Wszystkie wpisy, których autorem jest sagula

Polska odzyskała uśmiech!

„Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na „RAZ!”
Ze słońcem twarzą w twarz”.

Olga Jackowska – Kora

Od wczoraj cieszę się jak dziecko, które dostało w prezencie coś, co spełniło jego marzenia.

Od trzech lat, kiedy PiS doszedł do władzy byłam w politycznej depresji – dosłownie.

Nie mogłam znieść tych głosowań w sali kolumnowej, barierek na ulicach Warszawy i kordonów Policji wystawionej przeciwko godnym Polakom.

Nie mogłam znieść łamania polskiej Konstyucji, żarcia w Sejmie przez Pawłowicz i popychania innych posłów, oraz znieważania.

Nie mogłam znieść pogardy dla mnie i dla innych Polaków, którzy cenili sobie wolność i bycie w Unii Europejskiej.

Nie mogłam znieść marszów nazioli po warszawskich ulicach z podłymi hasłami obrażającymi nas Polaków, którzy są chronieni przez PiS.

Nie mogłam znieść arogancji i wyzywania mnie od komunistów i złodziei, gorszego sortu i mord zdradzieckich.

Nie mogłam znieść wycinki Puszczy Białowieskiej, zabijania leśnych zwierząt i konania koni w Stadninie w Janowie.

I tak bym mogła wymieniać i wymieniać, bo tych draństw jest tyle, że gdzie się nie wejdzie, to tam widać jak Polskę traktuje PiS.

Traktuje Polskę jak swój własny folwark i jak szmatę, którą płucze się we wiadrze, wykręca i na nowo szoruje się nią podłogę.

Nie mogę znieść tego w końcu, że PiS chce Polskę wyprowadzić z Unii Europejskiej i chce nasz kraj wykluczyć ze wszystkich struktur – dość!

Na Facebooku i na moim fan-page udzielałam ludziom porad, jak mają głosować, ale bez wskazania. Ludzi wciąż trzeba edukować jak mają głosować i ile krzyżyków trzeba postawić na każdej karcie.

Robiłam to dla dobra Polski, którą noszę w sercu, a byłam zła, że ludzie omamieni 500+ nie dostrzegają tego, że Polska idzie w niebyt na arenie europejskiej.

Prosiłam, aby Polacy ruszyli dupę i zaczęli decydować o swoich, małych Ojczyznach i robili tak też inni ludzie ze świata politycznego i artystycznego, oraz kulturalnego.

I zadziałało, bo Polacy do urn poszli i stał się cud, bo PiS dostał cięgi, gdyż utracił większe miasta i te mniejsze też!

Polska wczoraj odzyskała uśmiech i nadzieję, że PiS za dwa lata utraci swoją siłę, a w Polsce będzie jeszcze pięknie i normalnie po tym jak rozliczymy „Prezydenta” za łamanie Konstytucji, a inni staną w stan oskarżenia za demolkę w Polsce.

Od rana się cieszę, że w końcu coś drgnęło i Polacy zrozumieli, że wszystko jest w ich rękach, a nie tylko 500+ na koncie.

Zauważyłam, że szczury pisowskie zaryglowały swoje konta na Twitterze i usunęły z avatarów swoje facjaty! Niby wygrali, a jednak przegrali.

Mam radę dla opozycji, aby nie kopali leżącego, a wzięli się uczciwie do roboty, aby nie oddać sukcesu w następnych wyborach!

Na Nowogrodzkiej wielkie poruszenie i będzie ziemi trzęsienie, bo Kaczyński rozliczy swoich za błędy! 😀

Mojej kochanej Polsce dedykuję Walc skomponowany przez Anthoniego Hopkinsa, który nie jest tylko aktorem, ale i kompozytorem.

Jest tak piękny, że zasługuje na to, abym za każdym razem ryczała tak, jak płaczę nad Polską!

Obraz może zawierać: 1 osoba, garnitur

Reklamy

Dostali łupnia!

 

Niedziela i od rana wielkie poruszenie w moim domu!

Ja i Mąż szykowaliśmy się do lokalu wyborczego, aby spełnić swój obywatelski obowiązek.

Ja się denerwowałam, a Mąż był na luzie, a więc wsiedliśmy do samochodu, bo nam znowu zmienili lokal wyborczy, bardziej oddalony od domu.

