Dylematy z powodu pandemii!

Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym świeca i tekst

Tak jak wszyscy się spodziewali, że po świętach będzie Armagedon Covidowy i tak też się stało!

Dzisiaj odeszło z tego świata prawie tysiąc ludzi i nie będę tego przeliczała na ilość Tupolewów, bo każdy sam sobie to może obliczyć!

Od rana jestem z tego powodu w fatalnym nastroju, bo jak każdy, jestem tą pandemią zmęczona i przestraszona.

Nie czuję żadnego wparcia ze strony tego rządu, bo w tej pandemii poruszają się jak dzieci we mgle i jest totalny chaos z powodu ich nieudolności i braku jedności w tym wszystkim.

Zwyczajnie się boję o swoją rodzinę i o siebie oczywiście także, bo nikt mi nie daje gwarancji, że nie zarażę się jako ozdrowieniec drugi raz!

Na razie nie mam terminu szczepienia, a po drugie boję się szczepionki i tak ma też mój Mąż.

Zaczynają w mediach mówić, że po szczepionce można umrzeć, tak jak podobno umarł Krzysztof Krawczyk zaszczepiony dwa razy!

Na Facebooku widzę tak wiele pożegnań ludzi, którzy umarli z powodu pandemii, a często w wielu rodzinach umierają bliscy jeden po drugim!

Mój organizm nie jest zbyt silny z racji chorób współistniejących i nie chciałabym zejść z tego świata z powodu pandemii!

No ale co niektórzy i tak powiedzą, że żadnej pandemii nie ma –

Nasze cmentarze wyglądają tak, jakby była wojna, bo na nich jest tak wiele świeżych grobów!

W związku ze szczepieniami powstało tyle teorii spiskowych i pewna pielęgniarka powiedziała mojemu Mężowi, żebyśmy omijali szczepionkę AstraZeneka, a zgodzili się tylko na Pfizer, ponieważ jest bezpieczniejsza dla seniorów!

Czeka nas Majówka i ciekawa jestem jak zachowa się rząd, bo czy rozpuści Naród na wycieczki, grille i tak dalej!

Ja z Mężem w maju mamy dwie, duże rodzinne imprezy bardzo ważne dla całej rodziny i ni cholery nie wiemy jak się w tym wszystkim zachować, aby nie narażać siebie nawzajem, bo wszyscy w sobie nosimy strach!

To są takie dylematy, które targają nami codziennie – od rana do wieczora i nijak nie da się na spokojnie je brać!

Jasnowidz Jackowski wróży, że będą masowo umierali seniorzy właśnie i choć nie jestem skłonna wierzyć w przepowiednie, to mimo wszystko taki stan mi się udziela!

Prawdą jest to, że ozdrowieńcy nawet po pół roku odczuwają stany depresyjne, demencję i zapominanie o czym dziś mówili w telewizji!

Mój Mąż ma takie symptomy, który przechorował COVID w domu i mimo wszystko zauważył u siebie takie powikłania!

Ja siedzę na tyłku w domu, bo chcę jeszcze żyć, ale dylematy mną targają, że to się chyba nigdy nie skończy!

Jak sobie radzicie z emocjami?

36 myśli na temat “Dylematy z powodu pandemii!

  1. Moja matka zrezygnowała ze szczepionki, bo bardziej boi się jej niepożądanych efektów niż covida. Ojciec ma termin na połowę maja… Ja na razie o szczepieniu nie myślę wcale. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu się boi i to jest normalne. Dodatkowo jesteśmy tym wszystkim wymęczeni, bo od ponad roku żyjemy w rzeczywistości do której nie idzie sie przyzwyczaić, ale co możemy zrobić? Właściwie to nic… Starajmy się nie zwariować i cieszmy sie każdym dniem, bo na to co będzie nie mamy żadnego wpływu.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie twierdze, że wirusa nie ma, bo to byłaby głupota. Mam jednak wrażenie, że coraz bardziej nami manipulują. Póki co ja też zdam się na boską wolę i raczej szczepić się nie będę. Niech się dzieje wola nieba…czy wcześniej czy później i tak czeka nas przejście do innego wymiaru.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Szczerze mówiąc jak wszyscy, obawiam się tej pandemii…nie chce jednak żyć w panice…w Polsce mam wrażenie, że zapanowała panika. Rozumiem to, ale trzeba nam patrzeć na to wszystko trochę właśnie bez paniki. Tutaj tego nie czuje.

