Archiwa tagu: aktor

Za młodzi na sen – za starzy na grzech! Piosenka Rynkowskiego!

 

Karol Strasburger szczerze o porodzie 35-letniej żony: "TO NIE JEST ATRAKCYJNY WIDOK"

Między mną, a Mężem jest zaledwie rok różnicy i pobrawszy się w młodym wieku swoje dzieci wychowaliśmy do momentu tzw. „pustego gniazda”.

Dzieci poszły w świat, a my już parę lat mieszkamy tylko we dwoje, a dzieci wiodą już swoje, dorosłe życie.

Odeszły w wieku dość późnym i rodziły swoje dzieci dość późno i zdaje się, że my rodzice nie doczekamy ślubów i wesel swoich Wnuków, bo kto wie, co będzie z nami za 15 lat!

Przeczytałam gdzieś, że mój ulubiony, polski aktor – Karol Strasburger pamiętny z filmu „Noce i dni” w scenie z nenufarami został ojcem w wieku 72 lat.

Aktor rozwiódł się z pierwszą żoną, a drugą stracił w 2013 roku, a następnie za jakiś czas ożenił się z kobietą młodszą od niego o 37 lat!

Jest taka piosenka, że każdemu wolno kochać i tylko przyklasnąć, że senior Karol ma wciąż wzięcie, ale mnie zastanawia fakt, że parę dni temu urodziła mu się córeczka o imieniu Laura.

Tylko się cieszyć, że aktor wciąż jest w świetnej formie i może nadal ten – tego, ale życie bywa różne i nigdy w starszym wieku nie wiemy, kiedy nagle zdrowie się zepsuje i poczęte w tym wieku dziecko może nie poczuć miłości ojcowskiej.

Miejmy tylko nadzieję, że Karol Strasburger ma dobre geny i swoje dziecko będzie w stanie wychować.

Inna sprawa, która mnie zastanawia, to jak taka młoda kobieta jest w stanie kochać się z mężczyzną już nie pierwszej świeżości, ale widocznie są i takie kobiety, które lubią ten wiek u mężczyzn, bo inaczej można by domniemywać, że chodzi o kasę i sławę!

Jest jeszcze takie coś, iż naukowcy głoszą, że kiedy ojciec dziecka jest dojrzałym mężczyzną, to jego potomstwo ma wysokie iloraz inteligencji – gdzieś o tym czytałam.

Co myślicie, bo czy to jest odpowiedzialna postawa?

Znalezione obrazy dla zapytania druga zona strasburgera

Droselklapę tandetnie zablindowano!

Znalezione obrazy dla zapytania kobuszewski

Młodzi ludzie z pewnością nie wiedzą kim był Jan Kobuszewski, który dzisiaj od nas odszedł.

My ludzie starsi pamiętamy jego aktorskie poczynania, bo w tym, jakże smutnym PRL-u nas bawił do łez!

My ludzie PRL-u nie mieliśmy za wiele rozrywek i dlatego gapiliśmy się w czarno – białe telewizory i zdarzyło się, że władze ówczesne pozwalały na emisję kabaretu, teatru, czy też filmu, gdzie grał Pan Jan z innymi, naszymi, wspaniałymi aktorami, którzy zaczynają nas opuszczać.

Nagle gaśnie jakaś epoka złożona z wybitnych osobowości!

Pan Jan był nie tylko świetnym aktorem, ale także cudownie, ciepłym i przyzwoitym człowiekiem.

Postawił w swoim życiu na sztukę, a nie na komercję, żyjąc skromnie ze swoją żoną 50 lat.

Nie pchał się na afisz, a robił wszystko to, co umiał najlepiej i za to był szanowany, a starsi ludzie pamiętają jego twórczość i często ja wracam na YT, by sobie powtórzyć tamte role kabaretowe.

Nie będę wklejała dorobku Pana Jana, bo to można sobie samemu w Google sprawdzić, a wkleiłam jeno jego zaangażowanie w skeczu napisanym przez Juliana Tuwima pt. „Ślusarz” z bezbłędną interpretacją Kobuszewskiego.

W tym poniższym tekście Google nieustająco podkreśla na czerwono, bo nie zna tego, dawnego warszawskiego języka!

