Jak to jest ze świadkami Jehowy!

Byłam nastolatką, liczącą sobie może 15 lat!

W domu był armagedon, bo ojciec pił i bił i taka totalnie rozbita wpuściłam pod nieobecność rodziców  osobę, o której nic nie wiedziałam.

Kobieta zagadnęła mnie miłym głosem i wpuściłam mając nadzieję na słowa pocieszenia, a potem się zorientowałam, że to był świadek Jehowy.

Ta osoba coś mówiła o końcu świata i, że moje problemy się w związku z tym zakończą, ale przyznam, że nie wiele z tego zrozumiałam i pamiętam.

Z mojego kuchennego okna widzę trzy balkony przynależące do mieszkań właśnie świadków Jehowy!

Kiedy my szykujemy się do świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych u nich nie ma żadnych oznak tego szykowania.

Czasami mnie to zastanawiało, ale nigdy głębiej nie interesowałam się tym środowiskiem.

Mogę tylko napisać, że z pozoru, a może się mylę, to są bardzo dobrzy ludzie, ale nie wchodzą w żadne relacje spoza swojego środowiska – są zamknięci jak w sekcie.

W szkole podstawowej siedziałam z dziewczynką z tej wiary i ona nigdy nie brała udziału w zabawach szkolnych, co mnie wówczas bardzo dziwiło.

Kilka razy mnie do siebie zaprosiła i chyba chciała mnie zwerbować, ale ja już wówczas czułam pismo nosem.

Zerwałam z nią kontakt, bo mi coś w jej domu nie pasowało.

Rodzice  koleżanki mieli  trójkę dzieci i teraz widzę, że tylko jedno z rodziną utrzymuje kontakt, bo dwoje może się wyłamało i zostało wyklętych z rodziny – ja ich nie widzę, by odwiedzali rodzinę!

Chyba każdy kiedyś był na ulicy zaczepiany, by wręczyć ich gazetki, a także do mnie pukali wiele razy do drzwi, ale mój nos mi mówił, aby się z nimi nie spoufalać.

Dziś się wgłębiłam w temat, to okazuje się, że miałam rację, gdyż oni tylko na zewnątrz tak wyglądają, a tam w tej sekcie rozgrywają się ludzkie dramaty.

Pobrałam z sieci artykuł i wiem, że jest strasznie długi, ale z niego można wiele się dowiedzieć jak to wszystko działa, a chodzi o pieniądze rzecz jasna!

Jak wygląda życie świadków Jehowy? „Straciłem kontakt z rodziną. Ukrywane sprawy gwałtów wstrząsnęły mną najbardziej”
 Jest wiele osób, które przestają wierzyć w to, co głoszą świadkowie Jehowy, ale oficjalnie w dalszym ciągu do nich należą, bo boją się utraty kontaktu ze znajomymi, przyjaciółmi, a nawet rodziną – mówi nam Andrzej. Z byłym świadkiem Jehowy rozmawiamy o tym, jak wygląda życie codzienne członków wspólnoty.

Jakiś czas temu na Wykopie Andrzej zapowiedział, że wkrótce straci kontakt ze swoimi przyjaciółmi, a nawet członkami rodziny, którzy należą do świadków Jehowy. Jego post przeczytało ponad 200 tys. ludzi, co jest najlepszym dowodem na to, jak niewiele wiemy o tym, co dzieje się w tej zamkniętej społeczności. Andrzej opowiada nam nie tylko swoją historię, ale mówi też o tym, dlaczego Świadkowie nie obchodzą urodzin, nie godzą się na transfuzję krwi i tłumaczy o co chodzi z końcem świata, który według Świadków miał już nadejść wielokrotnie.

Krzysztof Tragarz: Twojego posta na Wykopie przeczytało ponad 200 tys. ludzi. Spodziewałeś się tylu reakcji?

Andrzej: To było ogromne zaskoczenie. Zdawałem sobie sprawę, z tego jak wielką siłę może mieć Wykop, ale nie spodziewałem się, że akurat moja historia spotka się z tak dużym zainteresowaniem.

Wszystko zaczęło się od publikacji zdjęcia biblioteczki, na której znajduje się „zakazana książka”. Wrzuciłeś post na Facebooka, a w konsekwencji zostałeś usunięty ze społeczności świadków Jehowy?

REKLAMA

Post na Facebooku nie dotyczył konkretnej książki, a całej biblioteczki, gdzie znajdują się zarówno moje książki, jak i książki mojej żony. Miał to być żart z okazji Dnia Książki, w którym pytałem swoich znajomych czy odgadną, która półka należy do mnie, a która do żony. Na mojej znajdowało się kilka tytułów i jednym z nich był właśnie „Kryzys sumienia” autorstwa Raymonda Franza, który w przeszłości należał do tzw. ciała kierowniczego świadków Jehowy. Był jedną z osób, która sprawowała nadzór nad całą działalnością Świadków. Jednak zdjęcie i fakt, że nie zgodziłem się na jego usunięcie było tak naprawdę jednym z kilku powodów, za które zostałem wykluczony ze społeczności.

Zdjęcie biblioteczki z „zakazaną książką”

O innych powodach zaraz porozmawiamy, ale najpierw chciałbym rozwiać pewną wątpliwość – na oficjalnej stronie świadków Jehowy przeczytałem, że nie istnieje coś takiego jak „zakazana książka”.

To prawda, że na oficjalnej stronie nie znajdziesz ani słowa o „zakazanych książkach”, ale z drugiej strony nie ma tam również nic o tym, że świadkowie Jehowy nie mogą mieć kontaktu z osobami, które świadkami Jehowy już nie są. Jeżeli ktoś przestaje być świadkiem Jehowy to pozostali członkowie społeczności muszą całkowicie zerwać kontakty z taką osobą: nie można jej zapraszać do domu, spotykać się z nią, a nawet rozmawiać. Czytając więc książkę napisaną przez autora, który był świadkiem Jehowy w pewien sposób zapraszamy go do domu – tego robić nie można. Nie ma o tym słowa na stronie, ale proszę mi wierzyć, że takich przemilczanych „ale” jest dużo więcej.

Na początku myślałem, że chodzi o treść. O to, jakie tematy ta książka porusza.

To nie miało znaczenia. Na tej samej półce miałem książkę pt. „Bóg urojony”, która według mnie zawiera dużo bardziej kontrowersyjne treści niż „Kryzys sumienia”, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Prawda jest taka, że gdyby książka „Kryzys sumienia” o niezmienionej treści została napisana przez osobę, która nigdy wcześniej nie była świadkiem Jehowy to nie byłoby żadnego problemu.

„Jutro stracę kontakt z częścią rodziny, przyjaciół, znajomych” – tak zatytułowałeś swoją historię. Od momentu jej publikacji minął ponad tydzień, czy twoje obawy się potwierdziły?

Można powiedzieć, że tak, ale ja od dłuższego czasu przygotowywałem się na ten krok i byłem tego świadomy. Przez ostatnie lata – poprzedzające moment, kiedy zostałem wykluczony – zdążyłem już nawiązać znajomości z osobami, które świadkami Jehowy nie są, a więc pod względem kontaktów z ludźmi aż tak mocno nie ucierpiałem. Ale jeśli chodzi o rodzinę, to wiem, że prędzej czy później to odczuję.

Tłumaczysz, że przygotowywałeś się do tego od lat. Czy w takim razie publikacja zdjęcia biblioteczki miała stanowić pretekst do wyrzucenia cię ze wspólnoty?

Nie myślałem wtedy w ten sposób, ale mam świadomość, że życie jakie zaczynam prowadzić prędzej czy później do tego doprowadzi. Jednym z powodów mojego wykluczenia było np. to, że od kilku lat organizuję swoim dzieciom urodziny i biorę udział w wyborach, czego świadkom Jehowy nie wolno robić. Oficjalnie nie mówi się o tym, że może to skutkować wyrzuceniem ze wspólnoty, ale jest to wbrew ogólnie przyjętym zasadom. W pewnym momencie życia, po prostu przestałem się do tych zasad stosować i finał mógł być tylko jeden.

Wierzenia, zakazy i nakazy. O co chodzi świadkom Jehowy?

Jak wyglądały twoje początki w świecie świadków Jehowy? Sam wybrałeś tę religię?

Urodziłem się w domu, w którym zarówno tata jak i mama byli świadkami Jehowy, i byli bardzo mocno zaangażowani w działalność religijną. Gdy byłem mały rodzice codziennie czytali mi religijne książki. Brałem udział we wszystkich spotkaniach religijnych, szybko zostałem głosicielem, a jako kilkunastolatek przyjąłem chrzest. Ponieważ w naszym domu często gościły osoby, które były bardzo zaangażowane w działalność świadków Jehowy, będąc wychowany w takim duchu też chciałem, aby moje życie tak wyglądało. Zacząłem robić coraz więcej w organizacji, dlatego zostałem Pionierem Stałym, skończyłem Kurs Usługiwania i pomagałem w działalności kilku zborów jako starszy.

Pomagałem innym ponieważ głęboko wierzyłem, że niedługo nadejdzie koniec świata. Według Świadków w Armagedonie mają zginąć wszyscy ludzie, którzy nie są świadkami Jehowy.

Mówisz o nadchodzącym Armagedonie, ale przygotowując się do wywiadu, przeczytałem, że ten miał odbyć się już wielokrotnie.

To prawda, że Świadkowie już kilka razy wyznaczali daty końca świata. Był rok 1914 i wtedy można powiedzieć, że „im się udało”, bo przyszła I wojna światowa, i choć świat się nie skończył, to Świadkowie wykorzystali to wydarzenie do poparcia swoich kolejnych tez. Później mówiło się o roku 1975, ale nigdzie nie zostało to oficjalnie zapisane. To co zostało zapisane to to, że przepowiednia o końcu świata wypełni się na pewno do końca lat 70. i ludzie w to uwierzyli. Do tego stopnia, że zaczęli nawet sprzedawać swoje dobytki. Nawet moja mama była przekonana i bardzo mocno wierzyła w to, że nie uda jej się zdać matury, bo do tego czasu świat przestanie istnieć.

Jak wspominasz dzieciństwo?

Ja absolutnie nie uważam, żeby okres mojego dzieciństwa był w jakikolwiek sposób straszny czy zmarnowany, bo są elementy, które wydawały mi się naprawdę fajne. Potrafiłem korzystać z życia w tej organizacji w sposób „stosownie rozrywkowy”. Pamiętam na przykład dwutygodniowe obozy z rówieśnikami, które wspominam naprawdę bardzo dobrze. W dzień głosiliśmy – czyli rozmawialiśmy z ludźmi o Bogu i Biblii – ale podczas czasu wolnego naprawdę dobrze się bawiłem. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że świadkowie Jehowy to bardzo miłe i sympatyczne osoby, dlatego czas mojej młodości uważam za fajnie spędzony.

Dużo mówi się o licznych zakazach, nakazach i wyrzeczeniach, które stanowią nieodłączną część życia świadków Jehowy.

Jeśli chodzi o same zasady biblijne to w wielu kwestiach są one bardzo dobre: z szacunkiem trzeba traktować innych, postępować w sposób uczciwy i moralny. Problem polega na tym, że świadkowie Jehowy są też uczeni całkowitego zaangażowania. W przeszłości cały swój wolny czas poświęcałem religii. W pewnym momencie sprawowałem funkcję tzw. Pioniera Stałego, który 70 godzin miesięcznie musi poświęcić na rozmowy z ludźmi o religii. Do tego dochodziło jeszcze codzienne czytanie Biblii, zebrania, które w tamtym czasie odbywały się trzy razy w tygodniu – trudno mi było w tym wszystkim znaleźć czas dla siebie, a jeszcze trzeba przecież chodzić do szkoły czy pracy.

Jak rodzice tłumaczyli ci, że nie możesz obchodzić urodzin?

Od początku nie do końca zgadzałem się z pewnymi zasadami i wiele razy dyskutowałem z rodzicami na temat urodzin. Mówiłem, że mi się to nie podoba. świadkowie Jehowy nie obchodzą ich, gdyż uważają że jest to zwyczaj pogański. Argumentują to powołując się na Biblię, w której jest mowa tylko o dwóch przypadkach urodzin; egipskiego faraona i Heroda Antypasa. Obaj urządzili z tej okazji wystawną ucztę, podczas której wydali wyrok śmierci. Pierwszy rozkazał ściąć głowę przełożonemu piekarzy, a drugi — Janowi Chrzcicielowi, czyli innymi słowy przy okazji urodzin dochodziło do przerażających rzeczy. Takie argumenty do mnie nie przemawiały, jednak nie przeszkadzało mi to nadal wierzyć.

Wspominałeś też o manipulacyjnych metodach, jakim poddawani są świadkowie Jehowy.

To brzmi przerażająco, ale będąc świadkiem Jehowy do czasu studiów z wielu rzeczy nie zdawałem sobie sprawy. Dopiero kiedy rozpocząłem edukację, dostrzegłem manipulacyjne metody, którymi posługują się Świadkowie. Jedną z nich jest, fakt, że świadkowie Jehowy starają się całkowicie zerwać kontakty z ludźmi z poza tej społeczności i zamykają się tylko w swoim własnym towarzystwie. To jest problem, bo jeśli w pewnym momencie zdecydujesz, że nie chcesz już być dłużej świadkiem Jehowy i chcesz wyjść z tej społeczności, to nie masz się do kogo odezw

To co mnie bardzo mocno uderzyło to, kiedy podczas jednego z Kongresów, czyli dużego spotkania świadków Jehowy, które odbywa się kilka razy w roku, puszczony był instruktażowy filmik pokazujący nam jak traktować osoby, które przestały być świadkami Jehowy.

Na filmie córka, która została wcześniej wykluczona ze społeczności Świadków, dzwoni do swojej matki, a ta patrzy na telefon i odrzuca połączenie. Tłumaczono nam, że tak należy postępować. Takie filmiki pełne ostrych przekazów są wyświetlane nawet małym dzieciom i powodują olbrzymie spustoszenie w psychice. Pamiętam też, jak w pewnym momencie, gdy byłem starszym zboru, przeczytałem wytyczne mówiące o tym, że wyższe wykształcenie jest bardzo niewskazane i że powinniśmy odwiedzać rodziców dzieci planujących dalszą edukację i przekonywać ich, że nie powinni na to pozwalać. Ja od samego początku uważałem, że skoro jesteśmy religią prawdziwą, to nie powinniśmy się bać edukacji i poznawania świata.

Na oficjalnej stronie świadków Jehowy wyraźnie jest napisane, że każdy świadek Jehowy może wyjść ze społeczności bez żadnych konsekwencji.

Oczywiście, że każdy może zdecydować się na taki krok, ale w tym samym momencie traci kontakt z pozostałymi Świadkami. Do tego stopnia, że jeśli jakiś świadek Jehowy przyjdzie na przykład na obiad do osoby, która zdecydowała się opuścić społeczność, to taką osobę również może czekać wykluczenie. Praktycznie to wygląda tak, że jest wiele osób, które przestają wierzyć w to, co głoszą świadkowie Jehowy, ale oficjalnie w dalszym ciągu do nich należą, bo boją się utraty kontaktu ze znajomymi, przyjaciółmi, a nawet rodziną.

Czego jeszcze nie wolno robić świadkom Jehowy?

Jeżeli chodzi o zakazy mówiące o tym co wolno, a czego nie wolno, moglibyśmy podzielić je na rzeczy, które nie są wskazane, ale nie grozi za nie wykluczenie ze społeczności, jak np. pobieranie się z innymi świadkami Jehowy. Generalnie jest tak, że Świadek powinien pobierać się tylko z innymi Świadkami, ale jak ktoś tego nie zrobi, to nie ma mowy o tym, aby zostać wykluczonym. Z kolei jeśli chodzi o kwestie, które podlegają wykluczeniu to jest nią np. tzw. „niemoralność”, czyli np. zdrada partnera albo mieszkanie z kimś przed ślubem, bo świadkowie Jehowy mogą ze sobą zamieszkać tylko po ślubie. Jest jeszcze temat transfuzji krwi, na którą świadkowie Jehowy całkowicie się nie zgadzają. Jeżeli ktoś by się jej poddał, to nie tyle co zostałby wykluczony, ale podczas jednego z zebrań starsi ogłosiliby, że taka osoba nie jest już świadkiem Jehowy i sama odłączyła się ze społeczności

Jak tłumaczony jest temat zakazu transfuzji krwi?

Jest to wynik dosłownej interpretacji wersetu Biblii: „powstrzymajcie się od krwi”. Świadkowie tłumaczą go dosłownie i powstrzymywanie się od krwi oznacza również powstrzymywanie się od jej spożywania. Co więcej, jeszcze 50 lat temu świadkowie Jehowy zabraniali również przeszczepu organów, co w tamtych czasach również groziło wykluczeniem ze społeczności. Uważano wtedy, że przeszczep narządów jest równoznaczny z kanibalizmem. W pewnym momencie przyszło jednak tzw. „jaśniejsze światło” – u świadków Jehowy oznacza to zmianę zrozumienia danej kwestii – po pewnym czasie świadkowie Jehowy stwierdzili, że w przeszczepach nie ma jednak nic złego.

Dostrzegam kilka kwestii, które pokazują niespójności wierzeń: nieudany Armagedon, możliwość zmiany poglądów na dany temat.