        Polubienie

  3. Mniej więcej 3 tygodnie temu przyjęłam pierwszą dawkę Astry. Nie odczuwałam zbyt dokuczliwych skutków ubocznych. Czym jest nieznaczny ból ramienia, sporadyczne dreszcze i fale słabości w porównaniu z perspektywą zakażenia?
    Jeśli nie zaszczepimy się w wielkiej liczbie, będziemy żyć w pandemii nie wiedzieć jak długo.
    Uważam, że odmowa szczepienia jest sprzeczna nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, lecz także z dbałością o zdrowie całego społeczeństwa, w tym najbliższych osób.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Trudno byłoby przypuszczać, że wśród społeczeństwa nie ma choćby powierzchownej wiedzy, o dobrodziejstwie, wniesionym przez szczepionki. Zapewne, a przynajmniej tak mi się wydaje, nazwiska Pasteur, Koch nikomu nie są obce. Szczepionka Hainego Medina ocaliła tłumy dzieci od kalectwa.
      Co się zmieniło? Czy współcześni naukowcy rozum postradali? Czy my – jako społeczność – cofamy się do dawnych, ciemnych wieków?

      Polubienie

      1. Szczepionki pomogły ale nieznacznie, gdyż fala opadająca zaczęła się dużo wcześniej, niż wprowadzone szczepionki. Więc w tej kwestii zgodzę się częściowo. Poza tym należy doprecyzować tę kwestię, gdyż szczepionki na COVID są po pierwsze innego typu niż te tradycyjne, a po drugie są wciąż badane. Biorąc pod uwagę fakt, iż producent nie jest w stanie się podpisać pod tym, ze są bezpieczne (czytaj: podmiot odpowiedzialny – brak), trudno się dziwić , że wiele ludzi może mieć ( i ma!) wątpliwości w tej sprawie.Nie sądze tez, by to była nieodpowiedzialność z ich strony, lecz szczegółowa analiza podawanych nam informacji i przejaw zdrowego rozsądku. Trechnologia się rozwija, ale pewne prawa natury i nauki pozostają niezmienne. Choćby teoria KOPERNIKA. Minęły wieki, a wszyscy zgadzają się z jego odkryciem, prawda? Tyle na logikę. Poza tym dobry produkt reklamuje się SAM. Prawo rynku. A skoro za tymi szczepionkami idzie gruba kasa, kampania , rządowe komunikaty jaki to cud i medialna nagonka, jest dla mnie rzeczą oczywistą, że to SYF! Moja mama dostała Atrę i przyglądamy się sytuacji. Póki co minęło kilka dni i na szczęście ma łagodne nopy. Ale wielu – jak wspomniała autorka – tego szczęścia niestety nie ma. (choć mocno wierzyli w to, że jeśli sie zaszczepią to nie zachorują poważnie ani nie umrą). Wiem, o czym piszę, ponieważ mam w swojej teczce różne publikacje nt szczepień poparte badaniami randomizowanymi oraz swiadectami zaszczepionych ludzi oraz lekarzy, a z tym się nie dyskutuje. Co jest bardziej wiarygodne: to, co mowi NIEDZIELSKI i Simon,ktorzy widnieją liscie płac PFIZERA, czy niezalezne naukowe randomizowane badania i swiadectwa zaszczepionych ludzi i ich rodzin? Natomiast jeśli o emocje chodzi, także nie jest mi łatwo. Ostatnio moja psychika broni się przed tym kowidowym szaleństwem, wiec troche sie wobec tematu pandemii zdystansowałam i staramy się z mężem normalnie żyć…

        Polubione przez 1 osoba

  4. Jak sobie radzę? Nie radzę sobie. W ubiegłym tygodniu wyszłam, bo musiałam, na chwilę z domu, a kiedy wróciłam miałam mroczki przed oczami, ból w klatce, łapałam oddech, jak ryba wyjęta z wody. Albo maseczka mnie dobiła albo stres albo brak kondycji albo wszystko naraz.
    Wnuczka jest teraz na kwarantannie (potencjalnie może zakażać) u syna, który ma marne szanse na przeżycie zakażenia. Odliczamy dni do końca kwarantanny i czekamy, jakie będzie samopoczucie syna. Oboje robią co mogą. Ja to rozumiem, że syn musi się bronić, ale moje serce nie wytrzymuje świadomości sytuacji, kiedy np. wnuczka pisze mu na komórce: tato, włóż maseczkę, bo wychodzę z pokoju. Tak się kurna nie da żyć 😦 Nie Covid mnie wykończy, a zawał.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Covidu trzeba się bać. Matka wnuczki ją zaraziła, sama przechodziła (przechodzi?) chorobę bardzo ciężko, a to zdrowa i młoda kobieta. Ale nie specjalnie mądra 😦 Kiedy tylko (ledwo) stanęła na nogi, pojechała na pogrzeb ojca, od którego zresztą wcześniej się zaraziła. Nie przepadamy za sobą 😉 ale martwię się o nią. Ta choroba jest zdradliwa i podstępna – po okresie polepszenia może nastąpić gwałtowne, nagłe załamanie. Niestety, nie z prasy to wiem, ale z życia.

