Uzdrowiciele mają moc?

Znalezione obrazy dla zapytania uzdrowiciel

Parę lat temu jeśli w rodzinie ktoś źle się poczuł, albo po prostu coś mu dolegało, to prócz wizyty u lekarza jeździliśmy do pewnej uzdrowicielki o imieniu Laura, która mieszkała w Barlinku.

Laura mieszkała bardzo skromnie i przyjmowała pacjentów w małym pokoju, a pacjenta sadzała na zwykłym stołku, aby być najbardziej blisko.

Nie miała żadnej strony w Internecie, a ludzie dowiadywali się o jej mocy z przekazywania z ust do ust i tak fama się rozeszła.

Zgłaszali się do niej ludzie z całej Polski i naprawdę miała dużo roboty oraz rzecz jasna pieniędzy.

Nikt nie wiedział, czy miała zarejestrowaną działalność i czy odprowadzała podatki, ale ludzi pragnących pomocy, to wcale nie obchodziło, bo Laura była bardzo przyjazna ludziom.

Kiedy cierpiałam na depresję, to sama u niej się zjawiłam, by mnie wzmocniła i nadała jakiś sens w życiu, ale niestety – ja odpychałam jej dotyk i zupełnie do mnie nie trafiła, a w duszy się śmiałam z jej praktyk.

Jej  leczenie polegało na dotyku i szukania na ciele miejsc ciepłych i zimnych, a potem omawiała z pacjentem jak dalej postępować, czego unikać i na co należy zwrócić uwagę!

Jednak stał się cud, bo podczas wizyty powiedziałam, że zaczęły mi wypadać niepokojąco włosy.

Wzięła mnie na tapetę i zrobiła mi intensywny masaż głowy i wyobraźcie sobie, że problem zniknął na długie lata.

Mój Mąż bywał u Laury częściej i bezgranicznie wierzył w jej moc!

Kiedy tylko tracił energię, to jechał do niej, by go jak to mówił  – doładowała.

Wracał naładowany, ale osłabiony oraz bardzo uspokojony i senny.

Po takim zabiegu musiał odpoczywać kilka godzin, a potem stawał się ożywiony i pełen energii.

Mąż w to wierzył, a ja jednak nie!

Kiedy moja Teściowa miała problemy z ciśnieniem i inne dolegliwości, to Laura także stawiała ją na nogi!

Laura po takich zabiegach także była bardzo zmęczona i robiła grafik kiedy będzie mogła na nowo przyjmować i udzielać ludziom pomocy!

Trzeba  było po prostu umawiać wizyty telefonicznie i naprawdę sporo czekało się w kolejce.

Trzy lata temu doszła do nas wiadomość, że Laura nie żyje.

Umarła podobno na raka i jaka to jest złośliwość losu, że sama sobie nie była w stanie pomóc.

Korzystaliście z takich terapii i macie podobne doświadczenia, że szukaliście pomocy nawet u uzdrowicieli?

30 myśli na temat “Uzdrowiciele mają moc?

  1. Moja Babcia chorowała na raka i kiedy już lekarze wykorzystali wszystkie możliwości leczenia, też pojechała do jakiegoś „uzdrowiciela”. Nie pamiętam dokładnie jak przebiegła wizyta, wiem tylko, że dostała jakieś ziółka do picia… Oczywiście jej nie uzdrowił…

    Polubienie

  2. Jest tysiące przypadków, że po chemii ludzie tez umierają. Jednak nikogo to nie dziwi. Gdy jednak noga powinie się komuś z alternatywnej medycyny to wtedy każdy podnosi wielki krzyk. Ja tego nie rozumiem. Każdy powinien mieć prawo do leczenia się w taki sposób jaki do niego przemawia. Trzeba jednak wiedzieć, że w każdej metodzie leczenia efekty mogą być różne, bo jak powiedziałem po chemii ludzie tez umierają. Czy to znaczy, że jest to śmiertelna i zła metoda?

    Polubienie

    1. „Po chemii ludzie też umierają”, różnica jest taka, że chemia daje jakąś szansę na wyleczenie. W przypadku podchodzenia do chemii, lekarze jasno przedstawiają kilka możliwych wariantów zakończenia. Medycyna alternatywna nie ma wariantów, tam zawsze jest happy ending, a jeśli kuracja kończy się pogorszeniem lub śmiercią to znaczy, że sam jesteś sobie winny, bo robiłeś coś nie tak.

