Zderzenie ze światem zewnętrznym

Znalezione obrazy dla zapytania love orange

Wiele razy pisałam na blogu, że jestem domatorką i najlepiej jest mi w moim domku.

Kiedy tylko wyjdę z domu, by coś załatwić, to ścieram się z dziwnym światem, który mnie powala i nie mogę tego zrozumieć.

Dwa lata temu zawarłam kontrakt z firmą o nazwie „Orange” i dwa lata korzystałam tylko z telefonu, bo Internet mi w „Orange” nie działał.

Telefon działał bez zarzutu, ale modem do Internetu po jakimś czasie mi wybuchł i nie miałam szansy z niego korzystać.

Zgłaszałam to w salonie, ale nikt nie był w stanie mi pomóc, a umowy nie dało się zerwać, bo podpisałam cyrograf na dwa lata.

Ktoś mi podpowiedział, abym kartę z „Orange” przełożyła do palucha, który miałam po „Plusie” i dopiero mi ten system zadziałał.

Jednak prawie dwa lata nie mogłam korzystać z modemu – oryginału, bo firma się na mnie wypięła.

9 września skończyła mi się umowa i dziś zjawiłam się z Mężem w salonie „Orange” i tu zadział się dramat.

Weszliśmy do salonu, a w nim tylko jedna osoba obsługująca.

Zostaliśmy poinformowani, że zostaniemy obsłużeni za 20 minut, a okazało się, że czekaliśmy godzinę, bo tyle czasu obsługiwano klientkę przed nami.

Już mi się tak dłużyło, że pod tyłkiem mnie paliło, bo kto to widział, aby w epoce komputerów trzeba czekać tyle czasu!

Pamiętam jak robiłam opłaty rachunków na poczcie i trwało to o wiele szybciej!

W salonie wywieszone były plakaty, że ich system działa Pręęędzej i Szyyybciej i nie wierzcie w te bzdury i reklamy!

Kiedy w końcu poproszono nas do stanowiska, to straciliśmy kolejne 20 minut, bo o bogowie system się zawieszał i mielił, a my jak te doświadczalne króliki jeszcze byliśmy cierpliwi.

W końcu pracownica powiedziała mi, że chyba „Orange” nie zgadza się z moim wypowiedzeniem, bo nie reaguje komputer – śmiech!

Wkurzyła się i mnie wkurzonej wypełniła ręcznie formularz o mojej rezygnacji, co trwało zaledwie trzy minuty! Ulga!

Przenoszę się do „Plusa”, bo oni działają sprawnie i do tego będę o wiele mniej płaciła za usługę!

Wniosek z tego taki, że lepiej nie spotykać się ze światem zewnętrznym, bo mnie wnerwia to, że żyjemy w świecie nowoczesnym, a okazuje się, że prosta technika wypełnienia formularza ręcznie wciąż się sprawdza najlepiej.

Nawet kiedy jesteśmy u lekarza i jak on wklepuje to wszystko w komputer, to się wszystko wydłuża i denerwuje!

Reklamy

17 myśli na temat “Zderzenie ze światem zewnętrznym

  1. Ja akurat nie mam problemów z tą firmą. Już drugi raz ponawiałem umowę. W salonie spotykam się z profesjonalizmem, a nawet reklamacje psującego się telefonu nabytego promocyjne w związku z przedłużaniem umowy przyjmowano bez szemrania i to wielokrotnie.
    Też jestem domatorem i dobrze mi z tym

    Polubienie

  2. Szkoda, że w poście pojawiły się nazwy firm, bo miałbym też parę spostrzeżeń. Generalnie jednak myślę, że zadowolenie z zawartego kontraktu/umowy, tylko wtedy jest pełne, gdy zadowala obie strony.
    U mnie np. prędkość netu spada w godz. 22:00-03:00 do kilkunastu KB, mimo, że umowa gwarantuje prędkość do 10 GB. I nic na to nie poradzę, gdy router obsługuje głównie dziennikarzy i polityków. W bloku obok szybkość jest prawie stała (czyli ok. 1GB), bo tam … wszyscy w nocy śpią.

    Polubienie

      1. Oni mogą, ale nie chcą, bo wymiana rutera to dla nich strata. Oni są mili jak się umowę podpisuje, ale gdy już się złoży podpis tak przyjaźń się kończy i patrzą tylko żeby kasa wpływała w terminie.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s