Wszystkie wpisy, których autorem jest sagula

Imieniny mojej śp. Mamy!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Byłam na cmentarzu, bo dziś Imieniny ma moja śp. mama.

Dziś obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropił deszcz, ale to mi nie przeszkodziło, aby odwiedzić mamę!

Najpierw poszłam do kwiaciarni i kupiłam drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubiła kwiaty!

Minęło nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma już 16 miesięcy i tak stojąc na grobem rozmyślałam, tak jak się rozmyśla na cmentarzu!

Pamiętam, że kiedy mama zachorowała, to zdawałam sobie sprawę z tego, iż niewiele jej tego ziemskiego życia zostało, bo diagnoza była bez szans!

Kiedy leżała w szpitalu już z diagnozą, usiadłam do komputera i napisałam do niej list – taki od siebie.

Wręczyłam go mamie w szpitalu, ale przeczytała jedno zdanie i włożyła ten list do szpitalnej szafki i powiedziała, że jak wróci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze się lepiej pisało, aniżeli rozmawiało i dlatego postanowiłam przelać swoje wspomnienia na klawiaturę!

Myślałam, że ten list, to będzie taki zaczątek do wspomnień i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak się nigdy nie stało.

Nawet nie wiem, czy przeczytała ten list, bo poczułam się dość głupio, że nie było odniesienia do żadnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmyślam, że może, to jej było głupio, bo zostawiła mnie bez niczego, tak jakbym nie istniała, a ja po prostu ją kochałam!

Opiekowałam się nią na ile mi zdrowie pozwalało i najbardziej cierpię z tego powodu, kiedy odeszła – taka już uwolniona od bólu – nieruchoma, a ja już nie miałam szansy na zadanie jej choć jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do końca moich dni!

Śni mi się od czasu do czasu i śni mi się tak, jakby nigdy mnie nie kochała, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i zła!

W jednym śnie zatrzasnęła przede  mną drzwi, a w drugim zerwała mi szafki w łazience, aż poleciał tynk!

Gdybym nie miała Męża, Dzieci i Wnucząt, to bym została na tym świecie sama – samotna jak pies!

Będę ją jednak wspominała, tak dokładnie jak jest w moim liście!

„Mamo, ja wszystko pamiętam jak bardzo starałaś się wychować nas na porządnych ludzi, ale może od początku opowiem Ci, co pamiętam:

Babie Doły, rok 1959 bodajże, kiedy ja, jako szkrab uciekałam Ci z domu nad morze i złaziłam po stromych wydmach, albo znajdywałaś mnie w lesie na jakiś drzewie, bo już wówczas lubiłam chodzić swoimi drogami ku Twojej udręce.

Pamiętam, że uszyte przez Ciebie porcięta, rwałam na gwoździach i potem bałam się do tego przyznać, a także jak przychodziłam zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jechałaś na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pamiętam, gdy opowiadałaś o czasach wojny i jak byłaś głodzona jako dziecko, przez swoją macochę, a potem jak zaczęłaś pracować w wieku 14 lat, jako mała dziewczynka w szwalni i  przekradałaś się  po ulicach wojennej Łodzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszedł z dymem pochłaniając pracujących tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pamiętam jak gotowałaś bieliznę w kotle i strasznie się oparzyłaś, a Ojca w domu nie było długie miesiące i wszystko było na Twojej głowie, a ja właśnie poszłam do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robiłaś nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pamiętam, że po położeniu nas spać, pisałaś w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo długo rozmawiałaś z Ojcem, który przyjechał, a był w domu gościem z racji swojej pracy.

Pamiętam, że często płakałaś w czasie tych rozmów, a do tego opiekowałaś się bratem Ojca, który nie miał się gdzie podziać, a potem zwalił Ci się na głowę brat następny, bo też nie miał się gdzie podziać i to wszystko na Twoją biedną głowę.

Potem następna przeprowadzka i Ojciec już w domu, ale czasami sobie myślę, że lepiej nam było bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak minęło 17 lat, w których walczyłaś jak lwica o nasz dom, pracując jednocześnie.

Pamiętam, jak pomagałaś mi robić do szkoły zadania z plastyki i wszystko potrafiłaś. Nie był Ci obcy młotek, gwóźdź, malowanie, remonty, ponieważ nie mogłaś liczyć na nikogo, bo byłaś jedynaczką. 

Nastał dzień, że trzeba było z domu uciekać, bo poziom awantur przybrał apogeum.

Wyszłyśmy z domu z paroma ciuchami do zupełnie mi obcych ludzi. Chciałaś mnie z siostrą uchronić przed psychicznym znęcaniem się, abyśmy wszystkie nie zwariowały.

Mieszkanie poza domem przez pół roku i znowu wszystko było na Twojej głowie. Dorastałyśmy, uczyłyśmy się i trzeba było nas ubrać, zakupić podręczniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowałaś i długo by wymieniać i pisać o Twojej dobroci, cierpliwości i pracowitości, a do tego nigdy się nie załamałaś.

Zawsze Cię podziwiałam, zawsze byłaś dla mnie wzorem i wybacz, że kiedy odeszłam z domu i założyłam swoją rodzinę, było mnie mniej w Twoim życiu, ale wówczas to ja musiałam zadbać o swoją rodzinę i wychować swoje dzieci na porządnych ludzi.

Zadanie wykonałam i teraz Mamo jestem myślami bliżej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dziękuję Ci Mamo za wszystko i kłaniam Ci się w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed
twoją śmiercią

Wiedeń, 31 XII 1985

tłum. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu „Lebenszeichen. Gedichte/Znaki życia. Wiersze”, 2003

 

Szkoła Podstawowa im. Ojca Św. Jana Pawła II w Gorzycach - www ...

Moje kino oparte na prawdziwych wydarzeniach!

Doktor Marston prowadzi badania nad ludzką psychiką. Praca inspiruje go do stworzenia superbohaterki, Wonder Woman.
Właśnie wczoraj obejrzałam  film, który miał trzy nominacje, a jego tytuł, to „Profesor Marston i Wonder Women”.
Jest to film o bardzo nietypowej relacji między mężczyzną, a dwoma, pięknymi kobietami, a jedna z nich była żoną profesora – Elizabeth!
Wraz z żoną pracowali na uniwersytecie i tam badali ludzkie zachowania zgodnie ze swoim wykształceniem.
Nagle do swojego związku zaprosili piękną studentkę – Oliwię,  by pomagała im w prowadzonych badaniach!
Elizabeth i Oliwia, to zupełnie inne charaktery, ale to sprawiło, że profesor obie podziwiał.
Obie kobiety przyczyniły się do tego, że profesor stworzył maszynę do mierzenia ludzkich uczuć – coś na kształt wykrywacza kłamstw!
Podczas tych relacji zaczęła budzić się między nimi ogromna miłość i fascynacja seksualna.
Stworzyli związek poligamiczny, który ukrywali przed światem.
Dużo eksperymentowali w łóżku używając nawet liny do krępowania i lubili różne przebieranki!
Ich związki seksualne się przeplatały, bo on sypiał z nimi dwoma, a one dwie kochały się  -tworząc związek lesbijski i nikt tu o nikogo nie był zazdrosny!
Na podstawie tych więzi profesor stworzył komiks o silnej i wyzwolonej kobiecie  – Wonder Woman, który sprzedawał się jak świeże bułki, ale do czasu, kiedy komiks zaczął być obejmowany cenzurą.
Z tego nietypowego związku urodziło się czworo dzieci, które miały jednego ojca, ale dwie matki i te dzieci w tym związku naprawdę się kochały i były szczęśliwe.
Związek ten przechodził wiele burz, ale nie mogli oni wszyscy bez siebie żyć, aż po kres ich żywota.
Film jest oparty na prawdziwych wydarzeniach i polecam go wszystkim lubiącym, dobre, ciekawe wg. mnie kino!
A tak poza tematem uwielbiam letni obiad, który dziś ugotowałam, a jest to kotlet schabowy, mizeria z czosnkiem i śmietaną oraz młode ziemniaki z koperkiem!
Uwielbiamy taki zestaw i też polecam! 😀

Profesor Marston i Wonder Women | Oficjalny zwiastun / trailer nr ...