Fakt, że Armagedon się nie sprawdził absolutnie nie przeszkadza Świadkom wierzyć, że ten koniec niedługo nadejdzie. Wydaje mi się, że głęboka wiara i brak zwątpienia wynika m.in. z tego, że świadkowie Jehowy mają bardzo dużo obiecane: wierzą w to, że niedługo cały świat zostanie zniszczony, ale ich to nie dotyczy, bo obiecane jest im, życie na pięknej ziemi.

W kwestii elastyczności poglądów na dany temat, najgorsze jest to, że za każdym razem kiedy wprowadzane są jakieś zmiany to wszyscy się z nimi zgadzają i nie zadają pytań. Pamiętam, jak sam uczyłem innych, że ludzie, który żyli w roku 1914 na pewno zobaczą koniec świata i kiedy tych ludzi zaczynało brakować, to zmieniono wierzenie na to, że tak naprawdę to nie chodzi o pokolenie roku 1914, ale o dwa pokolenia, które się zazębiają. Wydaje mi się, że chyba żaden ze świadków Jehowy tego nie rozumie.

Żyjemy w czasach internetu, a ten z kolei daje ogromny dostęp do informacji. Wystarczy wejść na YouTube, żeby przekonać się, że wierzenia Świadków są pełnie nieprawidłowości.

To prawda, że powstanie internetu sprawiło, że społeczność świadków Jehowy nieco się skurczyła, ale Świadkowie od zawsze demonizują wszystko, co dla nich obce. Na kongresach mówi się o tym, że jak widzimy jakiś film i wypowiada się w nim ktoś, kto już nie jest świadkiem Jehowy, to najlepiej od razu wyłączyć telewizor, bo to szatan stara się odwieźć nas od Boga. To sygnał, że koniec jest już blisko, bo w okresie końca ataki szatana miały być nasilone. W związku z tym wiele osób boi się np. oglądać telewizję czy zaglądać do internetu.

Jakie jest podejście świadków Jehowy do takich kwestii jak np. społeczności LGBTQ?

Kolor skóry nie ma dla nich żadnego znaczenia, ale jeśli chodzi o społeczności LGBTQ to świadkowie Jehowy stosują się do Biblii. Ich zdanie w tej kwestii jest dość zdecydowane: osoby, które są homoseksualistami zostaną zniszczone w Armagedonie. Jeśli któryś ze Świadków byłby homoseksualistą i inni by się o tym dowiedzieli, to natychmiast zostałby wykluczony ze społeczności.

Co w takim razie przelało czarę goryczy?

Te wszystkie rzeczy, jak choćby kwestia obchodzenia urodzin, mimo, że się z nią nie zgadzałem to nie miało żadnego wpływu na to, że przestałem wierzyć. Tłumaczyłem sobie, że akurat w tej kwestii Świadkowie mogą się mylić, ale nie miałem wątpliwości, że mimo utrudnień, jest to religia prawdziwa. Podobnie zresztą jak obowiązek głoszenia słowa Bożego – mało który człowiek lubi chodzić po domach innych ludzi, którzy często wyzywają. Ja robiłem to, bo zwyczajnie sprawiało mi to radość. Była to dla mnie okazja, aby mówić o Bogu i nie widziałem w tym nic złego.

REKLAMA

Moje wątpliwości zaczęły się tak naprawdę w momencie, kiedy zdecydowałem, że pójdę na studia. Zacząłem z szerszej perspektywy patrzeć na niektóre tematy. Duża była w tym również zasługa moich kolegów i wychowawców, którzy nie byli świadkami Jehowy i pokazali mi, że życie nie jest czarno-białe. Sporo rzeczy przestało mi się zgadać: Świadkowie Jehowy nie wierzą w ewolucję, wierzą, że człowiek został stworzony przez Boga i było to dokładnie 6 tys. lat temu, a ja z kolei miałem okazję podróżować i czytać książki, w których było napisane zupełnie co innego. W miarę poznawania świata wiele rzeczy zwyczajnie przestało mi się zgadzać.

Pamiętasz moment, w którym postanowiłeś, że nie chcesz już należeć do świadków Jehowy?

Najmocniejszym uderzeniem w moją wiarę była kwestia pedofilii wśród świadków Jehowy, a konkretnie sprawa z Australii, gdzie w ciągu 60 lat odnotowano ponad tysiąc przypadków pedofilii, a żaden z nich nigdy nie został zgłoszony na policję. W tym momencie wiedziałem już, że to kwestia procedur, które mówią o tym, że od sądów trzeba trzymać się z daleka, bo wszystkie kwestie rozstrzygnie Jehowa.

