Archiwum dnia: 26 marca, 2020

Z koronawirusem możemy wygrać tylko pokorą!

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda
Widzę wiosnę z mojego balkonu i wybitnie w tym roku marzec buchnął majem.
Nie ma się co dziwić, skoro temperatury są na plusie.
Mieszkam w zachodniopomorskim i powiem Wam, że tej zimy nie widziałam ani jednego płatka śniegu, bo tak zmienia się klimat!
Mamy bardzo trudny czas i miliony ludzi jest uwięzionych w swoich domach i ja także siedzę na tyłku, aby się nie zarazić, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że mam choroby współistniejące i jestem łatwym celem, a nie chcę umrzeć w taki sposób.
Dlatego trzymam się procedur i jakoś sobie ten czas wypełniam, by nie popaść w agresję z powodu przymusowej kwarantanny!
Słuchałam dzisiaj wypowiedzi jednego profesora – sorry nie pamiętam nazwiska, który powiedział wprost, że izolacja ludzi pobudzi w nich bunt i agresję i w końcu zaczną wychodzić z domów wbrew wszystkim zakazom i pandemii nie będzie końca.
Mam ogromny problem z Mężem, który ma swoje obowiązki i jest zmuszony codziennie coś załatwić na zewnątrz, a do tego nie jest domatorem.
Niby uważa, ale to cholerstwo czai się na każdym kroku, co sprawia, że żyję w stresie, choć na stare lata powinnam żyć spokojnie i we własnym rytmie,a spokój zabrał mi wirus!
Całemu światu wirus odebrał wolność, ale także sprawia, że zmieniamy swoje postrzeganie na życie i stosunki międzyludzkie.
Włącza się w wielu ludziach chęć pomocy słabszym i na przykład ludzie szyją maseczki, a młodzi ludzie starają się pomóc starszym choćby w zakupach i wyprowadzaniu pupilów na spacery i to jest piękne.
Prawie codziennie mam relacje z tego jak ten trudny czas spędzają moje Wnuki i jak sobie z dziećmi radzą ich rodzice.
Nie jest łatwo naprawdę, bo dzieci zwykle w takich warunkach się nudzą, a do tego nie mogą się spotykać z rówieśnikami.
Ja jako babcia kibicuję, aby dali radę pobyć ze sobą nie wiadomo do kiedy na 55 m kwadratowych 24 godziny na dobę!
Z pewnością jest ciężko i dlatego staram się mieć z nimi kontakt, aby wiedzieć jak sobie radzą i w jakiej są kondycji psychicznej.
Uważajcie na siebie proszę!
W telewizji pokazują co dzieje się w Hiszpanii i Włoszech, gdzie nie zdążają w spopielaniu zwłok!
Bądźmy od nich mądrzejsi i nie powielajmy ich błędów mimo, że dziś w Sejmie Kaczyński i jego pupile olali rękawiczki i maseczki, bo sobie myślą, że to ich nie dotyczy, a władza jest najważniejsza nawet kosztem naszego życie, bo każą nam „zapindlać” do urn 10 maja, by mogli zostać na wieki u władzy!
Nie idźcie na te wybory, bo wirus nikogo nie oszczędzi jeśli będzie miał ochotę na moje i Twoje życie!
Niżej wkleiłam wpis mojej ulubionej blogierki „Goplany”, która opisała jak wyglądało dzisiaj w Sejmie posiedzenie – zgroza i łamanie wszelkich procedur, ale chyba nas to już nie dziwi!

„czwartek, 26 marca 2020

Królowie skansenu i władcy zadupia. ( Tekst z dnia 26 marca 2020 roku)

