Archiwum dnia: 27 czerwca, 2020

M贸j b贸l jest wi臋kszy ni偶 tw贸j!

Kiedy siostra mi napisa艂a, 偶e moim zasranym obowi膮zkiem by艂o opiekowanie si臋 mam膮, kt贸r膮 si臋 opiekowa艂am, to wr贸ci艂y do mnie demony z przesz艂o艣ci – automatycznie!

W tym stwierdzeniu poczu艂am si臋 jak zdeptany, nic nie znacz膮cy karaluch, robal, kt贸ry w zasadzie nikomu nie jest potrzebny w normalnym 偶yciu ludzkim bo mo偶e tylko w lesie!

Zacz臋艂am analizowa膰 swoje 偶ycie i dosz艂am do wniosku, 偶e od bliskich nie otrzyma艂am w doros艂ym 偶yciu 偶adnego szacunku i zosta艂am oceniona jak samo z艂o – jaki艣 dziwol膮g!

Wygl膮da na to, 偶e by艂am w tej rodzinie przezroczysta i nikomu nie potrzebna!

A ja pisz臋, 偶e do艣膰 zn臋cania si臋 nade mn膮, kt贸ra by艂a siedem razy hospitalizowana!

Do艣膰 zn臋cania si臋 nade mn膮, kt贸ra cztery razy targa艂a si臋 na 偶ycie, a ani ty siostro, ani matko nie reagowa艂y艣cie, a tylko s艂ysza艂am – we藕 rozw贸d, ale 偶adnych konkret贸w i musia艂abym z dzie膰mi zamieszk膮 po mostem!

Matka za swojego 偶ycia nie zrobi艂a nic, aby mnie i siostr臋 zjedna膰 ku sobie i aby艣my zakopa艂y top贸r wojenny!

Nie zareagowa艂a kiedy sprzeda艂am siostrze聽 sw贸j pami膮tkowy pier艣cionek, bo potrzebowa艂am pieni臋dzy na rozw贸d, a kiedy chcia艂am go odkupi膰 – odm贸wiono mi!

Jestem w ma艂偶e艅stwie ponad 40 lat i matka nigdy nie ugotowa艂a obiadu, aby zaprosi膰 nas – dwie c贸rki z rodzinami, aby艣my w ko艅cu na nowo si臋 porozumia艂y!

Przecie偶 musia艂a widzie膰, 偶e nie rozmawia艂am z siostr膮 ponad 20 lat i nie zrobi艂a z tym nic!

Zaprasza艂am j膮 na 艣wi臋ta, ale wytrzymywa艂a godzin臋 i meldowa艂a si臋 przy 艣wi膮tecznym stole u siostry, bo tam by艂o by艂o bardziej weso艂o z wiadomych przyczyn.

By艂o mi z tego powodu bardzo przykro, a moje dzieci te偶 to bola艂o, 偶e ich babcia woli inne klimaty!

Tak, widz膮c to –聽 odsun臋艂am si臋 od rodziny, bo mnie nie chcieli i ja nie chcia艂am pcha膰 si臋 tam, gdzie nie by艂am mile widziana.

Zosta艂am nawet wyproszona z domu siostry przez szwagra!

Kocha艂am mam臋 i bola艂o mnie to, 偶e by艂am dla niej mniej wa偶na i sama podzieli艂a swoje dzieci!

Dosta艂am w pracy po偶yczk臋 i posz艂am do sklepu wybra膰 dla niej elegancki p艂aszcz, bo wiedzia艂am, 偶e nigdy sobie nie kupi czego艣 eleganckiego z marnej emerytury.

Zawsze mia艂am dla niej prezent na imieniny, czy te偶 urodziny, bo zawsze pami臋ta艂am, 偶e mnie urodzi艂a i by艂am jej wdzi臋czna za pomoc na pocz膮tku mojego ma艂偶e艅stwa.

Moje prezenty stoj膮 teraz w witrynie mojej siostry, a jest to porcelanowy go艂膮b i m膮dra sowa i to jest oznak膮, 偶e stara艂am si臋 robi膰 mamie prezenty estetyczne!

Czy mam prawo czu膰 b贸l, 偶e mnie wymaza艂a z aktu notarialnego, tak jakby mia艂a jedno dziecko – tak czuj臋 b贸l i naprawd臋 nie chodzi tu o pieni膮dze!

To boli,聽 bo przypominam sobie ojca, kt贸ry maj膮c dwie c贸rki la艂 tylko mnie jak mokre 偶yto, a m艂odsz膮 oszcz臋dza艂, bo to by艂 dla niego „czerwony karmazynek”.

Ja du偶o sobie w g艂owie przez lata pouk艂ada艂am, ale brzmi膮 mi w g艂owie napisane s艂owa, 偶e moim zasranym obowi膮zkiem i to odbieram jako policzek, kt贸ry piecze mnie od paru dni.

Musz臋 sobie to pouk艂ada膰, by nie wpa艣膰 w rozpacz i oto z cudownego dziecka mojej matki i ojca wysz艂a s艂oma z but贸w!

Musz臋 z tym jako艣 偶y膰 i to jest m贸j blog, a wi臋c聽 mam prawo na nim pisa膰, co mn膮 targa!

A teraz zmieniam temat, bo mnie pytaj膮 dlaczego tak jestem za Polsk膮?

Jestem, bo to m贸j kraj i pragn臋 dla niego jak najlepiej, bo przez ostatnie 5 lat dzia艂o si臋 tylko samo z艂o.

A ja pragn臋 i pytasz mnie:

Pytasz mnie, co w艂a艣ciwie Ci臋 tu trzyma
M贸wisz mi, 偶e nad Polsk膮 szare mg艂y
Pytasz mnie, czy rodzina, czy dziewczyna
I c贸偶 ja, i c贸偶 ja odpowiem Ci

Mo偶e to ten szczeg贸lny kolor nieba
Mo偶e to tu prze偶ytych tyle lat
Mo偶e to ten pszeniczny zapach chleba
Mo偶e to pochylone strzechy chat

Mo偶e to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Mo偶e przed domem ten wiosenny zapach bzu
Mo偶e bociany, co wracaj膮 tu do gniazda
Co艣, co ka偶e im powraca膰 tu

M贸wisz mi, 偶e inaczej 偶yj膮 ludzie
M贸wisz mi, 偶e gdzie艣 ludzie 偶yj膮 l偶ej
M贸wisz mi, kr贸tki sierpie艅, d艂ugi grudzie艅
M贸wisz mi, d艂ugie noce, kr贸tkie dnie

M贸wisz mi, s艂uchaj stary jedno 偶ycie
M贸wisz mi, spakuj rzeczy, wyjed藕 st膮d
M贸wisz mi, wsta艅 i spakuj si臋 o 艣wicie
Czy to warto, tak pod g贸re, tak pod pr膮d

Mo偶e to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Mo偶e przed domem ten wiosenny zapach bzu
Mo偶e bociany, co wracaj膮 tu do gniazda
Co艣, co ka偶e im powraca膰 tu

Mo偶e to zapomniana dawno gdzie艣 muzyka
Mo偶e melodia, kt贸ra w sercu cicho brzmi
Mo偶e mazurki, mo偶e walce Fryderyka
Mo偶e nadzieja doczekania lepszych dni

Mo偶e to zapomniana dawno gdzie艣 muzyka
Mo偶e melodia, kt贸ra w sercu cicho brzmi

Andrzej Rosiewicz

Zdj臋cia s膮 mojego autorstwa!

 

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, ro艣lina, drzewo, chmura, trawa, na zewn膮trz i przyroda

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.