Już nie ma takich aktorów, bo tamta liga pomału od nas odchodzi i zostaje nam tylko ich pamiętać!

Kocham Pana – Panie Janku – spoczywaj w spokoju!

Odszedł Jan Kobuszewski [*] i przypomnijmy sobie skecz J. Tuwima, w którym Jan Kobuszewski wystąpił!
„Ślusarz
Julian Tuwim
W łazience co się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja etc.) – sprowadziłem ślusarza.
Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkiemi niebieskiemi oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
Ferszlus trzeba roztrajbować.
Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem:
– A dlaczego?
Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
– Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
– Aha, – powiedziałem – rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne?
– Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender udychtować.
Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
– Nawet słychać.
Ślusarz spojrzał doć zdumiony:
– Co słychać?
– Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus będzie roztrajbowany.
I zmierzyłem lusarza zimnem, bezczelnem spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanemi poraz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czem zaimponować.
– Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja – wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny – kosztować będzie… 7 złotych 85 groszy.
– To niedużo, – odrzekłem spokojnie – myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co się za tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
– Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
– No wie pan, – zawołałem, rozkładając ręce – czegoś podobnego nie spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha, ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litoć Boga jest krajcowany?
– Jak to, gdzie? – warknął ślusarz – Przecież ma kajlę na uberlaufie!
Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
– Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter rzeczywiście robiony był na szoner, nie za krajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano.”

Muzyka i łzy wiszące na rzęsach!

 Człowiek uczy się całe życie!

Dziś dotarła do mnie bardzo, ciekawa wiadomość i odsłuchałam sobie walca, który skomponował 55 lat temu – wielki aktor – Anthony Hopkins.

Ludzie!

Jak ja się spłakałam podczas delektowania się Jego muzyką, że łzy wisiały mi na rzęsach, a gardło miałam ściśnięte.

Już dawno mnie tak nic nie rozczuliło – posłuchajcie kochani, bo tego walca nie zapomnicie nigdy!

Dziękuję Anthony za te chwile wzruszeń. 🙂

 

Czy wiecie, że…

Anthony Hopkins zanim został aktorem był muzykiem?

Tak, tak!

50 lat temu Hopkin napisał utwór muzyczny zatytułowany „A walc trwa” (oryg. „And the waltz goes on„).Hopkins, który komponował od wielu lat, powiedział,  że utwór ten dedykował holenderskiemu skrzypkowi Andre Rieu.

Od wielu lat jestem wielkim wielbicielem André Rieu” wyjaśnił sir Anthony. „On jest wielkim muzykiem.Moja żona i ja mieliśmy kiedyś ten sam sen: że pewnego dnia spotykamy go. Wysłałem mu więc trochęmuzyki, którą jakiś czas temu skomponowałem.”

Rieu powiedział, że był nieco zaskoczony, gdy usłyszał nazwisko kompozytora: „Nigdy o nim niesłyszałem. Byłem zbyt przerażony.”

W ostatnich dniach Hopkins przyleciał specjalnie do Wiednia by obejrzeć światową premierę jego utworu.

Posłuchajcie walca i zobaczcie reakcję aktora na prawykonanie jego kompozycji.

Źródło:

http://www.supajam.com/news/story/Watch-Before-Anthony-Hopkins-became-an-actor-he-was-a-

 

Lolita – moje kino

Człowiek uczy się całe życie, bo nie wiedziałam do dnia dzisiejszego kto to są nimfetki i że mogą zawładnąć życiem dojrzałego mężczyzny w takim stopniu, że mężczyzna potrafi dla takiej fascynacji młodą dziewczyną, a jeszcze nie kobietą, stracić całkowicie głowę i zmienić swoje życie, aby być jak najbliżej swojej zdobyczy.
Obejrzałam film pt. „Lolita” prod. USA i Francja,  z dużym zaciekawieniem, ale i z rozterką z powodu, że dojrzały mężczyzna zafascynowany młodym ciałem tak bardzo ingerujący w jej życie, odbiera jej resztki dzieciństwa i wykorzystuje jej naiwność.
Film smutny, ale świetnie zrobiony i ogląda się go jednym tchem, a jeszcze do tego gra w nim mój ulubiony aktor Jeremy Irons 🙂
Polecam, a niżej daję zajawkę skopiowaną z Filmweb 🙂

Rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Przybysz z Europy, pisarz i wykładowca, nazywający się dość ekscentrycznie Humbert, jest już od dawna maniakalnie wręcz zafascynowany nimfetkami – młodziutkimi dziewczynkami, jeszcze niedojrzałymi, a już prowokująco kobiecymi. Poszukując pokoju do wynajęcia natrafia na niespełna trzynastoletnią Dolores Haze, która oczarowuje go od pierwszego wejrzenia. Humbert wynajmuje pokój u matki dziewczynki, a następnie żeni się z nią, żeby być bliżej prawdziwego obiektu swego pożądania. Kiedy matka Dolores (nazywanej przez Humberta Lolitą) ginie w tragicznych okolicznościach, mężczyzna zabiera swoją pasierbicę w podróż po Stanach.

Odchodzą od nas nasi idole

Dzisiejszy, wczesny poranek. Ktoś tam wstawał do pracy, a ktoś inny dopiero się kładł, a ja pewnie przewracałam się na drugi bok, bo nigdzie mi już niespieszno. Dzisiejszego poranka odszedł od nas Stanisław Mikulski, lat 85 po krótkiej, ale intensywnej chorobie.

Włączam komputer i znów się dowiaduję, że ktoś ważny dla mnie odchodzi, pozostawiając po sobie mgiełkę wspomnień, kiedy to z wypiekami na twarzy czekało się na kolejny odcinek „Stawki większej niż życie”, bo tym serialem najbardziej mi utkwił w pamięci ten przemiły aktor i człowiek.

Kto nie pamięta w moim wieku cytatu – „Bruner ty świnio”, czy też „Nie ze mną te numery Bruner”. Kto w moim wieku nie pamięta przystojnego aktora, na którym mundur leżał jak ulał, a jego aksamitny głos czarował kobiety.

Tak, powoli wykruszają się z naszych wspomnień ludzie, którzy w naszej młodości dawali tak wiele emocji i czekaliśmy na nich przed swoimi telewizorami.

J – 23 odszedł, pozostawiając po sobie wiele ról filmowych i teatralnych, choć nie każdy je wszystkie pamięta, ponieważ Hans Kloss najbardziej utkwił nam w pamięci.

Żegnamy dziś niedocenioną przez reżyserów legendę, a dlaczego niedocenioną? Stanisław Mikulski miał wielki potencjał aktorski, który moim zdaniem nie został całkowicie doceniony.

Dopiero dziś dowiadujemy się, że był to człowiek o wielkiej skromności w codziennym, zwykłym  życiu. Dowiadujemy się, że mieszkał też skromnie i lubił ogromnie czytać książki. Był lubianym człowiekiem, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.

Szkoda wielka, że dopiero po śmierci dowiadujemy się jakim człowiekiem był nasz idol i tu brakuje mi programu promującego sylwetki osób z ekranu i desek teatru, jakby pozwalające przybliżyć ich życie i dokonania artystyczne.

Wklejam tu, dla potomności role Pana Stanisława. Może były to nie wielkie role, ale moim zdaniem Stanisław Mikulski nie zawsze był tylko Hansem Klossem.

Niech spoczywa w pokoju. J -23 przestał nadawać, ale kto wie, czy tam gdzieś nie rozprawi się z jakąś tajną siatką zwiadowczą. [*]

 