Poszło gładko, bo oboje od wielu dni się przygotowaliśmy do głosowania i mieliśmy w głowie swoje typy.

Zabraliśmy ze sobą mazaki, aby nikt nie ważył się sfałszować naszego głosu, bo o tym od tygodni pisało się w sieci.

Wyjechaliśmy o 11 godzinie i w lokalu nie było ludzi, ale kiedy lokal opuszczaliśmy, to wiara szła głosować.

Widziałam zadowolonych ludzi, uśmiechniętych, niedzielnych i świątecznych, co dało mi wiarę, że Polacy do tych wyborów pójdą i nie zawiodłam się, bo frekwencja jest naprawdę wysoka.

Po głosowaniu padłam jak kawka na kanapie zmęczona i zatroskana o losy naszej Ojczyzny i pilnie śledziłam podawane dane przez komisję wyborczą.

Kochani Polacy – oliwa zawsze na wierzch wypływa i Polacy poszli do wyborów dając PiS-owi czerwoną kartkę na znak tego, że mają dość dewastacji naszej Ojczyzny.

Czytałam w sieci, że ludzie czekali po 40 minut przed lokalami, czego nigdy nie było i w końcu się obudzili chcąc zmieniać scenę polityczną.

500+ im spowszedniało i zagłosowali w większych miastach bardzo liczne i nie dopuścili PiS-u  do władzy.

Jezu jak się cieszę, bo to będzie dla mnie spokojna noc!

Dostali łupnia! Polacy obudzili się!

Dziecięca cyberprzemoc!

 

Podobny obraz

Dzisiaj, od miesiąca gościłam w domu moje Wnuki i ich Rodziców.

Zobaczyłam jak przez ten czas podrosły i niedługo, bardzo niedługo, staną się nastolatkami, ku mojemu zdziwieniu, że czas leci jak szalony, a przecież niedawno były niemowlakami.

Urosły, dojrzały i tak patrzę na nie i słucham, to stwierdzam jakże inne mają dzieciństwo od dzieci urodzonych w czasach słusznie minionych.

Teraz dzieci są bystrzejsze, bardziej mądrzejsze i po prostu inne ode mnie, kiedy byłam dziewczynką, a to chyba za sprawą nowoczesnej technologii, w której siedzą, czyli w samrtfonach i tabletach.

Ja w wieku moich Wnuków każdą wolną chwilę spędzałam na podwórku, czyli na świeżym powietrzu, często z kluczem na szyi.

Nikt się w tamtych czasach nie przejmował zagrożeniami, pedofilią, bo rodzice pracowali, a my – dzieci żyliśmy w grupach podwórkowych i musieliśmy sobie sami dawać radę!

Nikt nas nie odprowadzał do szkoły i pamiętam, że sama codziennie pokonywałam trasę do szkoły po 2 kilometry tam i z powrotem w słońcu i w deszczu i musiałam sobie radzić, kiedy Mama była w pracy.

Do dzisiaj na swoim ciele mogę odnaleźć 7 blizn, bo szlałam na podwórku spadając z roweru, drzewa, albo potykałam się o podwórkowe przeszkody.

Nikt specjalnie nie kontrolował tego, co miałam zadane do domu i lekcje odrabiałam bez pomocy, a teraz rodzice trzęsą się na swoimi dziećmi i w wielu sprawach są blisko – na wyciągnięcie ręki, aby tylko je chronić.

Faktycznie w sieci czyta się teraz wiele ile zagrożeń czyha ma małe dzieci i może dlatego rodzice są wyczuleni i pilnują, aby tylko zło tego świata nie dopadło ich latorośli.

Czasy się zmieniły i dzieciaki mają smartfony, tablety, laptopy i wcale ich nie trzeba uczyć obsługi tego sprzętu, bo rodzą się z tym, jakby wyssały to z mlekiem matki.

Moje też mają taki sprzęt, bo rodzice chcą mieć kontakt ze swoimi dziećmi i tak je kontrolują i sprawdzają, czy nie dzieje się coś złego.

Można się opierać temu, żeby swojemu dziecku nie kupić smartfona, by je chronić przed głupotami znajdujących się w sieci, jak durnowane filmiki na YT.

Nie kupisz dziecku takiego telefonu skazuje się je na pogardę rówieśników, a kiedy kupisz, to musisz sprawdzać, co to dziecko w sieci robi i dawkować mu siedzenie z Wi-fi.

