Mamo, tato – tylko nie bij!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą, dziecko i w budynku

Dzisiaj prawie cały dzień spędziłam z moją młodszą Córką i moją 12 letnią Wnusią!

Jakie ja mam szczęście, że moje Wnuki mają mądrych rodziców, którzy dwoją się i troją, aby swoje dzieci wychować na porządnych i prawych ludzi!

To im podporządkują swoje życie i to się im udaje, gdyż ja jako babcia i mój Mąż jako dziadek jesteśmy dumni, iż nasze Wnuki wyrastają na mądrych i wrażliwych obywateli.

Ja mogę z Wnuczką gadać i gadać, bo jest o czym, gdyż Ona jest bardzo oczytana i już dużo wie o świecie, a dla mnie, to jest sama przyjemność!

Wnuczek jest zapalonym piłkarzem i właśnie przebywa na obozie piłkarskim i się na nim spełnia – nie płacze za rodzicami.

Moja druga Wnuczka kocha zwierzęta i sama dokarmia króliki w przydomowej hodowli, a także opiekuje się swoim maltańczykiem.

Wygadane, kochane, mądre i nie piszę dlatego, że dla każdej babci wnuki są najlepsze, ale dlatego tak piszę, bo to sama prawda jest!

A tymczasem:

W mediach mamy coraz więcej i więcej doniesień o tym jak w polskich rodzinach dorośli pastwią się nad swoimi dziećmi!

Nie wiem z czego to wynika, ale może z tego, że Polacy dostali to słynne 500+ i wydają je na wódę i narkotyki, a wówczas dzieci przeszkadzają, bo ryczą, bo dokazują i czegoś się domagają, a to przeszkadza!

Zazwyczaj przemoc dzieje się w czterech ścianach i choć sąsiedzi słyszą i służby wiedzą, to nikt za bardzo nie chce się wtrącać!

Czasami wpadnie ktoś z opieki społecznej do domu z powodu niebieskiej karty, ale często nie są wykrywane symptomy przemocy, bo tacy rodzice są sprytni i ukrywają wszelkie przejawy okrucieństwa.

Poniższą notkę pobrałam z Facebooka i ten nieznany autor wyliczył jaka przemoc jest w polskich domach, ale nie zgadzam się z nim, że norweski  BARNEVERNET, czyli norweska służba ochrony dzieci jest dla nich rodzin dobry!

Niestety, ale te służby mają w świecie okrutną opinię i nie należy czerpać wzorców z Norwegii!

Należy w Polsce opracować nasz, bezpieczny sposób ochrony dzieci przed przemocą!

Koronawirus – XXI wieku.

Powiedz mu że „najważniejsza jest rodzina”, powiedz mu że jego tata powinien „dostać drugą szansę”. Powiedz mu że „rodzina jest święta” i w imię tej świętości tata będzie go bił kablem po głowie przez kolejne 17 lat.

Obraz może zawierać: 1 osoba, niemowlę i zbliżenie

Lubin. Czteroletni chłopiec musi godzinami klęczeć, ojciec zamyka go na kilka dni w łazience, głodzi, zabiera ręczniki, żeby mały nie rozłożył ich sobie na podłodze.

Wieruszów. Umiera trzylatek – dręczony, bity, zgwałcony.

Łódź. Jedenastomiesięczna dziewczynka trafia do szpitala ze śladami pobicia, przypalania, ma naderwane ucho, złamaną rączkę, zrosty na nóżce, które świadczą o tym, że wcześniej była złamana w wielu miejscach.

Brojce pod Gryficami. Rodzice wkładają pięcioletnią córkę do wrzątku. Z rozległymi oparzeniami rąk, nóg i krocza leży przez pięć dni w domu, zanim – nie mogąc znieść jej płaczu – wezwą pogotowie.

