Archiwum dnia: 5 marca, 2020

Dwa miliardy podpisze na swoj膮 kampani臋!

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie siedz膮 i w budynku

Bodaj偶e wczoraj Kaczy艅ski spotka艂 si臋 z Adrianem w Biurze Bezpiecze艅stwa Narodowego p贸藕nym wieczorem, a spotkanie trwa艂o zaledwie 11 minut.

Mo偶na si臋 tylko domy艣la膰 po co, to spotkanie si臋 odby艂o.

Kaczy艅ski tupn膮 nog膮 swoj膮, jeszcze w kolanie schorowan膮 i nakaza艂 Adrianowi, 偶e kategorycznie ma podpisa膰 ustaw臋 o 2 miliardach, kt贸re maj膮 by膰 przekazane na „kurwizj臋” Kurskiego zamiast na onkologi臋.

Kaczy艅ski bardzo si臋 boi, 偶e Duda mo偶e przegra膰 wybory i dlatego ta kasa ma by膰 przeznaczona na kampani臋 tego marnego cz艂owieka, kt贸ry postrada艂 zmys艂y i nie jest w stanie rz膮dzi膰 samodzielnie.

Jutro, do p贸艂nocy Adrian ma czas na podj臋cie decyzji i mo偶na si臋 spodziewa膰, 偶e takie wielkie pieni膮dze przeznaczy na swoj膮 kampani臋 pod przykrywk膮 telewziji!

Po co maj膮 wspomaga膰 onkologi臋, kiedy tu chodzi tylko o utrzymanie w艂adzy w r臋kach prymityw贸w!

Dali 500+ na dzieci, ale co z tego?

Gdyby nie Jurek Owsiak i spo艂ecze艅stwo, s艂u偶ba zdrowia pad艂a by na pysk i tak te偶 si臋 dzia艂o za rz膮d贸w PO i nie oszukujmy si臋, 偶e PO d膮偶y艂o do uzdrowienia s艂u偶by zdrowia.

Jednak teraz, co si臋 dzieje, to jest eutanazja na pot臋g臋, bo,聽 w tym resorcie dziej膮 si臋 nieludzkie sprawy, a zw艂aszcza w konaniu starych ludzi w szpitalach, kt贸re s膮 ograbione z pieni臋dzy i niedoinwestowane!

Obiecywali w kampanii, 偶e to si臋 zmieni!

Ludzie umieraj膮 w szpitalach i nikogo nie obchodzi dyskrecja i empatia w odchodzeniu i traktuj膮 umieraj膮cego jako ulg臋!

Nie pozwalaj膮 si臋 rodzinie po偶egna膰 z umieraj膮cym z empati膮 i dyskretnie w osobnym pokoju odchodzenia.

W polskich szpitalach chorzy s膮 g艂odzeni, bo lepiej je艣膰 dostaj膮 wi臋藕niowie!

Kiedy艣 odchodzenie odbywa艂o si臋 z godno艣ci膮, a teraz tylko zawiesz膮 umar艂emu na palec nazwisko i wciskaj膮 do ch艂odni!

Przeczytajcie prosz臋, bo tak i my mo偶emy odchodzi膰 w warunkach nieludzkich!

„Bardzo d艂ugo zastanawia艂am si臋, czy ten post powinien si臋 w og贸le pojawi膰. Ale im d艂u偶ej o tym my艣l臋, tym bardziej utwierdzam si臋 w przekonaniu, 偶e nie chc臋 w tej kwestii milcze膰. Nie ma na to mojej zgody.

Miesi膮c temu po偶egna艂am swojego tat臋. Nie wiem kiedy ten czas min膮艂, ale min膮艂 bardzo szybko. Nawet nie wiem, czy nie za szybko.

Z ko艅cem stycznia Andrzej trafi艂 do szpitala na ulicy Lutyckiej w Poznaniu. Pogotowie zabra艂o go po 23:00, ca艂膮 noc sp臋dzili艣my na SORze. Ludzie w salach byli poupychani jak ma艂e chomiki w klatkach, lekarka zagin臋艂a na kilka dobrych godzin, recepcja szpitala spa艂a, a zg艂aszaj膮cy si臋 do szpitala ludzie albo chcieli wyj艣膰 na w艂asne 偶膮danie, albo szukali jej dobre p贸艂 godziny. Sufit z艂o偶ony z kaseton贸w by艂 w niekt贸rych miejscach dziurawy jak szwajcarski ser, pojedyncze buty by艂y rozrzucone na korytarzu, nikt nic nie wiedzia艂. Koszmar i ma艂o 艣mieszny 偶art obyczajowy.

O szpitalu na Lutyckiej mo偶na powiedzie膰 wiele. Tata, w ci臋偶kim stanie – z niewydolno艣ci膮 nerek, sp臋dzi艂 kilkana艣cie godzin le偶膮c na korytarzu. Trzeba by艂o czeka膰. Czeka膰 i czeka膰 i czeka膰. A on umiera艂 na naszych oczach. Podkre艣l臋 – na korytarzu. Takich ludzi, w ca艂ym tym czasie, kiedy w szpitalu przebywa艂am 70% swojego czasu, by艂o zdecydowanie wi臋cej. Starszych, schorowanych, pozbawionych godno艣ci i tak wa偶nego dla zdrowia spokoju. Prawa pacjenta? Zapomnij.

W dzie艅, w kt贸rym m贸j tata odszed艂, mia艂 wr贸ci膰 do domu. By艂y艣my gotowe na jego powr贸t. Ten dzie艅 mia艂 si臋 sko艅czy膰 zupe艂nie inaczej. Tego dnia wydarzy艂o si臋 wiele, 艂膮cznie z walk膮 o podanie morfiny zamiast pyralginy w kropl贸wce.

