Archiwa tagu: adopcja

T臋skni臋 za zwierzakiem w domu!

Wielokrotnie pisa艂am, 偶e w ci膮gu naszego ma艂偶e艅skiego 偶ycia mieli艣my trzy pieski, kt贸re do偶y艂y p贸藕nej staro艣ci.

Za chwilk臋 minie rok jak odesz艂a od nas 艣liczna, czarna i m膮dra suczka „Diana”.

Bardzo za ni膮 wci膮偶 t臋skni臋 i brakuje mi w domu zwierzaczka.

Jest tyle zwierz膮t do uratowania i na Facebooku, co rusz widz臋 pro艣by o adopcj臋 psa, albo kota,

Jednak boj臋 si臋, 偶e nowy piesek nie spe艂ni moich oczekiwa艅 i 聽b臋dzie bardzo absorbuj膮cy, co w naszym wieku mo偶e by膰 uci膮偶liwe i nie sprostamy wymaganiom.

Nasza suczka, kt贸ra odesz艂a wiedzia艂a, co jej wolno, a czego nie, bo to by艂 wyj膮tkowo inteligentny piesek.

Moja Wnusia w艂a艣nie dosta艂a od Rodzic贸w 艣liczn膮, m艂od膮, rud膮 koteczk臋 i tak mnie nasz艂o, 偶e mo偶e wzi膮膰 kotka te偶 do domu, by nam urozmaici艂 偶ycie, ale si臋 boj臋!

Kiedy艣 mieli艣my kota, ale to by艂 wariat, bo nas wszystkich drapa艂 i gryz艂 i kiedy pewnego razu nie wr贸ci艂 do domu, to poczu艂am ulg臋!

Sama nie wiem z tym kotkiem do domu, bo koty chadzaj膮 w艂asnymi drogami i s膮 te偶 charakterne.

Musz臋 si臋 z tym przespa膰 kilka nocy – z tym szalonym pomys艂em.

Moje Wnuki rosn膮, a Babcia i Dziadek si臋 starzej膮. 馃榾

 

 

Matka i dziecko – moje kino

Polecam, polecam z ca艂ego serca film nies艂ychanie warto艣ciowy pt. „Matka i dziecko”, a dlaczego? Dlatego, 偶e jest to cudny film o 偶yciu i nie 偶aden wyciskacz 艂ez na si艂臋, a 艂zy p艂yn膮 same podczas seansu, gdy偶 w tym filmie mo偶e si臋 przejrze膰 miliony kobiet. Popl膮tane losy trzech kobiet, kt贸re cierpia艂y z powodu splotu wydarze艅 i tego, 偶e co艣 si臋 w ich 偶yciu wydarzy艂o, co wp艂yn臋艂o na ca艂e ich p贸藕niejsze 偶ycie.

Mamy kobiet臋, kt贸ra urodzi艂a c贸reczk臋 w wieku 14 lat, kt贸r膮 oddaje do adopcji pod presj膮 swojej matki.

Mamy m艂od膮 kobiet臋, kt贸ra nie mo偶e zaj艣膰 w ci膮偶臋 i stara si臋 o adopcj臋.

W ko艅cu mamy m艂od膮 prawniczk臋, c贸rk臋 kobiety, kt贸ra j膮 urodzi艂a w wieku 14 lat, kt贸ra sama zachodzi w ci膮偶臋 i kiedy umiera podczas porodu, jej c贸reczka zostaje oddana do adopcji/

I tak si臋 popl膮ta艂o to wszystko i tak si臋 pokomplikowa艂o, aby na koniec filmu si臋 posk艂ada膰 i da膰 upragniony spok贸j kobiecie, kt贸ra tak m艂odo urodzi艂a, a wi臋c jeszcze raz z ca艂ego serca polecam ten film, ale obok niech le偶膮 chusteczki – nie zapomnijcie o tym. 馃檪

/http://www.cda.pl/video/9073030/Matka-i-dziecko-online-2009-Lektor-PL

 

Fatalny splot wydarze艅

Ania mia艂a 14 lat i by艂a bardzo zdoln膮 i utalentowan膮 dziewczynk膮. Jej matka wychowywa艂a j膮 sama, bo tak jej si臋 w 偶yciu u艂o偶y艂o, 偶e ojciec Ani zaraz po porodzie j膮 opu艣ci艂. Musia艂a si臋 z tym pogodzi膰 i musia艂a tak偶e pogodzi膰 prac臋 z wychowaniem c贸rki. Pracowa艂a na dw贸ch etatach, bo musia艂a zarobi膰 na dom i potrzeby swojego dziecka, a wi臋c nie by艂o jej w domu od rana do wieczora. Ania by艂a bardzo samodzieln膮 dziewczynk膮 i w wielu obowi膮zkach domowych pomaga艂a swojej mamie, bo wiedzia艂a, 偶e mama si臋 dla niej po艣wi臋ca.