W Piekarach Śląskich lekarze próbują uratować dwuletnią Julię pobitą do nieprzytomności. Ma obrzęk mózgu, złamaną kość czołową i nos. Mimo długiej reanimacji – umiera. Tłumaczenie matki: po prostu szła i upadła.

Gdy w Łodzi do lekarza trafia trzymiesięczna Lenka, posiniaczona i z pękniętą czaszką, matka twierdzi, że córka uderzyła się grzechotką. Później – też w Łodzi – jest przypadek dwumiesięcznego Igorka : ma podbite oko i złamaną kość czaszki.

Polska nie radzi sobie z przemocą wobec dzieci.

Potrzebujemy organizacji wzorowane na norweskim BARNEVERNET, o dużych uprawnieniach i bezkompromisowej w działaniu. To jedyny sposób by przerwać piekło tysięcy dzieci katowanych w Polsce przez rodziców i opiekunów.

Zamiast krytykować Norwegów uczymy się od nich jak chronić dzieci.
.
autor nieznany.

Tak Barnevernet odbiera dzieci. Wstrząsający raport BBC.

Norwegia odbiera rodzicom dzieci, często bez powodu. Pracownicy socjalni zadają niekiedy pytania służące wyłącznie potwierdzeniu ich tez. Tymczasem jeden z nich w kwietniu został skazany za masowe pobieranie z internetu dziecięcej erotyki. Mimo to decyzje podjęte na podstawie jego raportów pozostają w mocy. Niektóre norweskie rodziny decydują się na ucieczkę do innych krajów – między innymi do Polski.

 

BBC w obszernym reportażu opisuje problemy związane z Barnevernet – norweską służbą, zajmującą się ochroną dzieci. Opisuje między innymi przypadek Cecilie – samotnej matki żyjącej na przedmieściach Oslo. Pewnego dnia do drzwi jej małego drewnianego domku zapukało dwóch pracowników socjalnych. Dziewczynka otworzyła im z uśmiechem. Jednak matka nie podzielała jej entuzjazmu. Wiedziała bowiem, że w ten sposób norweska „Służba Ochrony Dzieci” odbiera rodzicom córki i synów. Nie pomyliła się.

 

Eksperci dokonali oględzin domu i oznajmili, że między matką a córką nie istniał naturalny przepływ interakcji. Negatywnie ocenili także sytuację finansową rodziny. Powód? W lodówce znajdował się piernik: tani i kupiony po Bożym Narodzeniu. Służby uznały to za dowód na ubóstwo rodziny. W raporcie dwóch ekspertów zaznaczyło, że utrzymywanie córki w rodzinie zaszkodzi w rozwoju córki. Od tej pory minęły już lata. Pani Cecilie – obecnie 50 letnia kobieta – tym czasie widziała córkę tylko 7 razy.

Tymczasem w kwietniu 2018 roku w sądzie odbył się proces jednego z 2 ekspertów, których raport przyczynił się do odebrania dziecka. Skazano go na 22 miesiące więzienia i odebrano prawo wykonywania zawodu. Przyznał się bowiem do winy – pobrania 200 tysięcy obrazków i ponad 12 tys. filmów z dziecięcą erotyką.

Rodziny – ofiary jego „ekspertyz” – podkreślają, że skazaniec był niezdolny do okazywania współczucia dzieciom. Twierdzą, że podjęte przez niego decyzje powinny zostać uznane za nieważne i anulowane.

Mimo to lokalne służby zajmujące się „ochroną dzieci” podkreślają, że skazany był „tylko” jednym z dwóch ekspertów wnioskujących o odebranie dziecka. Argumentują również, że raport jedynie częściowo wpłynął na odebranie dziecka, a decyzję podjął sąd.

BBC opisuje także inny przypadek działalności Barnevernet. Chodzi o Inez, matkę 8 dzieci. 4 z nich odebrano jej we wrześniu 2013 roku. Matka została ponadto aresztowana – oskarżono ją bowiem o używanie siły wobec dzieci. Wszystko dlatego, że dała klapsa dziecku, bijącego siostrę lub brata.