      Również uważam, że każdy ma prawo do leczenia się tak, jak tego chce, zresztą ludzie z tego prawa korzystają. Natomiast jeśli mówisz o wielkim krzyku po śmierci w przypadku medycyny alternatywnej – chodzi o nagłaśnianie i uświadamianie, że w wielu przypadkach medycyna ta NIE LECZY niczego poza naszym podostrym stanem nerwicowym. Wiele osób ma pod koniec swojego życia pretensje, że nikt im tego wcześniej nie powiedział. No to świat im to mówi, od czasu do czasu, pomiędzy multum krzepiących historyjek, jak to bratu dziadka stryjenki się kiedyś polepszyło od proszku z nosorożca. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. Z Twojego komentarza wynika jednoznacznie jaki masz stosunek do metod alternatywnych. Zapewne w procesie leczenia masz lepsze od moich doświadczenia z medycyną akademicką. Świat w tym zakresie dokonał bez watpliwości olbrzymi krok naprzód i tego nie da się negować i ja jestem daleki od tego.
        Mam jednak dobre doświadczenia z innymi metodami leczenia. Nie przypominam sobie rownież, żeby mój holistyk czy ajurwedyk coś mówił mi na temat happy endig. Powiem więcej, wręcz odwrotnie. Człowiek to całość. Każda choroba z czegoś wynika. Samo jej leczenie nie eliminuje problemu. Ja w to wierze.
        Kiedyś głośno było o jakimś uzdrowicielu leczącym głodówką. Kuracja się po prostu nie powiodła, nie było, jak to określasz happy endingu. Każdy portal coś o tym pisał. Niedawno w Angorze przeczytałem artykuł o zbawiennych efektach głodówki, prowadzonej pod nadzorem lekarzy. Okazało się, że coś w tym jednak jest i dalsze badania będą prowadzone.
        I tu jest właśnie różnica miedzy nami. Ja daleki jestem od negowania akademickich metod, jedynie stwierdzam, że one rownież nie zawsze kończą się wyleczeniem. Ty natomiast, choć nie odbierasz mi prawa do leczenia się według własnego uznania, każdą inną metodę sprowadziłaś do … proszku z nosorożca a tymczasem akademiccy lekarze coś znaleźli w głodówce.
        Życzę dużo zdrówka, przed wszystkim. I Tobie i sobie.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Nie odbieram Ci prawa do „leczenia” się poza medycyną akademicką i nikt tego nie robi, bo każdy niech robi z życiem co chce 🙂 Podkreślam jedynie BARDZO DOBITNIE, że bez przebadanej w warunkach kontrolowanych metody leczenia, wróży się z fusów. Może być więc dany „specjalista” metod alternatywnych geniuszem medycyny lub specjalistą od proszku z nosorożca – nie ma żadnej możliwości tego sprawdzić. I w tym przypadku każde „leczenie” to proszek z nosorożca, a „lekarz” skupia się głównie na tym, aby rozmawiać i być miłym. Tyle, że jeśli ma się raka, miłe rozmowy go nie znikną. To działa tylko przy bliżej nieokreślonych dolegliwościach, które z czasem same by przeszły. Można coś znaleść w głodówce – jeśli się podejmie badania na ten temat i kilkakrotnie sprawdzi wyniki eksperymentów po to, aby określić skutki uboczne. Jeśli ktoś nie jest w stanie mi powiedzieć jakie przewiduje skutki uboczne leczenia, które próbuje mi zaordynować, nie podejmuję się bycia pacjentem 🙂 – takie jest moje osobiste nastawienie.
        Życzmy sobie wzajemnie wszystkiego dobrego 🙂 Pozdrawiam.