1950: Pierwszy start − jako junak Franek Mazur
1955: Godziny nadziei − jako porucznik Jan Basior
1956: Kanał − jako „Smukły”
1956: Cień − jako „Blondyn”, członek organizacji podziemnej
1957: Ewa chce spać − jako policjant Piotr
1958: Zamach − jako akowiec „Jacek”
1959: Sygnały − jako taksówkarz Janek
1959: Biały niedźwiedź − jako Michał Pawlicki
1960: Historia współczesna − jako lotnik Henryk Rak
1961: Dwaj panowie N − jako sierżant Janek Dziewanowicz
1961: Odwiedziny prezydenta − jako Paweł Guziński
1963: Skąpani w ogniu − jako kapitan Sowiński
1963: Ostatni kurs − jako Henryk Kowalski
1963: Yokmok − jako porucznik UB
1964: Barwy walki − jako Ludwik Pociecha „Klinga”, zastępca dowódcy oddziału AK
1964: Spotkanie ze szpiegiem − jako porucznik Baczny
1965: Popioły − jako żołnierz
1965: Podziemny front − jako Stefan, żołnierz AL (odc. 7)
1965: Na melinę − jako porucznik
1966: Powrót na ziemię − jako Stefan
1966: Bicz Boży − jako Paweł Raszewicz funkcjonariusz MO
1967-1968: Stawka większa niż życie − jako Hans Kloss
1969: Ostatni świadek − jako doktor Olszak
1970: Pogoń za Adamem − jako Adam Witecki
1970: Morderca jest w domu − jako kapitan Timar
1971: Samochodzik i templariusze − jako Tomasz – Pan Samochodzik
1972: Opętanie − jako Karol, mąż Marii
1972: Dziewczyny do wzięcia − we własnej osobie
1972: Łuk tęczy − jako goprowiec Adam
1974: Zaczarowane podwórko − jako Stanisław August Poniatowski
1976: Polskie drogi − jako kapitan Rogalski (odc. 1)
1977: Dziewczyna i chłopak (serial) − jako ojciec Tomka i Tosi
1977: Żołnierze wolności − jako Józef Małecki
1978: Życie na gorąco − jako Max Steber, członek organizacji „W” (odc. 2)
1978: 07 zgłoś się − jako on sam – aktor wysiadający z pociągu na dworcu Łódź Fabryczna (odc. 7)
1979: Tajemnica Enigmy − jako pułkownik Zakrzewski (odc. 4)
1979: Sekret Enigmy − jako pułkownik Zakrzewski
1980: Tylko Kaśka − jako ojciec Kaśki
1980: Dziewczyna i chłopak − jako ojciec Tomka i Tosi
1980: Miś − jako porucznik MO Lech Ryś („Wujek Dobra Rada”)
1981: Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy − jako minister Helmut von Gerlach (odc. 13)
1982: 3 + jedna − jako inżynier Rutkowski
1983: Katastrofa w Gibraltarze − jako Edward Raczyński, ambasador Polski w Wielkiej Brytanii
1983: Magiczne ognie − jako Piasecki
1983: Tsigni pitsisa
1984: Europejska historia − jako Gamelin
1985: Kwestia wyboru
1994: Bank nie z tej ziemi − jako Jan Kloc (odc. 12)
1997: Dom − we własnej osobie (odc. 17 i 18)
1998: 13 posterunek − jako historyk (odc. 32)
1999: Całe zdanie nieboszczyka − jako pułkownik Jedlina
2001: Córka marnotrawna − jako „Szalony Max”
2002−2010: Samo Życie − jako Zygmunt Żmuda
2004: Dywersant
2005: Na dobre i na złe − jako Włodzimierz Borowiec (odc. 229)
2005−2008: Kryminalni − jako Jan Zawada, ojciec komisarza Adama Zawady
2005: Klinika samotnych serc − jako Henryk Kuc (odc. 12-14)
2006: Kryminalni: Misja śląska − jako Jan Zawada, ojciec komisarza Adama Zawady
2007−2010: Złotopolscy − jako Stanisław Gwis
2008: Niania − jako strażnik Stanisław Mikulski (odc. 92)
2010: Duch w dom − jako Grzegorz, przyjaciel babci Oli (odc. 5)
2012: Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć − jako kapitan Hans Kloss oraz Stanisław Kolicki

oraz w 80 rolach teatralnych.

Depresja nie rozróżnia bogactwa i sławy od pospolitego życia!

Piękny poranek dzisiaj wstał w zachodniej stronie Polski. Wstałam wypoczęta, gdyż upał znacznie zelżał i jest w końcu taka temperatura, jaką uwielbiam. Nie za gorąco i nie za zimno – miodzio. Poranna kawa, trochę krzątaniny o poranku i otwieram komputer, a tu czeka na mnie niemiła wiadomość. Świetny aktor postanowił skrócić sobie swój żywot i targnął się na swoje życie. Kto by pomyślał, że ten aktor, takiego formatu nie poradził sobie ze swoimi demonami. 