Pani Inez i jej prawnik zwracają uwagę na formę „rozmowy” przedstawicieli służb z dziećmi. Nie słuchali oni ich odpowiedzi, lecz zadawali pytania, usiłując potwierdzić swą tezę. Najmłodszą córkę pytali, czy matka używała przemocy wobec jej. Dziecko odpowiedziało, że nigdy się to nie zdarzyło, jednak służby drążyły temat. „Ile razy matka cię uderzyła” – brzmiało następne pytanie.

Sąd zwrócił pani Inez dwójkę dzieci. Pozostała dwójka wciąż pozostaje w pieczy zastępczej.

BBC przedstawia także przypadek Ruth i Mariusa Bodnariu. Oskarżono ich w 2015 roku o wymierzenie klapsa dziecku. W efekcie 5 z nich, w tym małe dziecko trafiło do opieki zastępczej. Wywołało to protesty na całym świecie. Obecnie przywrócono już dzieci ich rodzicom, jednak zdecydowali się opuścić Norwegię. Obecnie mieszkają w Rumunii, skąd pochodzi Marius.

BBC przypomina, że w 2015 roku ponad 140 prawników, pracowników społecznych i psychologów napisało list otwarty do rządu. Podkreślili w nim, że sądy zbyt łatwo dają raportom pisanym przez pracowników socjalnych. Autorzy protestu twierdzą, że norweskie służby łamią prawa dzieci.

BBC zwraca uwagę, że kilka norweskich rodzin zdecydowało się szukać azylu w Polsce. Tu bowiem – jak wierzą – wciąż szanuje się wspólnotę rodzinną.

Źródło: bbc.co.uk

Read more: https://www.pch24.pl/tak-barnevernet-odbiera-dzieci–wstrzasajacy-raport-bbc,62037,i.html#ixzz6U5TB5OFa

Surowsze kary za przemoc wobec dzieci. Nowelizacja ustawy - Zdrowie

23 myśli na temat “Mamo, tato – tylko nie bij!

  1. Są to dwie sprawy, które trudno pogodzić – jeśli szerokie uprawnienia daje się rodzinie, a rodzice dzielą i rządzą, nie ma możliwości na uchronienie dziecka od przemocy. Albo pracownik społeczny lub ktoś inny z zewnątrz ma prawo bronić praw dziecka, albo nie. Wiele mogliby o tym opowiedzieć rodzice zastępczy, którzy stają na głowie, żeby sterapeutyzować dziecko zabrane z patoli, a biologiczny rodzic załatwia tygodnie poprawy zachowania jedną wizytą. Która musi się odbyć, bo wg prawa dzieci muszą widywać swoich rodziców biologicznych.

    Polubienie

      1. No dobrze, czyli krwiożercze rodziny zastępcze i krwiożerczy pracownicy socjalni. To gdzie ma się zwrócić dziecko, gdy jest maltretowane (obydwie wspomniane instytucje odrzucamy, gdyż są krwiożercze)?

        Polubienie

      2. BBC opisała tę organizacji w Norwegii jako za bardzo restrykcyjną. Jest tam polowanie na dzieci właśnie. Film pt. „Obce niebo” bardzo dokładnie opisał co tam się dzieje. Nie jestem za tym, by odbierano dzieci za byle co, a tam tak się dzieje.

        Polubienie

      3. No właśnie Państwo powinno mieć takie organa by dzieci trafiały do rodzin zastępczych, ale solidnie sprawdzanych, bo w tych rodzinach też może być patologia. To trudny temat, ale trzeba coś robić, by dzieci były kierowane do ludzi z kompetencjami do wychowywania dzieci.

