Koronawirus testuje ludzkość!

Obejrzycie to krótkie wideo, które świadczy o tym, że ludzie powoli są już zmęczeni siedzeniem w domach i tęsknią do normalności i wolności jaką świat utracił dwa miesiące temu!

Wydaje się, że bardzo są zmęczone młode rodziny z małymi dziećmi zatrzymanymi w kwarantannie, bo  tym dzieciom trzeba organizować dzień od A do Z i tak jeszcze nie wiadomo do kiedy!

Na pewno zmęczeni są seniorzy, którzy mieszkają często samotnie i spacery urozmaicały im dzień, na których mogli spotykać się z innym ludźmi i z nimi porozmawiać choćby w parku na ławeczce.

Powstaje więc pytanie jak długo jeszcze to wytrzymamy, a mam wiadomość z pewnego źródła, że teraz częściej dochodzi w domach do przemocy, gdyż ci ludzie dotąd nie wiedzieli, że kondycja rodziny, czy małżeństwa jest słaba i teraz to widać jak na dłoni.

Dzisiaj słuchałam wypowiedzi w TVN24 Macieja Stuhra , który ten czas wreszcie spędza ze swoją rodziną, gdyż oboje byli zapędzeni i teraz na nowo się odnajdują w domowym zaciszu!

Jego ojciec też się wypowiadał, że w końcu ma czas na czytanie książek, które na niego czekały na półce.

Ja z Mężem wczoraj wieczorem odtwarzaliśmy sobie przeboje z lat 80 i 90-tych i naprawdę zrobiliśmy sobie ucztę ze wspomnień – ach, co to były za przeboje polskie i zagraniczne.

Teraz już nie komponuje  się takich piosenek!

Maciej Stuhr także wypowiedział się na temat polityki i stwierdził, że w tym czasie ucieka od tego tematu i powiedział wprost, że niech sobie inni idą do urn i wybiorą swojego Andrzeja, a on do wyborów nie pójdzie, gdyż kocha swoich bliskich!

Z pewnością ludzie w tym czasie robią różne rzeczy, a wczoraj wieczorem słyszałam domowe prywatki z muzyką w tle, czyli jakby wracają dawne czasy!

Ja osobiście sobie radzę, bo będąc na emeryturze jestem przyzwyczajona do siedzenia w domu, choć martwię się o bliskich.

Robię w domu, to co zwykle, a więc gotuję, sprzątam i piszę bloga!

Martwię się jednak o Męża, który autentycznie cierpi z powodu izolacji i dziś w końcu załatwił sobie maseczkę, co nieco mnie uspokoiło!

Niestety, ale ludzie niektórzy nie wytrzymują i opuszczają swoje domy choćby na spacer, a to są przeważnie ludzie młodzi, którzy myślą, że epidemia ich nie dotyczy, a właśnie dotyczy, bo umierają coraz młodsi na świecie!

Jaki mam zamiar?

Otóż mam po Wnukach blok rysunkowy i farby plakatowe i może namaluję jakiś obraz abstrakcyjny, który siedzi mi w głowie!

Nigdy nie potrafiłam rysować i malować, ale się pobawię, by zająć sobie czas, a także dalej będę odsłuchiwała dawne, dobre przeboje i tak to się będzie kręcić.

Uwielbiam słuchać mądrych ludzi, którzy są zapraszani do telewizji i ogromnie mi się podobał wywiad z profesorem Marcinem Królem, który jakby przewiduje ile będziemy w stanie przetrzymać będąc w izolacji. Poczytajcie!

„To jest koniec niskiej pogardy dla ludzi wiedzy”

 

Ludzie wiedzy będą teraz w wielkiej cenie – zauważył w „Faktach po Faktach” prof. Marcin Król, filozof i historyk idei, który w programie ocenił aktualne nastroje wokół epidemii COVID-19.

„Jak długo ludzie wytrzymają?”

Król mówił, że nie wie „nic na temat tego, jak będzie rozprzestrzeniała się pandemia”. – Załóżmy, że jesienią to się zmniejszy. W związku z tym musimy się zająć tym, o czym z pewnym prawdopodobieństwem można mówić i przewidywać – zaznaczył.

– Po pierwsze: izolacja. Jak długo ludzie ją wytrzymają? – pytał. – Moim zdaniem, tutaj są granice nie do określenia. Myślę, że dla ludzi, którzy mieszkają w blokach z dwojgiem dzieci na czterdziestu metrach (kwadratowych), te granice się zbliżają – ocenił.

