Archiwa tagu: 11 listopad

Moje 艣wi臋towanie 11 listopada

O poranku wywiesi艂am Bia艂o – Czerwon膮!

Rozgl膮dam si臋 wok贸艂 i niestety, ale w ma艂ych miasteczkach maj膮 gdzie艣 te wszystkie 艣wi臋ta!

Co tam jakie艣 艣wi臋to, skoro z kranu wci膮偶 p艂ynie ciep艂a woda, a cha艂upy s膮 ogrzane, a wi臋c po co si臋 odrobin臋 wysili膰.

Wczoraj jechali przez moje miasteczko m艂odzi ch艂opcy do Warszawy na Marsz!

Policja wyj臋艂a z poci膮gu sztuk 9, bo pijane i rozjuszone towarzystwo zagra偶a艂o mirowi w poci膮gu.

Dzi艣 moje Wnuki pytaj膮? – Babciu, a dlaczego rzucaj膮 w Stolicy te race, gdy偶 telewizor gra艂 w tle!聽

I co mia艂am im powiedzie膰? – 呕e ludzie w Polsce s膮 dobrzy i 藕li?聽

Co b臋d臋 dzieciakom miesza艂a i ich ma艂ych g艂贸wkach. Przecie偶 ca艂e 偶ycie przed nimi, a wi臋c dorosn膮 do pewnych spraw i same b臋d膮 wyci膮ga艂y swoje wnioski.

Ja starsza pani tylko si臋 dziwi臋 i oczy przecieram ze zdumienia, bo historia dzieje si臋 na moich oczach, 偶e 聽oto mamy nowe 艣wi臋to – Wigilia 艢wi臋ta Niepodleg艂o艣ci wprowadzone bez 偶adnej ustawy przez Prezesa naszej Najja艣niejszej.

Wczoraj z tej okazji nawet Facebook zastrajkowa艂 i dosta艂 wieczornej czkawki w chwili, kiedy wielki, polityczny strateg wszed艂 na podest w czapeczce i za du偶ej kurtce i oznajmi艂, 偶e wci膮偶 b臋d膮 walczy膰 o prawd臋 i woln膮 Polsk臋 聽nie szkodzi, 偶e rz膮dz膮 ju偶 ROK!

Jego przem贸wienia s膮 coraz bledsze, tak jakby prezes si臋 nam wypala艂 i co艣 tam tylko mrucza艂 bez sk艂adu i 艂adu.聽

To by艂 widok okrutnie 偶a艂osny, kiedy tak sta艂 na tym pode艣cie jak jaka艣 sierota, ow艂adni臋ta w umy艣le jeno Smole艅skiem.

Prezydent te偶 mia艂 or臋dzie, ale tym razem czytane i te偶 bez blasku 偶adnego. Nie porywa ju偶 Prezydent, ale robi coraz 艣mieszniejsze miny – MISTRZ MIN! 馃榾

Kto艣 gdzie艣 napisa艂, 偶e mieli艣my kiedy艣 Prezydent贸w, z kt贸rych byli艣my w miar臋 dumni i mo偶e kiedy艣 takich b臋dziemy mie膰! 馃榾

Wszystko to jest takie nadymane, nadmuchane, wymodlone, a w sumie leje si臋 k艂amstwo, za k艂amstwem i hipokryzja, za hipokryzj膮.聽

P贸ki co maj膮 swoj膮 policj臋, prokuratur臋, wojsko, TK, s膮dy, a wci膮偶 og艂aszaj膮, 偶e 偶yj膮 w zniewolonym kraju i czuj膮 si臋 zagro偶eni!

No c贸偶! Trzeba 艣wi臋towa膰 po swojemu – dumnie, tak jak to by艂o kiedy艣 i tego si臋 trzyma艂am dzisiejszego dnia!

Wiersz Ewy Skar偶y艅skiej:

DLA OJCZYZNY
Gdyby tak zebra膰
wszystkie kwiaty
co w Polsce rosn膮
latem,
jesieni膮,
zim膮
i wiosn膮
– c贸偶 by to by艂 za bukiet!
A gdyby tak
drzewa zebra膰 wszystkie
znad Wis艂y,
znad Odry,
z Pomorza i Tatr
– c贸偶 to by by艂 za park!
A gdyby m贸c jeszcze
serca zebra膰 wszystkie.
Gor膮ce jak czerwie艅
i czyste jak biel.
W jedno. Dla Niej.
Czy偶 serce to
nie uderzy艂oby
jak dzwon hymnem mi艂o艣ci?

A oni 艣wi臋towali tak: