Wszystkie wpisy, których autorem jest sagula

Lepiej poźno, niż wcale!

Podobny obraz

Irena i Janusz poznali się kiedy byli na studiach, mając po 21 lat.

Ich miłość wybuchła mocno i nagle i sami byli nią zdziwieni.

Już na samym początku znajomości wiedzieli, że chcą być razem na całe życie, gdyż nie wyobrażali sobie życia bez siebie.

Pod koniec studiów Irena zaszła w ciążę i oczywiście wzięli ślub, na który zaprosili rodzinę i wszystkich swoich znajomych.

Byli przeszczęśliwi, kiedy urodziła im się pierwsza córka, a potem Irena urodziła jeszcze dwie dziewczynki i całkowicie była pochłonięta ich wychowaniem.

Janusz miał pracę w instytucie naukowym i nie zarabiał wiele, ale dorabiał korepetycjami i jakoś im się w miarę żyło.

Kiedy Irena odchowała z Januszem dzieci, postanowiła poszukać pracy, aby postawić budżet domowy na przyzwoitym poziomie.

Nie miała doświadczenia zawodowego i na początek otrzymała pracę w dużej firmie i krok po kroku pięła się po szczeblach kariery, aż do stanowiska bardzo odpowiedzialnego i prestiżowego.

Szefostwo ją docenilo, bo była zdolna i ambitna i naprawdę zarabiała duże pieniądze.

Było ją stać wziąć kredyt na budowę większego domu i z czasem przeprowadzili się z niewielkiego mieszkania do swojego, własnego domu jednorodzinnego.

Robiła karierę i z czasem jej uczucie do męża zaczęło wygasać.

Nie raz mu wypomniała, że to ona nosi spodnie w tym małżeństwie i to ona utrzymuje ten dom i rodzinę.

Wypominała Januszowi, że jest mało ambitny i za mało się stara, a jego pensja przynosi ujmę i stwierdziła, że jest mało zapobiegwczy i usiadł na laurach.

W łóżku też im się nie układało, bo mąż przestał ją pociągać i nie raz wypomniała mu, że jest nieudacznikiem i ciapciakiem.

Janusz miał świetne relację z córkami, ale te młodsze słysząc matkę nabijały się z ojca, że na niczym się nie zna i jest nudny jak flaki z olejem.

Matka słysząc takie przytyki do męża nie strofowała córek, a wszystkie nim poniewierały i śmiały się z jego uległości i to wykorzystywały, wołając coraz więcej pieniędzy na ubrania i kosmetyki.

Irena nie raz mówiła do swoich córek, że żadna kobieta nie spojrzy nawet na jej męża, bo która by chciała takiego ciamajdę i niemotę, ale stało się coś dziwnego.

Irenę w pracy podrywał macho, z którym wyobrażała siebie w łóżku, bo pragnęła tego, czego nie dawał jej własny mąż.

Pewnego dnia jedna z córek zauważyła swojego ojca na ulicy z inną, młodszą i ładną kobietą.

Spytała wówczas matkę, czy jest zazdrosna o ojca, a Irena odpowiedziała, że ojciec nigdy nie znajdzie drugiej kobiety, bo po prostu tego nie potrafi, i która by go zechciała.

Córka zaczęła grzebać w dokumentach ojca i znalazła rachunki za opłatę drugiego mieszkania w innej dzielicy i wtedy było dla niej jasne, że ojciec ma kochanę.

Córka długo nie utrzymała w tajemnicy, że wie o tym, iż ojciec spotyka się z inną w drugim mieszkaniu i podała matce  adres i Irenie zapaliła się natychmiast czerwona lampka, że może stracić męża.

Zdała sobie sprawę z tego, że wciąż go kocha i zrozumiała, że bardzo go raniła.

Pobiegła pod podany adres i waliła z impetem w drzwi mieszkania z nadzieją, że złapie męża na zdradzie.

Janusz jej powiedział, że jedzie na konferencję, a ukrywał się w tym mieszkaniu od czasu do czasu, aby odpocząć od domowego babińca, które go terorryzowało.

To w tym mieszkaniu miał czas na swoją pracę naukową, z której się śmiały jego kobiety i wtedy Irena zrozumiała, że ma najwspanialszego faceta za męża, który jej nie zdradzał, a uciekał od niej, gdyż go w pewnym momencie odsunęła i poniżyła.

Kiedy Irena zrozumiała, że postąpiła podle – przysięgła sobie, że nigdy więcej nie zwątpi w męża, gdyż kobieta na ulicy przy jego boku, to była jego studentka, której pomóg wyjść z depresji.

Wszystkie kobiety Janusza w jednej chwili zrozumiały, że mają wspaniałego męża i ojca i żyli długo i szczęśliwie.

Reklamy

Polacy – nic się nie stało!

Tyle gadania o polskiej piłce i tyle nadziei pokładanych w naszych piłkarzach, a tu totalna klapa!

Typowałam niestety, że Senegal wygra i się nie pomyliłam.

Oglądałam mecz sama, bo Mąż sobie tego widowiska oszczędził, gdyż za bardzo to przeżywa.

Nie jestem jakiąś tam zagorzałą kibicką, ale wciąż gdzieś tam są we mnie pokłady patriotycznej postawy i kiedy grają na wstępie nasz polski hymn, to zawsze się zryczę.

Jurata, Arłamow, świetne jedzenie, baseny, masaże i cudowny doping naszym i na nic się to wszystko zdało, bo w konsekwencji przegraliśmy ten mecz z czarnoskórymi!

Senegalczycy są niesamowicie szybcy i zwrotni, a z tyłu głowy jakby mają jeszcze oczy, bo podają piłkę bezbłędnie, a w kolanach jakby mają gumowe stawy, bo skaczą po boisku jak kangury.

Nasi niestety mają w sobie europejskie geny i są o wiele wolniejsi i sztywni, a więc nigdy nie dorównają czarnoskórym, którzy z natury są taneczni, szczupli i giętcy.

Nasze sztywniaki nie mają w sobie szybkości i jakby zapomnieli, co to jest drybling a więc dali się koncertowo ograć i wbito nam dwa gole.

Ogólnie rzecz umując, to nasi zagrali bardzo słabo i przykro się na to patrzyło – nawet mnie kobiecie.

Krychowiak strzelił przeciwnikowi jednego gola – takiego na pocieszenie, ale w sumie nasza reprezentacja wypadła blado i anemicznie.

Nie wierzę, że zagrają jeszcze dobry mecz na Mundialu, bo czegoś tej drużynie brakuje, a najbardziej chyba zimnego prysznica, by wzięli się do roboty i przestali się nad sobą użalać i pieścić ze sobą!

Wszyscy łącznie z trenerem wystąpują w reklamach, bo żadną kasą nie gardzą, a z pewnością chłopaki z Senegalu nie mają takich profitów i poszli jak burza – dla kraju, a nie dla kasy!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Jakub Błaszczykowski

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz – Jan Kochanowski

Kiedy mi coś dolega, albo mojemu Mężowi, to szukam sposobu, aby to wyleczyć domowym sposobem, kiedy medycyna zawodzi.

Zeszłej zimy oboje byliśmy przeziębieni i choć nie była to grypa, to czuliśmy się osłabieni, bo grypa była za progiem.

Robiłam więc nalewki z imbiru, miodu i cytryny i szybko nasz stan zdrowia się poprawiał, gdyż ta mieszanka broniła organizm przed dalszym atakiem na nasze zdrowie.

Zeszłego lata na moich nogach pojawiła się okropnie swędząca wysypka, która wyglądała jak regularne, czerwone okręgi.

Poszłam z tym do dermatologa, który zasugerował, że mogłam się zarazić grzybicą przymierzając ubrania w galerii.

Faktycznie tak było, ale leki mi przepisane kompletnie mi nie pomogły i dalej się drapałam i cierpiałam.

Kupiłam olejek z drzewa herbacianego, który lekko niwelował swędzenie, ale wysypka nie zniknęła.

Myślałam więc intensywnie i zaczęłam się myć szamponem pod nazwą

Head & Shoulders, a jest to szampon przeciwłupieżowy i wyobraźcie sobie, że wysypka zniknęła i pozbyłam się tej okropnej dolegliwości.

W drogeriach są do kupienia wspaniałe odżywki do włosów, które sporo kosztują, a wystarczy zrobić sobie raz na dwa tygodnie maskę z olejku rycynowego i tak przed 20 minut potrzymać ją pod czepkiem, a włosy się wzmocnią i stają się błyszczące.

Jeśli się cierpi na grzybicę stóp, to wystarczy zrobić sobie kilka razy kąpiel  w podgrzanym lekko octu jabłkowego.

Takich przepsów w sieci jest bardzo dużo i naprawdę one działają, a sami sobie możemy pomóc bez wizyt u lekarzy.

Pamiętam, że kiedy byłam młodą dziewczyną, to chodziłam rwać wiosenną pokrzywę, którą parzyłam i tym wywarem płukiwałam swoje, długie włosy.

Po tych zaviegach włosy były gęste i lśniące i szkoda, że teraz mi się nie chce.

Pamiętajcie, aby w zamrażarce mieć zawsze zamrożone cytryny, które po starciu na tarce dodaję do sosów i sałatek, bo w skórce cytryny są składniki dobre dla naszego zdrowia.

