Wiesz co jesz?

Dzisiaj nie będzie ani łzawo, ani politycznie, ale nie będzie też optymistycznie.

Trują nas moi drodzy na każdym kroku i naprawdę trzeba uważać, co kupujemy z żywności, aby nie zapracować sobie na raka.

Obejrzycie sobie powyższe video, które dziś znalazłam na FB i ciary po mnie przeszły.

Mężczyzna bada jakimś elektronicznym  urządzeniem skład parówek „Classic Berlinki! i urządzenie wykryło w tych, jakże niewinnych parówkach masę jakiś azotanów, czyli chemię.

Rodzice małych dzieci podają te parówki im bardzo często, a okazuje się, że to jest świadome trucie naszego społeczeństwa.

Mężczyzna zbadał też pomidora zakupionego w markecie i ten był w normie, ale najlepiej wypadł ogórek zakupiony u ogrodnika.

Trują nas na każdym kroku i ładują do żywności chemię.

Umieramy na raka i to mówią statystyki, bo żywność jest skażona różnymi „E”.

Każą nam czytać etykiety, ale trzeba mieć sokoli wzrok, aby je odczytać!

Mięso skażona jest antybiotykami, kurczaki pompowane chemią, a ryby skażone metalami ciężkimi.

Co jeść, by nie wpisać się w statystyki umierających na raka?

Kochani zwracacie uwagę na to co jecie?

Dziś zrobiłam pastę z dorsza do chleba z cebulą i jajkiem z odrobiną musztardy i majonezu.

Nie kupujemy z Mężem tych wszystkich wędlin do chleba, które smakują wszystkie tak samo, bo wolę coś do chleba upiec w domu.

Te wędliny pięknie wyglądają w witrynach sklepowych, a kiedy je próbujemy w domu, to nie czujemy przypraw, a jeno solankę i w lodówce kapie z nich woda – obrzydliwość.

Widziałam video, na którym to Azjaci pryskali farbą warzywa, by wyglądały na jędrne i świeże.

Widziałam jak wstrzykują czerwoną ciecz do arbuzów, by wyglądały na dojrzałe – fuj.

Jak się ustrzec kochani od tej chemii, która wysyła nas na drugi świat.

Reklamy

Popełnione błędy!

Kiedy miałam dość swojego ojca, który jak to się potocznie mówi – pił i bił, to jak najszybciej chciałam zwiać z  rodzinnego domu.

Poznałam chłopka, w którym od pierwszego wejrzenia się zakochałam i wymyśliłam sobie, że się z nim zestarzeję i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Już w wieku nastolatki byłam romantyczką i wierzyłam, że mi się uda stworzyć modelowe małżeństwo i rodzinę.

Nie chciałam żyć w kłamstwie rodzinnym i dlatego dążyłam do tego, aby mi się udało być szczęśliwą i kochaną.

Pobraliśmy się, a ja urodziłam pierwsze dziecko, kiedy mąż był dwa lata w wojsku.

Sama więc wychowywałam dziecko przy pomocy mojej matki i czekałam cierpliwie na powrót męża na łono domowego ogniska.

Wychowywałam dziecko i biegałam do roboty, aby zarobić na potrzebne rzeczy dla swojej córeczki.

Nie było lekko, ale starałam się, gdyż zależało mi, aby dziecku niczego nie brakowało na tamte, chude czasy.

Po trzech latach pojawiła się druga córka i doszły więc nowe obowiązki, ale ja zawsze chciałam mieć dwoje dzieci, bo zawsze twierdziłam, że w razie co – mam swoje dwie ręce i będę miała jak je ochronić.

Nigdy o tym nie pisałam, ale kiedy moja starsza córka szła do komunii, to w tym dniu dowiedziałam się, że mąż będzie miał dziecko z inną kobietą!

Kobietą, która w swoim życiu nie przepracowała ani jednego dnia, a każde dziecko pochodziło z innego związku!

Miała ich czwórkę i tak zagięła parol, że mój mąż się dał uwieść jak to młody byczek.

Mój świat runął!

Nie wytrzymałam tego, że tak kochając zostałam zdradzona!

Wzięłam za dużo tabletek, bo chciałam odejść i nie myślałam w tamtym momencie o moich dzieciach.

Rodzina się wypięła i nawet nie próbowała mnie ratować.

Nabrali wody w usta i zostawili mnie samą z wielką, moją tragedią!

Mój anioł czuwał i lekarze mnie uratowali, a kiedy doszłam jako, tako do siebie, to kazałam mężowi wybierać, bo albo ja i dzieci, albo ona.

Został przy mnie i tak jesteśmy ze sobą już 43 lata.

Poszłam kiedyś to niej i spytałam dlaczego mi to zrobiła, a ona, że się zakochała i było jej wszystko jedno, czy rozbije moją rodzinę!

Tamte przeżycia tkwią we mnie przez ponad 30 lat i choć staram się o tym nie mówić, nie rozdrapywać, to wryły się tak mocno, że od czasu do czasu demony mnie atakują w cichości mojej duszy.

