Historia małżeńska!

Weronika i Marek pobrali się w bardzo młodym wieku, gdyż zakochali się w sobie bez pamięci.

Skromny ślub, bo nie mieli pieniędzy, a potem ich rodzice wybudowali dla nich skromny domek, w którym zamieszkali i zaczęli go dla siebie urządzać.

Domek stał w urokliwej okolicy blisko lasu i pięknego jeziora i chętnie razem po nim spacerowali, łowili ryby w jeziorze i celebrowali swoją miłość często z kieliszkiem wina patrząc wysoko na gwiazdy przy rozpalonym ognisku!

Weronika była piękną kobietą, bo dość wysoką o dużych, brązowych oczach i wielu ludziom mogłoby się wydawać, że tych dwoje jest rodzeństwem, bo tak idealnie do siebie pasowali.

Nie wychodzili czasami z łóżka, bo tak ich rozpalała namiętność i oboje myśleli, że ta miłość przetrwa długie lata, aż do śmierci.

Z tej miłości najpierw na świecie pojawiła się śliczna córka, a za trzy lata syn, który był bardzo podobny do ojca, jak zdarta skóra z niego.

Ona miała zajęcie, bo wychowywała dzieci, kiedy Marek pracował  w geodezji, a ona w tym czasie uprawiała przydomowy ogródek, aby dzieci jadły tylko zdrowe warzywa z jej ogrodu.

Ich życie kwitło i tych dwoje się nigdy nie kłócili, a sporne sprawy załatwiali przez spokojną i wyważoną rozmowę.

Kiedy dzieci podrosły, to Weronika także poszła do pracy i była pracownikiem biurowym w dziale księgowości i naprawdę dobrze zarabiała.

Szczęście rodziny kwitło, bo oni mieli pracę, a dzieci uczyły się świetnie, choć ich życie seksualne przygasło, bo mijali się często w drzwiach z powodu różnych godzin pracy.

Mijały lata nie wiedzieć kiedy i ich dzieci wyfrunęły z domu na swoje, a oni zostali tylko we dwoje.

Czas tak szybko przeleciał, że oboje przeszli na emeryturę i wiedli życie tylko we dwoje, gdyż dzieci z racji swoich obowiązków coraz rzadziej odwiedzali rodziców, którzy mieli już po 60-tce.

Nagle Marek się rozchorował i zaczynał mu dokuczać kręgosłup, a więc lekarz wystawił mu skierowanie do sanatorium w celu rehabilitacji!

Żona bardzo dokładnie go spakowała, aby niczego mu nie brakowało w walizce.

Maż na pożegnanie obdarzył ją buziakiem i pojechał.

To był początek jesieni, a więc ona na spokojnie zbierała z ogrodu warzywa i owoce i wpadła w ich przetwarzanie na zimę.

Postanowiła też, że będzie się rozpieszczała dłużej sypiając, a także przygotowała sobie sporą porcję książek do przeczytania w ulubionym fotelu!

Czuła się szczęśliwa, że po wielu latach harówki w końcu ma czas tylko dla siebie i się dopieszczała ufając całkowicie mężowi.

Ani razu nie przeszła jej przez głowę zła myśl, bo przecież on nie mógł jej skrzywdzić.

Zbliżał się jego powrót i akurat była ich 40 rocznica ślubu!

Upiekła pyszną szarlotkę, którą on uwielbiał i także schłodziła sampana, by wspólnie uczcić ich rocznicę.

Wyglądała niecierpliwie przez okno,czy już on wraca.

Wrócił i niedbale postawił walizkę w korytarzu i od progu oznajmił jej, że się zakochał i odchodzi.

Na początku nie rozumiała jego słów i wzięła to jako żart!

Spakował jeszcze trochę swoich rzeczy i całując ją w usta rzekł, że musi zmienić coś w swoim życiu, a potem zamówił taksówkę i odjechał!

Ona się tak załamała, że znalazła się u psychiatry, by pomógł jej przetrwać!

Przyjechały dzieci, aby ją wyrwać z tej rozpaczy, ale do niej nic nie docierało.

Leżała pół roku w łóżku, brała leki, które nie przynosiły żadnej ulgi, gdyż stwierdziła, że przegrała swoje życie!

Pewnego dnia on wrócił do niej i przepraszał mówiąc, że to była pomyłka, że tamtej chodziło tylko o pieniądze i został wykorzystany!

I znowu to była jesień, a ona wzięła wszystkie swoje leki i szurając na ścieżce pośród jesiennych liści siadła na kładce i pod wpływem leków wpadła do głębokiej i zimnej wody i się utopiła!

 

Znalezione obrazy dla zapytania: kbieta nad jeziorem

26 myśli na temat “Historia małżeńska!

  1. Oj, chyba niedługo stanę się specjalistką od rozwodów 🙂 Najpierw ja, potem starszy syn, a młodszy to już nawet o stałym, nieformalnym związku słyszeć nie chce, bo kiedy koledzy robią jeden po drugim huczne wesela, a szybko po tym po cichu się rozwodzą. To źle. Stajemy się społeczeństwem singli. Ale i dobrze. Bo jakoś zupełnie nie wyobrażam sobie życia ze zdrajcą. I nie mam na myśli „chwili zapomnienia”, ale wynoszenie tej chwili ponad całe dotychczasowe życie z partnerem, któremu przysięgało się miłość do śmierci.