Do dziś pamiętam też sprawę gwałtu małej dziewczynki. Dwóch starszych – jeden budowlaniec, drugi rolnik – miało przeprowadzić z nią rozmowę na temat tego, że została wykorzystana seksualnie. Zadawali pytania typu czy podczas gwałtu odczuwała przyjemność. Dla mnie to było coś nie do pomyślenia i w tamtym momencie całkowicie runął mój świat. Tłumaczyłem sobie, że gdyby to faktycznie była organizacja boża, to Bóg nigdy nie pozwoliłby, aby coś takiego miało miejsce.

Przeczytałem też, że w sprawach o gwałt potrzeba dwóch świadków.

Wyobrażasz sobie, że jest dwóch świadków na wykorzystanie seksualne dziecka? Zdarzało się, że osoba, która przez lata dopuszczała się gwałtu na dziecku była bezkarna – niby wszyscy o tym wiedzieli, ale nie było dwóch naocznych świadków i sprawca nie ponosił żadnych konsekwencji.

Co sprawia, że świadków Jehowy często nazywa się sektą?

W Polsce świadkowie Jehowy są zarejestrowanym związkiem wyznaniowym. Ale moim zdaniem posługują się metodami, które mogą być kojarzone z sektą: ograniczanie kontaktów ze światem zewnętrznym, zniechęcanie do wyższego wykształcenia, która jest też metodą rozpoznawczą grup destrukcyjnych stosujących kontrolę umysłu, ciągły kontakt z religią…

Nie należysz już do świadków Jehowy i zastanawia mnie, która z kwestii z perspektywy czasu wydaje ci się być teraz największym absurdem.

Tego jest naprawdę całe mnóstwo, choćby wspomniana już wcześniej kwestia ewolucji, która wśród społeczności świadków Jehowy całkowicie pomija dowody naukowe. Kolejna sprawa to chronologia i obliczanie dat, które w tym momencie są dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Wielu świadków Jehowy nie zdaje sobie sprawy z tego, że rok 1914 został wyliczony na podstawie piramid w Egipcie, a konkretniej na podstawie długości korytarzy, które się w nich znajdują, Nie trzeba być filozofem, żeby dostrzec jak niedorzeczne są to wierzenia.

Czujesz żal do rodziców?

Na pewnym etapie życia byłem zły na rodziców, ale to już mi trochę minęło. Z czasem zrozumiałem, że jest to tak wielka manipulacja, że moi rodzice już nigdy z tego nie wyjdą. Pamiętam, jak kiedyś zapytałem mamę o to, czy gdybym uległ wypadkowi i potrzebował krwi to zgodziłaby się na transfuzję. Ona zapłakana powiedziała mi, że nie dałaby na to zgody. I to jasne, że rodzicom zależy na życiu dziecka, ale moi rodzice wierzą, że poprzez odmowę, tak naprawdę uratowaliby mi życie. To pokazuje, że poziom manipulacji bardzo często przeczy zdrowemu rozsądkowi.Odwiedziliśmy osiedle, gdzie za mieszkanie zapłacisz 50 tys. zł

Wideo. Były świadek Jehowy zdradza wstrząsające sekrety swojej ...

35 myśli na temat “Jak to jest ze świadkami Jehowy!

  1. Oglądałam kiedyś film dokumentalny-rozmowę z byłymi świadkami.Mówili to samo…Ale z drugiej strony mam przyjaciółkę,która jest świadkiem Jehowy.I przez blisko 30 lat naszej przyjaźni NIGDY ale to nigdy nie rozmawiałyśmy na temat wyznań.A ja jestem katoliczką.Więc to chyba nie zawsze jest tak jak mówią byli świadkowie….

    Polubienie

  2. Też kiedyś wgłębiałam się w temat, czytałam trochę i oglądałam reportaże. Mojej znajomej mama i brat należą do świadków jehowy i w większości by się zgadzało to co ten mężczyzna opowiada. To jest sekta.
    Oni nie wierzą w Maryję i niepokalane poczęcie, nie biorą udziału w żadnych imprezach, nawet rodzinnych, nie obchodzą świąt.