        Polubienie

      3. Mam oczywiście w tym temacie swoje zdanie. Co nie znaczy, że ja mam racje, a Ty jesteś w błędzie. Moi lekarze i ajurwedyk, i holistyk/homeopatyk to z wykształcenia lekarze po studiach medycznych. Leczą jednak za pomocą metod proponowanych w ajurwedzie i homeopatii. Bazują najczęściej na badaniach krwi. Efekty przeszły moje oczekiwania i zamierzam kierować się ich sugestiami, wśród których wiele metod może dla Ciebie być czymś w rodzaju proszku z nosorożca.
        Nie piszę tego złośliwie, aczkolwiek przyznać muszę, źe zawarta w tym określeniu odrobina ironii trochę mnie ukuła.
        Niemniej jednak przyłączam się do życzeń wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam Ciebie i Kraciastego, jeśli mogę, i życzę wam niezapomnianego pobytu w Polsce.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Z natury jestem osobą, która stara się wyrażać jasno, jeśli to sprawia Ci przykrość, przepraszam, bo naprawdę nie takie są moje intencje. Intencje mam takie, żeby jasno mówić jak wg mnie jest – np.: homeopatia nie leczy, dlatego też i nie szkodzi. I homeopaci muszą o tym jakoś tam wiedzieć, bo o ile jest 500 leków homeopatycznych na ból gardła, czyli na chorobę, która po kilku dniach sama przechodzi, o tyle nikt z nich nie ośmiela się sprzedawać homeopatycznego specyfiku na raka. Mój gniew wynika z tego, że osobiście jestem uczulona na osoby po studiach medycznych, które zamiast czytać o najnowszych badaniach ze swojej dziedziny skręcają w stronę szamanizmu. Wg mnie to niedopuszczalne, a źródłem takiego zjawiska nie jest realne działanie medycyny alternatywnej, ale popyt. A popyt na fałszywe nadzieje jest ogromy – gdy wspominam, że mam dwie talie tarota, to zawsze (ZAWSZE) znajdzie się ktoś, kto chce, abym przepowiedziała mu przyszłość. Oczywiście nie mam o tym najmniejszego pojęcia (bo nikt nie ma, są to zmyślanki), ale odzew, popyt mnie powala. Gdybym była choć trochę mniej uczciwa, spokojnie miałabym już otwartą działalność wróżbiarską … i jestem przekonana, że większość klientów odchodziłaby w przekonaniu, że coś im przepowiedziałam … yhhhh.

        Ale już nie drążę tego tematu, jeśli sprawiłam Ci przykrość – wybacz. Dziękuję za pozdrowienia i macham przyjaźnie …

        Polubione przez 1 osoba

      5. I są wróżki, które z tego autentycznie żyją, idą na całość, sprzedają „magiczne gadżety”, prowadzą spieniężane konta na youtubie. Jestem za wolnością i nic mi do tego, każdy ma prawo spędzać czas jak mu się podoba. Ale szamanizm w instytucjach (szpitale, policja) to jest niewyobrażalne w XXI wieku. Policja, która zatrudnia do poszukiwań zaginionych osób jakiegoś pana J., lekarz, który proponuje homeopatyczne leki – w państwowym ośrodku zdrowia, za moje własne pieniądze – … to nie jest już wybór, to zinstytucjonalizowane wspieranie oszustwa.

        Polubienie

      6. Oni z tego żyją, że oszukują ludzi, a naiwnych jest cała masa i nawet korzystają z egzorcyzmów w kościele. Ciekawa jestem jak to wygląda w innych krajach, bo u nas w Polsce żyje cała masa wierzących w cuda!

        Polubione przez 1 osoba

      7. Cenię w ludziach wyrazistość poglądów. Nie muszą one być zgodne z moimi, życie wtedy byłoby nudne. W naszej rozmowie szukamy jakiegoś kompromisu. I prawie go osiągnęliśmy. Z jednym ale, które muszę wyartykułować. Chodzi mi tu o podział na medycynę akademicką i alternatywną. Rozumiem, źe alternatywna to dość szerokie pojęcie jednak wrzucanie wszystkiego co nieakademickie do tego samego worka jest niesprawiedliwe.
        Ot i wszystko, przykrości żadnej nie czuje, lubię sobie powtarzać, źe z obrażania się już wyrosłem.
        Odmachuje równie przyjaźnie.

        Polubione przez 2 ludzi

      8. Faktycznie to, co nieakademickie może się takim stać. W tym przypadku przypominam sobie sprawę doktora Semmelweissa i jego próby odpowiedzenia na pytanie, skąd umieralność kobiet w połogu, nawet po nieskomplikowanych porodach. Pycha nie rozwija – w żadnym zawodzie. Pozdrawiam 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      1. Elu, to Twój blog i wiem, źe jesteś z niego dumna. Chciałbym się pozytywnie wpisać w jego istnienie. Mamy inne opinie ze Świechną. I nie ma w tym nic złego, jeśli umiemy szanować innych punkt widzenia. To jest moje prywatne credo.