Diana powstała z poligamii. "Profesor Marston i Wonder Women ...

Gadu, gadu nocą – baju, baju w dzień!

Pisałam chyba dwa razy na blogu, że mamy chorego sąsiada, któremu nie tylko ja z Mężem pomagamy, ale takich ludzi jest więcej!

Sąsiad jest po ósmej chemii i czuje się bardzo źle!

Póki co, nie może nic jeść, a Mąż na jutro u lekarza rodzinnego załatwił mu w szpitalu kroplówki, aby go trochę wzmocnić!

Kupił w aptece elektrolity, bo tak na razie poradził farmaceuta!

Za dobre serce otrzymałam od jego siostry na fan-page,  która namiętnie mnie czyta -poniższy komentarz:

„Lustro codzienności -mój blog właśnie Ty najwiecej obrazasz ludzi na, tym swoim pożal się blogu ,Kopiuj, wytnij, wklej ,a jak komentarz się nie spodoba usuń. Sama zastanów się nad swoim życiem i nad tym co piszesz.Przeczytaj swoje własne wpisy i zaznacz na czerwono wszystkie obraźliwe słowa napisane o ludziach, których tak naprawdę nie znasz”.

Może czas zamknąć bloga i o niczym już nie pisać, czy może nie dać się i pisać dalej o ludzkich sprawach?

Na blogu jest ponad dwa tysiące moich autorskich wpisów, gdzie jest normalne, że wklejamy cytaty z wypowiedziami i opiniami innych ludzi, z którymi się zgadzamy, albo nie!

Ta krytykująca mego bloga nie ma o tym zielonego pojęcia i jeszcze czytający mnie niech wskażą, kiedy kogoś obraziłam!

Zresztą po co ja się tłumaczę!

Odpisałam jej na fan-page, że to takie polskie skurwysyństwo, że za pomoc sąsiadowi i mamie zostałam zwyzywana!

Z tego wynika, że chyba nie warto pomagać, bo nikt nie potrafi tego docenić, ale ja potrafię docenić moją siostrę, kiedy mama była chora, która po wszystkim obraziła mnie!

Mnie jest obojętne, że sąsiad w młodości popełnił jakieś błędy, których być może  na ostatniej prostej,  rodzina nie jest w stanie tego wybaczyć!

Jestem zmęczona okrutnie, że mam do czynienia z takimi ludźmi, a do tego jestem zmęczona wczorajszymi wyborami!

Dziś zdarzyło mi się, że po prostu się popłakałam!

Wielu moich znajomych na dwa tygodnie odchodzi od polityki, bo są zawiedzeni jak i ja i idą na odpoczynek!

Usycha we mnie wiara tak po ludzku, bo myślałam, że po 5 latach karygodnej polityki w Polsce ludzie przejrzeli na oczy!

Jak się okrutnie pomyliłam wierząc w mądrość Polaków i Polek.

Mam taki apel do tych, którzy tu zaglądają!

„12 LIPCA WALCZMY,BO SKOŃCZYMY JAK KONIE Z JANOWA PODLASKIEGO,GŁODNI,ZANIEDBANI I PO KOSTKI W GÓWNIE”.

Manuela Gretkowska napisała na swoim Facebooku dokładnie to, co ja po tych wyborach czuję – tekst niżej!

Czuję, usycha we mnie wiara
Instynkt ludzkości nieomylny
Tyle słów niepotrzebnych naraz
Złości i trwogi zgiełk bezsilny
Chcę uciec, wiem to brzmi naiwnie
Chcę uciec choćby na pustynię
– Jesteś zmęczony?
Tak
To minie

Czy ktoś zatrzyma młyny słowa
Nim w proch ostatnią prawdę zmielą
Bełkot i zbrodnia, król, królowa
Władzą nad nami się podzielą
Pogodzi nas niepogodzonych
Słońce gdy pierwszy raz nie wzejdzie
– Jesteś zmęczony?
Tak
To przejdzie

Czasu już nie ma, nie ma na nic
Myśl ginie ogłuszona gwarem
Głupota tuczy się słowami
Wystarczy: mane, tekel, fares
Czy świat jest łodzią dla szalonych
Rozbitków, co ratunkiem gardzą
– Jesteś zmęczony?
Tak
Bardzo
Jonasz Kofta!

Czuję się jakbym czekała na wyniki biopsji, a nie drugiej tury prezydenckich wyborów. Czy złośliwy, czy nie… Raz nadzieja, raz mdli w przeczuciu, że jednak będzie źle. 43 % przewidywań fatalnego końca i 30 % plus – szansy przeżycia.
Druga tura, to walka na śmierć i życie demokracji.
Hołownia nie dogadując się z Trzaskowskim, może nie dowiosłować do następnych wyborów parlamentarnych. Wbrew temu co sądzą jego wyborcy, chodzić po wodzie jeszcze nie umie. Kariera przed nim długa i szeroka, wybrukowana nadziejami nowoczesnych katolików. Tych w Polsce nie zabraknie, na pokolenia. Nikt ich nie sieje, sami się hodują.
Nie było mi żal Biedronia. Pouśmiecha się przepraszająco i wróci do Brukseli. A wy – my, brnijmy przez to bagno nad Wisłą. Lud nadwiślański nie zmienił się od 200 lat. Zastygł w gównie jak w bursztynie. Zryw powstańczy o wolność dobije swoimi głosami. Może butów nie ściągnie zabitym, ale ograbi z nadziei.
Bosaka popierają młodzi i nic dziwnego. Nie znają ani normalnego, ani opiekuńczego państwa socjaldemokracji. Przykrą prawdą jest , że nikt takiego państwa u nas nie posmakował, oprócz Zandberga w Danii. My ssiemy socjal demokratyczne lizaczki obietnic. Socjalizm z lekcji historii i katechezy kojarzy się im z marksizmem, złem wcielonym. Dzieciaki od Bosaka, muszą liczyć na siebie. Byle biedni, rozczarowani rodzice („Na to państwo, kurwa, nie można liczyć”) i nachapana władza im nie przeszkadzały – podatkami, nakazami. Noszą garnitury nie od Bossa, tylko w stylu Bosaka, takie bardziej komunijne, ino lilijki im brak. Za to czystość poglądów na rasę i płeć mają jak ksiądz nakazał.
Znam ich z mojego rodzinnego miasta. Ziomki co chcą żyć dobrze i ustawić się w tym przerażającym świecie bez reguł. Straszne i cyniczne, ale jest w tym okrutny realizm.
Zostały 2 tygodnie. Nie wiadomo z czym wyskoczy Kurski, do tej pory, na tego ch…można było liczyć w decydujących momentach. Dziadek z Wermachtu juz był, kasa dla Żydów też i pedały niszczące polskie rodziny. Teraz czas na pedofilię, łapówki? Albo, że Trzaskowski odbierze 500 i chrzty, drugiego dziecka, bo sam swojego nie ochrzcił czy coś tam. Ma długopis i może. Mało czasu, żeby zdrapać z siebie info gówno, gdyby ochlapało.
Moja nadzieja w Kaczyńskim – Frankensteinie, pozszywanym z trupów smoleńskich, żołnierzy wyklętych i nienawistnej agresji. Na razie pokazuje się rzadko, żeby nie straszyć wyborców PiS-u. Ale może długo nie wytrzyma.
Czekam na wyniki, powtórnej politycznej biopsji za dwa tygodnie. Ta pierwsza, na żywym cielsku Polski daje jeszcze nadzieję.