Ciekawa jestem jak Wy korzystacie z dobrodziejstw natury i co stosujecie, aby utrzymać organizm w zdrowiu?

Jutro robię następującą miksturę i razem z Mężem będziemy profilaktycznie stosowali.

Uwielbiam czosnek i wierzę w jego dobroczynne właściwości.

ocet

Ocet jabłkowy, czosnek i miód – naturalny środek na wiele problemów.

Ocet jabłkowy, czosnek i miód – jest to prawdopodobnie najmocniejsza naturalna kombinacja na świecie na wszelkie problemy związane z naszym zdrowiem! Wielu ekspertów z całego świata uważa, że ta wyjątkowa mikstura jest 10x bardziej wydajna niż penicylina.

Panie i Panowie to oznacza tylko jedno – zdecydowanie każdy z Was powinien spróbować tej domowej mieszanki octu, miodu i czosnku. Ten domowy środek jest super zdrowy, w pełni naturalny i może dostarczyć wielu korzyści zdrowotnych. Jest bardzo prosty i łatwy do wykonania, a to wszystko przez dostępność składników – które są niedrogie i bardzo korzystne dla całego ciała.

Według ekspertów ten domowej roboty środek może wzmocnić układ odpornościowy, obniżyć poziom ciśnienia krwi i zmniejszyć poziom złego cholesterolu. Pomoże on Ci unikać przeziębień i infekcji, zapalenia stawów, dny moczanowej i bólu stawów.

Składniki:

-10 Ząbków czosnku 
-1 szklanka octu jabłkowego 
-1 szklanka miodu

Przygotowanie:

Zaczynamy od oczyszczenia ząbków czosnku, które następnie drobno kroimy lub miażdżymy. Umieszczamy je w misce i dodajemy miód, ocet jabłkowy, energicznie mieszamy przez około 1 minuty, umieszczamy tak przygotowaną miksturę w słoju. Przechowujemy w lodówce przez 5 dni.  Uwaga: codziennie należy przemieszać syrop.  Po tych 5 dniach syrop jest gotowy.

Stosowanie:

Należy spożywać 2 łyżeczki tego lekarstwa rano, na czczo zaraz po przebudzeniu.

UWAGA: mieszanka jest bardzo silna i nie należy jej spożywać bezpośrednio. Zawsze rozpuść w szklance wody.

Już prawie nie ma uczciwych mediów!

Nie wiem jakie oglądacie wiadomości, aby się dowiedzieć, co piszczy w kraju i za jego granicami, bo ja oglądałam od lat TVN-24 i w gruncie rzeczy byłam zadowolona – do teraz.

Zauważyłam ogromną zmianę i to na minus, bo odkąd do władzy doszedł PiS- te szanowane przeze mnie media mnie ogromnie zawiodły.

Dlaczego?

Od dwóch, a może trzech tygodni napierdzelają tylko o piłce nożnej i Mundialu w Moskwie,  tak jakby w kraju nic więcej się nie działo.

Osobiście mam dość gadania o barku Glika i tego jak oni się przygotowują,  co jedzą, oraz gdzie trenują i śpią!

Mnie średniej obserwatorce piłki nożnej najbardziej interesuje finalny wynik meczu, a nie to, że piłkarze spędzają czas ze swoimi kobietami, które mają finasowany pobyt w Juracie, czy Arłamowie.

Mnie nie interesuje żona Lewandowskiego, która na jego karierze robi swoją!

TVN zmienił właściciela i może stąd wynika ten strach przed PiS-em,  dlatego posiłkują się tematami zastępczymi, aż do porzyganiienia.

Pamiętam czasy, kiedy „Wstajesz i Wiesz” prowadził świetny dziennikarz – Jarosław Kuźniar i iskrzyło między nim, a politykami – podobała mi się taka kawa na ławę.

Teraz dobrzy dziennikarze uciekają z TVN-u i dziś pożegnał się z widzami Rymanowski, który przechodzi do pisowskiego „Polsatu”!

Nagle dziennikarze uciekają i szukają bezpiecznej stacji, a my widzowie zostajemy osamotnieni i skazani na miałkie i nic nie ważne tematy.

„Polsatu” też nie będę oglądała, bo kiedy usłyszałam, że Przyłęska jest autorytetm w dziedzinie prawa, to „Polsat” ma u mnie pozamiatane.

Nagle wszystkie stacje się wystraszyły i dmuchają w trąbkę PiS-wi, a więc jednyną stacją informacyjną jest dla mnie TVN BIS i może ta stacja nie pójdzie drogą TVN-24.

Smutne to bardzo, bo jestem uczciwym człowiekiem i chcę, aby mnie uczciwie informowano!

Trzyma mnie przy nadziei jeszcze „Szkło kontaktowe”, które mnie informuje i bawi, choć  mimo, że odszedł Grzegorz Miecugow, to szkiełko nie „spisiało” i nadaje prawdę w formie satyrycznej, co mi bardzo odpowiada.

Oczywiście, że będę oglądała mecze z reprezentacją Polski i życzę im najlepiej, ale interesuje mnie jedynie wynik meczu!

Istnieje zagrożenie, że ludzie niedoinformowani przez dzienniki, albo słuchający telewizji INFO, albo tylko Telewizji Trwam – ponownie zagłosują na PiS i to będzie wina TVN-24, które boi się PiS i nie informuje ludzi o tych ich draństwach!

Mnie to nie grozi, ale wielu myśli  kategoriami takimi, że tylko PiS da im dobry byt i szczęście.

Tak dla odmóżdżenia poszłam dzisiaj nad nasze jezioro wraz z Mężem.

Porobiłam zdjęcia – pogapiłam się na ludzi!

Kiedy wracałam spotkała mnie wielka niespodzianka.

Szłam sobie powoli i za zakrętem wyszły na dróżkę łabędzie ze swoją szóstką maluchów, aby poskubały sobie świeżą trawę.

Mama dumna, a Tata zamykał szereg – maluchy pod opieką, a ja szczęśliwa, że mogłam to zamknąć w kadrze!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Jeszcze jeden pomnik dzisiaj!

No i stało się!

Dzisiaj w Szczecinie – mojej stolicy województwa, odsłonięto pomik Lecha Kaczyńskiego!

Myślałam, że moje zachodniopomorskie jest dumne i nie ugnie się propagandzie PiS, a tu taka niespodzianka.

Ulice zakorkowane, Policja wszędzie i barierki, bo przyjechała pisowska świta, aby być na tej marnej wartości uroczystości.

Najpierw pobiegli wszyscy do kościoła w Szczecinie i tacy umęczeni długą mszą, udali się na miejsce gdzie postawiono chudego, wysokiego i zgrabnego „Prezydenta”, który w rzeczwistości był mały, gruby i tchórzliwy!

Żadna telewizja poważna tego nie transmitowała, a jedynie propaganda medialna czyli Info.

Po odsłonięciu tego maszkarka padły takie peany na jego cześć, że co trochę wybuchałam złością i na przemian śmiechem.

Morawiecki powiedział, że:

Był człowiekiem solidarności przed jej powstaniem. Człowiekiem solidarności przez wielkie S i małe s. Starał się angażować innych, by robotnicy nie zostali pozostawieni. Był inteligentem który współpracował z robotnikami. Jego ślady są widoczne nie tylko w Wilnie, czy na wschodzie, ale również w Szczecinie. Łączył politykę Jagielońską z Piastowską. Łączył tradycję z nowoczesnością”.

Pamiętam tą prezydenturę i pamiętam jego wiecznie przestraszoną twarz, która wyrażała to, że ta rola mu ciąży i dlatego kupowano dla niego słynne „małpeczki”, bo na trzeźwo się nie dało nic.

W programie „Czarno na białym” bardzo dokładnie oceniono tą marną prezydenturę i „dokonania” tego strachliwego człowieka, którego na to stanowisko wypchnął na siłę jego brat, a potem kazał mu robić kampanię i nakazał lecieć do Katynia!

Jak to się skończyło, to wszyscy wiemy i tylko dlatego stawiają mu te pomiki, aby zagłuszył swoje sumienie Jarosław Kaczyński.

Przyjdzie taki czas, że te pomniki będą rozbierane, bo Lech Kaczyński dla Polski i dla Szczecina nie zrobił nic!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Poszła baba do lekarza!

Kto mnie czyta, to wie, że trochę zaczęłam się leczyć i w związku z tym chodzę do lekarzy, co jakiś czas.

Właśnie wczoraj odbyłam wizytę w szpitalnej przychodni i to, co mnie podczas tej wizyty spotkało – spowodowało, że musiałam się z tym przespać!

Dopiero dziś dojrzałam do tego, aby napisać co i jak!

Siedziałam w kolejce do lekarza jakieś 1,5 godziny, bo mimo przydzielonej godziny, to czekanie się wydłużyło, bo lekarz wyszedł z gabinetu i długo go nie było! Norma!

Wreszcie przyszła moja kolej, weszłam do gabinetu i pokornie usiadłam na krześle po drugiej stronie stołu!

Mimo, że byłam już drugi raz, to lekarz zaczął mnie przepytywać tak jak za pierwszym razem i spytał czy pracuję?

Odparłam, że jestem na emeryturze i już nie pracuję, a ten  gdzie pracowałam?

