Archiwum dnia: 14 grudnia, 2019

艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia i moje wspomnienia!

Zbli偶aj膮 si臋 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia, kt贸re ja traktuj臋 tak偶e jako 艣wi臋ta rodzinne.

Zasi膮dziemy wi臋c do Wigilijnego sto艂u i w zadumie po pierogach, karpiu, zupie grzybowej i innych postnych daniach przejdziemy do rozdawania prezent贸w, a po euforii b臋dziemy wspomina膰 tych, kt贸rzy odeszli z naszego 偶ycia na zawsze.

1 lutego 2019 roku odesz艂a od nas Mama, kt贸ra po dwuletniej, ci臋偶kiej chorobie – po ogromnej walce spocz臋艂a w grobie.

Przeszpera艂am swojego bloga i w wielu notkach pisa艂am o tym jak si臋 Ni膮 opiekowa艂am przez dwa, ci臋偶kie lata.

Z powodu wspomnie艅 wklejam wpis dotycz膮cy opieki nad Mam膮, a takich notek mam wiele, w kt贸rych pisa艂am, ze czasami pada艂am na twarz i w konsekwencji sama znalaz艂am si臋 w szpitalu z powodu arytmii serca.

Kiedy Mama by艂a w szpitalu i po strasznej diagnozie napisa艂am do Niej list, a by艂 to listopad 2016 roku!

To by艂y bardzo trudne chwile, ale mam je na blogu i w ka偶dej chwili mog臋 je czyta膰 – ku pami臋ci!

M贸j blog ma nazw臋 „Lustro codzienno艣ci” i w nim zamieszcza艂am notki w sprawie opieki nad umieraj膮c膮 Mam膮 i nie 偶a艂uj臋, 偶e to udokumentowa艂am na wieczn膮 pami膮tk臋, bo to by艂y moje emocje dotycz膮ce umierania mojej Matki!

Twierdz臋, 偶e nie zapisane ulatuje na wieczne zapomnienie.

Wiecz贸r jest dla mnie, kiedy mog臋 co艣 skrobn膮膰 na blogu, bo mam chwil臋 dla siebie i dla swoich my艣li.

Pisz臋 na blogu, 偶e prawie聽 codziennie po艣wi臋cam czas dla mojej, 聽chorej na raka Mamie.

M贸j codzienny dzie艅 si臋 przewarto艣ciowa艂 i od rana my艣l臋, co by tu Mamie ugotowa膰 i zanie艣膰 ciep艂e i 艣wie偶e.

To jest burza m贸zgu, bo zale偶y mi na tym, 偶e kiedy po szpitalu odzyska艂a apetyt, to powinna je艣膰 zdrowo.

By艂 czas, 偶e jej organizm niczego nie przyswaja艂, a wi臋c to by艂a droga przez m臋k臋.

Kiedy si臋 tak patrzy艂o, 偶e si臋 okropnie m臋czy, to by艂 ogromny stres dla mnie.

Po szpitalu powoli stan si臋 poprawia i dzi艣 Mama mnie zaskoczy艂a.

Nie wiem sk膮d Ona czerpie si艂臋, 偶e mimo bole艣ci i strasznie mocnych lek贸w, potrafi si臋 sama z siebie 艣mia膰.

艢mieje si臋 z tego, 偶e zrobi艂a si臋 laska, bo wa偶y tyle, ile wa偶y艂a jako panienka.

艢mieje si臋 z tego, 偶e przerzedzi艂y si臋 jej w艂osy, ale nie ma ani jednego „siwulca”, mimo 86 lat – to ewenement.

艢mieje si臋 z tego, 偶e dupka zrobi艂a si臋 taka malutka i nie ma po czym poklepa膰.

S艂uchaj膮c Jej w obliczu choroby jestem zaskoczona ogromn膮 聽si艂膮, aby prze偶y膰 dzie艅 i kolejne dni.

Wci膮偶 sobie zadaj臋 pytanie – sk膮d bierze tak膮 rado艣膰 偶ycia w sobie?

Ale, ale – 聽dzi艣 to mnie zaskoczy艂a ogromnie.

Nigdy nie 艣piewa艂a, nam dzieciom piosenki, kt贸r膮 pami臋ta ze swoich m艂odych lat, a kiedy za艣piewa艂a, to stwierdzi艂am, 偶e to pere艂ka w Jej g艂owie, kt贸r膮 si臋 z nami nigdy nie podzieli艂a.

Zapami臋ta艂am s艂owo – rogaliki i zacz臋艂am szpera膰 w sieci. Znalaz艂am cudn膮 piosenk臋 z lat m艂odo艣ci mojej Mamy.

Pos艂uchajcie i wiem, 偶e tego utworu nie znacie.

Ja znam siebie, 偶e kiedy zapadnie u mnie diagnoza – rak, to si臋 totalnie rozsypi臋 i nie b臋d臋 tak mocna jak moja Mama.

 

Nie wiem, nie wiem
Jak to wyt艂umaczy膰 mam
Przecie偶, przecie偶
Ledwie par臋 godzin ci臋 znam
Pewnie, pewnie
Moje s艂owa zdziwi膮 ci臋
Mo偶e 艣mieszne
Troch臋 s膮 zmartwienia me, bo chc臋…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
Pantofle ranne dawa膰 ci przed snem
I wychodzi膰 na dw贸r z naszym psem
Razem g艂o艣no 艣mia膰 si臋 w kinie – ja i ty
Razem 艂yka膰 aspiryn臋 w mokre dni
Mie膰 z tob膮 wsp贸lny sufit, wsp贸lny piec
Czego wi臋cej mo偶na chcie膰?