– Pewnego dnia te granice psychospołeczne pękną. Jak granice pękną, ludzie wyjdą na miasto: w Polsce, w Paryżu, w Nowym Jorku, gdziekolwiek. Rozbiją pierwszy napotkany sklep. Przyjedzie policja, dwieście osób uspokoi, aresztuje. Potem przyjdą trzy tysiące osób. Co dalej? Nie wiem – opowiadał.

Prof. Król pytany, czy w zastanej rzeczywistości nie znajduje scenariusza, w którym aktualna sytuacja zmieni społeczeństwo na lepsze, odpowiedział przecząco. – To może się zdarzyć, ale za pięć czy dziesięć lat mniej więcej. Nie w tej chwili – dodał.

Jak mówił, w Polsce, czy w wielu innych krajach, jedna czwarta ludzi będzie na bezrobociu, pozbawiona pracy. Zwrócił uwagę, że takie osoby określa się mianem „ludzi zbędnych”. – Ci ludzie stracą pracę na skutek sytuacji gospodarczej. Ta praca nie wróci. Bardzo dużo małych, średnich, ale i wielkich przedsiębiorstw padnie. Nie będzie kapitału, aby je odratować – ocenił.

Profesor zwrócił uwagę, że bezrobocie prowadzi do zmarginalizowania. – Ci ludzie ulegną odspołecznieniu – zauważył. – To będzie dramatyczny podział. Część ludzi wiedzy i związanych z nowymi technologiami fantastycznie pójdzie do przodu. A ci ludzie zostaną zostawieni samym sobie. Tak być na dłużej nie może w żadnym świecie – mówił.

– Nie będzie solidarności między ludźmi zbędnymi, a ludźmi wielkiego awansu społecznego – dodał.

„To upadek populizmu”

Profesor dopatrzył się w aktualnej sytuacji „zjawiska nadzwyczajnego”, czegoś „pośrednio dobrego”. – To upadek populizmu. Ufamy specjalistom: profesorom, wirusologom. To jest koniec niskiej pogardy dla ludzi wiedzy – tłumaczył. – Ludzie wiedzy będą teraz w wielkiej cenie – dodał.

– Wiemy o tym świecie sporo, tylko nikt nas się nigdy nie słuchał, nikt nas się nie pytał. Mnie też żaden polityk nie pytał w żadnej sprawie – powiedział, dodając, że nie chodzi o to, żeby „ludzie wiedzy pchali się do polityki”. – Ale słuchanie ich może nam trochę pomóc – zaznaczył.

– Pytanie, czy z panicznego strachu władze, także polskie, ale nie tylko, nie doprowadzą do odsunięcia tych ludzi (wiedzy – red.) możliwie jak najdalej. Będą chcieli rządzić ciemną masą, a każdy dyktator woli mieć ciemną masę – stwierdził.

Według niego, kondycja demokracji „jest w marnym stanie”. – Słyszę, że demokracja się odrodzi po pandemii. Daj Boże, ale ona sama się nie odrodzi. Najpierw trzeba będzie odzyskać pewien rodzaj nie solidarności, a spokoju społecznego, wewnętrznego – tłumaczył. – Dopiero wtedy uda się przekonać ludzi do tego szalonego pomysłu, jakim jest demokracja, to znaczy do tego, że my sami chcemy rządzić, a nie żeby rządził nami (premier Mateusz) Morawiecki i (prezydent Andrzej) Duda, czy odpowiednio w innych krajach – dodał.

Potrzebny zmieniony plan Marshalla

Profesor zwrócił uwagę na wagę pomocy ekonomicznej. Mówił, że trzeba pomagać zarówno małym, jak i dużym firmom. – Ryzyko finansowe się zwróci, proszę pamiętać o planie Marshalla. On polegał na tym, że biednej Europie dano mnóstwo pieniędzy do rozdania, w celu pobudzenia gospodarki. To się udało fenomenalnie. W takim planie muszą być olbrzymie zmiany, ale jest to kierunek – uznał.

– Innymi słowy: ratować społeczeństwo, gospodarkę, a nie tylko zdrowie. Jeżeli pójdzie się tylko w ratowanie zdrowia, to uratuje się trochę ludzi, ale zgubi się, zniszczy społeczeństwo. Nie o to chodzi, aby (robić to – red.) za cenę cudzej śmierci czy choroby – zaznaczył.