        Polubienie

      4. No tak, ale jeśli z góry oceniamy, że każda rodzina zastępcza to patologia, bo łasa na kasę, a pracownik socjalny to tylko czycha, żeby dziecko zabrać, niedobry taki, to jak w takiej atmosferze tworzyć silną, systemową opiekę nad dziećmi? Nie można być „za ale przeciw”.

        Polubienie

      5. Uważam, że rodziny zastępcze powinny być przeszklone i odpowiednio sprawdzone, by właśnie wykluczyć pazerność na kasę, a nastawione na dobro dziecka, a tak nie jest.Wiele jest takich przypadków, że dziecko spada spod deszczu pod rynnę.

        Polubienie

      6. Każda rodzina jest przeszkolona i każda dostaje jakieś tam pieniądze. Jeśli ktoś uważa, że to łatwe pieniądze, droga do tej kariery jest otwarta. Z tego co piszesz wynika, jakby bycie pracownikiem socjalnym czy rodziną zastępczą było tak intratne, że ludzie przepychają się w kolejce, a rząd może odrzucić 90%. Tymczasem chętnych jest mało. Kto się chce zajmować cudzymi dziećmi, tak realnie? Uzdrowienie tej sytuacji, to płacenie 3 razy więcej. Wtedy będzie wybór, więc i będą mogły być wymagania. Tyle, że rządowi nie zależy na dofinansowaniu tej gałęzi, w Polsce nadal pracownikami socjalnymi są głównie kobiety, które tradycyjnie godzą się na niską płacę i brak szacunku. A sąsiadów rodzin zastępczych dławi zawiść o każde 1000 zł.

        Polubienie

      7. U mnie nie ma nienawiści do rodzin zastępczych, a wręcz odwrotnie mam do nich szacunek. Znam taką rodzinę w moim mieście i oni pracowali dla dzieci z dobrego serca. Jednak uważam, że każda rodzina zastępcza powinna przejść szkolenia wszelkie, by nauczyć się jak najwięcej o dziecięcej psychice. Nie wszyscy się do tego nadają.

        Polubienie

  2. Temat, który poruszyłaś, boli mnie od dawna. Jestem za stanowczością norweskich służb. Dziecko zawsze stanie w obronie rodzica, nawet to najbardziej skrzywdzone. A nawet szczególnie te. Boją się nieznanego, rodziców, nie znają innego traktowania.
    Nie jestem osobą mściwą, ale za katowanie dziecka stosowałabym najwyższy wymiar kary. Koniec Kropka. Śmieć, który pastwi się nad bezbronnym dzieckiem, nie będzie miał hamulców, żeby skrzywdzić każdego innego. Trzeba takie bestie izolować od społeczeństwa.

    Polubienie

      1. W Polsce prawo, albo raczej właśnie taki moralny społeczny przekaz związany z ochroną dzieci nie ma zbyt długiej historii niestety. Dużo się gada, mało robi. Od zawsze.

        Polubienie

      2. Nie wiem sama jak to ocenić, ale chyba w Polsce są mądrzy ludzie, aby takie prawo uchwalić, by chronić dzieci. Obecny rząd ma gdzieś dzieci i ich ochronę i mało się na nią stawia w Polsce, a dzieci są wciąż katowane.

        Polubienie

  3. Brakuje mi słów…Sąd w Łodzi skazał ojca na 12 lat, a matkę na 5 za skatowanie dwumiesięcznego Igorka. Co to za śmieszne kary???
    A problem jest złożony i prawnie nie rozwiązany. Gdy słyszy się o takich historiach jak Igorka nóż się w kieszeni otwiera.

    Polubienie

  4. Ostatnio rzeczywiście coraz częściej słyszy się w dziennikach o skatowanych, czy w inny sposób krzywdzonych dzieciach… Ale i takie czasy nadeszły, że w ludziach jest coś na kształt zezwierzęcenia… Choć to i obelga dla zwierząt…Czytam, słucham wiadomości i przez głowę przelatuje tylko: CO SIĘ DZIEJE Z TYMI LUDŹMI… 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s