Tych lat nie odda nikt!

Wzięło mnie dzisiaj na oglądanie zdjęć i wpadło mi jedyne zdjęcie, jakie mam ze szkoły średniej.

To był rok 1975 – tuż przed maturą i wszystkie miałyśmy po 19 lat, a wiąż musiałyśmy nosić fartuszki szkolne z białym kołnierzykiem.

Jedynym dniem, kiedy mogłyśmy być ubrane na kolorowo, to był piątek.

Kończyłyśmy Liceum Ekonomiczne w Stargardzie Szczecińskim, bo teraz jest to tylko Stargard po zmianie administracyjnej.

W mojej klasie były najlepsze uczennice, wybrane z tych, które świetnie zdały egzaminy wstępne i od nas wymagało się więcej.

Maturę zdałyśmy wszystkie i tak się rozjechałyśmy po świecie!

Szkoda wielka, że nie mam więcej zdjęć, ale kiedyś jakoś nie było to w modzie, ale takie jedno zdjęcie świadczy o tym, że nie żyłyśmy w świecie komputerów i smartfonów!

Pamiętam taką sytuację, kiedy już wiele z nas w klasie maturalnej było zakochanych, to nauka poszła w odstawkę.

Pogorszyły się wszystkie statystyki, łącznie z obniżonym czytelnictwem.

Nasza wychowawczyni przyszła na lekcję wściekła i walnęła dziennikiem o biurko ogłaszając, że rezygnuje z wychowawstwa i zrobiło nam się strasznie wstyd!

Wzięłyśmy się za naukę i to procentowało na maturze!

Do matury przystąpiły dwie dziewczyny w ciąży i jaki to był skandal wówczas!

Do szkoły dzień w dzień dojeżdżałam przez 4 lata i naprawdę nie było mi lekko, ale takie to były czasy, że trzeba było wyuczyć się zawodu, by ulżyć rodzicom.

Spotkałyśmy się prawie wszystkie po 25 latach w restauracji i było tak, że wiele z nas się nie poznało, bo tak nas potraktował czas i życie oczywiście.

Potem kilka z nas zostało zaproszone do domu naszej wspaniałej wychowawczyni, gdzie wspomnień nie było końca!

Już nigdy więcej się nie spotkałyśmy, ale wspomnienia zostały w mojej głowie.

Pamiętam, że w szkole mieliśmy przedmiot – ekonomia przedsiębiorstw przemysłowych i chciałabym nawiązać do obecnych podwyżek dla polityków, które zbulwersowały niektórych Polaków i mnie także.

Po cichu sobie przyznali kasę, bo choć tych pasożytów utrzymujemy z naszych podatków, to kanaliom wciąż jest mało.

Kiedyś było tak, że jeśli ktoś uczył się na nauczyciela, lekarza, księgową i tak dalej, to pensje ludzi były ujednolicone i wszyscy zarabiali wg. tzw. „widełek” i to było sprawiedliwe.

Dokładnie tak samo było z cenami na rynku, że np. cukier, sól, kasza, mąką itp. w całej Polce kosztowały jednakowo i to też było sprawiedliwe.

Nie pamiętam, w którym roku podniesiono ceny cukru, a wówczas Polacy wyszli na ulicę, a teraz wszyscy milczymy – mimo, że mamy 5% inflację!

Co się z Polakami stało, że już nie reagujemy na żadne draństwo i dajemy się wpuszczać w maliny i pozwalamy sobą manipulować!

Oni zabierają nam Wolność i Demokrację, ale niczego nie nauczyliśmy się od Powstańców Warszawskich, bo oddajemy im wszystko podane na tacy bez szmeru i buntu!

Dla tego kraju nie ma już ratunku!

Na drugiej stronie zdjęcia są podpisy moich koleżanek ze szkoły i tylko tyle zostało z lat mojej młodości!

Jak Wy wspominacie swój czas nauki, przyjaźni, koleżeństwa z tamtych lat?

16 myśli na temat “Tych lat nie odda nikt!

  1. Często wspominasz, więc już wiesz (bo pisałam kilka razy), że nie jestem specjalnie sentymentalna. Albo przynajmniej nie mam bardzo bogatych wspomnień ze szkoły. W sumie były to randomowe osoby, szczególnie w SP. Mieliśmy nawet kilka lat temu spotkanie po 25 latach, i było ok, ale nie wzruszyłam się tak, jak tego oczekiwałam mając lat 15 (bo zastanawiałam się jako bardzo młoda osoba, jak to będzie, i zakończenie podstawówki było dla mnie wówczas ważne). Późniejsze doświadczenia po prostu były ciekawsze, zresztą najścislejsze kontakty utrzymuję z osobami poznanymi w pracy lub na studiach. Jestem zaprzeczeniem pospolitej mudrości, że przyjaciół poznaje się w piaskownicy.

