Archiwum dnia: 12 marca, 2021

Świadkowie Jehowy listy piszą!

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst „Serdecznie zapraszamy”

Życie jest jednak nieprzewidywalne i nie wiemy, co się może wydarzyć danego dnia, a ja mam temat na bloga.

Kilka tygodni temu zauważyłam, że do folderu wiadomości – inne na Facebooku napisała do mnie kobieta w moim wieku,  czego od razu nie zauważyłam.

W szkole podstawowej, chyba w ósmej klasie siedziałyśmy obie w jednej ławce i bardzo ją lubiłam, a potem nasze drogi się rozeszły na zawsze.

Minęło 50 lat, a ona do mnie napisała, że śledzi mojego Facebooka, że jestem dobrym i empatycznym człowiekiem i podała swój nr telefonu, abym do niej zadzwoniła.

Niby chciała ze mną porozmawiać o pandemii i jak ja sobie z nią radzę.?

Nie zadzwoniłam, a wiadomość wydała mi się podejrzana, bo wiem, że ona należy do Świadków Jehowy i czułam pismo nosem, że będzie chciała mnie zwerbować.

Trzy dni temu ponownie do mnie napisała, a ja znowu nie miałam ochoty z nią rozmawiać w sieci, ani telefoniczne,  bo tak naprawdę przez 50 lat nic nas nie łączyło.

Przemilczałam wiadomość dając jej do zrozumienia, że nie mam ochoty na konwersację.

Takie rzeczy chyba tylko mnie się przydarzają, gdyż rano się obudziłam, zrobiłam kawę i włączyłam komputer, a Mąż wyszedł załatwiać swoje, służbowe sprawy.

Wbiegł do domu i pomachał mi przed nosem kopertą.

List dostałam od owej pani – dawnej koleżanki, a w nim zaproszenie na jakieś spotkanie Świadków Jehowy związane chyba ze świętami wielkanocnymi.

Musiała usiąść do komputera i napisała do mnie list, który musiałam odczytać ze szkłem powiększającym, bo druk jest tak mały, że okulary moje nie radziły sobie.

List jest bardzo grzeczny, ale mnie wkurzył, bo to zakrawa już na nękanie mnie!

Nie mam pojęcia, co się jej w głowie uroiło, że trafiło to na mnie, kiedy ja jestem agnostyczką,  ale nie poszukuję wiary Świadków Jehowy.

Właściwie nie wiem co oni wyznają i do kogo się modlą, bo nigdy mnie to nie interesowało.

Wiem jedno, że nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia i nie ubierają choinki.

Wiem także, że z reguły są to dobrzy ludzie i sobie pomagają nawet finansowo, a także chodzą po domach, aby werbować nowych członków, co mnie zawsze wkurza, bo niejeden raz odmówiłam.

Po tym liście w końcu odważyłam się jej napisać, że nie jestem zainteresowana i może tak odzyskam spokój.

Po przeczytaniu tego listu przypomniałam sobie, że mając 15 lat już mnie zapraszała do swojego domu i tam jej rodzice próbowali pracować nade mną, ale w porę się wycofałam.

Podsumowując tę sytuację, to ja sobie siedzę w moim domku i spotykam się jedynie z rodziną.

Nie szlajam się na żadnych kawkach i ploteczkach z koleżankami, a tu okazuje się, że ktoś sobie o mnie myśli i chce zwerbować – mnie nie znając mnie!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.