Tak sobie myślę, że jakże bardzo musiała go boleć jego dusza, że mimo wielkiego talentu, sławy i pieniędzy pod dostatkiem, a także udanego życia rodzinnego – nie wytrzymał i miał dość życia i dość swoich słabości. Był na terapii, która nic mu nie dała – w czerwcu, a miesiąc sierpień podpowiedział, że już dość tej męczarni.

Mijamy często cudze drzwi i wydaje nam się, że za tymi drzwiami jest tylko samo szczęście i zgoda, oraz zdrowie. Jednak jakże często za tymi drzwiami istnieje samo zło, albo żyje ktoś, kto okrutnie cierpi. Nie wiemy, co za tymi drzwiami się rozgrywa, a kiedy staje się nieszczęście, zastanawiamy się dlaczego tego nie widzieliśmy i nie zauważyliśmy. Może byśmy mogli jakoś pomóc?

Aktor miał kochającą rodzinę, która za pewnie wiedziała o ogromnym jego bólu duszy i z pewnością wspierała jak mogła, ale mimo to, czasami jesteśmy bezsilni w walce i wspieraniu chorej osoby.

Depresja i używki wymieszane, stały się bombą zegarową, którą sam aktor odbezpieczył.

Już nie cierpi, a nam pozostały jego wspaniałe role i filmy i musi nam to wystarczyć już!

Kiedy moje wnuki podrosną, a ja będę żyła, z pewnością podsunę im jego filmotekę 🙂

Polakowi się nie dogodzi, bo jesteśmy zrzędliwi!

 

Kochani, jak sobie radzicie z upałami? Pewnie siedzicie nad wodą, gdzieś pod drzewem i wachlujecie, czym się da 😀 Trzeba przyznać, że mamy lato całą gębą i to w kapryśnym lipcu. Ja też się wachluję i wiatraki ratują mi życie i da się przeżyć i tego Wam życzę, a najbardziej pogody ducha.

Dziś trafiłam na w „Ale Kino” na polski film pt. „Oszukane” oparty na prawdziwej historii, która nie miała prawa się zdarzyć, a jednak się zdarzyła! Historia, która zburzyła życie dwóch rodzin i ich dzieciom. 

Film bardzo mi się podobał i nie czułam żadnego znudzenia, bo mnie wciągnął i wcale nie był taki przewidujący, jak piszą inni kinomani w sieci. Piszą, że film to totalne dno, że gra aktorów do kitu i, że wyszło jak zawsze w polskiej produkcji, a ja – jestem zachwycona i nie jedną łzę uroniłam. Podobało mi się wszystko w tym filmie, bo bardzo realistycznie oddano emocje towarzyszące wszystkim, kiedy prawda wyszła na jaw. Pokazano, że historia ta, była traumatyczna i odmieniła losy zamienionych dziewczynek, a także pokazano jak ważne są więzy rodzinne, oraz jak się cierpi, kiedy owe więzy nagle legną w gruzach, a już zachwycona jestem grą aktorską, naszej, rodzimej aktorki – Katarzyny Herman, a więc kto nie oglądał, to ja zachęcam bez marudzenia, bo to jest naprawdę dobre kino – nasze polskie. 😀oszuk

Był niepotrzebnym meblem, a teraz chodzi na smyczy!

Aktor Zbigniew Zamachowski ma nową żonę- Monikę Richardson
tfu, Zamachowską już, która wszelkimi sposobami kreuje swój nowy związek jak jej wielkie, życiowe zwycięstwo nad pierwszą żoną Zbigniewa. Na lewo i prawo opowiada, że Zbysiu był w tamtym związku nieszczęśliwym człowiekiem i był jak ten niepotrzebny mebel. To ona dopiero, jak wzięła go pod swoje skrzydła, zrobiła z niego prawdziwego mężczyznę z krwi i kości. Nie szkodzi, że ten mebel – antyk spłodził sobie czworo dzieci. Nie szkodzi, że wszystkie są do niego podobne i nie wyprze się ich za Chiny Ludowe, a jednak się wyparł. Nie szkodzi, że teraz choć nie jest meblem, to Monisia założyła mu na szyję smycz i prowadzi go za sobą jak pokojowego pieska. Założyła także kaganiec, aby nie przerywał jej w obsmarowywaniu jego dawnej rodziny i byłej żony, bo to zarezerwowała tylko dla siebie i lata po mediach uskrzydlona nową miłością i opowiada, że seks poranny ze Zbyszkiem jest lepszy niż poranna kawa. Nie szkodzi, że dzieci Zamachowskiego są już na tyle dorosłe i czytają, że ich ukochany tata stał się w rękach macochy narzędziem do wypromowania upadającej gwiazdy.