Dziś się dowiedziałam, że 9 letnie dzieci spotykają się w grupach na jakimś portalu i wymieniają między sobą opinie na temat wyglądu, ubierania się i dochodzi tam do ostrej rywalizacji, a kiedy ktoś się nie spodoba, to zbiera straszne opinie i jest hejtowany.

Jeden z chłopców ostrzelany i hejtowany napisał, że nie ma po co żyć!

Takich sytuacji jest coraz więcej i nastolatki popełniają samobójstwa, bo są zastraszane przez równolatów:

 

Zabiła się, bo była prześladowana przez koleżanki. Rodzice pozywają szkołę.
– Mamy nadzieję, że nasz pozew zwróci szerszą uwagę na epidemię cyberprzemocy – mówi rodzina ofiary. Dwunastolatka z New Jersey popełniła samobójstwo, bo była atakowana przez rówieśników w szkole i mediach społecznościowych.
Mallory Grossman z Rockford w stanie New Jersey miała 12 lat, kiedy w czerwcu ub.r. popełniła samobójstwo. Wcześniej przez dziewięć miesięcy była wyśmiewana i prześladowana przez kolegów z klasy w szkole i w mediach społecznościowych.
„Zabij się, wszystkim nam ulży”
Dziś rodzice dziewczynki, Dianne i Seth Grossman, pozywają Copeland Middle School, czyli szkołę, do której chodziła ich córka, a także miejscowe władze edukacyjne. Przekonują, że nie dopełniły swoich obowiązków, choć powinny były chronić ich dziecko przed prześladowaniem.
Państwo Grossman przypominają, że wielokrotnie alarmowali szkołę, że ich córka jest celem niewybrednych żartów i docinków ze strony koleżanek, które przy każdej okazji obrażały ją, wyśmiewały się z jej wyglądu, a nawet sugerowały samobójstwo. „Dlaczego się nie zabijesz, wszystkim nam by wreszcie ulżyło” – miały do niej pisać.
– Nie chodzi tylko o Mallory, ale o dzieci czy wnuki każdego z nas – przekonuje cytowana w „New York Post” matka dziewczynki, która publicznie oskarżyła dyrektora szkoły, Alfonso Gonnellę, że ma „krew na rękach”.
Szkoła dba o testy, nie o emocje
Ponoć zamiast wystąpić zdecydowanie w obronie Mallory, dyrektor kazał dziewczynce „pogodzić się” z koleżankami, które ją prześladowały – została nawet zmuszona, żeby na znak zgody uściskać jedną z nich. Kiedy prześladowania trwały, a matka ponawiała skargi, dyrekcja sugerowała, że dziewczynka powinna unikać koleżanek, które ją wyśmiewają, na przykład jadając lunch poza stołówką.
– Szkoła, zamiast skupiać się wyłącznie na wynikach testów, powinna bardziej dbać o emocjonalną inteligencję dzieci – przekonywała matka Mallory w rozmowie z lokalną telewizją News 12. – Nie chciałam zabierać Mallory z zajęć chóru. Chciałam, żeby to dziewczyny, które ją wyzywały, zostały usunięte, nie ona – tłumaczy.
Szkoła i miejscowe władze edukacyjne nie poczuwają się do odpowiedzialności. Już w sierpniu ub.r. wydały oświadczenie, że „oskarżenia, jakoby dystrykt szkolny Rockaway ignorował rodzinę Grossman i nie zajął się problemem prześladowania, są bezpodstawne”.
Smartfon jak śmiertelna broń
Bruce Nagel, prawnik rodziny, nie zgadza się z tą oceną. – Wszelkie skargi ze strony rodziców Mallory były ignorowane w sposób niesłychany – przekonuje. Dodaje jednocześnie, że „smartfon w rękach nieodpowiedniego dziecka to śmiertelna broń”.
– Mamy nadzieję, że ten pozew zwróci szerszą uwagę na epidemię cyberprzemocy i że unikniemy dzięki temu kolejnych pogrzebów uczniów, którzy padli jej ofiarami – mówił na konferencji prasowej.
To pierwsza sprawa o cyberprzemoc w szkołach w New Jersey. Rodziny dziewczynek oskarżonych o prześladowanie Mallory zostały poinformowane o pozwie rodziców zmarłej dwunastolatki i uprzedzone, że także wobec nich mogą zostać podjęte kroki prawne.
http://wyborcza.pl/7,75399,23580122,zabila-sie-bo-byla-przesladowana-przez-kolezanki-rodzice-pozywaja.html

Stary i młody lubi wygody. Z kanap wstajemy i głosujemy!

Obraz może zawierać: chmura i tekst
Za chwilę nastąpi cisza wyborcza, ale zdążę!

Przez trzy lata ich rządów zdewastowali nasz kraj, ale dziś rano Polacy nie zgadzający się na dalszą dewastację przeczytali i usłyszeli, że Trybunał Europejski się nareszcie wkurzył i ogłosił że:

TSUE zawiesza PiS-owską ustawę o Sądzie Najwyższym.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał postępowanie zabezpieczające w sprawie zmian w polskim Sądzie Najwyższym. Chodzi o uchwalone przez PiS przepisy, którymi partia rządząca usiłowała odesłać na emeryturę sędziów SN po 65. roku życia.

https://www.newsweek.pl/polska/tsue-zawiesza-pis-owska-ustawe-o-sadzie-najwyzszym/r1cenbt?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_nw

Jest to światełko w tunelu, bo PiS dostał pstryczek w nos tuż przed wyborami, że nie można w Polsce dewastować sądownictwa i muszą przwrócić do pracy zwolnionych Sędziów, a I Prezes Sądu Najwyższego – Małgorzata Gelsdorf ma pozostać na swoim stanowisku.

Co zrobi z tym PiS jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale trzęsienie ziemi jest tam z pewnością, bo jakże to?

Kaczyński będzie się odwoływał. Morawiecki będzie analizował, a Mazurek gada, że to nic takiego, bo to tylko jest wiadomość medialna.

Tak sobie pogrywają z Europą, a ja wiem jedno, że to się obróci przeciwko łamaczom Konstytucji i psujom Polski!

W niedzielę idziemy do wyborów samorządowych, aby bronić naszych Ojczyzn przed PiS-em.

Jeśli wywalą nas z Unii, to niech małe Ojczyzny pożegnają się z drogami, ścieżkami rowerowymi, domami kultury, świetlicami i chodnikami!

Nie dajmy im władzy, bo nas zastraszą, zniszczą i pogrążą w niebycie i okradną!

Lokale są w niedzielę otwarte od 7.00 do 21.00.

Na każdej kartce stawiamy tylko jeden krzyżyk w kratce i nie zapominajmy, że:

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Grzybobranie – wspomnienia!

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Kiedy jest się już w starszym wieku, to chciał, czy nie chciał włączają się wspomnienia z młodości.

Dziś Mąż pojechał na grzyby i myślałam, że nic nie przywiezie, bo w zachodniej Polsce jest od pół roku susza i deszczu prawie nie było.

Jednak ku mojemu zdziwieniu przytachał cały koszyk grzybów jędrnych i całkiem przyzwoitych, a trafiły się tylko trzy robaczywe.

Włączają się więc wspomnienia, bo doskonale pamiętem nasze rodzinne wypady do lasów, których na mojej ziemi nie brakuje.

Każdy zresztą chwali swoje ziemie i swoje lasy, a ja dumna jestem z tego, że naprawdę mamy gdzie zbierać grzyby.

Kiedy byliśmy młodzi i piękni jeździliśmy całą rodziną na grzybobranie Gazem-69, który Mąż zakupił za małe pieniądze i go wyremontował.

Wstawaliśmy bardzo wcześnie i cała rodzina pakowała się do samochodu i jechaliśmy zbierać grzyby, a w lesie byliśmy już o 7 rano, kiedy słońce przebijało się przez gałęzie.

Zawsze w mojej kuchni miałam suszone grzyby i bywało tak, że nadmiar sprzedawałam świeże w skupie, bo nie dawało się tego przerobić.

Uwielbiam zbierać grzyby, bo to jest dla mnie ogromny relaks i na grzybach się znam.

Czasy kiedy rodzinnie jechaliśmy na grzyby się skończyły, bo nasze Mamy są już wiekowe, a moja pomału odchodzi, a mój Teść – wielki zbieracz i znawca już nie żyje, a Dzieci mają swoje rodziny.

To były piękne, rodzinne czasy, w których byliśmy razem i czas grzybobrania nas niesamowicie łączył.

Uwielbiam gotować zupę grzybową i nie tylko na Wigilię, ale i w ciągu roku, a także kilka razy w roku piekę racuchy drożdżowe polane sosem grzybowym, a robię go tak:

  • Namaczam w zimnej wodzie kilka garści suszonych grzybów,
  • W garnuszku na oleju smażę pokrojoną w kostkę cebulę,
  • Namoczone grzyby przekręcam przez maszynkę do mięsa.
  • Łączę cebulę i zmielone grzyby i podlewam rosołem,
  • Dodaję wody, pieprzę i solę, a kiedy są miekkie dodaję odrobinę śmietany – pycha!

Mam dla Was jeszcze jedną poradę kulinarną, że jeśli znajdziecie dorodne borowiki, to ich nie suszcie na sicie, a zróbcie tak jak mnie nauczyła pewna Ukrainka.

  • Natnijcie kapelusz borowika w kratkę i obtoczcie w panierce, tak jak kotlety schabowe i usmażcie na maśle – niebo w gębie.

Dziś u mnie w domu pachnie pięknie i taki zapach daje kopa do życia!

 

Podobny obraz

Nie bądźmy pruderyjni!

Jasne, seks to podstawa krążenia wokół Słońca naszej zapełnionej ludźmi planety, bo gdyby nie seks, Ziemia byłaby bezludna.

Od trzech lat rządów tego nierządu stało się coś, co mnie ogromnie ucieszyło, ale nie to, że nastąpił właśnie moment, że ten nierząd wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej i dąży do POLEXITU.

Ucieszyła mnie nowiutka książka o erotyce z pod pióra Anji Rubik, naszej medalowej modelce pt. „#sexedpl” traktująca o dojrzewaniu, miłości i seksie.

Ja jako seniorka uważam, że książka – poradnik jest bardzo potrzebny polskiej młodzieży i niech zrobi dobrą robotę w temacie zamiatanym pod dywan i ukrywany za czarną kurtyną.

Mamy wszak XXI wiek i mamy Internet, ale w temacie seksualności z ledwością schodzimy z drzewa i czasami w sieci czytam tak nieprawdopodobne niedoinformowanie wśród dzieci i młodzieży, że włos się jeży ze zdumnienia.

Od trzech lat żyjemy w Polsce konserwatywnej, w którym kościół jest wszędzie, bo nawet w szkołach.

Młodzież i dzieci mają w tygodniu wiele lekcji religii, a lekcji o ludzkiej rozrodczości „O”.

Jakże często rodzice nie potrafią rozmawiać o tym temacie ze swoimi dziećmi, bo sami nie mają dostatecznej wiedzy, albo się wsydzą i mówią, że jakoś to będzie i sądzą, że ich dziecko jakoś z tematem sobie poradzi.

Ja sama pamiętem moje szkoły kończone w czasach PRL-u, w których nie edukowano nas wcale, a pod ławką dziewczynki czytały książkę, jedyną na rynku pt. „O dziewczętach dla dziewcząt”, a te starsze „Sztukę kochania” – Wisłodzkiej.

To była jedyna metoda, aby dowiedzieć się czegoś o własnym ciele, kiedy wchodziło się w dorosłe życie.

Anja Rubik napisała swoją książkę po wielu spotkaniach ze specjalistami w dziedzinie i odbyła wiele spotkań na warsztatach z młodzieżą.

Nie jest to jej moralizowanie, a wiedza oparta na wielu pytaniach i wątpliwościach zebranych podczas spotkań.

Cieszę się, że taka pozycja się ukazała i jeśli ta książka zapobiegnie jednej niechcianej ciąży to brawo!

Jestem babcią i mam trójkę Wnucząt, które za chwilę staną się nastolatkami i ogromnie cieszę się, że będą mogły wejść w dorosłe życie jako osoby świadome i uświadomione!

Nie ma się doprawdy czego wstydzić i dziwię się, że szkoły się boją, a także rodzice, którzy nie rozumieją, że gdyby nie seks, to nie było by nas na tej kuli ziemskiej i zwierząt też!

 

Znalezione obrazy dla zapytania anja rubik

A kiedy odchodzi Matka?

 

Na powyższym zdjęciu jest moja Mama, kiedy miała może – zaledwie 75 lat.