    Polubienie

  2. Jeżeli przyczyną rozpadu tego związku miał być seks (czyt. zdrada małżeńska), to pozwolę sobie przytoczyć przykład długoletniego związku w którym małżonka zachęcała męża, aby brał udział w „łowach sanatoryjnych”, Wychodziła z założenia, że chłop za którym „baby się nie oglądają, ani on za nimi” – jest jakiś niepełnowartościowy.
    Sam zresztą miałem uczulenie do kobiet, które „po tym pierwszym” razie pytały: „Kochanie, czy dobrze ci ze mną było?” Otóż w seksie raczej nie może być dobrze po tym pierwszym, czy dziesiątym razie … nie może, bo zawsze może być lepiej. W seksie jest zresztą tak jak z nowymi butami ze skóry, gdzie albo buty się dopasują się do nogi, albo noga do buta. W tym drugim przypadku najczęściej dochodzi do rozwodu buta z nogą. 😉

    PS. To jest skrajna opinia , zachęcająca do nieco pobocznych komentarzy.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. No cóż, wbito nam do głowy, że mamy być monogamistami, może to jednak nie jest w naszej naturze. To po pierwsze. Po drugie jak współmałżonek zdradza to po drugiej stronie tego jest przecież druga osoba kobieta czy mężczyzna, którzy wiedzą, że mogą komuś zniszczyć życie a mimo to nie wahają się. Po trzecie seks i erotyka odgrywają w naszym życiu większa role niż chcielibyśmy się do tego przyznać. Po czwarte wierze, że przypadek przez Ciebie opisany to jednak margines. I wreszcie po piąte Marcinkiewicz, któremu współczułaś w jednym ze swoich wpisów w tym kontekście na współczucie nie zasługuje, chociaż Iza okaz się modliszką.

    Polubienie

  4. No cóż, wbito nam do głowy, że mamy być monogamistami, może to jednak nie jest w naszej naturze. To po pierwsze. Po drugie jak współmałżonek zdradza to po drugiej stronie tego jest przecież druga osoba kobieta czy mężczyzna, którzy wiedzą, że mogą komuś zniszczyć życie a mimo to nie wahają się. Po trzecie seks i erotyka odgrywają w naszym życiu większa role niż chcielibyśmy się do tego przyznać. Po czwarte wierze, że przypadek przez Ciebie opisany to jednak margines. I wreszcie po piąte Marcinkiewicz, któremu współczułaś w jednym ze swoich wpisów w tym kontekście na współczucie nie zasługuje, chociaż Iza okaz się modliszką.

    Polubienie

  5. Z tej historii wyłania się pewien ideał życia – żeby wszystko było ustalone i nic się nie działo. I nie ma wątpliwości, że jest to ideał, którego nie dzielą oboje. On chciał czegoś więcej, ona żeby tylko nic się nie działo. Zaryzykował. Sparzył się, ale coś przeżył. Mam do tej postaci wiele sympatii. Zakończenie smutne.

    Polubienie

      1. Rozumiem. Uważam, że tutaj nie do końca też chodzi o opuszczenie. Jakby nie chodziło o męża, główna bohaterka miałaby problem z czymś/kimś innym. Niektórym osobom niewiele trzeba, aby zaczęły się dołować z byle powodu i inni mają na to bardzo niewielki wpływ. Ważniejsze są czynniki wewnętrzne.

        Polubienie

      2. To prawda. Dlatego czasami tak trudno jest w parze. Bo jeśli trafi się na osobę, która ma tendencje do załamywania się, jest bardzo ciężko przetrzymać tąpnięcie po tąpnięciu. Czasami samemu się pęka.

        Polubienie

      3. To prawda, tym bardziej, że depresja jest traktowana nierówno przez samego chorego. Gdy już nie można wytrzymać człowiek zwraca się do lekarza i medykamentów, ale są też lata całe, gdy objawy depresji traktuje tylko jako swój charakter, coś co inni muszą znosić, bo obiecywali. Bardzo wielu mężczyzn ubiera depresję w agresję. Czy to też należy znosić? Wiele osób powie, że nie. A dlaczego rodzina ma znosić czarnowidztwo, narzekanie, umniejszanie osiągnięć innych osób, męczęnnictwo? To też jest trucizna dla dusz innych ludzi i ci ludzie mają prawo od tego uciekać. Dlatego sprawa depresji w rodzinie jest tak trudna.

        Polubienie

      4. Świechno przeżyłam wiele etapów depresji i naprawdę nie epatowałam swoja chorobą, a lezałam nieszczęślwa i nie wiedziałam, co mam zrobić ze swoim życiem. Nie da się udawać depresji, która jest wypisana na twarzy.

        Polubienie

      5. Ależ ja nie mówię o udawaniu, tylko o tym, że depresja ma wiele odsłon. I niestety jest ona tak samo niszcząca dla otoczenia jak i dla samego chorego. Sama zastanawiałabym się co poradzić komuś, gdybym była psychologiem: uciekać czy trwać. Nie wiem jaka jest odpowiedź i cieszę się, że nie muszę jej znać.

        Polubienie

  6. Strasznie smutna historia… Kiedyś myślałam, że miłość jest jedna, prawdziwa…ale teraz myślę, że to trochę naiwne. To, że ktoś z kimś idzie przez życie jest raczej kwestia jego decyzji i odpowiedzialności, miłości niekoniecznie, nie zawsze… No chyba, że akurat mamy to szczęście trafić na kogoś, przy kim żadna inna osoba się nie liczy, coś, czego nie zmieni upływ czasu… I mimo takich smutnych wniosków, wierzę, że czasem niektórym się udaje… Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  7. Zdrady są stare jak świat. Proza życia zabija tych, którzy nie podtrzymują dobrych relacji, przy czym do tego tanga potrzebnych jest dwoje.
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s