        Polubienie

  3. Powiem tak, uzdrowiciele nie są niczym złym, pod warunkiem że nie rezygnuje się przy tym z pomocy lekarzy i nie ufa im się bezgranicznie. Nie jeden reportaż widziałem o takich co to z raka uzdrawiają a potem ludzie którzy im zaufali umierali… Chociaż wierzę, że są ludzie obdarzeni jakimiś specjalnymi mocami,ale i nie brak oszustów….

    Polubienie

  4. Witaj Sagulo.

    Jakiś czas temu w związku z pogłębianiem wiary, zaczęłam też zgłębiać tajniki okultyzmu, czyli wiary w szamanów, uzdrowicieli i innych tego typu czarowników. Jak wiesz od dziecka choruję, dlatego wraz z moimi rodzicami jeździłam po tego typu usługodawcach, bo tak ich trzeba naprawdę nazwać. Teraz wiem, że nie dość iż nie pomogli to jeszcze zaszkodzili. Nie ma takich zaklęć „czary mary” żeby uzdrawiały. To wszystko działa jak placebo, jeśli człowiek sobie wmówi, to przez chwile będzie czuł się lepiej. Wszystkie te osoby, które „uzdrawiając” nie działają w imię Pana Boga robiąc z siebie wielkiego cudotwórcę i biorąc za to opłaty są oszustami, chociaż niektórzy mają taką moc od złego, to on daje chwilowe uzdrowienie, a potem atakuje z podwojoną siłą i okazuje się, że człowiek niby rok lepiej się czuł, ale potem przyplątało się jeszcze coś gorszego, a nawet zmarł. Tak to już jest, że zły daje wiele, a potem sam sobie bierze zapłatę.
    Tylko Pan Bóg ma moc uzdrowienia, ale nie za pomocą czarów, wiara to nie magia, jeśli On kogoś uzdrowi to prawdziwie i na stałe.
    Człowiek działający w imię Boga jest narzędziem w Jego rękach, modli się nad chorym i prosi Boga o wszelkie Łaski dla chorego, działa wszędzie gdziekolwiek Bóg go do tego powołuje: w sklepie, u lekarza, w kościele, czy w jakimś innym miejscu. Nie pobiera za to opłat i nie przyjmuje w domu z kolejki.
    Sama kiedyś byłam naiwna, bo chciałam być zdrowa. Byłam u zielarzy, znachorów, hipnotyzerów i tych co to leczą energią, czyli metodą reiki. Po tym w zasadzie czułam się coraz gorzej. Zły chciał mnie powalić całkowicie, ale Pan Bóg mnie ocalił, a teraz krok po kroku naprawia wszystko co zły zepsuł.
    Jeśli ktoś twierdzi, że ma moc, że uzdrawia, że jest cudotwórcą, a do tego ustawiają się do tej osoby kolejki i płacą choćby co łaska, to wierzcie mi nie ma tu mowy o czymś dobrym, szczerym i prawdziwym.

    Może to się wydawać dla niektórych śmieszne co tu napisałam, ale przeżyłam to na własnej skórze i chciałam przestrzec wszystkich przed praktykami okultystycznymi, nie dajcie się zwieść, bo po jakimś czasie się okaże, że sprawa jest beznadziejna i nie do uratowania.

    Ściskam Cię ciepło Sagulo i dużo zdrowia Ci życzę 🙂

    Polubienie

  5. Z usług uzdrowicielki nigdy nie korzystałam, ale już z pomocy nastawiaczki kręgów w kręgosłupie tak, na szczęście pani ma duże doświadczenie i nie robi żadnego zabiegu, jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości.
    Najpierw korzystaliśmy z pomocy rehabilitanta sportowego, jeździł nawet za granicę, ale zmarł, więc poszukaliśmy innej szamanki 😉

    Polubienie

  6. Mam grono znajomych korzystających z porad uzdrowicieli, a nawet z porad astrologicznych względem zdrowia.
    Jestem osobą bardzo nastawioną na naukę.
    Chociaż… Ludzie Ci są wiecznie zdrowi. Mają piękne włosy i figurę, skóra jak u niemowlęcia.
    Co jakiś czas praktykują kambo (podanie przez skórę jadu żaby amazońskiej) i czują się świetnie.
    Noszą przy sobie różne kamienie na wszelakie dolegliwości fizyczne i psychiczne.
    Parzą zioła, palą kadzidła.
    Szamani!
    Niesamowicie zdrowi ludzie.🤔

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s