Ania zapozna艂a w szkole ch艂opca,聽 kt贸ry od razu wpad艂 jej w oko i nawzajem. Chodzili nad jezioro razem si臋 opala膰 i przy okazji uczy膰. Uchodzili w艣r贸d r贸wie艣nik贸w za par臋 zakochanych i nieroz艂膮czn膮. I tak by艂o w rzeczywisto艣ci 鈥 wsz臋dzie razem ich widywano. Mama Ani wiedzia艂a o ch艂opcu i ufa艂a mu, 偶e nie zrobi jej c贸rce 偶adnej krzywdy i spokojnie pracowa艂a, ciesz膮c si臋, 偶e Ania ma przyjaciela i nie czuje si臋 taka osamotniona.

Pewnego dnia Ania zaprosi艂a swojego ch艂opca do domu i nie wiadomo kiedy sta艂o si臋 co艣, co zmieni艂o 偶ycie Ani na zawsze 鈥 zasz艂a w ci膮偶臋. Nie powiedzia艂a mamie, 偶e co艣 si臋 z ni膮 dzieje, ale mama pilnie j膮 obserwowa艂a, jak to matka i si臋 w pewnym momencie domy艣li艂a.

Co robi膰, zadawa艂a sobie tysi膮ce takich pyta艅, nie 艣pi膮c po nocach. Jak uratowa膰 przysz艂o艣膰 c贸rki, bo przecie偶 marzy艂a o tym, aby c贸rka si臋 dalej kszta艂ci艂a i wyros艂a na m膮dr膮 kobiet臋 i urodzi艂a swoje dzieci, ale na Boga 鈥 nie teraz!

Postanowi艂a, 偶e Ania zaraz po porodzie odda dziecko do adopcji z zastrze偶eniem, 偶e Ania nigdy nie b臋dzie mia艂a mo偶liwo艣ci odnalezienia swojego dziecka.

Po porodzie przysz艂a obca rodzina i potajemnie, w zupe艂nej dyskrecji adoptowa艂a c贸reczk臋 Ani o imieniu Lidia i to imi臋 mia艂a prawo nada膰 tylko Ania i z tym imieniem w g艂owie mija艂y jej lata. Ch艂opiec Ani wyjecha艂 daleko od niej z rodzicami i tak偶e 艣lad po nim zagin膮艂, bo nikt mu nie powiedzia艂, 偶e Ania by艂a z nim w ci膮偶y.

Ania dorasta艂a i kszta艂ci艂a si臋 i tak mija艂y lata, a kiedy mama jej zachorowa艂a 鈥 Ania zupe艂nie odda艂a si臋 pracy i opiece nad schorowan膮 matk膮. By艂a bardzo troskliw膮 opiekunk膮, dbaj膮c膮 o to, aby mama jej ostatnich lat do偶ywa艂a pod jej troskliw膮 opiek膮. Kiedy pracowa艂a, opiek臋 sprawowa艂a wynaj臋ta opiekunka, kt贸ra聽 mia艂a w tym wysokie do艣wiadczenie.

Min臋艂o wiele lat i Ania nigdy nie za艂o偶y艂a rodziny, ale pewnego razu tam gdzie pracowa艂a zjawi艂 si臋 Pawe艂, kt贸ry zwr贸ci艂 na ni膮 uwag臋. By艂 to m臋偶czyzna po przej艣ciach i cho膰 Anna by艂a dzik膮 w stosunku do m臋偶czyzn, Pawe艂 mia艂 w sobie tak wiele delikatno艣ci, ale i stanowczo艣ci, 偶e zgodzi艂a si臋 p贸j艣膰 z nim na randk臋. Randka przebiega艂a do艣膰 burzliwie, bo Anna nie wierzy艂a, 偶e jaki艣 m臋偶czyzna ma szczere intencje wobec jej osoby.

