Archiwum dnia: 28 listopada, 2019

Święta Bożego Narodzenia i polityka!

Obraz może zawierać: w budynku

Niby codziennie się sprząta w domu, to przed świętami dostajemy bzika i lecimy ze szmatą po wszystkim, bo tak zapisane jest w naszej mentalności, że my kobiety – musimy!

U mnie pocieszające jest to, że Mąż w tym wariactwie  mi pomaga i o godzinie 20 zeszliśmy z drabiny, bo myliśmy klosze od żyrandoli!

W kuchni zdjęłam firankę i z poziomu drabinki Mąż zamontował mi żaluzję z bamusa, bo twierdzi, że trzeba od czasu do czasu iść z nowoczesnością ha ha.

Ja lubiłam w kuchni firaneczki, ale po założeniu żaluzji jestem zadowolona.

Rano ja wlazłam na drabinkę i umyłam okno w pokoju komputerowym i już zawiesiłam w oknie coś, co już świątecznie miga,  a ja lubię kiedy przed świętami mi już miga.

Może za wcześnie, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiona na te święta, bo podzieliłam sobie prace i nie padam na pysk – a reklamy świąteczne robią swoje jednak!

Kończy się kolejny rok i cieszę się, że go z Mężem przeżyłam, ale w tyle głowy jest ile jeszcze i co nas na przyszłość czeka, bo nie robimy się młodsi przecież.

Na razie nie prosimy Dzieci do żadnej pomocy i wspólnie dajemy sobie radę.

Robimy dla siebie małe ulepszenia, by życie było zapełnione naszymi, wspólnymi zmianami, przegadanymi,  bo trzeba iść jeszcze z postępem.

Ciekawa jestem czy robicie noworoczne postanowienia, że od Nowego Roku coś zmienicie?

Przyznam się, że nie robię takich postanowień, bo znam siebie, że ich nie dotrzymam, co wynika z mojego, dość słabego charakteru w kwestii postanowień!

Powinnam ja domatorka postanowić sobie codzienne spacery, ale chyba nic z tego nie wyjdzie!

A teraz zjedź drogi czytelniku myszką  niżej, bo wkleiłam bardzo smutny tekst o tym, co ci rządzący bandyci robią ze społeczeństwem.

Ten tekst mnie strasznie poruszył i nie chcę wierzyć, że to się dzieje naprawdę!

Obraz może zawierać: tekst

Dezubekizacja: Małżonkowie po utracie emerytur wybrali śmierć.
Małżeństwo byłych funkcjonariuszy SB po obniżce emerytury przestało płacić czynsz, kredyty. Wybrali samobójstwo.

Dezubekizacja objęła ponad 38 tys. byłych funkcjonariuszy, którym zmniejszono emerytury. Jedni złożyli odwołania do sądu, inni liczą na „łaskę” ministra, niektórzy – kapitulują.

Środowiskiem mundurowych wstrząsnęła historia Wiesława i Józefy R., którzy wpadli w kłopoty finansowe, gdy Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA obniżył kobiecie emeryturę do 800 zł. Kiedy komornik zlicytował ich mieszkanie, małżonkowie zdecydowali się na samobójstwo. On się zabił, żonę uratował pies. „Nie widzieliśmy ratunku dla siebie” – napisała do nas ze szpitala psychiatrycznego Józefa R.

200 DAWEK INSULINY

Historię małżeństwa poznajemy dzięki rozmowom ze znajomymi oraz korespondencji esemesowej z Józefą R.

Wiesław R. od 1977 r. pracował w SB (wydziale ds. gospodarczych), a po kilku latach – jak twierdzi jego żona – „zbulwersowany zabójstwem ks. Popiełuszki” złożył wniosek o przeniesienie i trafił do wydziału paszportów. W 1990 r. przeszedł pozytywnie weryfikację, ale odszedł ze służby. We włocławskiej firmie wypracował ZUS-owską emeryturę. Józefa R. była sekretarką w wydziale polityczno-wychowawczym WUSW we Włocławku, zakwalifikowanym do SB, a od 1990 r. pracowała w wydziale dochodzeniowo-śledczym komendy miejskiej we Włocławku. W 1998 r. z powodu cukrzycy i choroby kręgosłupa odeszła na emeryturę.