Obraz może zawierać: 2 osoby
Obraz może zawierać: 2 osoby, koń, tekst „Ostry cień mgły @prawolewak”

I znów przegrała Polska!

Obraz może zawierać: tekst

Myślałam, że przez te 5 lat Polacy zrozumieli, że prezydentura Adriana była fatalna, ale się pomyliłam.

Mimo olbrzymiej frekwencji Polacy zagłosowali na tego chłopka roztropka, który obniżył polskie standardy w świecie.

Dziś był dla mnie bardzo ważny dzień – bardzo nerwowy dzień, bo na bazarku chodziły takie ceny, które wskazywały, że Adrian wygra w I turze!

Miałam nadzieję, że zmądrzeliśmy i to 500+ przestało być magiczne.

Wstałam rano – wzięłam prysznic, machnęłam makijaż i uzbrojona w swój długopis, a raczej czerwony mazak, oraz maseczkę wraz z Mężem, udaliśmy się do lokalu wyborczego.

Od rana u mnie była mobilizacja, bo staliśmy w małej kolejce.

Ręce mi się się z emocji trzęsły, że nie mogłam założyć rękawiczek, bo tak szybko chciałam mieć to już za sobą i przed 12.oo pozostało mi tylko czekać na wyniki.

Byłam tak pod wpływem emocji, że nawet zdjęcie karty wyborczej wyszło mi poruszone!

Tak to przeżywałam i przeżywam, bo chcę Polski normalnej dla moich Dzieci i Wnuków!

Wyniki jakie są, to widzimy i Jarosław Kuźniar tak to podsumował:

Jarosław Kuźniar

17 min

„Wynik Andrzeja Dudy niewiele mówi o nim, ale wszystko mówi o nas” #WyboryPrezydenckie2020

Tak o nas, bo oddaliśmy ponownie WOLNOŚĆ!

Mój Mąż zmobilizował do glosowania swoją Mamę, która ma 85 lat!

Mobilizowaliśmy kogo się da, aby nie byli bierni w tak ważnej sprawie dla Polski!

Muszę wierzyć, że 12 lipca wygramy tę bitwę o Polskę na miarę krajów europejskich!

Niech sobie w końcu wyborcy Adriana zdadzą sobie sprawę z tego, że nadal nie będzie promu, przekopu Mierzei, mieszkań+, samochodów elektrycznych a będzie dojenie budżetu tak ja to było przez ostatnie 5 lat i zmiana ustroju na autorytarny!

Trzeba trzasnąć drzwiami i zagłosować na WYPAD z polityki – 12 lipca 2020 roku!

Na razie nie rozpaczam, bo gra się toczy dalej, ale jeśli wygra Adrian w II turze, to będzie świadczyło o tym, że jesteśmy debilnym, sprzedajnym narodem!

Mój Mąż jest optymistą i sądzi, że głosy oddane na Hołownię, Kamysza – Kosiniaka, Biedronia przejdą na Rafała Trzaskowskiego i oby, to nam pomogło powstać z kolan Polsko!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mój ból jest większy niż twój!

Kiedy siostra mi napisała, że moim zasranym obowiązkiem było opiekowanie się mamą, którą się opiekowałam, to wróciły do mnie demony z przeszłości – automatycznie!

W tym stwierdzeniu poczułam się jak zdeptany, nic nie znaczący karaluch, robal, który w zasadzie nikomu nie jest potrzebny w normalnym życiu ludzkim bo może tylko w lesie!

Zaczęłam analizować swoje życie i doszłam do wniosku, że od bliskich nie otrzymałam w dorosłym życiu żadnego szacunku i zostałam oceniona jak samo zło – jakiś dziwoląg!

Wygląda na to, że byłam w tej rodzinie przezroczysta i nikomu nie potrzebna!

A ja piszę, że dość znęcania się nade mną, która była siedem razy hospitalizowana!

Dość znęcania się nade mną, która cztery razy targała się na życie, a ani ty siostro, ani matko nie reagowałyście, a tylko słyszałam – weź rozwód, ale żadnych konkretów i musiałabym z dziećmi zamieszką po mostem!

Matka za swojego życia nie zrobiła nic, aby mnie i siostrę zjednać ku sobie i abyśmy zakopały topór wojenny!

Nie zareagowała kiedy sprzedałam siostrze  swój pamiątkowy pierścionek, bo potrzebowałam pieniędzy na rozwód, a kiedy chciałam go odkupić – odmówiono mi!

Jestem w małżeństwie ponad 40 lat i matka nigdy nie ugotowała obiadu, aby zaprosić nas – dwie córki z rodzinami, abyśmy w końcu na nowo się porozumiały!

Przecież musiała widzieć, że nie rozmawiałam z siostrą ponad 20 lat i nie zrobiła z tym nic!

Zapraszałam ją na święta, ale wytrzymywała godzinę i meldowała się przy świątecznym stole u siostry, bo tam było było bardziej wesoło z wiadomych przyczyn.

Było mi z tego powodu bardzo przykro, a moje dzieci też to bolało, że ich babcia woli inne klimaty!

Tak, widząc to –  odsunęłam się od rodziny, bo mnie nie chcieli i ja nie chciałam pchać się tam, gdzie nie byłam mile widziana.

Zostałam nawet wyproszona z domu siostry przez szwagra!

Kochałam mamę i bolało mnie to, że byłam dla niej mniej ważna i sama podzieliła swoje dzieci!

Dostałam w pracy pożyczkę i poszłam do sklepu wybrać dla niej elegancki płaszcz, bo wiedziałam, że nigdy sobie nie kupi czegoś eleganckiego z marnej emerytury.

Zawsze miałam dla niej prezent na imieniny, czy też urodziny, bo zawsze pamiętałam, że mnie urodziła i byłam jej wdzięczna za pomoc na początku mojego małżeństwa.

Moje prezenty stoją teraz w witrynie mojej siostry, a jest to porcelanowy gołąb i mądra sowa i to jest oznaką, że starałam się robić mamie prezenty estetyczne!

Czy mam prawo czuć ból, że mnie wymazała z aktu notarialnego, tak jakby miała jedno dziecko – tak czuję ból i naprawdę nie chodzi tu o pieniądze!

To boli,  bo przypominam sobie ojca, który mając dwie córki lał tylko mnie jak mokre żyto, a młodszą oszczędzał, bo to był dla niego „czerwony karmazynek”.

Ja dużo sobie w głowie przez lata poukładałam, ale brzmią mi w głowie napisane słowa, że moim zasranym obowiązkiem i to odbieram jako policzek, który piecze mnie od paru dni.

Muszę sobie to poukładać, by nie wpaść w rozpacz i oto z cudownego dziecka mojej matki i ojca wyszła słoma z butów!

Muszę z tym jakoś żyć i to jest mój blog, a więc  mam prawo na nim pisać, co mną targa!

A teraz zmieniam temat, bo mnie pytają dlaczego tak jestem za Polską?

Jestem, bo to mój kraj i pragnę dla niego jak najlepiej, bo przez ostatnie 5 lat działo się tylko samo zło.

A ja pragnę i pytasz mnie:

Pytasz mnie, co właściwie Cię tu trzyma
Mówisz mi, że nad Polską szare mgły
Pytasz mnie, czy rodzina, czy dziewczyna
I cóż ja, i cóż ja odpowiem Ci

Może to ten szczególny kolor nieba
Może to tu przeżytych tyle lat
Może to ten pszeniczny zapach chleba
Może to pochylone strzechy chat

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Może przed domem ten wiosenny zapach bzu
Może bociany, co wracają tu do gniazda
Coś, co każe im powracać tu

Mówisz mi, że inaczej żyją ludzie
Mówisz mi, że gdzieś ludzie żyją lżej
Mówisz mi, krótki sierpień, długi grudzień
Mówisz mi, długie noce, krótkie dnie

Mówisz mi, słuchaj stary jedno życie
Mówisz mi, spakuj rzeczy, wyjedź stąd
Mówisz mi, wstań i spakuj się o świcie
Czy to warto, tak pod góre, tak pod prąd

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach
Może przed domem ten wiosenny zapach bzu
Może bociany, co wracają tu do gniazda
Coś, co każe im powracać tu

Może to zapomniana dawno gdzieś muzyka
Może melodia, która w sercu cicho brzmi
Może mazurki, może walce Fryderyka
Może nadzieja doczekania lepszych dni

Może to zapomniana dawno gdzieś muzyka
Może melodia, która w sercu cicho brzmi

Andrzej Rosiewicz

Zdjęcia są mojego autorstwa!

 

Obraz może zawierać: niebo, roślina, drzewo, chmura, trawa, na zewnątrz i przyroda

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

 

Nie bądź durny – idź do urny!

Proszę obejrzyjcie powyższą kampanię zorganizowaną przez Dominikę Kulczyk.

Oni – aktorzy – ludzie mediów zachęcają nas, byśmy poświęcili swój czas w niedzielę, aby zagłosować!

Kto do mnie tutaj zagląda, to doskonale wie, że MAM DOŚĆ PiS-u!

Jeśli jakimś cudem ponownie Polacy wybiorą Adriana na prezydenta, to nie wiem, jak ja to zniosę!

Te ostatnie 5 lat, to był koszmar dla Polaków, którzy zostali oszukani i odebrano nam godność i normalność!

  • gdzie są autostrady, mosty, drogi,
  • gdzie jest prom, bo nadal stoi stępka,
  • gdzie są tanie mieszkania +
  • gdzie są nowe szpitale,
  • gdzie są samochody elektryczne,
  • kiedy będzie ukończony przekop Mierzei, po której tylko kajak przepłynie,
  • gdzie żłobki i przedszkola itp.
  • bo nie ma nic prócz pomników smoleńskich i Lecha Kaczyńskiego!

Oni dorwali się do władzy, aby ten – mój kraj zrujnować, okraść, zniweczyć 30 – letnią demokrację, bo oto oni dorwali się do koryta.

Jeśli ktoś zna hasło Rafała Trzaskowskiego, że MAMY DOŚĆ, to i  ja mam DOŚĆ, bo tak szczerze po ludzku  pragnę Polski nie okradanej, a budowanej na nowo w każdej dziedzinie naszego życia.

Napiszę tylko, że Polaku nie bądź durny i idź do urny, bo musimy wspólnie odsunąć Kaczyńskiego i jego bandę od władzy!

Idźmy do urn kochani, bo musimy zacząć naprawiać to, co ta banda zepsuła.

Za chwilę cisza wyborcza i mamy czas się zastanowić nad tym, na kogo swój, cenny głos oddamy – dla naszych dzieci – dla naszych wnuków musimy Adriana wyprowadzić z Pałacu, bo ludzie piszą do Adriana listy i czytamy:

„Szanowny Panie Prezydencie Andrzeju Dudo!

Jest pan jednym z największych rozczarowań mojego życia. Żeby była jasność – nigdy nie byłam zwolenniczką PIS – u ani też na pana nie głosowałam. Nie zmienia to faktu, że kiedy został pan prezydentem uznałam, że jest pan młodym, inteligentnym prawnikiem, który może wprowadzić „świeżą krew” do polskiej polityki. Tak pięknie pan mówił na wiecach, tak wspaniale pan obiecywał wielkie zmiany i nowe standardy.

No i rzeczywiście wprowadził pan wielkie zmiany i nowe standardy. Takie,że nikt wcześniej tak nie ośmieszył urzędu prezydenta. Myślę, że gdyby wynająć firmę, której zadaniem byłoby ośmieszenie pana jako urzędującego prezydenta, za żadne pieniądze ta agencja,nie zrobiła by tego lepiej niż pan to zrobił sam sobie.

Co siedzi w pana głowie? Pisze pan z Leśnym Ruchadłem, szuka pan utajonych wrogów totalnie antagonizując Polaków, pajacuje pan na arenie międzynarodowej, mówi pan po angielsku gorzej niż moja ośmioletnia córka, zupełnie bezsensownie rapuje pan w Internecie. Jako Polce wstyd mi za to, że jest pan prezydentem mojego kraju. Po prostu po ludzku wstyd. Kocham Polskę, a pan i pana koledzy z PISu krzywdzą ją, ośmieszają na arenie międzynarodowej, spychają na margines Europy. Gdzie sens? Gdzie logika?

Jest pan taki głupi, czy jest w tym jakiś ukryty cel, np.może działa pan po prostu na zlecenie obcych służb? Czy naprawdę pracownik naukowy, prawnik, facet w średnim wieku może być taki nierozsądny, lekkomyślny i beztroski? Nie lubię teorii spiskowych, ale naprawdę wydaje mi się to niemożliwe.

A już zupełnie uruchomił mnie pana tekst, że dzięki panu i PISowi emeryci otrzymują trzynastą emeryturę i 500 plus.

Rozumiem, że w swojej nieprzebranej głupocie próbuje pan jeszcze przekonać Polaków, że to pan jest tym wielkim dobroczyńcą, dzięki któremu los milionów Polaków się poprawił. Nie wiem, czy jest pan to w stanie zrozumieć, ale jako polityk, pan tylko zabiera zarobione pieniądze jednym Polakom, po to aby rozdać je innym. Nic pan nie produkuje, nie wytwarza ani nie generuje żadnych dodatkowych przychodów do budżetu, po prostu bawi się pan z kolegami z PISu w Janosika, który zabiera bogatym i daje biednym. Jedyna pana rola, to wybrać tych, którym pan zabiera oraz wybrać tych, którym pan daje. A premiujecie głównie swoich wyborców, bo przecież zależy wam tylko na kupowaniu władzy. Na niczym więcej.