    Jakoś gdy byłam dzieckiem i potem nastolatką, często chodzili po domach, mój tata ich wpuszczał do domu i dyskutował z nimi. Ich nie przegadasz, tak jak ateistów. Jehowi mają kilka zdań z pisma wyklepane na pamięć i ciągle nimi operują. Pismo Święte różni się od naszego, mają kropki i przecinki poprzestawiane co całkiem zmienia szyk w zdaniu i jego prawdziwe znaczenie.
    Na pewno trzeba się ich wystrzegać, bo jak się tam wejdzie, to potem ciężko wyjść.

    Pozdrawiam Cię Sagulo

    Polubienie

      1. Tak trzeba ich unikać i nie dać się nabrać, a jak wyczują czyjeś wahania lub niewiedzę Pisma Świętego, to mówić potrafią przekonująco.

        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

    1. To jest związek wyznaniowy,chociaż może nam się to nie podobać.

      Dużo wyznań nie wierzy w Maryję i niepokalane poczęcie.

      Jeżeli ma się słabą znajomość Biblii to się ich raczej nie przegada,to fakt 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tak , masz rację, dlatego nie ma co z nimi dyskutować, zrobią tylko człowiekowi mętlik w głowie.
        Faktycznie świadkowie jehowy zaliczają się do związku wyznaniowego, a to jest coś w rodzaju sekty, bo mają duże odchylenia od tej jedynej Chrześcijańskiej Katolickiej. Powstało na świcie wiele odłamów Chrześcijaństwa założonych przez świeckich, czy niby duchownych, które są modyfikowane i wprowadzane bądź usuwane pewne wątki religijne, takie jak sakramenty święte, czy też właśnie brak wiary w Maryję i śmierć oraz zmartwychwstanie Jezusa, w to też nie wierzą Żydzi, oni żyją Starym Testamentem i wciąż czekają na przyjście Mesjasza.

        Pozdrawiam serdecznie 🙂

        Polubienie

  3. Uczyłam kilkoro dzieci z rodzin ŚJ, niektórzy z nich potem sami byli ŚJ, a inni nie. Stykałam się też z ich rodzicami i nigdy mi nie przyszło do głowy, że są podejrzani. Bo ja nie widzę niczego nienormalnego w tym, że ktoś nie przygotowuje wigilii. To o czym mówisz, że zerwałaś kontakt bez powodu, to uprzedzenie. Fatalna rzecz, niestety nadal bardzo powszechna. Domyślam się, że i u ŚJ są fanatycy, ale to jest skrajne zjawisko obecne w każdym wyznaniu. Są przecież katolicy z którymi można pogadać, i tacy, którzy mają swoją stronę fb zaśmieconą wszystkimi zabobonami na raz i do tego ostatnio podlaną nienawiścią do LGBT. Fanatyzm zawsze jest patologią. Natomiast trzeba też przyznać, że wszystkie inne wyznania są w Polsce systemowo oczerniane przez katolików – wprawdzie najbardziej członkowie KrK przodują w szczuciu na judaizm i świadków, ale przy ich braku, dostanie się każdemu innemu, protestantom również. No i po to nalega się na religię w szkole – aby dzieci z innych wyznań czuły się wyobcowane. Więc podkreślam – to nic niezwykłego, nie obchodzić świąt 🙂 Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Świechno może źle się wyraziłam, że zerwałam kontakt, bo to nie tak! Życie nas rozłączyło, bo po szkole każda poszła w inna stronę. Ja nie chciałam wpisem nikogo obrazić, a jedynie poznać zdanie innych i oto poznałam Twoje.
      Tu nie chodzi o szykany w stosunku do tych ludzi, bo każdy ma prawo żyć jak chce. Po prostu ciekawiła mnie opinia innych!

      Polubienie

      1. Rozumiem. Napisałaś tak, jakbyś się odsunęła, bo są dziwni. Ja z kolei nigdy nie bronię fanatyków, w tym fanatyków religijnych jakiegokolwiek wyznania. Z wieloma ludźmi pracowałam i powiem Ci, że prześladowanie mniejszości jest tak powszechne, że postrzegane jako naturalne. Pamiętam jak przyczepiono się na radzie pedagogicznej do rodziny zastępczej. Rodzina była beznadziejna, ale koronnym argumentem przeciwko było to, że byli … adwentystami. Nauczyciele wydziwiali ze świadectwami z religii innych wyznań, bo w swojej głowie negowali fakt, że dzieci innych wyznań też mają prawo dostać własne świadectwo. O etykę w szkole rodzice musieli się dopominać, a z religii „wypisywać się” (zapisywano arbitralnie, bez pytania rodziców, czy dzieci są ochrzczone), a nie zapisywać, tak jak jest w ustawie (każdy rodzic z osobna powinien poprosić pisemnie o zapisanie dziecka na religię). Mówimy tu o zwyczajach na zachodzie Polski, czyli tej mniej pisowej, i o środowisku gdzie dorośli pokończyli uniwersytety. Jak jest więc gdzie indziej? Wieje grozą na samą myśl.