Odparłam, że tu i tu, a on do mnie, a czym się w pracy zajmowałam?

Pokornie odpwiedziałam, ale nie widziałam zasadności tych dziwnych pytań, bo co ma piernik do mojej cukrzycy!

Spojrzał w książeczkę cukrzyka i zaczął zapisywać w karcie moje wyniki, a potem pomachał mi moimi wynikami z krwi przed nosem i rzekł – przez ostatnie trzy miesiące pani się obżerała ponad miarę i nieprzyzwoicie.

Spojrzałam na niego i prosiłam o powtórzenie, bo myślałam, że czegoś nie zrozumiałam.

A on do mnie, że paramer z krwi wskazuje, że się obżerałam chyba jakimiś golonkami i mięsiwem i zaczął na mnie się drzeć, że powinnam wiedzieć jaki parametr jest prawidłowy przy cukrzycy.

Zdębiałam, ale się nie społoszyłam i powiedziałam wprost, że jest w ogromnym błędzie, bo przez rok zrzuciłam 18 kilogramów, a moja dieta jest bardzo skromna i właściwie nie jadam pieczywa, a obiad jest bardzo skromny i nie jem kolacji po 18!

Wbiłam go w konsternację i nagle poszedł po rozum do głowy, że ja trzy miesiące przed leczeniem nie brałam żadych leków i stąd są takie, a nie inne wyniki.

Nawet mnie nie przeprosił za kalumnię rzuconą o obżarstwie!

Ale to  nie koniec szopki!

Jeszcze raz spojrzał na moje pomiary cukru i jednego wieczora miałam poziom blisko 200!

Grzecznie się przyznałam, że zjadłam trochę czereśni, bo sezon, a on do mnie – czeeereśnie pani zjadła?

A wie pani, że nie wolno jeść pani żadnych owoców, a jedynie warzywa i napadł na mnie w te słowa – a wie pani gdzie jest najwięcej węglowodanów?

Ja jąkając się odparłam, że w owocach,  on – no właśnie w końcu pani to zrozumiała i to wszystko podniesionym głosem!

Poczułam sie jak intruz i w pewnym momencie miałam ochotę pieprznąć drzwiami i powiedzieć mu, że pomylił się z powołaniem, ale zachowałam stoicki spokój!

Wyznaczył mi kolejną wizytę i pójdę i będę dalej pod jego kontrolą, ale nie dam się sprowokować temu chamstwu.

Pisałam niżej, że kiedy miałam arytmię serca, to trafiłam do szpitala, a tam lekarka – młoda też wydarła na mnie buzię, że nie umiem opowiedzieć o tym – dlaczego jestem słaba.

Dopiero kiedy spłynęły wyniki moje z krwi i moczu się przestraszyła i chciała mnie zostawić na obserwację!

Podziękowałam jej, bo nie pozwolę, aby ktoś traktował mnie – senorkę jak zło konieczne.

Powiem Wam szczerze, że bywało, iż w czasach komuny miałam styczność z lekarzami, bo przecież rodziłam i dzieci chorowały, ale nigdy nie spotkałam się z takim chamstwem!

Unikałam lekarzy jak ognia całe życie, a ten lekarz mnie się pyta na co jeszcze choruję?

Odpowiedziałam grzecznie, że jestem niezdiagniozowana, bo miałam pierwsze USG w swoim życiu i jego to dziwi!

Leczysz się nadmiernie, to jesteś natrętem, a nie leczysz się, to jesteś idiotą!

Rozumiem, że od prawie 3 lat wszyscy boją się PiS i jego nowych rządów, ale dlaczego mają to odczuwać pacjenci Bogu ducha winni?

Oto moje menu odkąd wiem, że nie mogę sobie folgować z dietą.

Czytam, co mi wolno, a czego nie, ale to jest takie trudne, bo mamy sezon i chce się spróbowowac wszystkiego i popełnia się małe grzeszki, ale za sałatę mnie cham lekarz chyba nie zbeszta, a truskawki mają mały indeks glikemiczny i czytam w sieci, że czereśnie też, ale co ja tam wiem!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Wybranek na całe życie!

Znalezione obrazy dla zapytania chłopak łobuz

 

  • Najdroższa pani Heleno, czy chce pani być moją?
  • To zależy od tego, czy zawsze pan będzie mi posłuszny.
  • Zawsze i wszędzie.
  • I pozwoli pan mieszkać przy nas i mojej matce?
  • Ależ naturalnie, droga pani!
  • Nie będzie pan grał w karty, pił trunków, palił tytoniu i spoglądał na ładne kobietki?
  • Nigdy, przenigdy.
  • I nie będzie pan nigdy przychodził po 10-tej do domu?
  • Niech Bóg mnie zachowa.
  • No to ja pana przepraszam ale takiego safanduły nie zniosłabym w domu. Do widzenia panu!

