patrzeć.

Odpoczęły trochę i udały się do Prababci, czyli do Mamy mojego Męża, a ja wpadłam w przemyślenia.

Nigdy nie miałam babci i dziadka, bo kiedy się urodziłam, to oni umarli, a więc takie przeżycie bycia z dziadkami kompletnie mi los odebrał.

Nigdy żadna babcia, czy dziadek nie wziął mnie na kolana, nie pogłaskał, nie porozmawiał, a babcia nie ugotowała dla mnie pysznej zupy, czy też nie usmażyła smacznych pączków.

Nigdy babcia ze mną nie porozmawiała, nie wytłumaczyła, nie pobyła ze mną i tu jestem ograbiona z dziecięcych wspomnień.

Zazdroszczę mojemu Mężowi, który miał swoją ukochaną Babcię, która była świetną kucharką i  dogadzała gotując frykasy dla  wnuka.

Do dziś wspomina rozmowy z babcią, która odeszła, kiedy Mąż miał 19 lat.

Mąż wspomina, że babcia mu mówiła, że zmieni się klimat w Polsce tak bardzo, że będą u nas rosły drzewa bananowca i się chyba nie pomyliła, bo klimat właśnie się zmienia!

Nasze Wnuki są już na tyle duże, że jestem pewna, iż zapamiętają to, co dla nich robią babcie i dziadkowie i i wbije się w ich pamieć to, że byliśmy z nimi.

Może na zawsze zapamiętają, że my seniorzy o nie dbaliśmy i pragnęliśmy by były szczęśliwe.

20 myśli na temat “Czy Wnuki nas zapamiętają!

  1. Zapamiętają! Ja znałam tylko jedną babcię i długo się nią nie nacieszyłam. Zapamiętałam wszystko, nawet to, że obsesyjnie dbała o porządek i tego od nas wymagała. Wspólne czytanie książek w długie zimowe wieczory i to że nas bardzo kochała. Pozostali dziadkowie zmarli na długo przed moimi narodzinami, więc znam ich tylko z opowiadań, ale i te pamiętam!

    Polubienie

      1. Czy ja wiem… Ja do dziś pamiętam jak mój śp. dziadek, gdy miałem 6-7 lat, dał mi wódki do spróbowania i jak potem drapałem jęzor! 🙂 🙂 Ale dzięki niemu dziś potrafię wlać w siebie wiadro 🙂 🙂

        Polubienie

  2. Nie mam złudzeń, że zapamietają. Dziadkowie to taka instytucja, której nie sposób zapomnieć. Nigdy nie poznałem swoich dziadków, bo zmarli przedwcześnie ale obie babie doskonale pamietam. Ojca rodzicielka nie pozwalała na siebie mowić babcia, tylko matka. I tak została matką wszystkich wnuków.😃

    Polubienie

  3. Piękny temat.Gdyby to było w Onet blog, to miałabyś rekordowa liczbę odwiedzin. Ja myślę, że zapamiętywanie dziadków, to bliskość relacji z jednej strony, a z drugiej podtrzymywanie przez rodziców pamięci o wydarzeniach, smakach, zapachach,.celebracji swiąt i innych zachowań. To my odpowiadamy za kształtowanie relacji a więc i pamięci o nich

    Polubienie

  4. Miałem szczęście, bo do 6 r.ż. wychowywałem się m.in. pod opieką … prababci. Teraz się wstydzę swojego zachowania, bo wykorzystywałem to, że prababcia była głucha i poruszała się znacznie wolniej niż ja. Znałem też „potencjalnego” pradziadka mojej partnerki (mieszkaliśmy razem 12 lat). Trzeciego pradziadka poznałem mając 40 lat, po ślubie z młodszą ode mnie o 11 lat żoną. To były wspaniałe osoby. Jeszcze milej wspominam dziadków, nieco mniej babcię ze strony ojca, która uważała, że jej syn popełnił mezalians. Praktycznie wszystkie te osoby pozostawiły pozytywny ślad w mojej osobowości i dlatego pozostały w mojej pamięci.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s