W sobotę po raz kolejny brałam udział w Strajku Przedsiębiorców w Warszawie. Byłam tam dlatego, że moje budowane od 2006 roku firmy, za chwilę dzięki absurdalnej, idiotycznej i nieprzemyślanej polityce gospodarczej PISu mogą przestać działać. Przez te wszystkie lata zapłaciłam do budżetu państwa w postaci podatków i ZUSu około 5 milionów złotych. Codziennie wstaję między 4 a 5 rano, pracuję po kilkanaście godzin dziennie, zatrudniam ponad setkę pracowników, staram się być na bieżąco ze zmieniającymi się codziennie przepisami, odpisuję nawet za darmo na idiotyczne sprawozdania do GUSu.

Mój ojciec od maleńkiego powtarzał mi, że mam „tyle praw ile obowiązków”. Wydawało mi się to zawsze sprawiedliwe i logiczne, ale wasz rząd ma zupełnie inne zdanie. Ja jako pracodawca mam same obowiązki, ciągle muszę być gotowa na wszelkie kontrole i represje, konfiskaty majątku i odpowiedzialność karną. Mam zatrudniać, płacić i siedzieć cicho. Uznałam, że dając przez lata tyle z siebie, mam prawo wyrazić swoje niezadowolenie protestując pokojowo w Warszawie. Nic bardziej mylnego.

„Uzbrojona” we flagę przyjechałam do Warszawy na pokojową demonstrację. Nie raz widziałam podobne demonstracje w Warszawie – choćby z okazji Dnia Niepodległości. Pseudokibice, z hasłami „Polska dla Polaków”, „White Power”, czy „Zakaz Pedałowania”, skandowali hasła pełne nienawiści przy całkowitej obojętności Policji. Policja mimo tego, że w Konstytucji mamy zapisany zakaz głoszenia takich haseł przyglądała się biernie temu co się działo. I ok, uznałam, że może taki mają nakaz, nie chcąc eskalacji konfliktów.

W związku z tym, całkowitym szokiem dla mnie było zachowanie Policji na pokojowej demonstracji Przedsiębiorców. Kilkuset demonstrantów i dziennikarzy zostało otoczonych przez kilkakrotnie większe siły Policji. Policja uniemożliwiała poruszanie się i ściskała nas uniemożliwiając zachowanie odpowiednich w czasie pandemii odległości.

Żałosnym widokiem, był widok biegnących za nami policjantów, którzy łapali się pod ręce żeby uniemożliwić nam dalszy przemarsz. Kiedy policjanci byli już zupełnie bezradni z garstką pokojowo nastawionych przedsiębiorców, sami zaatakowali. Najpierw Pawła Tanajno, a potem wszystkie osoby wokół niego, także mnie. Nagle trzech policjantów, bez żadnego powodu złapało mnie i zaczęło wykręcać mi ręce. Korzystając z zamieszania uciekłam im. Chwilę później zamknęli mnie, samotną kobietę z flagą, w kordonie bezpieczeństwa uniemożliwiając mi powrót do domu.

Jaką zbrodnię popełniłam, że dwudziestu policjantów musi się mną zajmować? Naprawdę onieśmiela mnie, poświęcanie mi tak dużej uwagi w sytuacji gdzie w innych częściach Polski ludzie są gwałceni, rabowani i okradani. Czy naprawdę ja i inni przedsiębiorcy jesteśmy teraz wrogami numer jeden? Bardziej groźnymi niż złodzieje czy gwałciciele? Nigdy nie byłam karana, nie wiem jak to jest, ale czy bycie przeciwnikiem obecnej władzy jest uważane teraz w Polsce za największą zbrodnię?

To ja, wraz z moimi pracownikami, podobnie jak setki tysięcy innych przedsiębiorców finansuję wasze idiotyczne pomysły. To dzięki naszej przedsiębiorczości są pieniądze na 500 plus i trzynaste emerytury. Bez nas byłoby „huj, dupa i kamieni kupa”. Pan i pana koledzy nic nie wnoszą.

Co pan wie o gospodarce? Prowadził pan kiedyś dużą firmę? Płacił pan podatki? ZUSy? Zrobił pan kiedykolwiek porządny biznesplan, umie pan nie tylko teoretycznie zbilansować przychody, rozchody i koszty? Oczywiście, że pan tego nie potrafi, wiec niech pan ma chociaż odrobinę oleju w głowie ( bo podobno na oleju pan się zna) żeby siedzieć cicho i słuchać mądrzejszych. Jest takie powiedzenie: „lepiej milcząc wydać się głupcem, niż odzywając się rozwiać wątpliwości”. Pan z tej mądrości nie skorzystał. Szkoda.

Dzięki mnie pana rząd sfinansował przez miesiąc 500plus dla 10 000 polskich dzieci albo 5097 trzynastych emerytur. Czy w związku z tym nie należy mi się jakiś minimalny chociaż szacunek? Pieniądze nie biorą się panie Prezydencie z bankomatu czy z budżetu, ktoś musi ciężko na nie zapracować.

Jeszcze jedno, mimo ogromnych 2 miliardowych dotacji, wasza PISowska telewizja w swojej pazerności musiała znów sięgnąć do mojego portfela.

W kwietniu tego roku otrzymałam informacje o zajęciu mojego konta przez Pocztę Polską Spółkę Akcyjną w związku z rzekomo niezapłaconym abonamentem na kwotę 440,40 wraz z odsetkami w kwocie 407 zł.

W stosunku do każdego z wcześniejszych absurdalnych upomnień ustosunkowałam się pisemnie wskazując, że prowadziłam działalność pod opisanym przez nich adresem jedynie przez 7 miesięcy, poza tym w lokalu nigdy nie korzystałam z żadnych odbiorników RTV i w związku co jest logiczne ich nie zarejestrowałam. Próbowałam uświadomić urzędnikom, że podejmowanie jakichkolwiek działań w zakresie postępowania egzekucyjnego w celu przymusowego ściągnięcia tej należności w trybie egzekucji administracyjnej jest bezprawne, w szczególności z uwagi na fakt, iż organ w sposób nieprawidłowy zgromadził materiał dowodowy w tej sprawie, zupełnie mijając się z logiką i stanem faktycznym.

Pomimo tych argumentów moje konto bankowe zostało zajęte, a ja zostałam jeszcze obciążona przez bank kosztami egzekucji w kwocie 300 zł. Jestem zatem mimo woli sponsorem waszej pisowskiej telewizji.

W czasie demonstracji jedna z pana zwolenniczek nazwała mnie „szmatą z flagą”. Pewnie w finansowanej przeze mnie telewizji nazwiecie mnie w podobny sposób. Myślę, że zwyczajna ludzka przyzwoitość Panie Prezydencie wymaga, aby ciężko pracujących na dobrobyt naszego państwa wspierać i doceniać, a jeśli nawet na to was nie stać, to chociaż przestać represjonować.

Z poważaniem

Agnieszka Socha”

 

PiS zapomniał o Katyniu!