Nikt o tym nie wie, bo nawet mąż, gdyż nie wracam  do tamtego czasu, ale ja mam w sobie wciąż ten ból, to odrzucenie i poniżenie tylko za to, że kochałam i kocham za bardzo.

Kiedy tylko spotkałam jakiś rodzaj sztuki nazwany przeze mnie – tylko w dwoje, które mam do dzisiaj, to mi przypomina jak cholernie pragnęłam miłości! – zdjęcia poniżej!

Udało się nam to wszystko posklejać, choć minęły lata i teraz kiedy mąż do mnie mówi, że szkoda, iż nie miał takiego rozumu jak teraz, to by się to zło nigdy nie wydarzyło.

Jesteśmy teraz tacy, że się cholernie kochamy i żadne z nas nie umie żyć bez siebie.

Jesteśmy małżeństwem,  przyjaciółmi i wspieramy się na każdym kroku i tamte wypadki sprawiły, że rozumiemy się bez słów.

Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy nie byłam.

Ta smutna historia zakończyła się happy – endem!

Tylko, teraz jest tak, że boję się kto, kogo zostawi i odejdzie pierwszy!

Piotr piszesz bloga o zdradach i proszę Ciebie – przestań zdradzać swoją żonę!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Jak wygląda Polska, kiedy Kaczyński dorwał się do władzy!

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Jestem już starsza pani i doskonale pamiętam rządy PiS i Samoobrony w latach 2005/07

Pamiętam tę butę i prostactwo i kiedy PiS wygrał wybory w 2015 roku, to wiedziałam, że będzie powtórka z rozrywki i ostrzegał Polaków także Jacek Pałasiński na powyższej grafice.

Wszystkim mówiłam, żeby nie głosowali na PiS, bo Polskę zawłaszczą, zepsują, ośmieszą na arenie międzynarodowej i tak też się stało.

Wystarczyło zaledwie 4 lata, abyśmy się dowiedzieli, po co oni szli po władzę i przekupili ludzi pieniędzmi.

Zagłosowało na na nich zaledwie 5 milionów i wygrali, bo Polacy olali wybory i oddali Polskę w ręce złodziei, malwersantów, którzy doją budżet państwa do granic ostatnich.

Nagle się dowiemy, że Polski już nie ma, a są dobrze obsadzeni prominenci, którzy wydoili budżet i się świetnie w tej biednej Polsce urządzili.

Rozpasanie jest jeszcze większe jak w latach 2005/07 i sięgnęło zenitu.

Druga osoba w państwie – marszałek kochany – Marek Kuchciński zrobił sobie prywatną taksówkę powietrzną i zapraszał do niej różne osoby i dowiedzieliśmy się najpierw, że żona leciała, a za chwilę, że żona jednak nie leciała, by ponownie się dowiedzieć, że żona leciała!

Lecieli też inni i nie koniecznie w sprawach służbowych, a raczej rozrywkowych, by zobaczyć sobie Polskę z lotu ptaka pijąc szampana i zagryzając kawiorem.

Telewizja reżimowa nie informowała o tym, że kochany marszałek doił państwo na niebotyczne kwoty, bo telewizja reżimowa ma to do siebie, iż pokazuje swojemu suwerenowi polityków tylko z dobrej, zmanipulowanej  strony.

Ten ogłupiony lud pójdzie do wyborów i ponownie odda swój głos na złodziei, bo ten lud nic nie wie, że idole kradną, oszukują, doją kasę z budżetu, kiedy w Polsce padają szpitale i nie ma leków w aptekach, albo są niebotycznie drogie.

Kochany marszałek dziś oświadczył, że nie  naruszył prawa, ale jednak podaje się do dymisji – taki ludzki pan.

Prezes – poseł szeregowy oświadczył swojemu ludowi, że to Tusk latał do tego Radomia i marszałek prawa nie naruszył – taka komedia!

Od czterech lat opozycja osiągnęła pierwszy sukces, bo nie popuściła marszałkowi kochanemu, który nie ma za grosz honoru i jest jak majtosy bez gumy i dlatego dziś postanowiłam, że zagłosuję na KO, bo w niej odnalazłam młode wilczki – waleczne!

Takich afer będzie jeszcze więcej i mam nadzieję, że opozycja nie popuści i będzie drążyć , co spowoduje, że Karczewski też zapłaci za rozpasanie, że nie wspomnę o Piotrowiczu, co to leki dostał ze szpitala dla chorej żony – komedia nadająca się do Prokuratury!

Tak sobie myślę, że gdyby jakiś dyrektor fabryki, albo Wójt, czy Burmistrz, sobie latał na koszt podatnika, to by go służby zawinęły w kajdany i postawiono by zarzuty, a tu kochanemu marszałkowi grozi co najmniej objęcie jakiejś intratnej spółki skarbu państwa – taka to jest różnica, kiedy służby są pod butem Ziobry!

Jestem zdumiona, że Polacy nic nie rozumieją ze współczesnej polityki i są tak strasznie ograniczeni – odsłuchajcie!

 

Oto ten wódz, którego dziś poseł Cymański nazwał kapitanem polskiej polityki!