Na sali by艂o tak偶e trzech innych Pan贸w. Z moim tat膮 艂膮cznie by艂o ich czworo. I kiedy zbli偶a艂o si臋 najgorsze, oni w tym wszystkim byli z nami. Widzieli, co si臋 dzieje. W mi臋dzyczasie na sali by艂o nawet dziecko, kt贸re takiego widoku nie powinno ogl膮da膰. Pod wiecz贸r uda艂o nam si臋 w ko艅cu znale藕膰 na korytarzu ma艂y parawan, dzi臋ki kt贸remu na chwil臋 oddzielili艣my nasz smutek od szpitalnej publiczno艣ci.

Bardzo bym chcia艂a, 偶eby ta chwila mog艂a by膰 cho膰 w minimalnym stopniu intymna, rodzinna i nieskr臋powana, aby艣my ze swoimi 艂zami, emocjami i prze偶ywaniem ogromnej dla nas tragedii, mogli cho膰 na chwil臋 poczu膰 si臋 bezpiecznie, jakkolwiek mo偶na by艂o tam si臋 tak w og贸le wtedy poczu膰.

Ma艂y parawan i my. Spr贸bujcie to sobie chocia偶 wyobrazi膰.

Tego dnia na sali pojawi艂 si臋 tak偶e nowy pacjent. Wszysycy mieli za艂o偶one cewniki. I temu nowemu pacjentowi ten cewnik chyba p臋k艂. Najpierw, przez kilka godzin, pod jego 艂贸偶kiem powi臋ksza艂a si臋 plama kapi膮cego moczu. Po zwr贸ceniu uwagi personelowi, czy mo偶na co艣 z tym zrobi膰, naszym oczom ukaza艂 si臋 widok, kt贸ry naprawd臋 ci臋偶ko ogarn膮膰 rozumem.

W ka艂u偶臋 moczu zosta艂o rzucone prze艣cierad艂o. I tyle. Po kilku godzinach Pani przysz艂a zn贸w, zabra艂a nasi膮kni臋ty materia艂 i rzuci艂a nowy. I tak bez ko艅ca. Mojego tat臋 偶egna艂am schowana za ma艂ym parawanem, a w powietrzu unosi艂 si臋 zapach uryny.

Czy w艂a艣nie tak powinny wygl膮da膰 po偶egnania z najbli偶szymi w szpitalach? Czy tak wygl膮daj膮 prawa cz艂owieka-pacjenta w Polsce?

Strata rodzica to jedna z najwi臋kszych podr贸偶y emocjonalnych, jak膮 przechodzi si臋 w 偶yciu. Andrzej odszed艂 u艣miechni臋ty, a kilka chwil przed powiedzia艂, 偶e jest w domu. I by艂, bo wszystkie by艂y艣my z nim do samego ko艅ca.

Jest taki smutek w ka偶dym z nas, kt贸ry trzeba prze偶y膰 samemu/samej. Jest to bardzo osobiste do艣wiadczenie, ucz膮ce pokory. Wielkim szcz臋艣ciem by艂o dla mnie to, 偶e mog艂am zda膰 si臋 z tat膮 na szczero艣膰, kt贸rej wielu si臋 boi albo nie chce. I za to dzi臋kuj臋 losowi – 偶e mog艂am powiedzie膰 i zapyta膰 Ci臋 o to, co chcia艂am. I nie by艂o na to za p贸藕no.

Ten post wrzucam, aby u艣wiadomi膰 wam, w jak wielkiej czarnej dziurze jeste艣my z naszym publicznym zdrowiem. Jest to wielka tragedia ka偶dego z nas. Pos艂anka partii rz膮dz膮cej swoim 艣rodkowym palcem dobitnie zobrazowa艂a sytuacj臋, w jakiej przysz艂o nam funkcjonowa膰. Nie ma ju偶 godno艣ci, nie ma humanitarno艣ci. Empatia staje si臋 s艂owem anonimowym. Mi艂o艣膰 do bli藕niego wydaje si臋 by膰 n臋kana jakimi艣 demonami.

Halo, czy leci z nami pilot?

W tym po艣cie chodzi o nas. Pacjent贸w i pracownik贸w szpitala. Bo tych wszystkich ludzi, kt贸rzy znajduj膮 si臋 po drugiej stronie „barykady”, te偶 rozumiem. Zaufanie do polskiej s艂u偶by zdrowia kuleje w ka偶dym obszarze. Zar贸wno pacjenta, jak i pracownika. Nie mam do nikogo zatem pretensji, bo narastaj膮ca z艂o艣膰 i irytacja dotyka ka偶dego z nas.

Jednak ci膮gle chodzi za mn膮 pytanie – co musi si臋 jeszcze wydarzy膰, co musi zosta膰 napisane, powiedziane, zobaczone, aby kto艣 w ko艅cu postara艂 si臋 ten system ratowa膰? Kampania prezydencka trwa w najlepsze, co dalej z palcem pos艂anki Lichockiej?

Jest wiele rzeczy, kt贸re chcia艂abym wykrzycze膰, ale nie mog臋. Najg艂o艣niej krzyczy si臋 bowiem w milczeniu i samotno艣ci z najbli偶szymi. Dbajcie przede wszystkim o siebie, bo nikt inny o was nie zadba. I tym zako艅cz臋.

PS

Sk艂adam podzi臋kowania dla ca艂ego personelu oddzia艂u Interny, kt贸ry w ostatnich dniach stara艂 si臋 nam pomaga膰 w opiece nad tat膮.

Nigdy nie prosz臋 o udost臋pnienia, ale teraz chyba musz臋. Niech co艣 si臋 w ko艅cu zmieni.

Doma Jarosz”

Pobrane z FB

Znalezione obrazy dla zapytania: 艣niadanie w szpitalu