Zdjęcie zrobione na weselu jednej z moich Córek i widać na nim, że dobrze wyglądała i była zawsze uśmiechniętą osobą.

Od życia dostała dobrze w kość, ale nigdy się nie załamała i szła przez życie z ogromną siłą, pokonując wszelkie trudy, jakie nosło życie.

Stary, dobry materiał zahartowany i mocny, który za chwilę odejdzie z tego świata.

Przeżyła II Wojnę Światową i czasy socjalizmu jak wszyscy, nasi starzy Rodzice, których teraz, ten obecny nierząd szykanuje i odbiera im część emerytury, bo urodzili się za wcześnie i jest to hańba dla tego nierządu.

Pracowała całe swoje życie, a do pracy poszła, kiedy miała zaledwie 14 lat, ale nigdy nie narzekała na swój trudny los.

Dziecństwo też miała nie lekkie, gdyż wychowywała Ją sroga macocha, która była trudną osobą i Mama nie raz opowiadała, że macocha dawała jej mocno w kość.

Nie raz na blogu pisałam przez ostatnie dwa lata o swojej Mamie, która już dwa lata żyje od diagnozy – rak i w tej chwili jest fizycznym warzywem, choć jeszcze z bardzo bystrą psychiką, która wszystkich zadzwia.

Jednak jest tak, że wszyscy jesteśmy zmęczeni opieką nad chorą Mamą, bo Ona wymaga tej opieki 24 godziny na dobę.

Wszyscy działamy na adrenalinie, że trzeba być przy Niej, choć nie jest roszczeniowa i nie lamentuje – nie skarży się na swój los i swoją chorobę znosi niesamowicie godnie.

Przechodzę przez różne etapy w związku z chorobą Mamy i mówię do siebie, że jeśli ma taką wolę życia i siły psychiczne, to jestem na każde zawołanie, ale bywa, że opadam z sił, bo nie należę do osób silnych psychicznie.

Dziś poszłam w godzinach porannych zmienić Mamie pampersa i musiałam podnieść Mamę całą sobą, aby zaprowadzić Ją do ubikacji.

Stękała, bo wszystko Ją bolało i nigdy przez dwa lata tak się nie skarżyła, ale choroba jest bezlitosna i drąży!

Nic nie można więcej zrobić, jak tylko wezwać lekarza, aby zwiększył dawkę środków przeciw bólowych.

Rozleciałam się na kawałki, bo kiedy wróciłam do domu, to ległam na kanapie i łzy lały się strumieniami.

Straciłam swoją energię, gdyż dziś namacalnie zobaczyłam, że Mama gaśnie i opuszczają Ją siły witalne!

Jeszcze staram się być silna, ale wiem jedno, że kiedy Mama odejdzie, będą długo składała się do kupy!

Tak naprawdę, to nikt nie wie, co się ze mną dzieje, bo zamknęłam się w sobie i przygotowuję się do żałoby w samotności!

 

Dzieci Świata!

Znalezione obrazy dla zapytania głód w kenii

Przeglądając kanały telewizyjne zauważyłam i się ucieszyłam, że pojawił się nowy pod nazwą „DOKU Polsat HD”

Jest na tym kanale wiele ciekawych produkcji domumentalnych i wczoraj oglądałam całą sobą o losach Elżbiety I. Był to bardzo dobry dokument, który mnie wciągnął, a dziś z kolei trafiłam na produkcję niemiecką pt. „Najbardziej niebezpieczne drogi do szkoły – Kenia” z 2013 roku.

W Kenii żyje 10 milionów ludzi cierpiących z powodu głodu, a najbardziej głód dotyka dzieci właśnie.

W dokumencie bardzo dobrze i warygodnie zrealizowanym dowiedziałam się, że:

„Masajskie dzieci z rodziny Etisha idą do szkoły w 30-stopniowym upale. Boso pokonują 20 kilometrów po rozpalonej sawannie Tanzanii, mijając po drodze dzikie i niebezpieczne zwierzęta. Następną przeszkodą jest rzeka Pangai, w której czyhają 4-metrowe krokodyle. Jeśli prom nie kursuje, uczniowie muszą podjąć śmiertelne ryzyko pokonania rzeki wpław. W drogę do szkoły wyruszają o świcie, gdy słońce jeszcze nie pali zbyt mocno”.

