Archiwum dnia: Wrzesień 1, 2019

Uzdrowiciele mają moc?

Znalezione obrazy dla zapytania uzdrowiciel

Parę lat temu jeśli w rodzinie ktoś źle się poczuł, albo po prostu coś mu dolegało, to prócz wizyty u lekarza jeździliśmy do pewnej uzdrowicielki o imieniu Laura, która mieszkała w Barlinku.

Laura mieszkała bardzo skromnie i przyjmowała pacjentów w małym pokoju, a pacjenta sadzała na zwykłym stołku, aby być najbardziej blisko.

Nie miała żadnej strony w Internecie, a ludzie dowiadywali się o jej mocy z przekazywania z ust do ust i tak fama się rozeszła.

Zgłaszali się do niej ludzie z całej Polski i naprawdę miała dużo roboty oraz rzecz jasna pieniędzy.

Nikt nie wiedział, czy miała zarejestrowaną działalność i czy odprowadzała podatki, ale ludzi pragnących pomocy, to wcale nie obchodziło, bo Laura była bardzo przyjazna ludziom.

Kiedy cierpiałam na depresję, to sama u niej się zjawiłam, by mnie wzmocniła i nadała jakiś sens w życiu, ale niestety – ja odpychałam jej dotyk i zupełnie do mnie nie trafiła, a w duszy się śmiałam z jej praktyk.

Jej  leczenie polegało na dotyku i szukania na ciele miejsc ciepłych i zimnych, a potem omawiała z pacjentem jak dalej postępować, czego unikać i na co należy zwrócić uwagę!

Jednak stał się cud, bo podczas wizyty powiedziałam, że zaczęły mi wypadać niepokojąco włosy.

Wzięła mnie na tapetę i zrobiła mi intensywny masaż głowy i wyobraźcie sobie, że problem zniknął na długie lata.

Mój Mąż bywał u Laury częściej i bezgranicznie wierzył w jej moc!

Kiedy tylko tracił energię, to jechał do niej, by go jak to mówił  – doładowała.

Wracał naładowany, ale osłabiony oraz bardzo uspokojony i senny.

Po takim zabiegu musiał odpoczywać kilka godzin, a potem stawał się ożywiony i pełen energii.

Mąż w to wierzył, a ja jednak nie!

Kiedy moja Teściowa miała problemy z ciśnieniem i inne dolegliwości, to Laura także stawiała ją na nogi!

Laura po takich zabiegach także była bardzo zmęczona i robiła grafik kiedy będzie mogła na nowo przyjmować i udzielać ludziom pomocy!

Trzeba  było po prostu umawiać wizyty telefonicznie i naprawdę sporo czekało się w kolejce.

Trzy lata temu doszła do nas wiadomość, że Laura nie żyje.

Umarła podobno na raka i jaka to jest złośliwość losu, że sama sobie nie była w stanie pomóc.

Korzystaliście z takich terapii i macie podobne doświadczenia, że szukaliście pomocy nawet u uzdrowicieli?

Reklamy