Wkleiłam taki żarcik, bo coraz częściej słyszę, że kobietom bardziej podobają się mężczyźni przebojowi, odważni, tacy trochę łobuzy.

Sama zakochałam się lata temu w takim właśnie chłopcu, który imponował wielu dziewczynom i błyszczał – taki trochę nie wychowany, ale z ułańską fantazją.

Zresztą przez lata nic, a nic się nie zmienił i wciąż ma w sobie taki powab i błysk w oku.

Kiedy spokojni chłopcy w szkole prosili mnie to tańca na szkolnej zabawie, to byłym nimi znudzona i kompletnie mnie nie poiągali, a więc nie tworzyła się żadna chemia.

Ciekawa jestem jakich mężczyzn wolałyście drogie Panie i jacy Was porywali oraz jak potoczyło się życie przy boku wybranka?

Nasze małe Ojczyzny!

Nie nawidzę kłamstwa i krętactwa i mniemam, że PiS ma już pusto w budżecie i kręcą i przesuwają fundusze przeznaczone na poszkodowanych i słabszych do sektorów gdzie im się to opłaca i czytamy:

Centralne Biuro Antykorupcyjne dostało aż 25 milionów ze specjalnego funduszu, który powstał, by wspomagać ofiary przestępstw. Nie wiadomo, jak służba wykorzystuje te dodatkowe środki, które mogły trafić do niej dzięki zmianie prawa wprowadzonej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. (http://www.tvn24.pl)”

Centralne Biuro Antykorupcyjne zawsze było finansowane z Budżetu Państwa, a tu ni z tego i owego dostało 25 milionów nie wiadomo dlaczego i na co, ale pewnie na premiie dla 1 tysiąca pracowników zatrudnionych.

Tę machloję ujawnili dziennikarze z programu „Czarno na białym” i to daje do myślenia jak Ministerstwo Sprawiedliwości doi nasze Państwo!

Media dziś o tym milczą, bo są zajęte spotkaniem Trump – Kim, a do tego zaczyna się Mundial!

Dlatego jest cicho o tym transferze kasy – na niewiadomy dotąd cel!

W kampanii krzyczęli, że pozamykają korupcjantów z poprzedniej ekipy rządzącej, a tym samym kombinują i kręcą i upokarzają najsłabszych w tym kraju.

Na szczęście mamy swoje małe Ojczyzny i o nie powinniśmy najbardziej dbać, bo PiS poluje tylko w nich na głosy przy urnach, obficie obsypując naiwnych 500+ i teraz 300+, aby pozamykać ludziom dzioby!

Wszyscy chcemy mieszkać na czystych i zadbanych osiedlach, wioskach, małych miasteczkach i dużych także.

Jeśli sami o to nie zadbamy, to nikt tego za nas nie zrobi i utoniemy w śmieciach i nieporządu, oraz nieładzie.

Ja z Mężem mieszkamy w bloku należącym do „Wspólnoty Mieszkaniowej” i tu napiszę, że jestem z Męża bardzo dumna.

Mąż należy do zarządu naszej wspólnoty i razem z młodszym od siebie Sąsiadem dbają o to, abyśmy mieszali ładnie i przyjemnie.

Obaj zamówili przez Internet kosz na śmieci i stojak na rowery i to zamontowali własnym sumtem.

Obaj przyjmują wszelkie reklamacje, jak na przykład zmianę żarówki, czy też awarię domofonu.

Jakże często do mojego mieszkania dzwonią mieszkańcy w poszukiwaniu mojego Męża, aby pomógł im rozwiązać jakiś problem.

W moim bloku mieszka dużo osób starszych i takim oboje Panowie często pomagają i tak sobie razem tu mieszkamy wiedząc, że są ludzie, którym nic nie jest obojętne.

Jestem bardzo dumna z Męża – powtórzę, że jest człowiekiem empatycznym i go wspieram jako żona.

Nasz blok jest okamerowany i mamy w związku z tym porządek, ale od kiedy władze miasta zdemontowały plac zabaw w obrębie osiedla, to przychodzą i siadają na ławkach różne osobniki i zostawiają po sobie straszny bałagan mimo, że są nadal kosze.

Nie rozumiem takich ludzi moi drodzy, którym zwisa i powiewa, że cynicznie pozostawiają po sobie tzw. syf.

Ludzi niektórych nigdy się nie nauczy, że to wszystko jest nasze i powinniśmy o to dbać, ale gadam chyba po próżnicy!