    Polubienie

    1. Ależ ja także świechno z minionych lat nie mam żadnej przyjaźni na zawsze. Wszystko się rozpłynęło i poszło w niebyt, bo każda z nas miała swoje życie. Nie ubolewam nad tym, ale wspomnienia zostają na zawsze, bo to było moje życie i moja młodość, a więc nikt mi tego nie odbierze.

      Polubienie

  2. W Liceum szło mi kiepsko, bo chodziłam do kiepskiej podstawówki, której materiał nadrabiałam w LO. Masakra. Ale miałam świadectwo z samymi 5-tkami, zasłużonymi, bo w porównaniu z moimi koleżankami i kolegami byłam najlepsza. W tamtej podstawówce. Dzięki tytanicznej pracy udawało mi się przechodzić z klasy do klasy, żeby na maturze mieć już same bdb. Ale byłam jednym wielkim kompleksem. Za to na studiach ta umiejętność wkuwania bardzo mi się przydała 🙂 Studia to był pikuś malutki w porównaniu z Liceum.

    Polubienie

    1. Ja miałam świetną podstawówkę i moi nauczyciele świetnie nas przygotowali do egzaminów wstępnych do szkoły średniej, Byłam dzięki nim obkuta, bo podali ewentualne tematy i trafili w punkt. Przygotowując się zasłoniłam pamiętam okno kocem, by mnie nie rozpraszało nic i kułam na blachę! Nie poszłam na studia, bo matkę nie było na to stać, ale właściwie nie żałuję. Dziękuję za Twoje wspomnienie szarabajko.

      Polubienie

  3. W moim przypadku to już są całkiem inne „tamte lata”, ale i tak podejrzewam że były dużo bardziej wartościowe niż te jakie przeżywa obecna młodzież niewidząca świata poza telefonem i komputerem 🙂 Cieszę się że te lata przeżywałem gdy świat jeszcze nie był otumaniony elektroniką 🙂

    Polubienie

  4. W ostatniej klasie szk. podstawowej zawarłem „przymierze krwi” z dwoma przyjaciółmi, którzy mieszkali po sąsiedzku. W liceum jednak zmienił się skład kolegów i koleżanek i relacje stały się poważniejsze. Nie „zakochiwałem się” bo bardziej wciągnął mnie sport (judo, kulturystyka) i elektronika. Na studiach jednak dopadła mnie „strzała Kupidyna”, która zmieniła mój życiorys. Nie miałem przyjaciół z okresu edukacji, to raczej „oni mieli mnie”, 😉 natomiast przyjaźnie takie pojawiły się w pracy zawodowej, w okresie reformy systemu, i w czasie późniejszego „krwiożerczego kapitalizmu”, któy chyba trwa do dzisiaj.

    Polubienie

    1. Jak zwykle dziękuję Ci Andrzeju za Twój komentarz. Mnie one dużo uczą! Miałam konto na Naszej Klasie i tam wiele koleżanek się odnalazło i na tym koniec. Już nie miałyśmy ze sobą wspólnego języka.

      Polubienie

  5. Fajnie mieć takie wspomnienia. Teraz, pomimo tego, że kontakt (przynajmniej wirtualny) jest cały czas to spotkać się całą klasą graniczy z cudem. Zawsze się zastanawiałam czy to niezorganizowanie czy jednak coś więcej…

    Polubienie

  6. Miałam wielkie szczęście poznać w szkole Ewelinę, moją najlepszą koleżankę. Pomimo odległości (ponad 300km) i czasu (28 lat) nasza znajomość ciągle się utrzymuje. Kiedyś pisałyśmy do siebie listy, później nastała era telefonów komórkowych i jesteśmy w stałym kontakcie. Miesiąc temu byłam u niej w odwiedzinach 🙂 Dla przyjaźni nie ma granic i rzeczy niemożliwych 🙂

    Polubienie

  7. To były inne czasy. Pomimo wielu ograniczeń żyliśmy normalnie. Nawet tamta władza nie była aż tak zepsuta jak ta obecna. Technologia nie odebrała nam ani dzieciństwa ani młodości żyliśmy realnie a nie wirtualnie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s