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi

Wampiry energetyczne atakują!

Przez ostatnie lata pracy przeżyłam piekło i do dziś niechętnie to wspominam.

Przez sześć lat miałam do czynienia z wampirem energetycznym, choć wówczas mówiłam na to mobbing i psychiczne się znęcanie przez naczelnik mojego wydziału.

Po latach wiem, że miałam nad sobą wampira energetycznego, który ze mnie wyssał moją energię i chęć do wykonywania obowiązków zawodowych.

Pójdę dalej, bo w tamtym czasie straciłam wręcz chęć do życia i wstawanie o poranku, by pójść do pracy.

Wstawałam cała nerwowa o 4 rano, wystraszona, strasznie zmęczona i myślałam do czego się ona dziś do mnie przyczepi?

Starałam się wykonywać swoje obowiązku zgodnie z zakresem pracy i nikt nie miał do mnie żadnych pretensji, a tylko ona wciąż o coś mnie upominała i dodawała dodatkowe, wymyślone przez siebie zadania.

Starałam się odpierać ataki uśmiechem i nie wdawałam się w pyskówki i to był mój błąd.

Powinnam reagować i nie dać się stłamsić, ale o tym wiem dopiero po latach, kiedy czasami o tym rozmyślam.

Pewnego dnia doskoczyła znowu do mnie i coś we mnie pękło – zaniemówiłam i nagle nie wiedziałam gdzie się znajduję, co tutaj robię i czego ta kobieta ode mnie chce.

Zapadłam się w sobie i trafiłam do lekarza, który stwierdził wysoki poziom nerwicy, która spowodowała, że się poddałam.

Byłam na zwolnieniu, aby do siebie dojść, ale nie dawałam rady i w końcu skierowano mnie na psychoterapię trzy miesięczną i dopiero tam zaczęłam na nowo wierzyć w siebie.

Kiedy wróciłam do domu naprawiona, nagle dowiedziałam się, że mój wampir okradał swoje miejsce pracy, fałszując faktury i tym sposobem wpadła jej spora sumka do kieszeni.

Została wywalona na pysk z pracy, a ja poczułam się bardzo dobrze, bo na tej, jakże nieprzyjemnej relacji – wygrałam!

Do dzisiaj ludzie wspominają mnie jako empatyczną, a ona nazywana jest złodziejką.

Karma jednak wraca!

W swoim, dość długim życiu spotkałam jeszcze inne wampiry, ale ten opisany dał mi najwięcej w kość.

Doświadczyliście kiedyś czegoś takiego? Może macie takie doświadczenia?

 

Znalezione obrazy dla zapytania wampir energetyczny

„Pomocy, to wampir energetyczny!”. Jak rozpoznać, że ktoś chce zanurzyć zębiska w twojej szyi?

Określenie „wampir energetyczny” (emocjonalny) nie jest pojęciem klinicznym. Każdy więc rozumie je inaczej i wskazuje na inne aspekty, opisując kogoś tymi słowami. Zwykle jednak mamy na myśli osobę, która nam coś zabiera, nie dając nic w zamian, tak jak legendarny wampir: wypija krew, odbierając życie. Co więcej, wampiry, jak głosi legenda, manipulowały, wręcz „zaklinały” i „oczarowywały” swoje ofiary – mówi psychoterapeutka z Ośrodka „Centrum”, Karolina Jarmołowicz.

Wampiry na każdym kroku
Mając na uwadze szeroki zakres pojęcia, można zaryzykować stwierdzenie, że każdy z nas miał kontakt z taką „wysysającą energię” jednostką. Przez krótki czas lub długotrwale. Ponosząc mniejsze lub większe straty. Ważne jednak, by nie bagatelizować swoich emocji, a często również sygnałów od ciała (bóle głowy, brzucha, senność) i oderwać wampirze zębiska od swojej szyi.

Najogólniej rzecz ujmując, po kontakcie z wampirem energetycznym czujemy się wyczerpani, osłabieni, smutni, uważamy, że podejmowanie jakichkolwiek działań jest bez sensu. Emocją, która nam towarzyszy jest również zdezorientowanie – zauważamy, że mamy problem z kontrolowaniem i zarządzaniem tą relacją, że dzieje się coś, co zaburza naszą stabilność.

Czy wampir wie, co robi i działań z premedytacją? Nie ma na to jednej i właściwej odpowiedzi. Niektórzy celowo wykorzystują innych, kłamią i manipulują, by osiągnąć swój cel – równie dobrze może być nim jedynie zgnębienie drugiego człowieka. Inni działają podświadomie. Źródła wampiryzmu również mogą być bardzo różne: niezaspokojenie potrzeb w dzieciństwie, trudne doświadczenia, nałogi, zaburzenia i choroby psychiczne.

https://mamadu.pl/143131,wampir-energetyczny-jak-go-rozponac-bronic-sie-i-jak-przestac-nim-byc

Czy Wnuki nas zapamiętają!

 

Zdjęcie powyżej, to jest moje ukochane zdjęcie z tych wakacji, które, to młodsza Córka mi przysłała.