Umar艂a mama i Anna poczu艂a niesamowit膮 pustk臋 w sercu i w domu. Kocha艂a swoj膮 matk臋 nad 偶ycie, mimo, 偶e mia艂a do niej 偶al, i偶 Lidia, jej c贸rka posz艂a w obce r臋ce. Ka偶dego wieczora my艣la艂a o swoim dziecku, kt贸re jest tam, gdzie艣 w innym miejscu, ju偶 jako 37 letnia kobieta. Zastanawia艂a si臋 jak mo偶e wygl膮da膰 i co robi w 偶yciu? Czy wysz艂a za m膮偶 i czy ma ju偶聽 swoje dzieci. My艣la艂a, 偶e tak wiele j膮 omin臋艂o i nigdy nie widzia艂a jak robi pierwsze kroczki i wypowiada pierwsze s艂owa i do kogo m贸wi 鈥 mamo. Ze swoj膮 matk膮 nie rozmawia艂a na ten dla nich trudny temat, bo ka偶da z nich ba艂a si臋 wzrusze艅 i聽 wspomnie艅 i rozdrapywania ran.

Pawe艂 o艣wiadczy艂 si臋 Annie i ona zgodzi艂a si臋 zosta膰 jego 偶on膮 i pewnego wieczora Pawe艂 widz膮c jej strapienie, nam贸wi艂 Ann臋 do odszukania swojego dziecka. Anna si臋 ogromnie ba艂a, bo co powie jej, je艣li j膮 faktycznie odnajdzie. Co powie swojej c贸rce, wychowywanej w innej rodzinie 鈥 jak si臋 wyt艂umaczy, 偶e to nie ona czesa艂a jej dzieci臋ce warkoczyki i nie ona kupowa艂a dla niej sukienki.

Po d艂ugim przemy艣leniu zdecydowali z Paw艂em, 偶e rozpoczn膮 poszukiwania i udali si臋 do domu adopcyjnego. Naprzeciwko nich siedzia艂a starsza zakonnica i oznajmi艂a jej po sprawdzeniu w ksi臋gach, 偶e rodzice Lidii zastrzegli sobie, ujawnianie ich to偶samo艣ci i adopcja odby艂a si臋 z tak膮 w艂a艣nie klauzul膮. Zakonnica zaproponowa艂a, i偶 po tylu latach Anna powinna napisa膰 list do c贸rki, kt贸ry zostanie zdeponowany w aktach i je艣li c贸rka 聽zechce j膮 odnale藕膰, ten list zostanie jej przekazany.

Min膮艂 rok i nic si臋 nie wydarzy艂o. Anna straci艂a nadziej臋 na odnalezienie swojego dziecka, kobiety, gdzie艣 tam 偶yj膮cej w 艣wiecie.

Pewnego dnia listonosz przyni贸s艂 Annie list powiadamiaj膮cy j膮, 偶e jej c贸rka umar艂a przy porodzie. Powiadomienie przysz艂o od zakonnicy, kt贸ra powiadomi艂a j膮 jednocze艣nie, 偶e Lidia tak偶e zostawi艂a list, tylko si臋 on zawieruszy艂 w aktach i dlatego si臋 nigdy nie spotka艂y. Bardzo przeprasza艂a za niedopatrzenie, ale ju偶 by艂o za p贸藕no!

W tym samym o艣rodku adopcyjnym inna, m艂oda rodzina adoptowa艂a c贸reczk臋 Lidii, do kt贸rej Anna prawnie nie mia艂a 偶adnych praw, ale kiedy otrzyma艂a od zakonnicy adres rodziny adopcyjnej jej wnuczki, wpad艂a w histeryczny 艣miech i p艂acz. Okaza艂o si臋, 偶e jej wnusia mieszka na tej samej ulicy, tylko 5 minut drogi od jej rodzinnego domu.

