Archiwum dnia: 27 lipca, 2020

Oni szykuj膮 kobietom 艣redniowiecze w Polsce!

Puszczalskie, zo艂zy, ksi臋偶niczki. Tak postrzegane s膮 kobiety ...

Dzisiaj Ziobro dokona艂 tego, co obiecywa艂, a wi臋c wypowiedzia艂 konwencj臋 stambulsk膮 i kobiety za chwil臋 nie b臋d膮 mia艂y 偶adnej ochrony ze strony pa艅stwa!
Kobiety w Polsce – w bardzo wielu rejonach 偶yj膮 tak jak w 艣redniowieczu!
Nie maj膮 poj臋cia, co zrobi膰, kiedy si臋聽 przydarzy niechciana ci膮偶a i nie wiedz膮 jak trzeba jej zapobiega膰.
Nie maj膮 poj臋cia gdzie si臋 zwr贸ci膰, aby otrzyma膰 alimenty od ojca biologicznego, kiedy ich w艂asna rodzina – ojciec, matka wyrzucaj膮 je z domu, bo uwa偶aj膮 tak膮 kobiet臋 za puszczalsk膮, w jej dziecko za b臋karta!
Nie wiedz膮, gdzie maj膮 szuka膰 pomocy, aby mie膰 na czas przej艣ciowy dach nad g艂ow膮 w domu samotnej matki!
W Polsce nie ma debaty dla kobiet, by je u艣wiadamia膰, a wi臋c w wielu rejonach kobiety 偶yj膮 jak w 艣redniowieczu pod os艂on膮 ksi臋dza!
Kiedy przydarzy si臋 niechciana ci膮偶a, to mog膮 by膰 nawet ukamienowane i wyzywane od najgorszych.
W Polsce rz膮d ka偶e kobietom rodzi膰 dzieci nawet z gwa艂tu, a wi臋c by si臋 pozby膰 niechcianego – kobiety musz膮 jecha膰 za granic臋, ale cz臋sto nie maj膮 na to funduszy!
Id膮 wi臋c do babek, kt贸re problem za艂atwiaj膮 szyde艂kiem!
Zabroniono w Polsce jest聽 sprzeda偶y pigu艂ki dzie艅 „po”, a wi臋c kupuj膮 niesprawdzone leki w Internecie i jak偶e cz臋sto umieraj膮!
Polskie kobiety nie wiedz膮 nic na temat macierzy艅stwa i tego jak si臋 chroni膰 przed przemoc膮, a wi臋c s膮 latami katowane w czterech 艣cianach, bo nie maj膮 dok膮d odej艣膰!
To ju偶 jest 艣redniowiecze w tej naszej,聽 jeszcze niedawno dumnej Polsce, a rz膮dz膮cy 偶yj膮cy jak p膮czki w ma艣le zgotowa艂 polskim kobietom piek艂o na ziemi!
Na pewnym forum rozmawia艂am z pewn膮 u偶ytkowniczk膮 w艂a艣nie o konwencji stambulskiej i ona przys艂a艂a mi poni偶sze opowiadanie na faktach!
Przeczyta艂am i za pozwoleniem wklejam na bloga!
S膮dz臋, 偶e takich historii jest wci膮偶 w Polsce bardzo wiele, bo istniej膮 wci膮偶 w kraju聽 bardzo biedne rejony i 偶yj膮cy tam ludzie ksi臋dza s艂uchaj膮, bo nie maj膮 rzetelnych informacji, co wolno i jak trzeba si臋 broni膰 w spos贸b cywilizowany!
„Czekaj膮c na Franusia – historia prawdziwa..

Opowiem Wam histori臋, kt贸ra wydarzy艂a si臋 naprawd臋, wiele lat temu.

Teraz by艂oby to niemo偶liwe, mam tak膮 nadziej臋..

– By艂a zdrow膮, weso艂膮 wiejsk膮 dziewuch膮.
Rodzice mieli jedn膮 z najwi臋kszych gospodarek w okolicy.

Ziemia IV klasy,rodz膮ca tylko 偶yto i kartofle, ale pi臋kne 艂膮ki, dochodz膮ce do samej rzeki -pozwala艂y na hodowl臋 byd艂a..
– Pracowa艂a na tej gospodarce od 艣witu do nocy.

Sko艅czy艂a szko艂臋 podstawow膮, ale cho膰 chcia艂a si臋 uczy膰, bo i zdolna by艂a, ojciec zakaza艂.

Jedyn膮 rozrywk膮 dla niej by艂y sobotnie zabawy w remizie.

Tam pozna艂a JEGO. Na tle wiejskich ch艂opak贸w , wyr贸偶nia艂 si臋 urod膮 i miejskim obyciem.

Gra艂 w zespole wynaj臋tym przez stra偶ak贸w do wesel i zabaw..

Ach, jak on ta艅czy艂 – siedzia艂a przy stoliku nad swoj膮 oran偶ad膮 z ciastkiem, czekaj膮c na niego, aby tylko by膰 gotow膮, gdy on b臋dzie m贸g艂 zata艅czy膰 z ni膮 jeden czy dwa kawa艂ki.

Nawet, krztusz膮c si臋, pi艂a z nim w贸dk臋 – byle tylko nie my艣la艂, 偶e jest naiwn膮, wsiow膮 g臋si膮.

A p贸藕niej spacer nad rzek臋. 艢wiat wirowa艂, razem z nim ksi臋偶yc i gwiazdy, gdy on ca艂owa艂..

Za kt贸rym艣 tam razem -uleg艂a.