Jechali na wakacje do Wrocławia, aby pokazać swoim dzieciom, to piękne miasto, pełne atrakcji.

Wybacz mi Zięciu, że zaszczycisz mojego bloga, ale nie mogę obojętnie przejść obok takiego zdjęcia, kiedy Ojciec pokazuje Synowi, jak można spędzić czas w pociągu  razem – czytając książkę.

Jak pisałam niżej, to mamy Wnuki u siebie od dwóch dni i Mąż troi się i dwoi, aby dzieciom zapewnić jakąś, sensowną rozrywkę.

Dzisiaj o 10 rano pojechał po nie na wieś, gdzie mieszkają drudzy dziadkowie, a ja zrobiłam w tym czasie im kanapki, aby kiedy zgłodnieją nad wodą, mogłyby zaspokoić głód.

W międzyczasie, kiedy Dziadek mocował łódkę, to miałam chwilkę, aby z Wnukami pogadać sobie.

Kiedy dorosły nie wiadomo kiedy, to jeżdżą na kolonie, obozy i nie mam z nimi już tak bieżącego kontaktu i w zasadzie mało o nich wiem.

Mieszkają z rodzicami w innym mieście  i dlatego nie jestem z Nimi tak często jak to bywało dawniej.

Wnuczka – ta najstarsza – długo wyczekiwana czyta, a właściwie pochłania książki.

Dziś się dowiedziałam, że interesuje się Japonią, czyli historią, zwyczajami, tradycją tego państwa.

Dowiedziałam się, że na własną rękę uczy się języka japońskiego w mowie i piśmie, co mnie kurcze pod niebiosa zadowoliło, a tego o Niej nie wiedziałam.

Ona wie, że Japończycy strasznie dużo pracują, a dzieci uczą się od 5 roku życia i ona wie, że  Japończycy są narodem niezbyt szczęśliwym, a nawet są samotni.

Wnuczek, trochę młodszy „harata w gałę” i zna wszystkich piłkarzy świata, a do tego nieźle mu to haratanie wychodzi.

Jestem dumna z tych dzieciaków i jak każdej babci serce rośnie, że mają już swoje zainteresowania i kochających rodziców.

Dziadek z Wnukami był nad jeziorem 5 godzin, a ja zrobiłam im na powrót bardzo banalny, lekki obiad, a więc młode ziemniaki z koperkiem, mizerię i jajko sadzone.

Zmiotły z talerza, aż miło było patrzeć.

Odpoczęły trochę i udały się do Prababci, czyli do Mamy mojego Męża, a ja wpadłam w przemyślenia.

Nigdy nie miałam babci i dziadka, bo kiedy się urodziłam, to oni umarli, a więc takie przeżycie bycia z dziadkami kompletnie mi los odebrał.

Nigdy żadna babcia, czy dziadek nie wziął mnie na kolana, nie pogłaskał, nie porozmawiał, a babcia nie ugotowała dla mnie pysznej zupy, czy też nie usmażyła smacznych pączków.

Nigdy babcia ze mną nie porozmawiała, nie wytłumaczyła, nie pobyła ze mną i tu jestem ograbiona z dziecięcych wspomnień.

Zazdroszczę mojemu Mężowi, który miał swoją ukochaną Babcię, która była świetną kucharką i  dogadzała gotując frykasy dla  wnuka.

Do dziś wspomina rozmowy z babcią, która odeszła, kiedy Mąż miał 19 lat.

Mąż wspomina, że babcia mu mówiła, że zmieni się klimat w Polsce tak bardzo, że będą u nas rosły drzewa bananowca i się chyba nie pomyliła, bo klimat właśnie się zmienia!

Nasze Wnuki są już na tyle duże, że jestem pewna, iż zapamiętają to, co dla nich robią babcie i dziadkowie i i wbije się w ich pamieć to, że byliśmy z nimi.

Może na zawsze zapamiętają, że my seniorzy o nie dbaliśmy i pragnęliśmy by były szczęśliwe.

Wnuki i uroda!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Przyjechały na trochę Wnuki do nas i do drugiej Babci i Dziadka.

Dzielimy się więc opieką na tę końcówkę wakacji, bo Rodzice wrócili do pracy.

Wnukom trzeba jakoś urozmaicić czas, aby się nie nudziły, a więc robimy, co możemy.

Na szczęście wciąż mamy na zachodzie piękną pogodę, choć już nie ma takiego skwaru jaki w lipcu przeżyliśmy,

Wiele razy pisałam, że w moim mieście, w samym jego środku mamy cudne jezioro i plażę miejską  – zdjęcie poniżej.

Niestety, ale sielanka z przebywaniem nad jeziorem i kąpielą skończyła się 29 lipca, kiedy to 5 letni chłopiec wszedł do wody i został raptownie poparzony jakąś chemiczną substancją.

Od razu chłopca przewieziono do szpitala, a odpowiednie służby zamknęły plażę.

Na szczęście chłopcu nic strasznego się nie stało, ale postanowiono, że plaża będzie nieczynna i nie wolno korzystać z kąpieli, gdyż śledztwo ciągle trwa.