Odzyska艂a po cz臋艣ci swoj膮 c贸reczk臋, a oczy wnuczki przypomina艂y jej spojrzenie swojej matki! Dowiedzia艂a si臋 jeszcze, 偶e jej c贸rka by艂a zawodowo, wzi臋t膮 prawniczk膮. 馃檪

Dziwny splot wydarze艅

Byli ma艂偶e艅stwem 20 letnim. Maria i Ryszard uchodzili za wzorow膮 par臋, tylko wszyscy im wsp贸艂czuli, 偶e nie mogli mie膰 dzieci. Maria leczy艂a si臋 d艂ugie lata, ale bez efektu, a na adopcj臋 nie mia艂a odwagi. Ba艂a si臋, 偶e nie zdo艂a pokocha膰 adoptowanego dziecka. Ryszard bardzo by艂 za dzie膰mi, lecz los tak mu si臋 u艂o偶y艂, 偶e dzieci mie膰 nie b臋d膮. Mieli psa i to on zast臋powa艂 im to upragnione dziecko.

Zajmowali si臋 po pracy ogrodem dzia艂kowym, kt贸ry by艂 dla nich alternatyw膮 na zape艂nienie tej istotnej dla nich luki. Oboje kochali kwiaty i wiele pracy wk艂adali w upraw臋 w艂asnych warzyw i owoc贸w. Tak lecia艂y im wsp贸lne lata.

Pewnego wieczoru Ryszard przyszed艂 do domu dobrze wstawiony. By艂 z kolegami na piwie i Maria tolerowa艂a te jego kole偶e艅skie wypady. Sama w tym czasie lubi艂a obejrze膰 dobre kino w samotnym prze偶ywaniu. Ryszard wr贸ci艂 bardzo zmarnowany szybko po艂o偶y艂 si臋 spa膰 ku uciesze Marii, kt贸ra nie lubi艂a jego wywod贸w filozoficznych pod wp艂ywem.

Krz膮taj膮c si臋 jeszcze w kuchni us艂ysza艂a d藕wi臋k smsa w kieszeni kurtki Ryszarda. Zdziwi艂o j膮, 偶e kto艣 o tak p贸藕nej nocy wysy艂a wiadomo艣ci. Podesz艂a do wieszaka i wyj臋艂a kom贸rk臋 z kieszeni kurtki m臋偶a.

Nigdy tego nie robi艂a, bo nie czu艂a takiej potrzeby, aby sprawdza膰 telefon swojego m臋偶czyzny. Ufa艂a mu bezgranicznie i brzydzi艂a si臋 inwigilacj膮 jak膮 stosowa艂y inne kobiety. Wiedzia艂a, 偶e jej kole偶anki z pracy sprawdzaj膮 kom贸rki swoich 偶yciowych partner贸w, a tak偶e ich komputery kiedy tylko nadarzy si臋 taka okazja. Nie czu艂a takiej potrzeby, ale tym razem d藕wi臋k kom贸rki j膮 zafrapowa艂.

Troch臋 trwa艂o, kiedy zorientowa艂a si臋, jak odczyta膰 wiadomo艣膰 i kiedy m膮偶 pochrapywa艂 na kanapie, Maria przeczyta艂a:

– Kochanie, musimy to powt贸rzy膰. W mojej lod贸wce ju偶 ch艂odzi si臋 wino na nast臋pny raz 鈥 twoja kochaj膮ca ci臋 Paula.

Maria my艣la艂a, 偶e to jest jaki艣 absurd i kobieta o imieniu Paula si臋 pomyli艂a, 艣l膮c wiadomo艣膰 do jej m臋偶a. Wzi臋艂a kom贸rk臋, zapali艂a wi臋cej 艣wiat艂a w kuchni i usiad艂a na kuchennym taborecie. Postanowi艂a bli偶ej przyjrze膰 si臋 telefonowi i odczyta艂a wszystkie wiadomo艣ci.

By艂o ich w telefonie bardzo wiele. Mi艂osne wyznania, a tak偶e terminy i miejsca spotka艅. S艂owa t臋sknoty i zapewnienia, 偶e wkr贸tce powiadomi j膮 o tym, 偶e odchodzi.

Maria od艂o偶y艂a kom贸rk臋 i podesz艂a do lod贸wki, aby nala膰 sobie spor膮 ilo艣膰 sch艂odzonej w贸dki. Wpi艂a trzy kieliszki jeden za drugim, a偶 poczu艂a w 偶o艂膮dku przyjemne ciep艂o. Nie dociera艂o do niej, 偶e jej ukochany i dobry m膮偶 ma w pobliskiej miejscowo艣ci inn膮 kobiet臋, z kt贸r膮 ju偶 sobie zaplanowa艂 dalsze 偶ycie.

O艣mielona wypitym alkoholem postanowi艂a wycisn膮膰 numer do tej jego Pauli. Czeka艂a chwil臋, a偶 tamta odbierze. W ko艅cu by艂a ju偶 noc i najzwyczajniej j膮 obudzi艂a.

– Prosz臋 jutro przygotowa膰 miejsce w szafie na ciuchy mojego m臋偶a – cichym i spokojnym g艂osem oznajmi艂a jednym tchem

– Ale… Nie ma 偶adnego ale, dobrej nocy i wy艂膮czy艂a rozmow臋.

Gdzie ja mam te walizki, chwil臋 si臋 zastanawia艂a i posz艂a do garderoby, aby spakowa膰 jego rzeczy. Robi艂a to na ch艂odno i z rozmys艂em. Jednak kiedy pakowa艂a jego przybory toaletowe, kt贸re sta艂y w toalecie obok jej, nagle si臋 za艂ama艂a. Spojrza艂a na pust膮 p贸艂k臋, spojrza艂a w lustro na swoje odbicie i 艂zy zala艂y jej twarz.聽

Nie spa艂a tej nocy. Nie mog艂a, bo w艂a艣nie rozsypa艂 si臋 jej pouk艂adany 艣wiat. Nie mog艂a skojarzy膰 fakt贸w, kiedy spotyka艂 si臋 z tamt膮 kobiet膮. A wi臋c te wszystkie jego wyjazdy na ryby by艂y doskona艂膮 przykrywk膮 do tajemnych randek i uniesie艅. A wi臋c sk膮d by艂y te wszystkie trofea, czy偶by kupione w sklepie? Oszukiwa艂 j膮 ca艂y czas i ciekawa by艂a kim jest tamta kobieta? Lepsza, 艂adniejsza i pewnie mog膮ca urodzi膰 mu dzieci? My艣li jej si臋 k艂臋bi艂y jak szalone, a 艣wiat zawali艂 w jednej chwili.

Kiedy o poranku Ryszard jak zwykle chcia艂 sobie zrobi膰 kaw臋, potkn膮艂 si臋 o wystawione w korytarzu walizki. Jego zdziwienie by艂o wielkie, kiedy zauwa偶y艂, 偶e ju偶 tutaj za chwil臋 nie b臋dzie mieszka艂. Rozstanie odby艂o si臋 prawie bez s艂贸w. Obmy艂 tylko twarz i w艂o偶y艂 ubranie, aby znie艣膰 swoje rzeczy do samochodu.

Maria stan臋艂a przy oknie i ostatni raz widzia艂a swojego m臋偶a, kt贸ry w艂a艣nie rozpocz膮艂 swoj膮 now膮 drog臋 偶ycia. Nie mog艂a sobie poradzi膰 z rozstaniem. Zamkn臋艂a si臋 w domu i wzi臋艂a d艂ugie zwolnienie z pracy. Nie chcia艂a z nikim rozmawia膰 i nikomu niczego t艂umaczy膰. Zwin臋艂a si臋 jak kot i le偶a艂a dniami i nocami bez ruchu, bez emocji, jakby 偶ycie z niej ulecia艂o. Nie odbiera艂a telefon贸w od nikogo i w ko艅cu wy艂膮czy艂a ca艂kowicie aparat, a tylko ukradkiem przed znajomymi wymyka艂a si臋 na spacer z psem, kt贸ry tylko jej zosta艂. Nie malowa艂a si臋 i nie dba艂a o posi艂ki. Niczego ju偶 nie chcia艂a od 偶ycia.

Pewnego dnia, zaniepokojone kole偶anki z pracy tak mocno puka艂y do drzwi, 偶e musia艂a je otworzy膰. Zobaczy艂y rozgrzebane 艂贸偶ku, a obok stos zap艂akanych chusteczek.

– Nie mo偶esz tak 偶y膰, papla艂y jedna przez drug膮. – Ogarnij si臋 i wracaj do 偶ycia, do nas – nie dawa艂y za wygran膮.聽

Wyprosi艂a je, dzi臋kuj膮c za trosk臋, ale oznajmi艂a, 偶e musi sama prze偶y膰 to, co si臋 wydarzy艂o i chce zosta膰 sama. Nie przyjmowa艂a 偶adnych rad i pociesze艅. Nie chcia艂a wraca膰 do 偶ycia, co bardzo zmartwi艂o jej znajome z pracy. Odpu艣ci艂y i da艂y jej dwa tygodnie na pozbieranie si臋 i powr贸t do pracy. Przysi臋g艂a, 偶e si臋 pozbiera, ale niech ju偶 sobie id膮.

Min臋艂y 3 lata od rozstania. Przez ten czas nie widzia艂a ani razu Ryszarda. Ostatni raz, tylko na rozprawie rozwodowej, kt贸ra przebieg艂a bez komplikacji z orzeczeniem o 聽winie jej m臋偶a. Przez ten czas wiod艂a spokojne i monotonne 偶ycie. Praca, dom, spacer, dzia艂ka. Chwile samotne zape艂nia艂a sobie udzia艂em na forum, gdzie takich porzuconych kobiet by艂o wi臋cej. Szuka艂a tam pocieszenia i wsparcia, a i sama udziela艂a rad innym, 艣wie偶o porzuconym. By艂a na tyle silna ju偶, 偶e sta膰 by艂o j膮 ju偶 na pisanie, i偶 b贸l jest wci膮偶 silny, ale da si臋 z nim 偶y膰, bo bardzo j膮 wzbogaci艂 wewn臋trznie i nauczy艂 pokory. Pisa艂a, 偶e bardziej siebie pozna艂a i nie wierzy, i偶 da艂a sobie rad臋 ze zdrad膮.

Tak mija艂y jej dni, ale by艂a zadowolona, 偶e ten wewn臋trzny spok贸j zacz膮艂 si臋 jej podoba膰. Radzi艂a sobie z obowi膮zkami i czu艂a si臋 coraz bardziej silniejsza. Postanowi艂a, 偶e kupi nowy komputer i zajmie si臋 pisaniem ksi膮偶ki. W g艂owie mia艂a jej zarys i chcia艂a spr贸bowa膰, co z tego by jej wysz艂o. Tak tylko dla siebie i nie koniecznie o sobie. Pragn臋艂a umie艣ci膰 swoich bohater贸w na ciep艂ej wyspie i otoczy膰 ich wspania艂ymi s膮siadami, co wi膮za艂o si臋 z przer贸偶nymi zabawnymi i mniej zabawnymi historiami. Jak zaplanowa艂a, tak zrobi艂a i pisa艂a wieczorami przy fili偶ance aromatycznej herbaty. Czasami schodzi艂o jej do p贸艂nocy, kiedy zatraci艂a si臋 w swojej wyobra藕ni i budowaniu fabu艂y.

By艂a wreszcie szcz臋艣liwa, bo mia艂a co艣 tylko swojego, a by艂a to jej powstaj膮ca ksi膮偶ka. Budzi艂a si臋 i k艂ad艂a z g艂ow膮 zaprz膮tni臋t膮 pomys艂ami i by艂a z siebie bardzo zadowolona.

To by艂a d艂uga maj贸wka i chcia艂a j膮 sp臋dzi膰 ze swoj膮 ksi膮偶k膮, ale jej plany popsu艂 niespodziewany dzwonek do drzwi, a wi臋c w szlafroku posz艂a zobaczy膰 kto te偶 zak艂贸ca jej spok贸j. Kiedy je uchyli艂a, zd臋bia艂a. Ryszard sta艂 w drzwiach niczym zbity pies. Nie ogolony i nie 艣wie偶y. Widzia艂a, 偶e si臋 bardzo postarza艂 i zaniedba艂. Nigdy nie widzia艂a go w takim stanie.聽

– Witaj Mario, mo偶emy porozmawia膰 chwil臋. – Prosz臋 po艣wi臋膰 mi sw贸j czas, bo… ja ju偶 tak nie mog臋 偶y膰 – wymamrota艂.

– Wejd藕, skoro ju偶 jeste艣 – serce jej mocno zabi艂o i nie wiedzia艂a, czy dobrze robi wpuszczaj膮c go do mieszkania.

Usiad艂 w pokoju na du偶ej sofie, a Maria oddali艂a si臋 w kierunku okna, z dala od niego. Czeka艂a na dalszy rozw贸j tej jak偶e dziwnej sytuacji.