Kiedyś Majka Jeżowska śpiewała piosenkę, że „Wszystkie dzieci nasze są”, ale to nie jest prawda.

W Kenii dzieci głodują, bo kiedy jest susza, ziemia niczego nie rodzi, a więc ludzie nie mają co jeść, ani nie mają wody.

Chodują jakieś zwierzęta, ale te też są okropnie wychudzone i w zasadzie dają tylko mleko, którym poi się dzieci.

Mimo głodu te dzieciaki idą po sawannie wiele kilometrów do szkoły, licząc, że to tam dostaną miskę czegoś do jedzenia, bo rodzice nie mają czym karmić swoich dzieci.

Idą do szkoły też dlatego, bo same w dokumencie mówiły, że chcą się kształcić i kiedyś wyjadą do lepszego świata.

Mają marzenia, że nauka doprowadzi je do szczęścia i dobrobytu i pragną wybudować dom i sprowadzić mamę i tatę, a także może kupią sobie samochód.

Idą do szkoły wiele kilometrów do swojej ukochanej szkoły i po drodze zjadają owoce z drzew, których nie zjadły dzikie zwierzęta.

Po drodze nie ma właściwie wody, a jeśli jest, to brudne bajoro, z którego zaspokajają swoje pragnienie.

Narażone są na atak słoni i innych dzikich zwierząt i muszą bardzo uważać, aby iść z wiatrem, aby zwierzęta nie wyczuły ich obecności.

Mają świadomość, że jedzenie mięsa oraz picie krwi ze zwierząt daje człowiekowi siłę, a te dzieci bardzo jej potrzebują, gdyż codziennie pokonują wiele kilometrów na piechotę.

Jednak jest tak, że nie ma wielu okazji by posilić się mięsem, a więc nie mają wyboru i jedynie szkoła daje im miskę grochu, albo innej bezmięsnej strawy.

Dzieci te mimo ciężkiego losu marzą, aby kiedyś mogły się stać lekarzami, nauczycielami, prawnikami i dążą do tego swoją wewnętrzną siłą i pragnieniem o lepszym życiu.

Oglądałam ten dokument ze łzami w oczach i tak sobie pomyślałam, że powinien on być propagowany w szkołach cywilizowanych krajów, aby dzieci, które mają wszystko, narzekają na swój los – mogły skonfrontować swoje życie z życiem tych dzielnych dzieciaków.

Doprawdy nie dziwię się, że na zawodach sportowych, to Kenijczycy wygrywają w biegach, gdyż życie ich po prostu zahartowało i mają w sobie moc i szybkość oraz walkę o lepsze życie.

Czytam, że Świat pomaga, ale to wszystko jest kroplą w morzu!

Polonio – precz z łapami od Polski!

Podczytuję sobie czasami forum dla staruszków pod nazwą Senior Cafe i czytam tam tylko wątek o polityce.

Oj tam się dzieje i jest młócka, bo zwolenniczki partii PiS, a jest ich dwie,  dadzą się pokroić i obrzucają inaczej myślących inwektywani i stosownie ich poniżają!

Jedna taka pochodzi z Częstochowy, czy tam z jakiś okolic i zachowuje się jak dzikie zwierzę, której nawet Admin forum nie podskoczy.

Druga też czuje się pewnie, a pomieszkuje od kilkunastu lat za granicą, a bliżej w Hiszpanii i się panoszy na polskim forum dla geriatrii.

Na forum zarejestrowanych jest  35 333 użytkowników, a na polityce pisze jakieś dziesięć osób, bo reszta boi się i jest zastraszona prze dwie paniusie zbliżające się wiekiem do deski grobowej.

Obie wyśmiewają byłą Pierwszą Damę – Annę Komorowską i określają ją jako kaszalota.

Tak się kiedyś złożyło, że pisałam na priv z paniusią z Hiszpanii i przysłała mi swoje zdjęcie.

Jest to kobieta taka sama gabarytowo jak Anna Komorowska, tylko starsza i ma ogromny tyłek, że trzeba pod niego podkładać dwa krzesła!

Piszę o tym dlatego, aby ukazać hipokryzję zwolenniczki PiS-u, która zapomniała, że mi swoje zdjęcia przysłała.