Podobno ktoś zakopał w dnie jeziora jakieś puszki, które wybuchają niebezpieczną substancją chemiczną powodując  oparzenia po zetknięciu się z wodą!

Ja już wiem kto za tym stoi i będzie miał postawione zarzuty o spowodowanie ataku terrorystycznego, a więc kara będzie sroga.

Nie mogę pisać więcej dla dobra śledztwa więc.

Dlatego dziś Mąż zapakował nasze Wnuki i zawiózł je nad jezioro bezpieczne o czystym piasku z krystaliczną wodą.

Jezioro jest oddalone o kilka kilometrów, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci.

Przypadkiem w moim mieście zajęła się nawet telewizja TVN24, a więc staliśmy się niechlubnie sławni.

Z tej całej sytuacji można wywnioskować, że człowiek – człowiekowi wilkiem!

A teraz drugi temat i chciałabym się dowiedzieć od kobiet, czy tolerują swoje siwe włosy?

Ja zaczęłam siwieć dość późno, bo w wieku 50 lat i od tej pory farbuję włosy, bo choć mam ładną, srebrną siwiznę jak mi powiedziała fryzjerka, to nie znoszę swojej siwizny, bo czuję się dużo starsza.

Może wypowiedzą się panowie – bo jakie nas wolicie?

A tymczasem:

„Pantene w nowej reklamie o pięknie i sile siwych włosów (wideo) Marka kosmetyków do pielęgnacji włosów Pantene (Procter&Gamble) rozpoczęła kampanię #PowerOfGrey, w której zachęca kobiety, by zaakceptowały swoje siwe włosy. Za jej realizację odpowiadają Grey London, Publicis Media i Ketchum London.”

Czytaj więcej na: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pantene-powerofgrey-o-pieknie-i-sile-siwych-wlosow-wideo?fbclid=IwAR34H9nBOXlvdA-aqo_bUzXVxFq8gWHznZT793Wmq7HlPl-XEYiRwOKB4ZY

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: niebo, chmura, ocean, na zewnątrz, woda i przyroda

Kobieta w Polsce!

Dwa lata temu Pani Karolina Piasecka upubliczniła  w sieci straszne nagranie.

Nagrała taśmę jak to jej mąż – Radny PiS w Bydgoszczy znęcał się nad nią okrutnie latami.

W wielu domach jest przemoc, ale chyba społeczeństwo oczekuje tego, że w szeregach tej partii są ludzie krystalicznie czyści skoro służą społeczeństwu i prawdziwi katolicy!

Jakże często to  katolicy biją swoje żony i je zdradzają tak po katolicku?

Wychodzą z kościoła i biją swoje kobiety za to, że rosół jest za słony!

Oni mówią wciąż, że są dla nas, dla ludzi, a mimo to nawet Ziobro nic nie zrobił, by faceta odpowiednio ukarać – tak ku przestrodze, że w ich partii są sami znakomici dyplomaci.

PiS w zasadzie nie lubi kobiet i zabiera kobietom podstawowe ich prawa, co pokazały marsze „czarnych parasolek”.

PiS obiecywał, że sprawy sądowe będą rozpatrywane szybko, skutecznie, kiedy ja od złożenia pozwu w bardzo prostej sprawie czekam już 8 miesiąc i być może nie dożyję do wyroku.

Pani Karolina czekała na wyrok dwa, długie lata i wiecie co?

Ten damski bokser, ten cham, życiowa ciapa zamiast się rozwieść, to katował żonę i ją poniżał i za to dostał – UWAGA-jakieś prace społeczne.

Wyrok o tych pracach społecznych zapadł parę dni temu i  wyobrażam sobie jak czuje się ta kobieta, która była bita i dręczona.

On sobie może pozamiata ulice, a ona do końca życia będzie żyła z traumą po przemocowcu i ich dzieci także.

Nie jesteśmy jakimś krajem trzeciego świata, gdzie kobiety nie mają żadnych praw.

My żyjemy w kraju dotąd praworządnym, a tylko od 4 lat kobiety są traktowane instrumentalnie i za chwilę zabiorą nam wszystkie, nasze dotąd wywalczone prawa.

To się robi straszny kraj, w którym kobiety już mało znaczą, choćby dlatego, że każe się zgwałconej kobiecie rodzic dziecko z gwałtu.

Jeśli PiS przegra wybory, to trzeba będzie to wszystko okręcić, naprawić tak, aby kobiety czuły się w Polsce na równi z mężczyznami i mogły decydować o sobie i o swoim życiu!

Poniżej jest stenogram o tym, co działo się w tym domu!

Ta szuja powinna trafić do więzienia i w tym więzieniu poczuć takie samo traktowanie!

„UWAGA DRASTYCZNE: Sąd zaprezentował wstrząsające nagrania z byłym radnym PiS. Zabije cię. „Jeszcze raz, k***a, piśniesz, to ci tak wy***ię, że ci nos złamię.

Rafał P. to były radny PiS z Bydgoszczy i wielki kłopot tego ugrupowania. Deklarujący się jako gorliwy katolik, stosował w domu przemoc wobec żony. Trwa właśnie jego proces, a ujawnione na ostatniej rozprawie nagrania przerażają.