        Polubienie

      2. Ciekawe sprawy mi napisałaś, a więc na całym świecie są ludzie i ludziska. Wydaje się, że wiara dzieli ludzi zamiast łączyć, choć ludzie są innego wyznania.
        Dziękuję Ci za dawkę informacji.

        Polubienie

      3. Tak mi się wydaje, że wiara ma potencjał do dzielenia. Fanatyzmu nie lubię i ja wcalę nie twierdzę, że w ŚJ nie ma fanatyzmu czy sekciarstwa. Ale sekciarstwo obecne jest też w KrK – niektóre organizacje, jak ODŚ, mają lokalne odłamy tak sekciarskie, że głowa boli (ostracyzm, wytykanie innym katolikom, że są z innych odłamów, pranie mózgu). W związku z tym to trochę tak przyganiał kocioł garnkowi.

        A tak przy okazji, szczególna niechęć do ŚJ wydaje mi się brać z tego, że oni chcą rozmawiać o Biblii, tymczasem Polacy Biblii nie czytają, a wiedza religioznawcza wynoszona z religii szkolnej jest bliska zeru.

        Dzięki, że stworzyłaś okazję do wypowiedzenia się na ten temat 😉

        Polubienie

      4. To ja dziękuję za rozmowę i widzisz, bo ja szanuję każdego, który w coś swojego wierzy, ale nie mogę znieść, że w Polsce taki Rydzyk trzęsie kościołem i specjalnie to nikomu nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie rządzący idą tam bardzo chętnie i wspierają finansowo. Ot ta obłuda, którą i ja się brzydzę.

        Polubione przez 1 osoba

      5. Dziwne podejście z waszych stron. Wszystko akceptujecie ale to kto rządzi i kto wybrał rządzących to wieszacie na nich psy. każdy jest taki jaki jest i to uszanujmy. Z jednej strony wszystko i wszystkich akceptujecie ale innych oczerniacie to podle.

        Polubienie

  4. Na początku lat 70′ ub.w. do moich drzwi zapukała niezwykle piękna młoda dziewczyna. Trzymając w ręku plik prospektów zapytała, czy możemy porozmawiać o Nowym Świecie. Mimo, że wtedy jeszcze byłem studentem psychologii, to nie bardzo wiedziałem o ŚJ. Zaprosiłem ją (z jej starszą koleżanką) do siebie. Spędziliśmy kilka miłych godzin na rozmowach z których wynikało, że niekoniecznie chodzi o wejście do sekty (takiej zresztą jak KK), bo od razu wyjaśniłem, że jestem agnostykiem, ale o wygłoszenie kilku dobrze płatnych prelekcji na zadany temat. I to zakończyło moją przygodę ze ŚJ, bo w temacie postawiono kilka tez, których nie zamierzałem propagować.

    Polubienie

  5. Świadkowie Jehowy jak każde wyznanie ma swoje plusy i minusy.

    Nie wszystko mi się u nich podoba to fakt,znałam kiedyś jedna panią ze Świadków,Bardzo fajna kobieta i o ile dobrze pamiętam raczej omijała tematy wiary

    Polubienie

  6. Pytasz o nazwę „kocia wiara” 🙂
    Wrzucam link.
    Przejrzałam wiele odcinków z tą sympatyczną parą, chcąc zapoznać się i zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi?
    Może i Ty wciągniesz się w ich opowieści.
    Odcinki nagrywa para byłych i aktywnych ŚJ, wychowywanych od dziecka w tej wierze; młodzi, którzy obecnie odstąpili od sekty, narażając się oczywiście na wykluczenie i pełen ostracyzm. Nawet najbliższa rodzina zerwała z nimi – odstępcami – wszelki kontakt.

    Miałam wielu znajomych, którzy byli/są Świadkami, ale nigdy nie przypuszczałam, że w tej organizacji panuje taki zamordyzm i krętactwa.
    Dobrze się ich słucha.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s