        Polubienie

      2. Nie podejmuję dyskusji, bo mi się nie chce. Jedna tylko uwaga, czy cyfry, informujące o zgonach i zakażeniach są wzięte z obłoków?

        Polubienie

      3. Wobraź sobie, że są. Po pierwsze – testy PCR. Ale też nie chce mi się po raz n-ty tłumaczyć tej kwestii. Po drugie – dane rządowe w kwestii pandemmi a dane z oficjalnej strony WHO na którą rząd powołuje się jako instytucję wiarygodną – są delikatnie mówiąc RÓŻNE, Wystarczy ściągnąć oba raporciki i użyć kalkulatora. Podkreślam: są zachorowania, są zgony, jest pandemia. Tu pełna zgoda. Ale robią nas ewidentnie w konia. Dziwię się ludziom, którzy JESZCZE tego nie widzą. To tylko moje zdanie. Masz prawo mieć inne stanowisko. Myślę, że upływ czasu najlepiej wszystko zweryfikuje nasze myśli i przekonania. Pozdrawiam.

        Polubienie

  5. … (się opublikowało) 😁 nie sprawdzam ciągle informacji o stanie pandemii, nie oglądam programów informacyjnych, dni spędzam na pracy, czytaniu lub rozmowach ze zrównoważonymi emocjonalnie ludźmi. To, że sporo ludzi umiera widać w statystykach i ciągłe powtarzanie tego niczego nie zmieni. Od czasu do czasu coś czytam, ale oszczędnie, najczęściej gdy tekst to dotyczy mnie i mojej sytuacji. Moi rodzice szczepią się pod koniec kwietnia, jak się zaszczepią, to zobaczymy co z tego wyniknie.

    „Pandemii nie ma, to kłamstwo … ale nie, jednak jest … ale szczepionki to zło, ale nie zło … szczepimy się, … ale się nie szczepimy, ale obserwujemy, ale trzymamy rękę na pulsie, … ale przeczytałam piętnaście książek na ten temat, samych naukowych”. Wszystkie te urywki zdań potrafi wypowiedzieć w ciągu ostatnich kilku miesięcy jedna i ta sama osoba. Czy wzięte to razem do kupy ma sens? Nie ma żadnego. Wirus od tego nie zniknie, natomiast psychika wielu odniesie szkody, mniej lub bardziej trwałe. Głowę też trzeba chronić. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Moi teściowie pod tym względem mają naprawdę trudno. Nie dość, że muszą uzgodnić swoje wersje lęku przed szczepionką pomiędzy sobą, to jeszcze trzeba im to pogodzić z faktem, że Prezes, ich idol, został jednak zaszczepiony, a Jezus i Maryja zwlekają z uwolnieniem Polski od wirusa, choć wiadomo, że Maryja Polsce sprzyja (w tym kontekście wiadomość, że Szwedzi ze swoimi islamskimi dzielnicami lepiej sobie radzą, to już totalnie njus niezrozumiały 😉).

        Polubione przez 1 osoba

  6. Mój mąż też miał covida, a my do 4 kwietnia byliśmy na kwarantannie. Na szczęście obyło się bez większych problemów zdrowotnych. Trochę bałam się o dzieci i o swoich rodziców, ale wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Dużo zdrowia życzę! 🙂

    Polubienie

  7. Szczepię się za 11 dni, a mój mąż drugą dawką tydzień później. nawet się nie zastanawialiśmy. Zresztą – szczepiliśmy się też co roku od lat p/grypie bez komplikacji i nie chorowaliśmy. Uważam, że trzeba się szczepić, żeby zahamować to choróbsko. Ale też po to, żeby ewentualnie chorować lżej. A skutki uboczne mogą być zawsze, po wszystkim. To już łut szczęścia.
    Wszystkim dużo zdrowia!

    Polubienie

    1. Jeśli chcemy, aby nasze dzieci i wnuki nie pracowały za „miskę ryżu” i nie żyły pod psychiczną presją pandemii, szczepmy się, choćby jedno z nas na milion miało umrzeć. Warto czy nie, to już sprawa każdej indywidualnej osoby.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s