Nie piszcz, bo cię zaię, rozumiesz? Zabije cię. (…) Jeszcze raz, ku*wa, piśniesz, to ci tak wyjię, że ci nos złamię – krzyczał do żony były radny PiS. Zapier***j po kwiata! To był kwiat, który kupiłem dla ciebie szmato.

Szmato pier****a, rozumiesz? Masz to wszystko w de. Nawet nie powiedziałaś „dziękuję”, ch jeb***” – słychać na nagraniu wrzaski polityka. Jego żona prosi, by jej nie bił.

Nie zasługujesz na nic. Rzygam tobą. Pierdolę cię. Jeta jesteś. Spij, ka. Rozk***ię cię w chj. Po prostu cię pobiję – krzyczy.

Ale nie tylko to szokuje. Prokuratura zażądała dla Rafała P. … prac społecznych. Skąd taka kara i pobłażliwe traktowanie? Czyżby dlatego, że Rafał P. współpracował blisko z wysoko postawionymi działaczami PiS?”

źródło: Fakt

 

Moje dylematy na emeryturze!

 

byl-taki-czas-gdy-ciagle-sie-spieszylam-na-przyklad-jechalam

Żyłam w biegu jak my wszyscy starsi ludzie już, bo było tyle do zrobienia, ogarnięcia, a zwłaszcza kiedy na świecie pojawiły się dzieci i założyliśmy rodzinę.

Praca, dom, praca, dzieci, przedszkola, szkoły i to wszystko trzeba było ogarnąć, by przetrwać w tamtych trudnych czasach.

Jestem na emeryturze i dopiero teraz spowolniłam i spędzam dzień tak jak mi się podoba.

Lubię robić zdjęcia i mam swoją stronę ze zdjęciami mojego miasta i okolic, która jest dość popularna.

Piszę bloga i obserwuję moje miasto, Polskę – Świat i zaczynam cenić każdą swoją minutę życia.

Teraz mogę sobie coś postanowić, albo odpuścić, że zrobię to, czy tamto dzisiaj, a może za tydzień – nie spieszę się więc, choć staram się być na bieżąco z obowiązkami pani domu przy pomocy Męża.

Kiedy pracowałam, to budziłam się cała nerwowa, bo i praca była nerwowa, a teraz sobie śpię czasami nawet do 10.

Nie spieszę się nigdzie, a więc oznacza to, że się wewnętrznie wyciszyłam i nie mam wyrzutów sumienia, że tak sobie odsypiam życie.

Komputer jest oknem na świat dla mnie i lubię tę maszynkę, bo to ona sprawia, że jestem na bieżąco z wieloma dziedzinami i tak dowiaduję się, co się dzieje w przestrzeni publicznej.

Piszę bloga i tak poznaję poglądy innych piszących blogi i chętne do nich zaglądam, a i do mnie ludzie zaglądają, co jest bardzo miłe, bo nie piszę sobie  a muzom.

Jestem ciekawa świata i jestem ciekawa Polski, ale najbardziej wkurza mnie od 4 lat jak obecnie rządzący traktują nas!

Pamiętacie te sławne ośmiorniczki spożywane u „Sowy”?

Przecież to był pikuś do lotów po niebie Marszałka Kuchcińskiego!

W młodości Kuchciński zażywał przeróżne używki, a mimo to doszedł tak wysoko w polskiej polityce.

Nie mieści mi się w głowie, że ten naćpany robi sobie prywatny folwark i naraża podatników na tak wielkie koszty.

Co trzeba mieć w głowie, żeby tak naużywać władzy i milczeć!

Krzysztof Daukszewicz kiedyś napisał, że oni tak się za młodu naćpali, że trzyma ich do dzisiaj.

Jacy oni są niemoralni, jacy pełni pychy, że pozwalają sobie na takie ekscesy!

Ja milczę.

Ty milczysz,

a Kuchciński sobie lata!

Dlaczego nie jesteśmy w stanie tego zatrzymać i ich odpowiednio rozliczyć?

Co z Polakami się stało – co z nami jest nie tak?

Pamiętam marsze czarnych parasolek, pamiętam manifestacje białych róż, a teraz dajemy sobie odebrać demokrację, a dziś mały prezes zakrzyknął w moim województwie, że wkrótce zmienią konstytucję – na jaką niby, bo chyba kościelną!

Rosja się budzi w końcu, bo ma dość rządów Putina i choć nie znam się na polityce rosyjskiej, to niech Rosjanie walczą o swoją wolność w tym zasklepionym państwie, pełnym obłudy, łajdactwa i złodziejstwa!

Niby jestem spokojna, ale niestety obserwuję to, co dzieje się w Polsce i tak bardzo ubolewam, że okradają nas w białych rękawiczkach, a durny naród 13 października znowu na nich zagłosuje!

Ja mielę w sobie temat i chyba i tym razem chyba zagłosuję na lewicę!

Teraz widzicie ile mam dylematów na emeryturze! 😀

Może być tak, że pójdziemy do wyborów, a oni je sfałszują!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Dziś o matkach!

