Archiwum dnia: 17 lipca, 2021

– Tylko nie klnij – jak raz zaczniemy, nie b臋dzie ko艅ca – S. Lem

Moje zdj臋cie zrobione przed chwil膮 – ksi臋偶yc nad moim miastem! 馃檪

Codziennie w naszym kraju dzieje si臋 藕le i nie ma praktycznie od 6 lat ani jednego dnia odpoczynku.

Kto potrafi wy艂膮czy膰 media, aby si臋 odci膮膰 od polityki, to mu gratuluj臋.

Ja nie potrafi臋 i musz臋 wiedzie膰, co si臋 w Polsce dzieje, a dzieje si臋 coraz gorzej i bardzo jest to niebezpieczne!

Osoby interesuj膮ce si臋 polityk膮 cierpi膮, bo chc膮 zmian i odsuni臋cia PiS-u od w艂adzy i liczyli na zjednoczenie si臋 opozycji, a tu figa!

Oto dzisiaj W艂odzimierz Czarzasty – szef LEWICY zawiesi艂 6 cz艂onk贸w w partii i oto na naszych oczach LEWICA zniknie ze sceny i prawdopodobnie z Sejmu!

Nigdy nie by艂am lewicowa, a tym bardziej j膮 przekre艣li艂am w swoim sercu, kiedy Leszek Miller wystawi艂 w wyborach prezydenckich – Magdalen臋 Og贸rek, kt贸ra teraz robi z siebie wielk膮 dziennikark臋 w szczujni Kurskiego!

Teraz dzieje si臋 tak, 偶e zdarza mi si臋 przeklina膰 do艣膰 siarczy艣cie przed telewizorem, kiedy widz臋 i s艂ysz臋 to dra艅stwo – psucie Polski i serce mnie boli.

Podobno nic dwa razy si臋 nie zdarza jak pisa艂a nasza noblistka – Wis艂awa Szymborska, ale si臋 zdarzy艂o i wracamy do PL-u, kiedy to komuch Piotrowicz siedzi w TK, czego nie daje si臋 znie艣膰.

Nie tylko ja przeklinam, bo wielu Polak贸w i wiele Polek nie godzi si臋 na dewastacj臋 swojego kraju i emocje bior膮 g贸r臋.

Wklejam tekst Karoliny Pochwatka, kt贸ra napisa艂a bardzo emocjonalny tekst, a ja nie b臋d膮 w nim robi艂a – pip, pip, pip.

Kto nie cierpi wulgaryzm贸w, a czasem nie da si臋 inaczej, to uprasza si臋 o nieczytanie go!

Karolina Pochwatka 
Jestem zm臋czona.
Jestem tak kurewsko zm臋czona tym por膮banym krajem, 偶e nie wiem, w jakie s艂owa to ubra膰.
Sko艅czy艂y mi si臋 komentarze, sko艅czy艂y mi si臋 偶arty, ko艅cz膮 mi si臋 moce przerobowe.
Po sieci 艣migaj膮 dzi艣 zdj臋cia z Janowa.
Zrewitalizowano tam, a w艂a艣ciwie, oczywi艣cie, „zrewitalizowano” tam plac – wyci臋to wszystkie drzewa, kilkadziesi膮t drzew, zalano betonem, na 艣rodku postawiono fontann臋 pokazuj膮c膮 konie, najprawdopodobniej z tej s艂ynnej stadniny, kt贸r膮 wcze艣niej doprowadzono do ruiny w imi臋 politycznych przepychanek.
By艂 oczywi艣cie ksi膮dz, kt贸ry musia艂 po艣wi臋ci膰 ten boski projekt, by艂o grono g艂upawo u艣miechni臋tych, pozbawionych jakiejkolwiek refleksji urz臋dnik贸w.
Po chwili, zdj臋cia pokazuj膮 wyra藕nie, wszyscy stali pod daszkiem pobliskiego baraczka, bo nie da艂o si臋 wytrzyma膰 w s艂o艅cu na tym nowym, schludnym, pozbawionym 偶ycia placu.
Kto艣 zarobi艂, kto艣 pogratulowa艂.
Wszyscy byli zadowoleni, takie pi臋kne miasto, takie nowoczesne.
Kurwa ma膰. Bez kitu, kurwa, kurwa ma膰. Ciri wygeneruj mi Polsk臋.
Chce mi si臋 wy膰 i pali膰, wyzywa膰, gry藕膰, obra偶a膰 i wymachiwa膰 r臋koma w obel偶ywych gestach.
Polacy, obywatele. Niedouczone mendy pozbawione wiedzy i empatii, nie, to za ma艂o, szkodliwe gnoje, kt贸re zniszcz膮, zapaskudz膮, sprzedadz膮 pod rozbi贸rk臋 wszystko, co ma jeszcze jakikolwiek sens.
Zjebani oportuni艣ci, wsz臋dzie, kurwa, wycinaj膮cy stare drzewa, by sprzeda膰 je na bzdetne meble do „apartam臋t贸w” masowo budowanych przez popierdolonych patodeweloper贸w, kt贸rych nikt normalny nie kupi, bo za co?
Za pensje stoj膮ce w miejscach?
Wsz臋dzie widz臋 ten sam schemat: zero troski, zero perspektywy.
Najebane oczojebnym g贸wnem, kt贸re boli, fizycznie!, w rozrastaj膮cych si臋 miastach, tanio, 藕le, byle jak, byle szybko, byle jeszcze wi臋cej inwestor贸w z zagranicy (tak, kurwa, bronicie naszych interes贸w w tvn-ie, kretyni?! a co z rynkiem mieszka艅, do chuja wafla?!).
艁ap贸wkarstwo to sport narodowy, jeszcze wi臋cej dla ciotek i wujk贸w, nie ma ju偶 czym oddycha膰?
Kilogram owoc贸w kosztuje wi臋cej ni偶 kilogram mi臋sa?
Niech, kurwa, wpierdalaj膮 ry偶 z piaskiem, pan ju偶 i tak swoje nakrad艂, reszta – niech zdycha.
Na tych betonowych placach, obok miejsc, gdzie by艂y parki.
Przy dzia艂kach, kt贸re mog艂y by膰 dla mieszka艅c贸w, ale nie s膮, jeszcze by si臋 mieszka艅cowi ze szcz臋艣cia w dupie poprzewraca艂o.
W tym popierdolonym, szale艅czym s艂o艅cu, kt贸re wszystkich, 艂膮cznie ze mn膮, zamienia w spoconych, w艣ciek艂ych furiat贸w.
Wszyscy umrzyjmy, bo nie ma edukacji, nie ma pomy艣lunku, nie ma spo艂ecznej odpowiedzialno艣ci i solidarno艣ci, jeszcze wi臋cej betonu, jeszcze mniej drzew, jeszcze wi臋cej urz臋dnik贸w, kt贸rzy te偶 s膮 przecie偶 uwaleni w tym chorym systemie, ale jeszcze chyba nie czuj膮, 偶e na ich szyjach te偶 zaciska si臋 sznur.
A na g贸rze siedzi banda spasionych psychopat贸w i w ramach, kurwa, po li ty ki, pokazuj膮 sobie chuje, kto ma wi臋kszego, kto ma bardziej r贸偶owego.
Oni maj膮 mieszkania, oni maj膮 ogrody. Maj膮 te偶 pieni膮dze, kt贸re si臋 przydadz膮, gdy wszystko jebnie.
A jebnie, tak tylko przypominam. My nie mamy nic. My mamy planet臋, za kt贸r膮 zap艂acimy, cho膰 nie my j膮 zepsuli艣my.