I, doprawdy, a偶 si臋 boj臋
To taki dziwny fakt
Starczy艂o tylko raz popatrze膰 w oczy twoje
A ju偶 marz臋 tak…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
W rado艣ciach i k艂opotach razem by膰
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic

I, doprawdy, a偶 si臋 boj臋
To taki dziwny fakt
Starczy艂o tylko raz popatrze膰 w oczy twoje
A ju偶 marz臋 tak…

Rogaliki na 艣niadanie z tob膮 je艣膰
Wsp贸ln膮 szaf臋 na ubranie z tob膮 mie膰
W rado艣ciach i k艂opotach razem by膰
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic
I ju偶 wi臋cej nie chc臋 nic

Wygenerowany tattoo: List do Mamy

Mamo, ja wszystko pami臋tam jak bardzo stara艂a艣 si臋 wychowa膰 nas na porz膮dnych ludzi, ale mo偶e od pocz膮tku opowiem Ci, co pami臋tam:

Babie Do艂y, rok 1959 bodaj偶e, kiedy ja, jako szkrab ucieka艂am Ci z domu nad morze i z艂azi艂am po stromych wydmach, albo znajdywa艂a艣 mnie w lesie na jaki艣 drzewie.

Ju偶 w贸wczas lubi艂am chodzi膰 swoimi drogami ku Twojej udr臋ce.

Pami臋tam, 偶e uszyte przez Ciebie porci臋ta, rwa艂am na gwo藕dziach i potem ba艂am si臋 do tego przyzna膰, a tak偶e jak przychodzi艂am zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jecha艂a艣 na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pami臋tam, gdy opowiada艂a艣 o czasach wojny i jak by艂a艣 g艂odzona jako dziecko, przez swoj膮 macoch臋, a potem jak zacz臋艂a艣 pracowa膰 w wieku 14 lat.

Jako ma艂a dziewczynka pracowa艂a艣 w szwalni i 聽przekrada艂a艣 si臋 聽po ulicach wojennej 艁odzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszed艂 z dymem poch艂aniaj膮c pracuj膮cych tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pami臋tam jak gotowa艂a艣 bielizn臋 w kotle i strasznie si臋 oparzy艂a艣, a Ojca w domu nie by艂o d艂ugie miesi膮ce i wszystko by艂o na Twojej g艂owie.

Ja w艂a艣nie posz艂am do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robi艂a艣 nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pami臋tam, 偶e po po艂o偶eniu nas spa膰, pisa艂a艣 w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo d艂ugo rozmawia艂a艣 z Ojcem, kt贸ry przyjecha艂, a by艂 w domu go艣ciem z racji swojej pracy.

Pami臋tam, 偶e cz臋sto p艂aka艂a艣 w czasie tych rozm贸w, a do tego opiekowa艂a艣 si臋 bratem Ojca, kt贸ry nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰.

Potem zwali艂 Ci si臋 na g艂ow臋 brat nast臋pny, bo te偶 nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰 i to wszystko na Twoj膮 biedn膮 g艂ow臋.

Potem nast臋pna przeprowadzka i Ojciec ju偶 w domu, ale czasami sobie my艣l臋, 偶e lepiej nam by艂o bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak min臋艂o 17 lat, w kt贸rych walczy艂a艣 jak lwica o nasz dom, pracuj膮c jednocze艣nie.

Pami臋tam, jak pomaga艂a艣 mi robi膰 do szko艂y zadania z plastyki i wszystko potrafi艂a艣.

Nie by艂 Ci obcy m艂otek, gw贸藕d藕, malowanie, remonty, poniewa偶 nie mog艂a艣 liczy膰 na nikogo, bo by艂a艣 przecie偶 jedynaczk膮.聽

Nasta艂 dzie艅, 偶e trzeba by艂o z domu ucieka膰, bo poziom awantur przybra艂 apogeum.

Wysz艂y艣my z domu z paroma ciuchami do zupe艂nie mi obcych ludzi.

Chcia艂a艣 mnie z siostr膮 uchroni膰 przed psychicznym zn臋caniem si臋, aby艣my wszystkie nie zwariowa艂y.

Mieszkanie poza domem przez p贸艂 roku i znowu wszystko by艂o na Twojej g艂owie.

Dorasta艂y艣my, uczy艂y艣my si臋 i trzeba by艂o nas ubra膰, zakupi膰 podr臋czniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowa艂a艣.

D艂ugo by wymienia膰 i pisa膰 o Twojej dobroci, cierpliwo艣ci i pracowito艣ci, a do tego nigdy si臋 nie za艂ama艂a艣.

Zawsze Ci臋 podziwia艂am, zawsze by艂a艣 dla mnie wzorem i wybacz, 偶e kiedy odesz艂am z domu i za艂o偶y艂am swoj膮 rodzin臋, by艂o mnie mniej w Twoim 偶yciu.

W贸wczas to ja musia艂am zadba膰 o swoj膮 rodzin臋 i wychowa膰 swoje dzieci na porz膮dnych ludzi.聽

Zadanie wykona艂am i teraz Mamo jestem my艣lami bli偶ej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dzi臋kuj臋 Ci Mamo za wszystko i k艂aniam Ci si臋 w wielkiej atencji.

Jutro znowu odwiedz臋 Ci臋 w szpitalu. Z艂api臋 Ci臋 za r臋k臋 i tak sobie posiedzimy.聽

Kocham Ci臋.

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, ludzie stoj膮, drzewo i na zewn膮trz