– Mario, chc臋 do ciebie wr贸ci膰, bo ja ju偶 nie chc臋 z ni膮. Mam do艣膰 trzech etat贸w, bo wiecznie jej ma艂o i ma艂o. Tych wiecznych awantur o pieni膮dze, o jej dzieci,kt贸re wszystko musz膮 mie膰. Tylko praca, praca, bo zaspokoi膰 jej potrzeby sta艂o si臋 ponad moje si艂y. Ja wiem, 偶e ciebie skrzywdzi艂em i wiem, 偶e mo偶esz mnie za chwil臋 wyprosi膰 ze swojego domu i b臋dziesz mia艂a s艂uszn膮 racj臋 i powiem ci tylko, 偶e zda艂em sobie spraw臋, jak bardzo ciebie kocha艂em i wci膮偶 kocham. Nie chc臋 偶ebra膰 o uczucie, ale musisz wiedzie膰, 偶e to, i偶 odszed艂em to by艂 m贸j wielki b艂膮d. Daj mi drug膮 szans臋 Mario.

W pokoju zapanowa艂a cisza, i偶 s艂ysza艂a jak mocno bije jej serce. Nie wiedzia艂a jak ma si臋 zachowa膰 i by艂a na niego z艂a, 偶e burzy jej ponownie pouk艂adany 艣wiat, na kt贸ry pracowa艂a trzy lata.

– Jak sobie to wyobra偶asz – spyta艂a. Mam ci臋 przyj膮膰 i udawa膰, 偶e nic si臋 nie sta艂o? Jeste艣 doros艂ym cz艂owiekiem i mniemam, 偶e odpowiedzialnym, a wi臋c wracaj sk膮d przyszed艂e艣. Ja cho膰 wci膮偶 ci臋 tak偶e kocham, nie zbuduj臋 ju偶 z tob膮 swojego 偶ycia. Nie po to upada艂am i si臋 podnosi艂am, aby znowu upa艣膰. Nie, nie, nie – oznajmi艂a jak na bezdechu.

– Mario, ale jednego ci nie powiedzia艂em – jestem chory na raka!

Tajemnica Filomeny – moje kino

Kiedy ja si臋 rodzi艂am w latach pi臋膰dziesi膮tych, to na szcz臋艣cie rodzi艂am si臋 w komunistycznej Polsce, gdzie nie karano kobiet za dziecko z nieprawego 艂o偶a i nie karano matek samotnych, bo si臋 pu艣ci艂y i powinny to odpokutowa膰 jako grzech 艣miertelny. Podkre艣lam, 偶e moja Mama mia艂a m臋偶a. Tak dzia艂o si臋 w Irlandii, gdzie karano matki, 聽kt贸re rodzinie przynios艂y wstyd i osadzano je w klasztorach jako pokut臋 za grzechy, 偶e si臋 zakocha艂y i z tego zakochania by艂y w ci膮偶y. Taka by艂a mentalno艣膰, 偶e setki m艂odych dziewczyn trafia艂o pod opiek臋 bezwzgl臋dnych zakonnic. Tam rodzi艂y dzieci, a tak偶e z powodu niefachowej pomocy zakonnic – dzieci 聽traci艂y.聽

Obejrza艂am film, nominowany do Oscara pt. „Tajemnica Filomeny”, kt贸ra po 50 latach postanowi艂a odszuka膰 swojego nie艣lubnego syna, adoptowanego w zakonie. Pewnego dnia przyjecha艂o ma艂偶e艅stwo z Ameryki, kt贸re za du偶e pieni膮dze zabra艂o z zakonu ch艂opczyka i dziewczynk臋 w 聽wieku 3, 4 lat. Matki nie mia艂y nic do powiedzenia, kiedy ich dzieci nagle znika艂y. Filomena ca艂e 偶ycie my艣la艂a o swoim synku, ale wci膮偶 偶y艂a w przekonaniu, 偶e jej syn nosi艂 jej m艂odzie艅czy grzech. Kiedy upora艂a si臋 ze sob膮, postanowi艂a go odnale藕膰 z pomoc膮 pewnego dziennikarza, kt贸ry w czasach ju偶 wsp贸艂czesnych, w dobie komputer贸w odnalaz艂 jej syna, kt贸ry….. no w艂a艣nie i tu zapraszam do obejrzenia tego filmu, bo zatoczy艂o si臋 w nim ko艂o. Ja sama nie raz uroni艂am podczas ogl膮dania 艂z臋, gdy偶 poszukiwania swojego dziecka, po tylu latach okaza艂y si臋…. zapraszam do obejrzenia tego warto艣ciowego filmu i warto wiedzie膰 jak to dawniej by艂o.