No i sejm się wreszcie zebrał. Ale jak tylko wszyscy posadzili szanowne dupy na swoich miejscach, od razu wszystko wróciło do normy. I od razu przeciętny widz został potraktowany jak śmieć.
Pani marszałek Witek, tak dalece była niezadowolona z faktu, że musiała dziś przyjść do pracy, że zaczęła odczytywać formułki z kosmiczną wręcz prędkością. Wszystko na zasadzie: Jak już mnie zmusiliście, to przyszłam, odpierdolę swoje, niech się debile-obywatele ucieszą, a potem wracam do ciepłego domku pobierać swoją marszałkowską pensje za nic nie robienie.
Ktoś powie, że jest pandemia i że nawołujemy, by ludzie bez potrzeby nie wychodzili z domu, ale wymagamy od posłów, by się pojawili w sejmie. Ja rozumiem ostrożność. I nie będę tu górnolotnie opowiadać, że życie posła nie jest więcej warte, niż życie wszystkich tych, którzy w tym trudnym czasie do pracy iść muszą. Ale zawód każdy wybiera sobie sam, a potem całe życie ponosi tego konsekwencje. To nie my was pchaliśmy na stołki. Sami żeście mieli parcie do władzy. I wydawało się wam, że teraz, jak już was „motłoch” ( bo tak nas traktujecie) wybrał, to będą już tylko splendory, oklaski i konfetti? Byłoby pewnie miło, ale funkcja posła, polityka w ogóle, musi mieć w sobie coś z misji. Musi być tak samo starannie pełniona zarówno w szczęśliwych, jak i w trudnych czasach.
Nie dość, że czas waszej pracy skróciliście do jednego spotkania w miesiącu, co sprawia, że uchwalacie prawa bez żadnej konsultacji, tylko według własnego widzi mi się, to jeszcze nie można liczyć na was w czasie próby. Bo co to za sejm, co to za rząd, który boi się pracować?
Mówicie, że Platforma Obywatelska żądając zwołania sejmu naraziła na zakażenie koronawirusem 460 posłów. Idąc tym tropem można by powiedzieć, że dyrektor szpitala naraża kilkusetosobowy personel począwszy od lekarzy, a na salowych skończywszy, bo każe im w czasie epidemii przychodzić do pracy. A pragnę przypomnieć, że pracownicy służby zdrowia narażają się znacznie bardziej i za znacznie mniejsze pieniądze, niż posłowie. Każda praca jest w jakimś sensie niebezpieczna. Można by uratować kierowców ciężarówek, każąc im zostać w domu zamiast rozwozić produkty po całym świecie. Bo przecież na drogach czyhają na nich wypadki. Można uratować sprzedawców od żylaków, policjantów od kontaktów z niebezpiecznymi przestępcami. Myślę, że dużo zdrowiej byłoby także dla strażaków, gdyby w razie pożaru posiedzieli w ciepłej remizie i pograli w karty. Kierowcy karetek mogliby jeździć ostrożnie i powoli, kładąc własne życie wyżej, niż życie tych, których ratują. Nie mówiąc już o żołnierzach, którzy powinni po prostu się poddać w pierwszym dniu wojny. Bardzo wielu ocaliłoby w ten sposób życie.
Nie widzę powodu, by życie posła miało by być więcej warte, niż życie innego pracownika. A widząc niektórych posłów, w jaką wpadli panikę, a szczególnie obóz władzy, aż się boję pomyśleć, co by się stało, gdyby rozpoczął się jakiś konflikt zbrojny. Pewnie pierwsi by spierdalali w bezpieczne miejsce zostawiając Ojczyznę, którą sobie bez przerwy wycierają gęby, na pastwę losu.
Nie na tym polega zawód polityka. Nie może być tak, że w czasach dobrobytu przypisujecie sobie wszystkie zasługi, chociaż to obywatele zapierdalają na ten dobrobyt. Nie może być tak, że w czasie kryzysu spierdalacie pierwsi, jak szczury z tonącego okrętu, bo tak właśnie widzę waszą niechęć do pracy i strach przed wirusem.
Jesteście na czele tego państwa. Rządźcie więc do kurwy nędzy. Rządźcie, siedźcie i rozwiązujcie problemy. Dziś, teraz, nie za tydzień, za miesiąc, a najlepiej po wyborach. Bo jestem przekonana, że gdyby nie wybory, to by was los Polaków niewiele obchodził, bo dla was przecież, na wasze pensje, na wasze nagrody zawsze wystarczy, tak, jak wystarczyło na testy dla was poza kolejnością.
Póki co, nic się w tych dniach nie klei i nie dopina. Co chwila zamyka się jakiś szpital, bo jest podejrzenie o zarażenie personelu. Spóźniliście się w kolejkę po środki ochrony osobistej dla lekarzy organizowanej przez UE. Samoloty z Chin od dwóch tygodni wożą sprzęt do Włoch, Czech i innych potrzebujących krajów. Do Polski pierwszy dotarł dopiero dziś, by można było podkreślić, wyeksponować wielką zasługę prezydenta, który podobno ten cud sprawił osobistą znajomością z chińskim przywódcą załatwił.
Zarządziliście nauczanie online? Pomijam fakt, że to nie działa i nie zadziała, bo nawet nie wszędzie dociera internet. Ale, panie Kaczyński, naprawdę chce pan narażać nasze dzieci na te pornosy oglądane przy piwku? Do kościoła niech idą lepiej.
Jest wiele sygnałów z Polski, że zachwyty nad sprawnością państwa, jakie słyszymy w telewizji to jedno, a brutalna prawda o panującym chaosie, to drugie. I coraz częściej potwierdza się fakt, że skala zachorowań jest skrzętnie ukrywana.
Czy zauważyliście, że w komunikatach o rozwoju choroby nie mamy żadnych wieści z Północnej Korei? Bo przecież kto to sprawdzi na zadupiu cywilizacji lub w jej ogonie, w których brylujemy także my pod tymi rządami.
Wiecie co mnie zawsze zastanawiało?, czego nigdy nie mogłam zrozumieć? Im bardziej silni usiłują być władcy, bardziej autorytarni, pyszni i naznaczeni manią wielkości, tym bardziej żałosne jest ich dzieło. Dlaczego taki Kastro, czy kolejni przywódcy Korei, czy na przykład taki Kaczyński, nie chcą być władcami wspaniałych nowoczesnych krajów. Tak wiecie, żeby naprawdę mieli być z czego dumni. Żeby było bogato i szczęśliwie, by była dla każdego miska, w której by był nie tylko ryż, by społeczeństwo było mądre i wykształcone, a w państwie były najlepsze autostrady, najnowocześniejsze łącza komórkowe, najszybszy internet. A wszystko to w otoczeniu zdrowego powietrza, bujnej przyrody i długowieczności obywateli.
Dlaczego im bardziej zakochany w sobie dyktator, im większe ma ego, tym mniej dba o kraj i obywateli? Panie Kaczyński, panie Duda, panie Morawiecki, dlaczego wolicie być królami skansenu i władcami zadupia?”