Mąż jest wciąż czynny zawodowo i nie raz proszę Go, aby się położył i odpoczął,a On do mnie, że odpocznie, kiedy wyniosą Go nogami do przodu i gadaj tu z takim!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

A kiedy nastąpi kres życia!

Jesteśmy z Mężem już 43 lata razem, a poznaliśmy się kiedy mieliśmy po 15 lat – gówniarze!

Chodziliśmy z sobą prawie cztery lata, włócząc się alejkami nad jeziorem i się wzajemnie poznając – no wiecie takie nieśmiałe przytulaski i pierwsze pocałunki.

Pamiętam to jak by to było wczoraj i nigdy nie zapomnę tego naszego zakochania sztubackiego i tych motyli w brzuchu.

Zaszłam w ciążę i chyba tak jak tysiące młodych kobiet w pierwszych chwilach uniesień i całkowitym zatraceniu się w miłości.

Czułam, że to jest ten jedyny na całym świecie i całkowicie oddałam się tej miłości.

Wzięliśmy ślub i byłam na tyle dojrzała, aby stworzyć poważny związek i mieć jeszcze jedno dziecko.

Pracowałam i wychowywałam swoje pierworodne dziecko, kiedy Mąż odbywał dwa lata w zasadniczej służbie wojskowej, a ja cierpliwie czekałam na Jego powrót.

W ciągu tych 43 lat nie raz dopadł nasze małżeństwo armagedon i nie raz otarliśmy się o rozwód!

Ale przetrwaliśmy i teraz po latach oboje wiemy, że po co to, co złe się stało!

Nie rozumieliśmy wtedy, że życie jest tak krótkie i szkoda, że tak wiele razy się zraniliśmy.

To teraz na stare lata doceniamy bycie razem, i to co było złe nie wspominamy, a coraz bardziej się kochamy i żałujemy, że w młodości zrobiliśmy sobie tyle krzywdy.

W obliczu starości oboje nie wiemy jak potoczy się nasze życie i czy ja pierwsza zachoruję, czy mój Mąż.

Kto kim pierwszy będzie się opiekował w razie choroby, bo ten czas się zbliża nieuchronnie i kiedyś nastąpi kres naszego małżeństwa i się rozstaniemy na zawsze.

Bardzo mnie wzruszają takie historie – jak ta poniżej i może i u nas tak się zdarzy, że jedno nie będzie mogło żyć bez drugiego – czas pokaże i tylko nasze dzieci będą tego świadkami.

Po prawie 70 latach małżeństwa umarli w odstępie 40 minut. Gdy dzieci popatrzyły na ich dłonie, zalały się łzami.

Historia Izaaka i Teresy to dowód na to, że nawet dzisiaj taka miłość istnieje.

Historia tej dwójki zaczęła się jeszcze przed II wojną światową, gdy w 1926 roku w Urugwaju urodził się Izzak, a 2 lata później w Argentynie Teresa. W tym drugim kraju para poznała się. Był to 1945 rok. Pomimo młodego wieku wiedzieli, że spotkali miłość swojego życia. 2 lata od pierwszej randki byli już małżeństwem.

Młodzi zaczęli wspólne życie w jednej z dzielnic Buenos Aires. Tam zostały poczęte ich dzieci: Lew, Klara oraz Daniel. W 1968 roku rodzina przeprowadziła się do Chicago.

Był to kolejny rozdział rodziny, który również był bardzo szczęśliwy. Izzak prowadził restaurację, która przynosiła niemałe zyski. Mimo tego zakochani nadal żyli dosyć skromnie. Prawie całe pieniądze inwestowali w edukację swoich dzieci.

Mijały kolejne lata, a ich miłość nadal była żywa. W pewnym momencie kobieta zachorowała na Alzheimera. Mimo to mąż nadal dzielnie się nią opiekował i dbał, aby niczego jej nie zabrakło. Po pewnym czasie również i Izaak zaczął podupadać na zdrowiu.

W końcu nie mógł już samodzielnie opiekować się żoną. Wtedy też podjęto decyzję o przeniesieniu Teresy do domu opieki, gdzie mąż codziennie ją odwiedzał.

W wieku 92 lat Izaak zachorował na ciężką grypę. W tym samym czasie zachorowała i Teresa, ale na zapalenie płuc. Oboje trafili do jednego szpitala. Kiedy ich dzieci weszły na salę, gdzie byli rodzice, zobaczyły coś wzruszającego.

Mimo tego iż obydwoje byli wyczerpani i umierający, nadal trzymali się za ręce. Wspierali się do samego końca.

 

Teresa odeszła pierwsza. Czterdzieści minut później zmarł również Izaak. Odeszli prawie w tym samym momencie. Po latach prawdziwej miłości rozdzieliła ich śmierć…

Kamień z serca!