 

Image

Mam konto na Twitterze, ale praktycznie się tam nie udzielam, a tylko czasami czytam, co piszą politycy ze wszystkich opcji.

Wczoraj natrafiłam na wpis Doroty Zawadzkiej, która wyśmiała wpis byłej premier – Beaty Szydło, która przekręciła słowa z piosenki „Chłopców z Placu Broni” brzmiące:

„Wolność kocham i rozumiem. 
Wolności oddać nie umiem”
Chłopcy z Placu Broni!

Zawadzka to skrytykowała i napisała, że dziewczynka z Placu Broni wymyśliła sobie własną wersję.

Automatycznie pojawiły się nienawistne słowa skierowane do Zawadzkiej, której syn miał epizod z próbą gwałtu na koleżance, której podczas szarpaniny wybił ząb.

Zawadzka po raz wtóry naraziła siebie i syna na okropną krytykę prawicowych ludzi, którzy tak ją i syna skopali, że trudno mi było to czytać.

Czytałam te nienawistne komentarze i pomyślałam sobie, że pani psycholog kompletnie nie rozumie, że wdając się w krytykę PiS-u automatycznie naraża swoje dziecko na tak okrutne komentarze.

Jaka matka tak robi wiedząc, że do syna przykleiła się łatka gwałciciela i będzie musiał z tym żyć do końca swego żywota, bo media mocno nagłośniły ten jego wybryk, za który spędził 3 miesiące w areszcie.

Zawadzka ma tendencję do krytyki, a to celebrytów, a to polityków i ma prawo do swojego zdania, ale po każdej, takiej krytyce spływa na nią nienawistny hejt i dalej niczego się nie nauczyła.

Nie pojmuję dlaczego ściąga na swoje dziecko tak bardzo okrutne słowa i zamiast chronić swoje dziecko, to sama wystawia je na hejt, a tak przykro się to w sieci czyta.

Druga strona medalu, to stwierdzam, że PiS wygra wybory, bo ma ogromne poparcie tak bezwzględnych ludzi, chamskich ludzi, którzy w sieci zostawiają obrzydliwy ściek.

Wszędzie się głosi, żeby przestać hejtować, ale to jak grochem o ścianę i o tym przekonałam się wczoraj obserwując profil Zawadzkiej.

Zła, zmartwiona napisałam do niej mejla o treści:

Przeczytałam dzisiejszy hejt na Twitter i dziwię się, że ponownie naraziłaś swojego syna na hejt.
Dlaczego wdajesz się w dyskurs z prawicą, która wyrzyguje hejt na Twego syna.
Dlaczego mu to robisz, bo wydaje się, że jesteś najgorszą matką  w Polsce.
Wydaje się, że nie masz za grosz wyczucia i sama wystawiasz się na hejt i swoją rodzinę.
Jakie to przykre!”
Odpisała mi:
„Nie narażam swojego syna na hejt, bo ob jest osobą prywatną i w ogóle go to nie dotyka. Prawica wyrzyguje na wszystkich a ja nie będę milczeć bo ktoś bzdury pisze. Im o to chodzi. Niech sobie piszą co chcą. Nic z tego co wypisują nie jest prawdą, to czemu mam się przejmować?
Wyjaśnij mi to. D.”
Odpowiedziałam:
„Syn nie jest osobą prywatną. Ludzie go znają! A jednak swojego TT zamknęłaś, bo chyba dotarło w końcu, że syn czyta i dostało mu się strasznie. „
Kolejny mejl od Zawadzkiej:

„Jest osobą prywatną. Ci którzy go znają, wiedzą. Brednie innych mamy w nosie 😉

Nie ma tweetera 😉
Gdyby ci pisali obcy ludzie , ze jesteś idiotką to byś sie przejęła?  Ja nie 😉
Miłego dnia. D.”

Odpowiedziałam więc:

„5 długich lat byłam hejtowana i sprawa trafiła do Prokuratury, a więc doskonale znam smak hejtu. Przykro czytać ile pomyj wylano na syna i powinna pani go chronić, a nie narażać na ściek w sieci.
Też miłego dnia!”
Dlaczego do Zawadzkiej napisałam?
Ano dlatego, że strasznie żal mi się zrobiło tego jej syna, który tym jedynym wybrykiem sprawił, że matka w sieci może pisać już tylko neutralnie, bo w innym wypadku katuje i zabija swoje dziecko!
Znalezione obrazy dla zapytania matki w smartfonach
A teraz o młodych matkach – znalezione na Facebooku!
Stosunek współczesnych matek do swoich dzieci:
Napisała to pewna nauczycielka przedszkolna, która pilnie obserwuje obecną rzeczywistość.