Król dopytywany o zbliżający się termin wyborów prezydenckich, o których przełożenie z powodu epidemii apeluje opozycja, powiedział, że „wszyscy ci, którzy są za wyborami powodują umyślne przestępstwo i będą odpowiadać przeciwko zdrowiu i życiu”.

Obraz może zawierać: 1 osoba

Koronawirus w Polsce. Profesor Marcin Król o sytuacji związanej z ...

55 myśli na temat “Koronawirus testuje ludzkość!

      1. Prawdopodobnie będziemy w domach siedzieć długo. Nikt nie jest w stanie określić jak długo! Tylko PiS jest dobrej myśli i wysyła nas do urn! Musimy być przeciwko i dbać o swoje zdrowe i naszych rodzin!

        Polubienie

      2. Niestety tak, to bardzo przeraża. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego lęku, do wyrzeczeń, do myśli, że ktoś może odejść wcześniej, zakładamy przecież, że będzie żyć do późnej starości. A teraz to wszystko się zaburzyło, pomieszało.

        Polubienie

  1. W obecnej sytuacji nawet jeszcze nie wiem, czy będę mogła pójść na wybory (rezydenci, żeby głosować, najpierw muszą się zapisać jako wyborcy w wybranej komisji), natomiast przychodzi mi tym razem i taka możliwość do głowy, że nie będę chciała pójść.

    Polubienie

      1. W sytuacji braku kampanii (prowadzi ją tylko Adrian) to nie byłaby dla mnie aż taka tragedia. Coraz częściej patrzę na Varadkara i myślę sobie „to nasz premier”. Ani razu taka myśl nie przyszła mi do głowy, gdy widzę Morawieckiego.

        Polubienie

      2. Kompletnie się tu nie odnajduję – kandydatów jest z 20, myślę o trzech, tyle, że każdy ma dla mnie tyle samo „za”, co „przeciw” (Kidawa, Biedroń, Hołownia).

        Polubienie

      3. Świechno to są trudne wybory. Póki co założyłam sobie, że na wybory nie pójdę,bo epidemia postępuje. Kandydaci powinni się wycofać z kandydowania dla dobra Polaków. a niech sobie zostaje Duda, który jeśli wygra to tylko dzięki najsłabszemu elektoratowi i to będzie jego klęska wizerunkowa. Ja do tego się nie przyłożę i odradzam Kidawę!

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Mam nadzieje, że profesor ma racje i zobaczymy upadek populistów. Ci ludzie czynią wiele zła.
    Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że w mojej okolicy mieszka jedenaście osób. Nikt nikogo nie zamyka, jesteśmy tutaj totalnie wolni w przeciwieństwie do Cuenki

    Polubienie

  3. Witaj Kalinaxo

    widzę, że blogowo nasze myśli ostatnio idą tym samym torem. Faktycznie: obecna sytuacja to prawdziwy test dla narodu. Rząd niestety nie zdał tego testu, ale my zwykli Polacy wciąż mamy szansę. Możemy odbudować i umocnić nasze rodzinne więzi, nadobić książkowe lekture, zdobyć n0owe umiejętności, talenty itd. To pozytywny efekt koronawirusa. Rodzi sie jednak pytanie, jak długo jeszcze wytrzymamy w tej izolacji? Ja mieszkam na obrzezach miasta, blisko lasu. Spokój, spiew ptaków za oknem. Ale mieszkajaca w bloku matka z dzieckiem? Co ona ma powiedziec? Jej dopiero ciężko. Ja też ogromnie juz odczuwam tesknote za bliskimi…dobrze ze jest telefon, skype i messenger…

    Polubienie

    1. Joanno a więc piszemy o tym samym prawie. To jest palący temat i zajmuje wielu piszących bloga.
      Uważamy dalej na siebie, bo tylko to możemy zrobić dla siebie i dla bliskich. Musimy to przetrwać!
      Pozdrawiam!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Joanno każdy inaczej to znosi. Mnie też jest ciężko, bo zdaję sobie sprawę z tego, że moje Córki muszą siedzieć z dziećmi zamiast pracować i żyć normalnym życiem. Ja sobie radzę, ale wielu ma dość. I powstaje pytanie jak to jeszcze długo potrwa. Trzymaj się i nie poddawaj.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s