Archiwum dnia: 2 sierpnia, 2022

Widok depresyjny!

Dosta艂am takie pomidory r贸偶nokolorowe od C贸rki i jutro ugotuj臋 z nich zup臋 pomidorow膮.

Wszystkie s膮 dojrza艂e, ale maj膮 inne kolory, gdy偶 to s膮 r贸偶ne gatunki.

Wszystkie s膮 smaczne i tylko ciekawa jestem jaki kolor b臋dzie mia艂a ta zupa, ale to taki eksperyment b臋dzie.

Pomidory pachn膮 s艂o艅cem, a zupa z takich 艣wie偶ych jest nie do por贸wnania, kiedy pomidorow膮 gotuje si臋 na koncentracie pomidorowym.

Najpierw gotuj臋 wywar na szponderze z warzywami jako baz臋, dodaj膮c li艣cie laurowe, ziele angielskie i ja dodaj臋 jarzynk臋, bo soli nie u偶ywam.

Pomidory kroj臋 w kostk臋 usuwaj膮c gniazda i podsma偶am na ma艣le.

Kiedy s膮 mi臋kkie – miel臋 je w mikserze, a nast臋pnie wlewam do bazy.

Na sam koniec dodaj臋 艣mietan臋 30, bo ta nie ma prawa si臋 zwarzy膰 i tak powstaje zupa, kt贸r膮 mo偶na je艣膰 z ry偶em, albo z makaronem – jak kto lubi.

Gotuj臋 troch臋 wi臋cej, bo cz臋sto tym, co ugotowa艂am dziel臋 si臋 z moj膮 Te艣ciow膮, kt贸ra ju偶 od paru lat nic sobie nie gotuje.

W ci膮gu tygodnia ma zam贸wione domowe obiady z cateringu prowadzonego w szkole,

ale mimo to zawsze co艣 dodatkowego szykuj臋 ja, albo druga jej synowa.

Niestety, ale Te艣ciowa wczoraj rzek艂a, 偶e ma dwie synowe i 偶adna jej nic nie gotuje!

No c贸偶 – musz臋 si臋 z tym pogodzi膰, bo nie jedna niespodzianka mo偶e mnie spotka膰 od osoby z zaburzeniem pami臋ci.

Unikam przebywania z Ni膮, gdy偶 wiele os贸b nies艂usznie zosta艂o pos膮dzone o kradzie偶, tylko nie m贸j M膮偶, kt贸ry sprawuje nad Ni膮 opiek臋 razem ze swoim Bratem i opiekunk膮.

Wszyscy kiedy艣 mo偶emy by膰 tacy – niestety.

Cd. ni偶ej:

Kiedy rano wstaj臋, to pierwsze kroki stawiam w kierunku kuchni, aby zacz膮膰 dzie艅 od kawy.

Tak si臋 budz臋 od lat, cho膰 zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e to nie jest zbyt zdrowe.

Pij臋 tylko jedn膮 kaw臋 w ci膮gu dnia i ta poranna musi by膰.

Wstawiam wod臋 na kaw臋 i mimochodem patrz臋 przez okno, aby sprawdzi膰 jaka tam jest pogoda – patrz膮c r贸wnie偶 na termometr.

I co rano m贸j wzrok pada na dwa balkony, kt贸re mam na przeciwko i jest to dla mnie widok depresyjny.

Od lat te dwa balkony by艂y pe艂ne kwiat贸w – przewa偶nie pelargonii i by艂y to najpi臋kniejsze balkony na naszym osiedlu – nie licz膮c mojego. 馃榾

Teraz jest inaczej, bo jeden balkon wci膮偶 jest ukwiecony, a z tego drugiego kwiaty znikn臋艂y rok temu.

Moja s膮siadka umar艂a, a jej m膮偶 – starszy pan posprz膮ta艂 balkon ze skrzynek i tak nasta艂a pustka.

Bardzo mi tego ukwieconego balkonu brakuje, bo nie umiera si臋 tak cicho i niespodziewanie.

Tutaj w艂膮cza si臋 zastanowienie, 偶e nie wiadomo kiedy i u mnie kwiaty ju偶 nigdy nie b臋d膮 zasadzone do skrzynek, bo wszystko w naszym 偶yciu ma sw贸j kres.

Nasze 偶ycie na tej Ziemi, to jest 偶ycie i jest nieuchronna 艣mier膰 i dziwi臋 si臋 tym z艂odziejom w tym nierz膮dzie, kt贸rzy my艣l膮, 偶e 偶ycie jest wieczne.

Nie jest i w trumnie nie ma kieszeni na ukradzione i nie ma piek艂a i nie ma nieba – wszystko przepada!

Mo偶na tymi ukradzionymi pieni臋dzmi zabezpieczy膰 rodzin臋, ale i ona umrze kiedy艣.

Trzeba si臋 cieszy膰 tym, co si臋 ma i spa膰 ze spokojnym sumieniem – bez koszmar贸w!

Mnie si臋 zdarza teraz spa膰 do po艂udnia, a kiedy gna艂am przez 偶ycie mia艂am noce bezsenne.