„Dzień dobry, jestem matką 10 latki oraz nauczycielka z 15 letnim stażem w publicznym przedszkolu. Jestem przerażona, tak na poważnie. Czym? Właściwie kim? Otóż rodzicami(czyt. niepracujacymi „madkami”) , którzy w piękne słoneczne dni zadają sobie wiele trudu, aby wstać wcześnie rano, wyszykowac miłość swojego życia, czyli ich osobiste kochane dzieciątko i prowadzą je do dyzurujacego przedszkola, zostawiają na cały dzień w nagrzanych salach, a same idą na zasłużony odpoczynek, na pogaduszki z koleżanką itp.., po kilku godzinach pojawiają się z pytaniem „czy zjadło? ” bo przecież nie będą gotować specjalnie! O nic więcej nie pytają, bo po co? Co robiło, czy się dobrze czuje, czy jest zmęczone, czy nauczyło się czegos nowego? To jest nie ważne! I idą trzy kroki przodem zapatrzone w ekrany smartfonów przeglądając nowe posty… A dziecko… no jest gdzieś tam z tyłu… idzie…. coś tam mówi… nieważne. I tak mija dzień za dniem, ze smartfonem w ręku i dzieckiem gdzieś tam… Nawet fajnie, że jest ten dzieciak bo jeszcze 500+ wpadnie. O jeszcze trzeba kilka ładnych fotek wstawić w ładnych modnych ubrankach, które znalazły godzinami przeglądając na chińskich stronach… I mam wrażenie, że ja znam te dzieci lepiej niż one same. Mówią mi, że są niegrzeczne… ja się pytam kiedy? Bo nie zauważyłam… Może wtedy gdy się nudzą? Bo w przedszkolu są cudowne, ciekawe świata, zabawne, rozmowne… Trzeba tylko usiąść z nimi, odłożyć telefon i posłuchać co mają ciekawego do opowiedzenia, iść na spacer i poznawać świat, tam nie ma nudy! Mogłabym tak pisać i pisać…, ale mam od dzisiaj urlop, a moja 10 latka czeka na mnie, idziemy zrywać śliwki… będzie ciasto śliwkowe do kawy i ki po obiedzie…. fajnie się przy tym gada…”

Jeszcze Polska nie zginęła!

 

Obraz może zawierać: 6 osób, uśmiechnięci ludzie, tłum i na zewnątrz

Fot. Damian Mekal – Fotograf

Dziś był dzień pełen wzruszeń, bo obchodzimy 75 Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego i zawsze chlipię pod nosem, bo odzywa się we mnie ta moja patriotyczna duma i wzruszenie.

Nie chcę się wdawać w obchody, bo mamy inne rządy i inne obchodzenie, a więc staram się trzymać tylko powstańców, których jest coraz mniej i dlatego te wzruszenia są silniejsze.

„Wolność kocham i rozumiem. 
Wolności oddać nie umiem”
Chłopcy z Placu Broni!
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Dzisiejszy mój Facebook poświęcony jest właśnie Powstaniu!
Ileż razy spłynęła mi łza z oka dziś – taka jestem, że chcę dla mojej Polski jak najlepiej.
Boli mnie to, że obecna polityka sprawia, że wszystko w mojej Polsce zbrzydło!
Ale kochani!
Nie zbrzydł mi największy na świecie Pol’and’Rock Festival pod patronatem Jurka Owsiaka.
Przyjechali na Festiwal młodzi ludzie z całej Polski i starsi też.
Przyjechali Niemcy, Brytyjczycy i wszyscy mają zamiar się bawić przez trzy dni pod hasłami – przyjaźń, wolność, tolerancja, demokracja.
Ja seniorka jestem zachwycona, że ten Festiwal tak cudnie łączy ludzi, którzy tam zjechali, aby odreagować to wszystko, co złe się w Polsce dzieje.
O godzinie 15 usłyszałam z Mężem to słynne słowo „Odjazd”, które jak co roku słyszymy z ust emeryta kolejowego – Romana Polańskiego.
Siedziałam z Mężem przed telewizorem i płakaliśmy, bo w końcu zobaczyliśmy uśmiechniętą i radosną Polskę, a nie zgniłą, kłamliwą i brzydką pod rządami tych ludzi – wiecie jakich?
Niech się taplają w błocie, niech sobie zapalą trawkę, ale niech się cieszą muzyką, która zawsze ludzi łączyła.
Obecni rządzący niech sobie zapamiętają, że nigdy tego festiwalu nie zdołają zatrzymać, bo młodzi ludzie na to nie pozwolą i zrobią raban, że tamci nie będą wiedzieli gdzie zwiewać.
Nie chcieli uruchomić pociągów, bo tak chcieli zablokować ten festiwal, ale w porę się kapnęli, że elektorat im za to zapłaci.
Na tym festiwalu zobaczyłam inną Polskę jaka jest od czterech lat.
Zobaczyłam radość i ludzi z jakże polskimi słonecznikami w dłoniach i z flagą biało – czerwoną – jest tam moc!
Jednym zdaniem, że gdybym była młodsza, gdybym była, to na ten festiwal bym trafiła.
Czuć stamtąd  energię wspólnoty, radości i młodości.
Obejrzyjcie jak cudnie ludzie się zachowali w Godzinę „W” – łzy same lecą!
Jeszcze Polska nie zginęła póki są takie festiwale, a na nich rozmowy, wykłady i może tak się stanie, że młodzi pójdą na wybory!