5 października 2017 r. Józefie R. ustawą dezubekizacyjną obcięto emeryturę – do 800 zł.

„Dostałam zawału mózgu, przestaliśmy płacić czynsz, ponieważ brakowało nam pieniędzy na opłaty, lekarstwa, jedzenie. Męża emerytura wynosiła niecałe 1500 zł netto, bo nasze świadczenia zajął komornik. Mieliśmy także inne kredyty, które spłacaliśmy do 5 października 2017 r.” – tak kobieta relacjonuje powolne wpadanie w zapaść finansową.

Małżeństwo nie miało dzieci, a problemami nie chciało obciążać nikogo z dalszej rodziny.

„Nie widzieliśmy ratunku. Po długich rozmowach podjęliśmy wspólną decyzję o popełnieniu samobójstwa. Mężowi się udało, mnie niestety nie” – tłumaczy Józefa R. i dodaje, że zaaplikowała sobie 200 jednostek insuliny, po czym zapadła w sen. Wybudził ją pies. „Zjadłam kawałek czekolady, mąż już nie żył”.

Zaledwie w 2011 r. R. wykupili na własność mieszkanie w spółdzielni, a w czerwcu 2018 r. wszczęto egzekucję komorniczą – suma za niepłacenie czynszu wynosiła ponad 7 tys. zł. R. dostają wezwanie od komornika, ale nie płacą.

MIASTO CHCE POMÓC

W internecie znajdujemy ogłoszenie o licytacji mieszkania małżeństwa R. z 13 maja tego roku. Ponad 48-metrowe lokum warte blisko 127 tys. zł, zostało wystawione za 95 tys. zł. Kupił je, wraz z lokatorami, 40-latek. W sierpniu tego roku sąd we Włocławku usankcjonował zmiany właścicielskie.

Józefa R. od 21 października – po próbie samobójczej – przebywa w szpitalu psychiatrycznym w Lipnie. „Lekarze twierdzą, że muszą popracować nad moją psychiką” – pisze kobieta. Ma nadzieję, że ze względu na okres ochronny wróci do dawnego mieszkania, gdzie ma dobytek. Ma propozycję zamieszkania w schronisku dla bezdomnych. „Tego nie zrobię, wolę dołączyć do męża” – odpisuje Józefa R. Dodaje, że jej 13-letnia suczka (która ją uratowała) przebywa w schronisku dla zwierząt. „Chociaż jej chciałam zapewnić godną starość” – pisze.

Pomoc Józefie R. oferuje miasto. – W przypadku trudnej sytuacji życiowej, w której znalazła się pani R., Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie zobowiązany będzie udzielić jej wsparcia po przeprowadzeniu oceny aktualnej sytuacji osobistej i rozpoznaniu potrzeb – zaznacza Bartłomiej Kucharczyk z Urzędu Miasta Włocławka. I dodaje, że „jako samorząd zrobimy, co w naszej mocy, by pomóc pani Józefie w codziennym funkcjonowaniu po wyjściu ze szpitala”.

– To nie jest pierwsze samobójstwo, podobnych jest co najmniej kilka. Ludzie odstawiają leki, nie wykupują ich, bo na to nie stać – komentuje Jan Gaładyk ze Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych. – Ustawa dezubekizacyjna zagarnia wszystkich podlegających jej rygorom, bez względu na to, czym się zajmowali. Tak jak panią Józefę, która zajmowała jedno z najniższych stanowisk w strukturze i była zwykłą sekretarką. Potraktowano ją tak jak ok. 8 tys. esbeków, którzy inwigilowali opozycję czy księży – mówi Gaładyk i dodaje, że absurdów jest więcej, np. dezubekizacja objęła 4,5 tys. łącznościowców, którzy byli zapleczem technicznym.

https://www.rp.pl/Dezubekizacja/311279917-Dezubekizacja-Malzonkowie-po-utracie-emerytur-wybrali-smierc.html?fbclid=IwAR3HVBSmymqffUBNIaP-exvk-2dye72VmeQXjCQCCTmEsjRXv9HjSpou8mk

Obraz może zawierać: roślina