 

Zdjęcie

Adrian poleciał do USA i nic tam nie zdziałał i nic ważnego nie podpisał.

Z tej wizyty tylko memy szaleją o tym, jak go potraktował Trump.

Jaki to wstyd dla urzędującego jeszcze Adriana i jaki wstyd  dla nas, dumnych Polaków.

Za marnotrawienie pieniędzy na bezsensowną wycieczkę powinna być w przyszłości kara!

Kto mu doradza tak drogie wizyty, bo uważam, że ma bardzo głupich doradców.

Gdyby byli mądrzy, to by mu doradzili wizytę w Katyniu, bo ta partia od lat tam nie była.

Wciąż gadają o wolności dla Polski, kiedy właśnie w Katyniu zamordowano w bestialski sposób kwiat inteligencji polskiej, która zginęła za wolność naszego Narodu.

Nikt już o nich nie pamięta, bo zachłysnęli się władzą i dojeniem budżetu!

Obejrzałam dzisiaj po raz czwarty w moim życiu, film pt. „Katyń” w reżyserii Andrzeja Wajdy – niestety już nieżyjącego.

Andrzej Wajda nakręcił wiele filmów, ale do „Katynia” przygotował się bezbłędnie.

Ten film ogląda się jak autentyczny dokument, a aktorzy polscy zagrali na miarę Oscara.

Jest to film, na którym ryczę od samego jego początku, bo tak mnie ta zbrodnia powala na łopatki.

Spytacie dlaczego ja się katuję, tak cholernie trudnym tematem?

Odpowiadam, że jako Polka twierdzę, że nigdy nie można zapomnieć o mordzie w Katyniu i w Auschwitz. Nigdy!

Jestem ciekawa, czy żyją ci oprawcy, którzy strzelali Polakom w potylicę?

Nie wiem jak teraz uczą nasze dzieci historii i czy jest tam miejsce na ten przeraźliwy mord!

Kiedy miałam dwadzieścia parę lat, pracowałam z koleżanką o dziesięć lat starszą i to Ona opowiedziała mi o Katyniu, a były to lata siedemdziesiąte.

Jej rodzice pochodzili ze wschodu i doskonale wiedzieli, co tam się wydarzyło.

Nie chciałam jej wierzyć, że to Rosjanie dokonali tak bestialskiego mordu na polskiej elicie i nie godziłam się na taką historię.

W czasach socjalizmu nie wolno było o tym mówić, ale w wielu domach, po cichu ten temat był podnoszony, a w moim nie, bo moi Rodzice nie mieli takich wiadomości z za wschodniej granicy.

W szkole mnie uczono, że Armia Czerwona wyzwoliła Polskę podczas II Wojny Światowej i Polacy powinni być wdzięczni Rosjanom.

Jeszcze wiele lat po wojnie ludzie byli wtrącani do więzienia za głoszenie prawdy i to w filmie było wyraźnie pokazane.

Uważam, że ten film powinien być przedstawiany naszej, polskiej młodzieży, która teraz na Jasnej Górze często skanduje hasła takie, że włos staje na głowie – antypolskie!

W Katyniu strzałem w potylicę zamordowano polskich oficerów i inteligencję polską wrzucając ich do dołów w lesie!

Zabito inżynierów, pisarzy, malarzy, profesorów, dziennikarzy, a sumując zamordowano ponad 20 tysięcy polskich Obywateli.

Teraz nasi rządzący skupieni wciąż na katastrofie smoleńskiej kompletnie wymazali ten niewyobrażalny mord!

Rządzący tych ludzi  pominęli  i młodzież także, która wychodzi na ulicę z hasłami – raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

Ta młodzież skandująca hasła faszystowskie nigdy tego filmu nie obejrzała i za przyzwoleniem PiS buszuje na ulicach i grozi!

Katyń był potrzebny Kaczyńskim w 2010 roku, kiedy to samolot spadł w lesie smoleńskim, bo najważniejsza była dla nich kampania wyborcza.

Od 2015 roku nikt do Katynia się nie wybrał, bo nie było takiej potrzeby, gdyż PiS wciąż dzierży władzę i robi kapitał polityczny na Smoleńsku, a nie na Katyniu.

Reasumując uważam, że za realizację filmu „Katyń” – Wajdzie należy się pomnik większy od smoleńskiego.

Powinien stanąć tuż obok Pałacu Kultury i Nauki, a Wajda pośmiertnie powinien być odznaczony najwyższym Orderem.

Znalezione obrazy dla zapytania katyń film

Znalezione obrazy dla zapytania katyń film

Znalezione obrazy dla zapytania katyń film

 

Katyń (2007) - Filmweb

O samotności w rodzinie!

Obraz może zawierać: 3 osoby, dziecko

Oto moje zdjęcie zrobione w 1957 roku bodajże, a na nim mogłam mieć jakieś osiem miesięcy.

Siedzę między swoimi rodzicami i wyglądam na szczęśliwą, bo oczy i buzia mi się śmieje i widać z tego zdjęcia, że byłam pogodnym dzieckiem.

Oczywiście nikt z nas nie pamięta swojego dzieciństwa  w tym wieku i tylko jeśli mamy zdjęcia z tego czasu, to możemy się domyślać jak to wówczas było.

Na zdjęciu są moi rodzice tak bardzo młodzi i piękni i wydawałoby się szczęśliwi, a ja jeszcze nie wiedziałam, że przyjdzie mi przejść przez piekło!

Wiele razy pisałam, że ojciec mnie bił, a mama trzymała wszystko w garści, ale przez całe życie nie powiedziała mi – kocham ciebie.

Wykonywała zadania matki i żony, ale nie pamiętam by wzięła mnie na kolana i pogłaskała po głowie, przytuliła!

Bardzo się starała, abym miała wszystko w miarę możliwości, ale w moim domu nie mówiło się wcale o uczuciach i tego nie umiała mama, a także ojciec!

Bardzo mi pomogła, kiedy urodziłam pierwsze dziecko, bo biegałam na noce do pracy, a wówczas opiekowała się moim dzieckiem i za to jej dziękuję.

Myślałam, że sobie więcej powiemy kiedy zachorowała na raka, ale tak się nie stało!

Byłam przy niej przez ostanie dwa lata i  usłyszałam tylko, że jestem dobrą dziewczyną i to by było na tyle.

Kiedy mama umarła od reszty rodziny nie usłyszałam, że dziękujemy za to, iż włączyłaś się w opiekę i nam pomogłaś, a są to ci, którzy wiedzieli już, że mama darowała im mieszkanie!

Za to usłyszałam, abym  wzięła mamę do siebie na pół roku i tak chcieli jej się pozbyć jak stary mebel nie mówiąc nic o tym, że zgarną kasę za sprzedane mieszkanie!

Tak chcieli mnie wyrolować!

Idzie o zachowek i wczoraj moja rodzona siostra napisała mi na Facebooku tak:

„To byl Twoj zasrany obowiązek aby opiekowac sie matką”.

Potem padły jeszcze ostrzejsze słowa i zostałam wyśmiana, że całe moje dorosłe życie leczę się na depresję i dlatego mieszam fakty!

Dano mi w twarz i poczułam się po tym jak mnie potraktowała  własna siostra, bo jak śmiecia i jak Murzyna, który zrobił swoje i może odejść!