Jest taka piosenka, że ludzie listy piszą, ale tym razem to dzieci Zamachowskiego wystosowały poprzez szybkie łącza takie sobie ostrzeżenie, bo inaczej sprawa skończy się w sądzie.

„Moniko, jestem zmuszona wreszcie zareagować na Twoje publiczne wypowiedzi. Gdyby te wypowiedzi, m.in. ta sprzed dwóch dni w gazecie „Viva” dotyczyły tylko Ciebie i Twojego szczęśliwego małżeństwa, nie miałabym nic do powiedzenia. Jednak Ty nierozważnie, już któryś raz wypowiadasz się na temat nasz – mnie i mojego rodzeństwa oraz naszej mamy. Nie wiem kto dał Ci prawo i pozwolenie na wspominanie o nas w wywiadach. Co więcej, informacje, które podajesz są nieprawdziwe, dobrze wiem o tym ja i dobrze wiesz o tym Ty – pisze 20-letnia Maria. Chcę tutaj, publicznie zaznaczyć, że nieprawdą jest, że dzieci Zbyszka nie mają zgody na kontakty ze mną. To, że nie chcemy Ciebie oglądać jest naszym własnym, świadomym podjętym wyborem. I to Ty sama do tego doprowadziłaś, właśnie między innymi udzielając wywiadów i wspominając w nich o nas i naszej mamie. Nie wiem też z jakiej racji piszesz na łamach prasy, ze mamy szóstkę dzieci. Nie macie szóstki dzieci – Ty masz dwójkę a tata ma czwórkę, tak to rozdzielmy. Nie jesteśmy żadną patchworkową rodziną. To, że od paru dni nosisz to samo nazwisko co my, nie robi z nas rodziny. Wreszcie chcę Cię poprosić żebyś nie robiła publicznie z naszej mamy tyrana, który zniszczył psychikę Twojego nowego męża a nam nie pozwala się z Tobą widywać. Po co Ci to? Kończąc już ta wypowiedź, następnym razem jak będziesz miała potrzebę opowiedzenia o sobie jakiejś ambitnej gazecie, skup się proszę na swoim życiu, swoich dzieciach, swojej matce i jak to potrafisz robić najlepiej – na sobiePozdrawiam. Maria Antek Tadzio Bronia.” źródło? Piszą wszędzie!

Pan Zamachowski trochę się wzdryga, że alimenty na dzieci, podobne do niego jak dwie krople wody, są stanowczo za wysokie, co nie przeszkodziło mu i jego nowemu nabytkowi wydać na stroje ślubne 20 tys. 

Punkt patrzenia, zależy od punktu siedzenia, a taki dobry aktor z niego był, a obecnie został pajacem w rękach rywalizującej i infantylnej kobiety, bez grama empatii, która przez życie idzie po trupach, e, niewinnej żonie i niewinnych dzieciach. Tfu.

„Między wierszami” – moje kino

Właśnie skończyłam oglądanie pięknego filmu pt. „Między wierszami” i podaję link, pod którym można obejrzeć całkiem przyzwoitą kopię z lektorem:

http://iptak.pl/film-online/miedzy-wierszami-words-the-2012/

Dawno nie trafiłam na tak dobry film opowiadający o pisarzu, który za wszelką cenę chciał być sławny dzięki swojemu pisaniu powieści. W zasadzie był to jego konik i koniecznie pragną zaistnieć, a więc bardzo się starał dotrzeć do czytelnika nietuzinkową treścią. W jego życiu na drodze do sławy stanął rękopis zupełnie nie znanego mu autora i tę treść przepisał na komputerze jako swoją i oczywiście stał się najbardziej poczytnym pisarzem w Ameryce, wygrywając bardzo prestiżowy konkurs na najlepszego pisarza.