Podobny obraz

Jak pisałam niżej zaczęłam chodzić po lekarzach i w konsekwencji zadbać o swoje zdrowie.

Nie chodziłam po lekarzach latami i myślałam sobie buńczucznie, że jestem niezniszczalna, bo nawet żadne grypy mnie się nie imają.

Jednak miesiąc temu poczułam się źle, bo zaczęło kołatać mi serce i znalazłam się na kilka godzin w szpitalu.

Tam podano mi kroplówki, a po zbadaniu krwi chcieli mnie zostawić na obserwację na kilka dni!

Nie zgodziłam się, bo panicznie boję się szpitali, a wyniki z krwi wykazały, że moja wątroba coś szwankuje.

Zaczęłam więc leczyć się abulatoryjnie i biegam po lekarzach.

Ten zły wynik wątrobowy od razu zrodził w mojej głowie, że mam raka wątroby, tak jak moja chora Mama.

Już widziałam siebie w szpitalu, gdzie dają mi chemię i oczywiście to, że umrę na raka, bo mam w życiu takie „zezowate szczęście”.

Według wskazówek lekarza zaczęłam systematycznie badać poziom cukru i oczywiście regularnie biorę zapisane mi leki.

Rodzinna skierowała mnie do specjalisty, a ten napisał dla mnie skierowanie na USG jamy brzusznej.

Do badania dzisiejszego miałam parę dni i w wyobraźni miałam diagnozę – rak!

Nawet do Męża powiedziałam, że jak umrę, to ma się ponownie ożenić z kobietą, która o Niego zadba!

Sama siebie pocieszałam, że rak to nie wyrok i w dzisiejszej, rozwiniętej medycynie jakoś mnie uratują!

Ze strachem na ramieniu poszłam dzisiaj na te USG i pokornie czekałam na swoją kolejkę, ale wewnętrznie byłam sparaliżowana i strasznie wystraszona, że za chwilę usłyszę wyrok!

Tak samo czułam się na kozetce, kiedy pani robiła mi to USG i czekałam na to straszne słowo – rak, torbiel, guz, narośl.

Pani podała mi papier, abym się wytarła z tego żelu i usłyszaaaam – śledzona zdrowa, trzustka zdrowa, nerki działają i w końcu wątroba zdrowa choć lekko stłuszczona jak to bywa u cukrzyków.

Wyleciałam z gabinetu jak na skrzydłach i poczułam ogromną ulgę i do teraz czuję się jak w skowronkach, że mi się udało.

Mam do Was kochani apel – badajcie się i nie odpuszczajcie mimo, że do lekarzy są ogromne kolejki i trzeba swoje wysiedzieć, ale warto i nie idźcie moją drogą, że uważałam, że nie lubię lekarzy.

Wodospad Slow

Przemyslenia,wiersze,smutne,wesole./Wszelkie kopiowanie wierszy,tekstow bez mojej zgody zabronione.

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

toruniankapl.wordpress.com/

- jestem studentką z Torunia, opowiadam o tym jak nie udawać i cieszyć się normalnością -

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

Tatulowe opowieści

Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

o wędrówce.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Burza-Tumblemind

~Myślodsiewnia~ Ten blog jest dla ludzi, którzy lubią zastanawiać się nad tym, co w dzisiejszym materialnym i sceptycznym świecie jest łatwo zapominane i odchodzi w cień. Sny, miłość, honor, wzajemny szacunek i ciekawość świata- o tym jest ten blog.

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...

życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

paulainstyle.com

Blog lifestylowy

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Zapisz.org

Magazyn literacko-społeczny pod redakcją Przemysława Piętaka. Poetów, pisarzy, eseistów i publicystów zainteresowanych publikacją na naszych łamach zapraszamy do przesyłania propozycji tekstów na adres magazynzapisz@gmail.com

#2latado30charyszka - 2 lata do 30 charyszka

Zbiór myśli mniej lub bardziej nieuporządkowanych. Składnica uczuć, pomników pamięci, ludzkich sylwetek. Światem, który migotliwie zachęca do uczestnictwa w nim i komentowania jego cudów i porażek.

HANIAKO

blog jak ciepły koc

Tata Szymona Blogujący

Codzienny pamiętnik Taty

Księga Myśli

Cytaty, cytaty w formie graficznej, myśli, sentencje, aforyzmy, książki, ciekawostki. Daj się zainspirować.

Blues napisał już wiele historii...

"Jeśli go nie znałeś to nie żałuj, nie..." Podróż po zakamarkach kobiecej duszy. Moje eseje, wiersze, luźne przemyślenia, czyli refleksyjne, poetycko-lekkofilozoficzne miejsce.

Myśli (nie)banalne Joanny

Moje spojrzenie na świat