Poczułam, że mimo mojego strasznie burzliwego życia, naszpikowanego wieloma tragediami ona mnie traktuje jak bym nic nie znaczyła, a moim zasranym obowiązkiem było opiekowanie się  matką, która mi po sobie nie zostawiła złamanego grosza.

Naprawdę nie chodzi mi tu o kasę, ale o to, że dla niej nic nie znaczę i może mnie bezpardonowo obrażać.

Jakie to jest smutne i dziś cały dzień myślałam jak mnie odtrąciła i wiecie jaka najgorsza jest samotność?

Najgorsza samotność jest w rodzinie, czego nikomu nie życzę!

Ja na szczęście mam dwie kochające Córki oraz Męża i oni mnie szanują i nie wytykają mi mojej skłonności do depresji, a mnie chronią, bo jestem ta słabsza w rodzinie.

My się kochamy i wspieramy się, ale są złe osoby, które mnie wyszydzają i krytykują, a ja na to nie zasłużyłam.

Jest takie powiedzenie, że karma wraca!

Wydaje mi się, że jest to ostatni wpis na ten temat, chyba, że spadną na mnie kolejne obrazy!

Czy jest jakiś rodzaj samotności, który może nas wyjątkowo mocno boleć?

Najgorsza jest samotność w rodzinie. Dlatego, że dotyczy to osób z naszego najbliższego otoczenia. Bywa, że w rodzinie dzieje się coś takiego, że powstało dużo niechęci, przykrości, chłód i dystans między ludźmi. Człowiek mimo, iż ma w koło siebie bliskich to jest niezwykle osamotniony i nie za bardzo wie, co z tym zrobić.

„Samotność ma wiele twarzy

Jaka jest samotność? Przykra, potrzebna, a może… cudowna? Jedno słowo, a tak dużo odczuć.

Psycholog Elżbieta Zubrzycka w rozmowie z Alicją Samolewicz Jeglicką podkreśla, że samotność to bardzo złożone zjawisko..

Czy w dzisiejszych czasach, kiedy mamy takie multimedialne możliwości jak smsy, telefony, skype, facebook… Czy w dobie tego wszystkiego – samotność jest możliwa?

Elżbieta Zubrzycka: Samotność jest absolutnie możliwa, bo ona wynika z wielu rzeczy. Jedne kontakty nam łatwiej nawiązywać, inne trudniej właśnie przez to, że zamieniliśmy je na elektroniczne. Bardziej szanujemy indywidualizm niż życie towarzyskie.

 

Jak w naszym życiu może pojawić się samotność?

Jej rodzajów jest bardzo wiele. Jeden z typów samotności wiąże się z przykrymi wydarzeniami w życiu. Często towarzyszy chorobom. Ludzie boją się i unikają chorych. Samotność towarzyszy również w depresji. To bardzo ciężkie kiedy człowiek chory czuje się samotny. Oczywiście towarzyszy ona również żałobie, kiedy stracimy kogoś naprawdę bliskiego. Ale nie tylko. Samotność może wynikać też z okoliczności zewnętrznych – przyjeżdżamy z małego miasta do dużego. Jeszcze nie stworzyliśmy żadnych relacji z ludźmi, jeszcze nie poznaliśmy ludzi podobnych do nas… Często również osoby, które pozostały w małych miastach zostały same – bo wszyscy ich znajomi wyjechali na przykład za pracą. Tu można też mówić o imigrantach i emigrantach – im również na początku bywa trudno.

 

To są zewnętrzne czynniki. A czy my sami też potrafimy stworzyć ścianę i coraz bardziej wchodzić w samotność…?

Istnieją również powody nasze wewnętrzne, osobowościowe. Może jesteśmy nieufni, nieśmiali, spotkaliśmy się z dużą ilością krytyki albo wyszydzania w życiu. To powoduje, że możemy bać się wejść między ludzi. Po prostu boimy się ponownego zranienia. W jakimś sensie to my sami mamy trudności z wejściem w nową grupę i stworzeniem nowego środowiska. Powód? Nosimy w sobie lęki, nieśmiałość, strach i przez to nie umiemy z ludźmi nawiązać relacji.

 

NV0eHnNkQDHA21GC3BAJ_Paris Louvr

Samotność widzimy głównie w negatywnym świetle. Da się na nią jakoś spojrzeć pozytywnie?

Słowo samotność ma wiele znaczeń. Osoba samotna bywa także z wyboru, bo tak jej się podoba. Czasem samotność jest wręcz miła i pożądana. Każdy z nas przeżywa samotność w różnych sytuacjach życiowych, często nie mając na nie wpływu. Są jednak momenty, kiedy chcemy samotności. Poszukujemy jej w przyrodzie, chodzimy sami do lasu, spacerujemy w pojedynkę po plaży w zimie. Taka samotność jest higieną umysłową. Odrywamy się od tłumu, od ludzi, od spraw. Samotność może być antidotum na przemęczenie.

Można się pokusić na stwierdzenie, że samotność jest raz na jakiś czas potrzebna?

Tak – jest wręcz konieczna. Pozwala na przemyślenia: czy praca, którą wykonujemy jest tą, którą chcemy; czy nasze relacje są takie, jakie chcemy. W tej samotności możemy zapytać samych siebie: kim jesteśmy, co robimy i czy to jest dla nas dobre czy coś musimy zmienić. W wielu religiach osoby wchodzące na wyższy poziom religii są samotne. Kontakt z Bogiem, rozwój duchowy wiąże się z samotnością. Jak widać samotność ma pozytywne aspekty. Trzeba na nią patrzeć na bardzo złożone zjawisko – przykre, potrzebne, cudowne. Mamy jedno słowo na bardzo różne odczucia.

Najbardziej samotni czujemy się w trzech momentach życia - Focus.pl

Przemiły Dzień Ojca!

 

Obraz może zawierać: pociąg, niebo i na zewnątrz

O godzinie 18 wybraliśmy się z Mężem na obchody Dnia Ojca.

W pobliżu, trochę w innym mieście jest ciekawa restauracja i tam zjawiło się 3 Ojców, trzy kobiety w tym ja, moja Córka i  Córka innego Taty, oraz dwoje dzieci.

Imprezę zorganizowała moja Córka i za to spotkanie jej dziękuje Jej Ojciec!

Spędziliśmy razem ciekawe chwile przy bardzo dobrym jedzeniu i rozmowie ciekawej!

Jadąc tam napotkaliśmy po drodze wrak lokomotywy, którą zakupił kolekcjoner i  nosi się z zamiarem by ją wyremontować!

Oprócz tego zaobserwowaliśmy, że moja Gmina buduje ścieżkę rowerową, która będzie o długości 40 kilometrów biegnąca przez pola i łąki, a także przez niektóre wioski!

Mój Mąż już szykuje się, by ją pokonać!

Dzień był cudny, słoneczny, a przyroda aż kipi zielenią, bo u nas popadało!

Przejeżdżając przez jedną z wiosek – na płotach były powieszone plakaty Adriana, a więc i w zachodniej części Polski są jego zwolennicy!

W restauracji są surowe cegły i masę przeróżnych bibelotów, a więc stare radia, narty, lampy, stoły i krzesła, a także masę ciekawych zdjęć z dawnych lat.