Film jest pełen niespodzianek, a także zgryzoty pisarza, kiedy odnajduje się prawdziwy autor owej powieści. Polecam to kino, gdyż jest naprawdę świetnie zrobione, z wyczuciem i genialną grą aktorów. Dawno nie miałam takiej duchowej uczty!

Rodzinne demony skradają się u cioci na imieniach

W ciągu roku jest wiele okazji, aby spotkać się przy stole, tak rodzinnie. Urodziny, imieniny, rocznice i oczywiście święta, nie daj Bóg stypy. Jest to taki czas, aby się spotkać razem na kilka godzin i zwyczajnie ze sobą pobyć i pobiesiadować. Wiadomo, że w rodzinie wszyscy mają swoje charaktery, bo nie koniecznie musimy być tacy sami. Nie musimy,  albo nie chcemy zgadzać się z poglądami innych członków rodziny, tylko dlatego, że do tej rodziny należymy.

O czym nie powinno się rozmawiać przy wspólnym stole, to chyba wiadome jest i każdy idąc w gości powinien sobie zdawać sprawę, że nie wszystkie tematy nadają się, aby je gremialnie poruszać, a z pewnością  nie powinno się poruszać tematów z polityką związanych, a także nie powinniśmy rozmawiać o religiach, księżach i wierze. Te dwa tematy, a jest ich więcej, które przeważnie detonują i robi się nieprzyjemnie.

Tematy o dzieciach, albo dlaczego wciąż jesteś sama, sam, albo twoja praca jest nudna, więc ją zmień. Temat poglądów na filozofię życia, lub moje dziecko jest inteligentne, bo umie rozróżnić psa od kota i robi siusiu na nocniczek itd. Dlaczego się  ubierasz jak nastolatka, co nie przystoi, gdyż swoje lata już masz. To takie pytania i odpowiedzi, grożące eskalacją i wybuchem w każdej chwili i może spowodować, że biesiadowanie zakończy się rzuceniem talerza o podłogę, bo poziom adrenaliny znacznie wzrasta.

W takim razie o czym rozmawiać przy stole, skoro jest tyle tematów zakazanych. Może o kosmosie? E, chyba też nie ponieważ jedni twierdzą, że tam, gdzieś w przestworzach istnieje życie, a inni będą udowadniać, że to bzdura.

Pozostaje więc tylko opowiadanie kawałów i dowcipów, ale trzeba mieć tęgą do nich głowę i uważać, aby ktoś się nie udławił z powodu śmiesznego dowcipu, lub z byle jakiego suchara.

Kochani, jestem po seansie filmu pt. „Sierpień w hrabstwie Osage” i stąd u mnie ten przydługi wstęp. Podobno rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies i te słowa sprawdziły się podczas oglądania tego filmu.

Dlaczego nie potrafimy ułożyć sobie dobrego życia i sami je sobie chrzanimy, albo chrzanią nam je bliscy? Dlaczego jesteśmy tak nieprzewidywalni, że błędy nasze będą kiedyś ocenione i wykrzyczane tak głośno, że dowie się o nich cała rodzina. Podobno, każda rodzina ma swoje ciemne tajemnice , skrywane przez dziesiątki lat przed innymi i przychodzi kiedyś usiąść razem przy stole, aby owe tajemnice znalazły swoje ujście raniąc po drodze inne osoby. Tak stało się i w tym filmie, w którym sukcesywnie podczas stypy wszystkie rodzinne demony opuściły bezpieczne do czasu zakamarki duszy.

Film jest o mnie w pewnym sensie, ponieważ bliska jest mi rola grana przez Meryl Streep. Jedna z córek bardzo walczyła o matkę i o mnie moje dziecię też walczyło w pewnym okresie mojego życia.

Oglądając ten film widziałam siebie i łzy ciurkiem leciały, ale jestem i mam się dobrze. Nie jestem jednak sama, jak została  główna bohaterka i cieszę się, że moja historia skończyła się happy endem. Miłego dnia 🙂