Archiwum dnia: 2 listopada, 2019

Nie o umar艂ych musimy dba膰, bo im jedno 艣wiate艂ko starczy! To o 偶yj膮cych musimy pami臋ta膰!

Obraz mo偶e zawiera膰: noc i w budynku

Ludzie id膮 na cmentarze 1 listopada, cho膰 nie odwiedzaj膮 bliskich przez ca艂y rok.

Nie wpadn膮 na cmentarz mi臋dzy prac膮, a obowi膮zkami, bo oni si臋 wiecznie spiesz膮.

Maj膮 wym贸wk臋, 偶e s膮 zarobieni i dlatego nie jest im po drodze na groby!

Par臋 dni przed 艣wi臋tem bior膮 wiadra, szczotki i szoruj膮 to, co si臋 nazbiera艂o przez rok – pastuj膮 p艂yty nagrobne, bo co powiedz膮 ludzie i przyjezdna rodzina!

Musi by膰 b艂ysk i zgrabione jesienne li艣cie strz膮sane przez listopadowy wiatr.

Ogl膮daj膮 prognozy pogody, bo zastanawiaj膮 si臋, czy kupi膰 偶ywe kwiaty, a mo偶e jednak sztuczne bo b臋dzie przymrozek i ich ci臋偶kie pieni膮dze zostan膮 zmro偶one przez minus 1 stopnia!

Id膮 wi臋c przez cmentarze objuczeni kwiatami i ca艂膮 reklam贸wk膮 zniczy, bo trzeba si臋 postawi膰 – niech wszyscy widz膮 jakie te znicze s膮 wielkie i ile jest na grobie chryzantem r贸偶nokolorowych!

Id膮 wi臋c na cmentarze i zak艂adaj膮 maski – chc膮c pokaza膰 w jakiej s膮 zadumie!

Ile jest rodzin, 偶e spe艂niaj膮 swoj膮 powinno艣膰 raz w roku, ale zapominaj膮 o swojej chorej matce, ojcu,聽 wujku, cioci, bracie, siostrze, kt贸rzy z racji choroby nie mog膮 samodzielnie dotrze膰 na cmentarz.

Nikt ich nie nie zaprasza do wsp贸lnego sto艂u, by ze sob膮 poby膰 – tak normalnie, tak po ludzku!

Zapominaj膮 ile dobra dostali od matki i ojca, bo ich wychowali i sp艂acili ich kredyty – dostali dom i inne dobra, a mimo to, nie maj膮 dla nich serca.

Zwijaj膮 si臋 z cmentarza i wracaj膮 o swoich dom贸w, bo tak jest wygodnie i zapominaj膮 o tym, 偶e matka stoi w oknie i wygl膮da swoich, doros艂ych dzieci, a ojciec pop艂akuje w k膮cie, bo zda艂 sobie spraw臋 z tego, 偶e nic nie znaczy!

Nie szkodzi, 偶e harowa艂 na swoje dzieci ca艂e 偶ycie, a kiedy one obros艂y w dobrostan maj膮 go gdzie艣 i jego starzej膮c膮 si臋 偶on臋 tak偶e.

Jak偶e cz臋sto m艂odzi maj膮 wielkie domy, ale przy stole brakuje miejsca dla starych rodzic贸w, bo oni si臋 nimi brzydz膮!

Z cmentarza wracaj膮 do swoich domostw i grzej膮 ros贸艂 bo zmarzli na cmentarzu i uwa偶aj膮, 偶e spe艂nili sw贸j obowi膮zek, bo wydali kas臋 na kwiaty i znicze.

Mam to szcz臋艣cie, 偶e spotka艂am si臋 z moimi bliskimi, bo oni pami臋tali o mnie i o moim M臋偶u.

Jestem zm臋czona maratonem, ale i czuj臋 satysfakcj臋, 偶e poby艂am z nimi tak po prostu – rodzinne.

Ludzie w te dni zapominaj膮 o tym jak jest w poni偶szym wierszu Krzysztofa Piaseckiego – polskiego satyryka, bo pod ziemi膮 jeste艣my wszyscy r贸wni i nic nas nie r贸偶ni, bo niczego nie zabierzemy na tamt膮 stron臋!

Dzi艣 z M臋偶em zaprosi艂a nas moja starsza C贸rka na obiad i tak rozmawiali艣my o wszystkim.

Obiad by艂 pyszny z fasolk膮 szparagow膮 o tej porze w tle i nagle moja M艂odsza powiedzia艂a, 偶e podobaj膮 si臋 jej pieski聽 – ma艂y mops, a ja wypali艂am, 偶e s膮 to pieski jednej miny i zalali艣my si臋 艣miechem, bo ka偶dy sobie wyobrazi艂 jedyn膮 min臋 mopsa!

To by艂a taka wisienka na torcie, 偶e z powagi przeszli艣my do histerycznego 艣miechu!

Ty masz dwa znicze a聽ja mam siedem

Tw贸j ma lastriko, a聽marmur m贸j

Na moim z艂ote litery m贸wi膮 ci kiedy

Odszed艂 nasz zmar艂y. A聽czarne ma tw贸j

A p贸艂tora metra ni偶ej r贸wni wszyscy

I wygl膮daj膮 tak samo i聽tak samo 艣pi膮

I聽 nie dbaj膮 o聽to czy艣my do nich przyszli

I czy mamy kas臋 , czy auto i聽dom

Zanurzeni po uszy w聽manii wielko艣ci

W tradycj臋 co przechodzi z聽dziada na wnuka

Liczymy, 偶e mo偶e nam Ona odpu艣ci

I nie zapuka. Spokojnie. Zapuka

Uzbrojeni w聽piloty wyci膮gi i聽konta

Ju偶 prawie swego bezpiecze艅stwa pewni

Oceniamy kto co ma i聽jak wygl膮da

I czy przyjaciele lepsi czy krewni

A p贸艂tora metra ni偶ej r贸wni wszyscy

I wygl膮daj膮 tak samo i聽tak samo 艣pi膮

I聽 nie dbaj膮 o聽to 聽czy艣my do nich przyszli

I czy mamy kas臋, czy auto i聽dom

Takiej demokracji nie ma w聽偶adnym kraju

R贸wno wszystkim Pani 艢. daje rad臋

To mo偶e by si臋 tak, p贸ki co, polubi膰 nawzajem?

No, bez przesady. Bez przesady

Krzysztof Piasecki

Znalezione obrazy dla zapytania mops