Czekając na jedzenie można sobie to wszystko oglądać i zrobić zdjęcia, tak jak to ja uczyniłam.

Będę ten dzień zawsze wspominała spędzony z moją rodziną!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, w budynku

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, na zewnątrz i w budynku

Obraz może zawierać: 1 osoba, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: 3 osoby, w tym Agnieszka Kamela

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku

 

Mój Ojciec!

Jutro jest Dzień Ojca i nasza Córka zaprosiła nas  jutro do restauracji, aby ten dzień świętować!

Obraz może zawierać: tabela i w budynku

Jutro więc jest ten dzień, kiedy wracają do mnie wszystkie wspomnienia odnośnie mojego śp. Ojca i budzą się demony!

Myślałam, że już dawno przerobiłam ten temat, bo wiele pisałam też o tym na blogu, ale NIE!

Wciąż wracają do mnie wspomnienia, bo złego nie da się wyrzucić ani z pamięci, ani z serca.

Oliwy do ognia dolewają trzy osoby z mojego otoczenia, które nie znają mojego życia – piszą mi komentarze, że przyjdzie czas, iż ujawnią gdzie trzeba fakt, że kompletnie nie zajmowałam się rodzicami i mimo to wniosłam sprawę o zachowek po śmierci mamy!

Plotki też się szybko rozchodzą w małej mieścinie i wiem, gdyż mówi się na mój temat, bo niby jak ja śmiem upominać się o kasę skoro matką się nie opiekowałam, a to do was Kasiu i Marysiu, oraz Krysiu!

Tym trzem osobom zrobiono wodę z mózgu i klepią w klawiaturę bzdury na mój temat.

Jest mi z tym cholernie źle, bo nie znają bolesnych faktów z mojego życia!

Tymi osobami są trzy kobiety, którą śmią mnie oceniać i piszą mi komentarze, że byłam wyrodną córką!

Pytam więc, która z was była bita przez ojca swojego, którego na swój sposób kochałam.

Która w domu z was miała tyrana w domu, który wybijał szyby w drzwiach i meblach i was tłuk po głowie wystruganym kijem, albo stał za waszymi plecami, aby w plecy wbić nóż?

Która z was prosiła swoją matkę, by wniosła o rozwód, bo inaczej ja i moja matka oraz siostra znajdziemy się na cmentarzu!

Kiedy matka i ojciec się rozwiedli, ojciec wyjechał po rozwodzie do Łodzi, ale sobie tam kompletnie nie radził.

Jako były wojskowy ponownie dostał szansę na lepsze życie i przeprowadził się do Stargardu i tym sposobem miałam do niego blisko, bo pociągiem tylko 45 minut.

Następnie musiałam godzinę dreptać do jego mieszkania, aby go doglądać i mu pomagać!

Znowu nie radził sobie, a więc jeździłam i sprzątałam wynosząc z mieszkania wannę gówna, bo kibel zapchał gazetami!

Wywalałam dziesiątki butelek po piwie i zamiatałam pety z podłogi oraz szorowałam przypalone gary!

Miałyście tak drogie panie?

Nie płacił rachunków, a więc szłam do instytucji wojskowej, aby je uregulować z własnych pieniędzy, aby chociaż miał w domu światło!

Lał mnie, a mimo to zależało mi na nim, bo to mój Ojciec, do którego jestem bardzo podobna!

Pewnego razu zostawiłam swoje dzieci pod opieką teściowej i znowu do niego pojechałam.

Prosiłam siostrę, by ze mną pojechała go odwiedzić, ale odmówiła, bo miała go gdzieś!

Był w bardzo złym stanie psychicznym, a więc wezwałam karetkę i zabrali ojca do szpitala psychiatrycznego w Gorzowie Wlkp.

Musiałam go ratować, a w tym wszystkim byłam sama i tylko mój Mąż mi w tej tragedii pomagał, bo nie siostra i nie matka!

Pojechałam do szpitala na rozmowę z ordynatorem i to on zaproponował, iż ojca należy umieścić w domu opieki społecznej i się udało!

Ojciec trafił do wspaniałego domu w Jarominie, gdzie woził mnie mój Mąż.

Niczego mu tam nie brakowało, a ja wymieniałam korespondencję z panią opiekującą się ojcem i ona w listach informowała mnie, że ojcu nic nie potrzeba, ale mimo to zawiozłam mu do pokoju telewizor,  aby nie nudził się w swoim pokoju!

Byłam w pracy, bo pracowałam w wydziale nieruchomości i nagle otrzymałam telefon, że Ojciec wyskoczył z okna, gdyż chciał się zabić!

Szybka reakcja i jadę z Mężem do szpitala w Gryficach i zastaję Ojca jak mi się wydawało w dobrym stanie!

Prosił mnie, abym mu dała papierosa, bo był palaczem, ale ja nie miałam papierosów i powiedziałam, że w szpitalu nie wolno palić.

Odjechaliśmy, a na drugi dzień otrzymuję koleją wiadomość, że Ojciec zmarł, bo wdał się jakiś zator płuc!

Jak ja do dzisiaj sobie nie mogę wybaczyć, że nie dałam mu tego papierosa!

Miałyście tak wy trzy plotkary?

Pojechałam do domu opieki społecznej i z ordynatorem ustaliłam, że ojca zabieram na nasz cmentarz i pojechał po niego karawan!

Niestety, ale ciało zatrzymała Prokuratura, bo badała, czy może nie było w tej tragedii osób trzecich!

Nie było, a więc organizowałam pogrzeb, a na nagrobku kazałam napisać słowa, że jego ból był naszym smutkiem.

Po  Ojcu w domu opieki zostały 4 tysiące, co z ledwością starczyło na pomnik, a na mój dom był najazd, abym te pieniądze podzieliła między mamą, a siostrą i wybuchła wielka awantura!

Miałyście tak, że ktoś was oskarżał o kradzież, a zwłaszcza własna rodzina?

Uważam, że zrobiłam dla Ojca wszystko, co można zrobić, a w sądzie będę się dopominała zachowku, bo byłam przy mamie dwa lata i tak samo jak inni ją karmiłam, przewijałam, gotowałam i byłam na każdy telefon i wezwanie, a potraktowano mnie jak „Niewolnicę Izaurę”.

Oto komentarz jaki dostałam na blogu, który wpadł do spamu a wiem, kto go napisał i to jest to, co mnie cholernie boli!

Wszystko, co napisałam przysięgam jak w amerykańskim sądzie – na Biblię!

„Jeżeli Pani bardzo chcę, nagłośnię wszystko i ciekawe jak Pani się obroni. W skrócie – mówiąc o kimś, proszę pomyśleć o sobie – dla mnie jest Pani osobą, która nie ma szacunku dla najbliższej rodziny a poucza Pani innych. Niektórzy po prostu – tak jak Pani – sieją ferment i robią zamieszanie, a sami są osobami, którzy robią wszystko na pokaz. Najlepiej zająć się sobą. Jeżeli kolejne wpisy będą tego typu – o tej lub innej rodzinie, również i Pani się dostanie – opiszę całą prawdę o tym co było i ciekawe jak Pani się poczuje”.

To ja podobna do Ojca, która dostała od niego tylko samo zło, a obcy oceniają mnie i robią ze mnie potwora! Dość!

Obraz może zawierać: 1 osoba