On m贸wi艂, 偶e nie wierzy w jej mi艂o艣膰; czeka ca艂y czas na jaki艣 dow贸d tej mi艂o艣ci..
Czy w ko艅cu uwierzy艂?

Nie wiadomo, bo przysz艂a jesie艅 i zabawy si臋 sko艅czy艂y, a ona poczu艂a, 偶e co艣 z ni膮 nie jest w porz膮dku.

Ale nie ba艂a si臋, cho膰 on milcza艂.

Przecie偶 kocha艂 i ona kocha艂a, a to naturalna kolej rzeczy w przyrodzie, 偶e gdzie jest dwoje聽 – tam i przybywa trzecie..

Wsiad艂a w poci膮g i pojecha艂a do miasta, gdzie mieszka艂.

Odrapana klatka schodowa, drzwi malowane szar膮 farb膮.

Zadzwoni艂a.Otworzy艂a m艂oda kobieta, wycieraj膮c r臋ce o fartuch.

Powiedzia艂a, 偶e chce widzie膰 jego, ale ju偶 czu艂a, 偶e martwieje.

Kobieta milcz膮c, wpu艣ci艂a j膮 do przedpokoju i zawo艂a艂a go po imieniu.

Wyszed艂 z rocznym na oko dzieckiem na r臋ku….

Nigdy, przenigdy nie zapomnia艂a jego wykrzywionej w艣ciek艂o艣ci膮 twarzy i s艂贸w ,kt贸re wykrzycza艂.

Schodzi艂a po schodach, a wszystko w niej wy艂o…Szmata…szmata…oto czym jest…

D艂ugo nie da艂o si臋 ukrywa膰.

Ojciec,dobry katolik –聽 nawet nosi艂 baldachim w Bo偶e Cia艂o -nie m贸g艂 znie艣膰 czego艣 takiego pod swoim dachem, wi臋c wygoni艂 z domu.

Matka chlipa艂a,ale si臋 nie sprzeciwi艂a.

To wtedy pierwszy raz us艂ysza艂a to straszne s艂owo – b臋kart..

Nie posz艂a daleko, bo i niby gdzie mia艂a i艣膰, wszak 艣wiata nie zna艂a i ba艂a si臋 go.

W pobliskim miasteczku wynaj臋艂a sobie pokoik za pieni膮dze wsuni臋te jej w r臋k臋 przez matk臋 i za pomoc przy ogrodzie u starszej, samotnej kobiety, przebiedowa艂a …a偶 nast膮pi艂 jej czas..

Wr贸ci艂a z izby porodowej z zawini膮tkiem, w kt贸rym mie艣ci艂a si臋 jej mi艂o艣膰…

-Nast膮pi艂y szare, wype艂nione prac膮 dni.

Zostawia艂a Ma艂ego pod opiek膮 owej kobiety, a sama sz艂a na ca艂y dzie艅 do sklepu warzywniczego, gdzie dano jej prac臋…

Ale to by艂o zwyk艂e, niedu偶e miasteczko.

Widzia艂a, 偶e kobiety patrz膮 na ni膮 ze szczeg贸lnym wyrazem, a m臋偶czy藕ni zagl膮daj膮 bezczelnie w oczy.

Ale ona mia艂a Ma艂ego.

Jednego razu, a up艂yn臋艂o ju偶 kilka lat, w czasie kt贸rych nie mia艂a wiadomo艣ci ani od niego,ani od rodzic贸w- Ma艂y wr贸ci艂 z podw贸rka z p艂aczem i guzem na g艂owie.

To by艂 starszy ch艂opiec.Oczywi艣cie posz艂a do matki na skarg臋. T臋ga kobieta, z pogard膮 powiedzia艂a..
– 偶e te偶 taka ma 艣mia艂o艣膰 si臋 upomina膰 i to o kogo?

O b臋karta ?

Od tego czasu si臋 zacz臋艂o.

B臋kart. To s艂owo najcz臋艣ciej s艂ysza艂 Ma艂y.

Nawet jak poszed艂 dumny do szko艂y, z nowym tornistrem, ksi膮偶kami i kredkami, kt贸re mu kupi艂a..

Jednego razu do sklepu przybieg艂a nauczycielka..
– niech Pani zabierze ch艂opca, wda艂 si臋 w b贸jk臋 …higienistka ju偶 opatrzy艂a, ale boli go g艂owa.

Zabra艂a dziecko do domu i po艂o偶y艂a do 艂贸偶ka.

Nad ranem Ma艂y zacz膮艂 majaczy膰.

Wezwa艂a pogotowie.
– co pani najlepszego zrobi艂a ! G艂owa rozbita,wstrz膮s m贸zgu, dziecko powinno od razu by膰 w szpitalu..

Wieczorem Ma艂y umar艂.

Zrobi艂a pogrzeb.

Ksi膮dz pokropi艂 bia艂膮 trumienk臋, a ona sta艂a jak martwa i patrzy艂a jak zakopuj膮 jej mi艂o艣膰.

Wr贸ci艂a do domu,rozpali艂a ogie艅 pod kuchni膮 i wrzuci艂a wszystkie ksi膮偶ki, kredki i zabawki Ma艂ego.

Sznur by艂 w szufladzie….jeszcze tylko trzeba by艂o sprawdzi膰 ,czy hak wbity w sufit wytrzyma.

Wytrzyma艂.wszak by艂a lekka od tej har贸wki…

T臋 histori臋 opowiedziano mi, gdy pali艂am 艣wieczk臋 na grobie przytulonym do cmentarnego muru, ca艂kowicie zaniedbanym i zapomnianym”.

Szeptuchy - fenomen Podlasia - fakty.interia.pl