Nigdy, ale to nigdy nie oceniam człowieka po wyglądzie, ale ta paniusia z Hiszpanii na to sobie zasłużyła, która rozwaliła forum w ciągu paru lat i odeszły z tego forum bardzo warościowe osoby, bo to żmija jest, że dziurki nie zrobi, ale krew wypije.

Paniusa z Częstochowy na forum Seniora zachowuje się też po chamsku, ale czytam ją na Twitterze i na forum Seniora, to jest Wersal, bo na Twitterze maska spadła i przecieram oczy ze zdumienia.

Deklaruje się jako miłośniczka przyrody i zwierząt, ale nie przeszkadza jej dewastowanie Puszczy Białowieskiej i zabijanie koni w polskich stadninach, bo pisowi wszystko wybacza!

Wracając do paniusi z Hiszpanii, to jakim prawem ma ona prawa wyborcze w wyborach na Prezydenta i Parlamentarnych?

Uważam, że osoby, które mieszkają za granicą więcej niż pięć lat nie mają prawa decydować o Polski przyszłości, bo choćby dlatego, że nie płacą w Polsce podatków, a więc wara im od polskich spraw i naszego budżetu.

Jakim trzeba być ślepym na to, że od trzech lat Polska jest pożerana przez ludzi chorych psychicznie, zakłamanych, karierowiczów!

Jakim trzeba być ślepym, aby nie zauważać tsunami, które przez Polskę się przetacza i jeszcze mnie straszyć, a straszy mnie Hiszpanka, która parę dni temu napisała:

Bójcie się blogierzy! Bójcie się ci, którzy piszą o polskiej polityce, bo możecie być rozpracowani i osadzeni w więzienu, co wróży nam Hiszpanka z ciepłej krainy!

W okresie przedwyborczym nasilila sie niespotykana do tej pory ilosc hejtow w internecie, falszywek, pomowien. Wszystko po to aby ponizyc i zadolowac Zjednoczona Prawice. .
Na dziesiatki portali, prywatnych klubow dyskusyjnych, blogow wypuszczono setki hejterow.
Problem w tym, ze sa pod scisla obserwacja, ich dane sa sprawdzane systematycznie. Po wyborach bedzie placz i zgrzytanie zebow.
I tych co rozpuszczaja, kopiuja fake newsy czeka to samo..

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary i tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Drzewa umierają stojąc!

To było jakieś 30 lat temu!

Nasze Córki stawały się nastolatkami i Mąż postanowił na ich cześć zasadzić dwa drzewa, choć Córki nie były synami!

Podobno  Ojciec buduje dom, sadzi drzewo i płodzi syna, a u nas na świecie pojawiły się dziewczynki.

Mąż pod balkonem więc posadził dwie daglezje i daliśmy im imiona naszych Córek.

Jedna padła, a druga się przyjęła i ma już za chwilę 30 lat i sięga wysokością do trzeciego piętra naszego budynku.

Zakochałam się w tym drzewie, bo nie tylko przypomina mi dzieciństwo moich Córek, ale i osłania mój balkon od miejskiego zgiełku i hałasu.

Jest to moje ukochane drzewo na całej kuli ziemskiej i uwielbiam na nie patrzyć, kiedy jestem na balkonie.

Moje drzewo oparło się nie jednej wichurze, co nagrałam na kamerze, a tu nagle stało się coś bardzo złego!

Z dnia na dzień moje ukochane drzewo zaczęło chorować!

Najpierw wydawało mi się, że jest oświetlone przez jesienne słońce i dlatego tak żółto wyglądają najniższe gałęzie.

Dziś z Mężem przyjrzeliśmy się dokładniej i okazało się, że drzewo umiera i traci swoje zielone igły, które zamieniły się w kolor rdzawy – brzydki!

Rozchorowałam się, bo umiera mi Mama i umiera mi ukochane drzewo.

Serce mi pęka z rozpaczy i ratujemy to nasze drzewo, bo być może to susza je zabija.

Na zachodzie Polski lato trwało przez pół roku, bez opadów właściwie i może to susza sprawiła, że tak się stało.

Ratujemy je i podlewamy od dzisiaj, mając nadzieję, że to nie zaraza zabija nasze drzewo, ale mam marną nadzieję, że je uratujemy.

Umierająca Mama i umierające drzewo, to dla mnie za dużo!

Drzewa umierają stojąc, a moja Mam umiera leżąc i jak sobie z tym poradzić – nie wiem!

Jestem chora!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda